HomeStandard Blog Whole Post (Page 625)

Milicji rejonu szczuczyńskiego nie udało się ustalić sprawców zniszczenia poświęconego krzyża, ustanowionego 12 maja we wsi Raczkowszczyzna przez działaczy Związku Polaków na Białorusi ku pamięci poległego tu w 1949 roku ostatniego dowódcy połączonego oddziału AK Lida-Szczuczyn Anatola Radziwonika ps. „Olech” i jego żołnierzy.

Dedykacja poległym na zniszczonym przez wandali krzyżu "Olecha"

Dedykacja poległym na zniszczonym przez wandali krzyżu „Olecha”

Podczas dochodzenia sprawdzającego, wszczętego przez milicantów na podstawie skarg, złożonych przez prezesa ZPB Mieczysława Jaśkiewicza oraz prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi Weroniki Sebastianowicz, śledczy rozmawiali między innymi z Anną Bekisz, przewodniczącą gminy Bakszty, na której terenie leży Raczkowszczyzna oraz innymi mieszkańcami gminy. Pani przewodnicząca w dniu popełnienia przez rzekomo nieznanych sprawców świętokradztwa na podległym jej terytorium ułatwiła dokonanie aktu wandalizmu, wzywając do siedziby władz gminy, opiekujących się krzyżem mieszkańców Raczkowszczyzny, państwo Korzeniewskich.

Właśnie pod nieobecność w domu państwa Korzeniewskich wandale, wykorzystując specjalistyczny sprzęt, przecięli metalową podstawę drewnianego krzyża i wywieźli go w nieznanym kierunku.

W rozmowie ze śledczym Anna Bekisz zaklinała się, iż nie ma pojęcia, kto na terenie jej gminy mógłby w ciągu kilku godzin (pod nieobecność wezwanych przez Bekisz do siedziby gminy gospodarzy posesji, na której stał krzyż) zdobyć specjalistyczny sprzęt do cięcia metalu i zorganizować ciężarowy transport, aby wywieźć poświęcony krzyż. W ciągu dwóch miesięcy, póki stał w Raczkowszczyźnie, krzyż „Olecha” stał się dla mieszkańców okolicznych wsi obiektem kultu religijnego i miescem spotkań dla wspólnego odmawiania modlitwy.

Według milicjantów na sprawców aktu wandalimu nie potrafili wskazać też inni przesłuchani przez nich mieszkańcy gminy. Sugerowali oni wszakże, iż sprawców należy szukać wśród potomków tych, kto zginął po zakończeniu wojny w walce z oddziałem „Olecha”. „Krzyż został ścięty przez kogoś z mieszkańców rejonu, potomków tych, kogo po wojnie zabił Radziwonik A., przecież on na terenie rejonu szczuczyńskiego zajmował się bandytyzmem” – czytamy w milicynym postanowieniu o odmowie wszczęcia sprawy karnej w związku z popełnionym w Raczkowszczyźnie świętokradztwem. Wiadomo tymczasem, iż po wojnie Anatol Radziwonik ps. „Olech” dowodził oddziałem Armii Krajowej. Jego żołnierze rozkaz generała Leopolda Okulickiego ps. „Niedźwiadek” o rozwiązaniu Armii Krajowej zrozumieli dosłownie i prowadzili „dalszą swą pracę i działalność w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą”. Innymi słowy na rozkaz gen. Okulickiego Radziwonik i jego żołnierze bronili przed komunistyczną zagładą polską ludność na ziemi szczuczyńskiej i lidzkiej. Właśnie taka misja przyświecała akowcom po wojnie, choć propaganda komunistyczna nazywała ich „bandytami”. Ofiarami, broniących ludności polskiej przed zagładą, żołnierzy AK byli najczęściej walczący z nimi funkcionariusze NKWD, później MSW i MGB.

Kierując się logiką szczuczyńskich milicjantów musimy stwierdzić, iż winnych świętokradztwa w Raczkowszczyźnie należałoby szukać wśród potomków działaczy powyższych, najbardziej zbrodniczych w minionym stuleciu, struktur państwa sowieckiego.

Według posiadanej przez nas nieoficjalnej informacji za zniszczeniem krzyża „Olecha” w Raczkowszczyźnie stoją władze obwodu grodzieńskiego.

Nie wiemy, jak dużo wśród obecnych urzędników państwowych jest potomków oprawców z NKWD, MSW i MGB. Jednak wersja szczuczyńskiej milicji, iż pamięć o powojennych obrońcach ludności polskiej przed zagładą komunistyczną zwalczają mianowicie potomkowie tychże oprawców we władzach państwa białoruskiego, wydaje nam się prawdopodobna i wiarygodna.

Andrzej Pisalnik

 

Milicji rejonu szczuczyńskiego nie udało się ustalić sprawców zniszczenia poświęconego krzyża, ustanowionego 12 maja we wsi Raczkowszczyzna przez działaczy Związku Polaków na Białorusi ku pamięci poległego tu w 1949 roku ostatniego dowódcy połączonego oddziału AK Lida-Szczuczyn Anatola Radziwonika ps. „Olech” i jego żołnierzy. [caption id="attachment_632" align="alignnone"

Uroczystym pochówkiem i modlitwą w obecności przedstawicieli dyplomacji polskiej w Brześciu, władz rejonu kamienieckiego i białoruskich wojskowych, pożegnali w Kobryniu 5 września Polacy Ziemi Brzeskiej, żołnierza Wojska Polskiego Antoniego Marciniaka, który zginął we wrześniu 1939 roku, broniąc Ojczyzny.

Guzik, część orzelka i fragment nieśimertelnika z imieniem żołnierza

Guzik, część orzełka i fragment nieśmertelnika z imieniem żołnierza

Niesmiertelnik_guzik_orzelek

Nieśmiertelnik od drugiej strony

Szczątki żołnierza Wojska Polskiego Antoniego Marciniaka do wiosny tego roku leżały w polu, niedaleko wsi Oleszkowicze w rejonie kamienieckim. Tam właśnie, przy pracującym w polu traktorze zauważył je mój znajomy i sąsiad Aleksander Liaszuk. Pan Aleksander jest byłym wojskowym, obecnie w stanie spoczynku. Przyglądając się ludzkim szczątkom, zwrócił on uwagę na obecne przy nich: żołnierski nieśmiertelnik, guzik od munduru żołnierza Wojska Polskiego, część metalowego orła i łuskę od naboju. Na nieśmiertelniku widniał napis: „Antoni Marciniak/r-kat/Brześć nad Bugiem/ numer 3 (albo 8, bo został zatarty –aut.)”.

Modlitwa w miejscu znalezienia zwłok Antoniego Marciniaka

Modlitwa w miejscu znalezienia zwłok Antoniego Marciniaka, po prawej – Aleksander Liaszuk

– Jako wojskowemu, bardzo mi zależy na godnym pochówku żołnierza – oświadczył w rozmowie ze mną Aleksander Liaszuk po tym jak opowiedział o znalezionych szczątkach. Dodał, iż zabezpieczył je, zakopując pod pobliskim drzewem i stawiając na prowizorycznej mogile symboliczny krzyż.

Prowizoryczny grób żolnierza i krzyż symboliczny, postawiony przez Aleksandra Liaszuka

Prowizoryczny grób żolnierza i krzyż symboliczny, postawiony przez Aleksandra Liaszuka

Starając się spełnić prośbę sąsiada o zorganizowaniu godnego żołnierskiego pochówku, zaczęłam wraz z nim szukać informacji o żołnierzu, którego szczątki znalazł. Rozmowy z mieszkańcami wsi Oleszkowicze nie przyniosły skutku – nikt niczego o żołnierzu nie wiedział. Skierowaliśmy więc zapytanie do archiwum w Brześciu. Też bezwynikowo.

Kolejnym krokiem poszukiwań było zwrócenie się z prośbą o pomoc do konsula Stanisława Zarczyńskiego z Konsulatu Generalnego RP w Brześciu. Pan konsul skierował zapytanie do wojskowych archiwów w Polsce, ale ono, niestety, też nie dało wyniku.

Nieśmiertelnik żołnierski mówił nam jednak jednoznacznie, że mamy do czynienia ze szczątkami żołnierza polskiego, wobec czego polska placówka dyplomatyczna w Brześciu wystąpiła do władz rejonu kamienieckiego z oficjalną prośbą o zezwolenie na ekshumację odnalezionych i zabezpieczonych przez Aleksandra Liaszuka zwłok. Do władz Kobrynia tymczasem skierowano prośbę o zezwolenie na pochówek zwłok żołnierza w, znajdującej się przy kościele p.w. Wniebowzięcia NMP w Kobryniu, kwaterze żołnierzy, policjantów i osób cywilnych, zamordowanych we wrześniu 1939 roku.

ks.Jan Wasilewski i Aleksander Liaszuk przy prowizorycznym grobie Antoniego Marciniaka

ks. Jan Wasilewski i Aleksander Liaszuk przy prowizorycznym grobie Antoniego Marciniaka

Niezbędne zezwolenia zostały wydane, więc wspólnie z Konsulatem Generalnym RP w Brześciu zaczęliśmy się szykować do godnego pochówku zwłok żołnierza Wojska Polskiego.

W obecności i przy bezpośrednim udziale dyplomatów polskich z Brześcia, działaczy Oddziału Miejskiego Związku Polaków na Białorusi w Brześciu, przedstawicieli władz rejonowych z Kamieńca, przedstawicieli miejscowego komisariatu wojskowego i proboszcza parafii w Kamieńcu księdza prałata Jana Wasilewskiego w minioną środę dokonano ekshumacji zwłok żołnierza, a w miejscu ich odnalezienia odbyła się wspólna modlitwa w intencji poległych polskich bohaterów.

Nabożeństwo żałobne w kobryńskim kościele

Nabożeństwo żałobne w kobryńskim kościele

Wczoraj trumnę ze szczątkami Antoniego Marciniaka, nakrytą flagą polską, uroczyście wystawiono w kobryńskim kościele, po czym złożono w mogile w kwaterze jego towarzyszy broni.

Modlitwa przed złożeniem trumny do grobu

Modlitwa przed złożeniem trumny do grobu

O wieczne spoczywanie duszy Antoniego Marciniaka modlili się przy jego grobie Polacy Ziemi Brzeskiej, dyplomaci polscy, kombatanci i harcerze. Odprawiający modlitwę ks. Jan Wasilewski wygłosił kazanie, kończąc je słowami: „…śpij żołnierzu w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie”.

Warta honorowa kombatantów i harcerzy przy grobie Antoniego Marciniaka

Warta honorowa kombatantów i harcerzy przy grobie Antoniego Marciniaka

Za wzorową postawę wobec pamięci poległego żołnierza Polacy Ziemi Brzeskiej i członkowie Oddziału Miejskiego ZPB w Brześciu składają wyrazy głębokiej wdzięczności panu Aleksandrowi Liaszukowi oraz władzom rejonu kamienieckiego i miasta Kobrynia.

Anna Adamczyk z Kobrynia

 

Uroczystym pochówkiem i modlitwą w obecności przedstawicieli dyplomacji polskiej w Brześciu, władz rejonu kamienieckiego i białoruskich wojskowych, pożegnali w Kobryniu 5 września Polacy Ziemi Brzeskiej, żołnierza Wojska Polskiego Antoniego Marciniaka, który zginął we wrześniu 1939 roku, broniąc Ojczyzny. [caption id="attachment_1362" align="alignnone" width="480"] Guzik, część orzełka i

Księża i wierni z dekanatu brzeskiego diecezji pińskiej przybyli licznie 1 września do Wołczyna, aby poświęcić tegoroczne plony i wziąć udział w mszy świętej dziękczynnej za nie.

Msza dziękczynna za tegoroczne plony

Msza dziękczynna za tegoroczne plony

Wśród gości uroczystości dziękczynnych za plony pracy rąk ludzkich, ale też za otrzymane w tym roku plony duchowe, obecni byli przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Brześciu na czele z szefową placówki, konsul generalną Anną Nowakowską oraz działacze ZPB z Brześcia na czele z prezes oddziału miejskiego organizacji Anną Adamczyk.

Wierni z dekanatu brzeskiego licznie się gromadzili przy odnawianej świątyni

Wierni z dekanatu brzeskiego licznie się gromadzili przy odnawianej świątyni

Wszyscy obecni jako zaszczyt i możliwość wyrazić wdzięczność za trud restauratorski potraktowali obecność na uroczystościach dożynkowych odnawiających miejscowy kościół pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej renowatorów z Polski, na czele z Wiktorem Wilkiem.

Plony rąk ludzkich

Plony rąk ludzkich

Kościół w Wołczynie słynie z tego, iż to właśnie w nim został pochowany urodzony w Wołczynie ostatni władca Rzeczypospolitej Obojga Narodów, król Stanisław August Poniatowski.

Świątynia w Wołczynie została ufundowana w 1733 roku przez słynny książęcy rod magnacki Czartoryskich. W czasach sowieckich była ona niestety odebrana wiernym i niszczała. W czasach pierestrojki pierwszy białoruski kardynał, śp. Kazimierz Świątek wraz z restauratorem Wiktorem Wilkiem zdecydowali odnowić zabytkowy kościół i przywrócić go dla odprawiania Bożego kultu przez wiernych.

Dożynki w Wołczynie stały się okazją nie tylko do przeżyć duchowych, którym pod czas mszy św. sprzyjał akompaniament i śpiew w wykonaniu zespołu młodzieżowego z Baranowicz. Młodzi artyści zagrali i zaśpiewali dla zgromadzonych także po nabożeństwie.

Proboszcz wołczyński, ks. Jerzy Mieduszewski zorganizował dzieciom atrakcję w postaci przejażdżek na koniu

Proboszcz wołczyński, ks. Jerzy Mieduszewski zorganizował dzieciom atrakcję w postaci przejażdżek na koniu

Dodatkową atrakcją, zwłaszcza dla najmłodszych, była, przygotowana przez wołczyńskiego proboszcza, księdza Jerzego Mieduszewskiego, niespodzianka w postaci przejażdżek na koniu.

a.pis., zdjęcia Anny Adamczyk

 

Księża i wierni z dekanatu brzeskiego diecezji pińskiej przybyli licznie 1 września do Wołczyna, aby poświęcić tegoroczne plony i wziąć udział w mszy świętej dziękczynnej za nie. [caption id="attachment_1354" align="alignnone" width="480"] Msza dziękczynna za tegoroczne plony[/caption] Wśród gości uroczystości dziękczynnych za plony pracy rąk ludzkich, ale też

Kilkudziesięcioosobowa grupa Polaków z Białorusi, zrzeszonych w działającym przy ZPB Stowarzyszeniu Polaków – Ofiar Represji Politycznych, weźmie udział w rozpoczynających się dzisiaj w Białymstoku uroczystościach XIII Międzynarodowego Marszu Żywej Pamięci Polskiego Sybiru.

Wśród członków delegacji ZPB obok prezes Stowarzyszenia Polaków – Ofiar Represji Politycznych Haliny Jakołcewicz i jej podopiecznych – Sybiraków oraz innych Polaków, represjonowanych w czasach sowieckich, w składzie delegacji jest między innymi prezes Rady Naczelnej Związku Andżelika Borys. – Mimo tego, iż dopiero wczoraj wróciłam z wyjazdowej Rady Naczelnej ZPB, która 2 września odbyła się w Sopocie, nie mogłam odmówić ludziom, będącym żywym świadectwem przetrwania polskości w najtrudniejszych warunkach, i nie być wraz z nimi na tak ważnych dla nas wszystkich uroczystościach – mówi prezes Rady Naczelnej.

Marsz Sybiru

Delegacja Sybiraków z Białorusi na ubiegłorocznym XII MiędzynarodowymMarszu Żywej Pamięci Polskiego Sybiru w Białymstoku

XIII Marsz Żywej Pamięci Polskiego Sybiru jest uroczystością patriotyczno-religijną, organizowaną z inicjatywy Związku Sybiraków i przy wsparciu władz miasta Białegostoku. Marsz ma upamiętniać wywiezionych na Wschód, zwłaszcza tych, którzy z zesłania nie wrócili.

Rokrocznie przyjeżdżają we wrześniu do Białegostoku Sybiracy z kraju i zagranicy oraz młodzież, w tym uczniowie szkół noszących imię Związku Sybiraków. W ocenie organizatorów, w ubiegłorocznych uroczystościach wzięło udział ok. 13,5 tys. osób (policja podawała liczbę 11 tys.).

– Nazwa marszu oddaje wszystko – chodzi o to, żeby pamiętać o tym, co się wydarzyło przed wielu laty, by oddać hołd ofiarom, które ucierpiały na nieludzkiej ziemi, przestrzec wszystkich przed tym, by to się więcej nie wydarzyło i przede wszystkim przekazać młodzieży taką „sztafetę pamięci” – mówił w poniedziałek na konferencji prasowej prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Zapraszał mieszkańców do uczestnictwa w marszu.

Prezes Związku Sybiraków Tadeusz Chwiedź powiedział, że w tym roku marsz ma upamiętniać aż cztery, ważne dla Sybiraków, rocznice. Chodzi o 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego, 85. rocznicę powstania Związku Sybiraków , 70. rocznicę bitwy pod Lenino oraz 25 lat od reaktywowania Związku Sybiraków.

Mówił, że od powstania styczniowego „słowo Sybir, zesłaniec Sybiru, nabrały bardzo szczególnego znaczenia. 38 tys. powstańców wywieziono na Sybir”. Odnosząc się do 70. rocznicy bitwy pod Lenino powiedział, że zarówno w armii gen. Andersa jak i w armii „kościuszkowskiej” (pod Lenino walczyła I Dywizja Piechoty im. T. Kościuszki) „sto procent żołnierzy, to Sybiracy”.

„To nasi ojcowie, bracia, to nasze matki i siostry (…). Stąd i bitwa pod Monte Cassino i pod Lenino, to te same ofiary za wolną, suwerenną, niepodległą Polskę. To te ofiary, które były tułaczem, łagiernikiem, więźniem, zesłańcem Sybiru” – dodał prezes Związku Sybiraków.

W Białymstoku ma powstać do 2016 roku Muzeum Pamięci Sybiru. Muzeum ma być usytuowane w jednym ze starych powojskowych magazynów przy ulicy Węglowej w Białymstoku. Będzie placówką ogólnopolską zajmującą się tematyką wywózek Polaków na Wschód. W czasie ubiegłorocznego marszu ideę powstania takiej placówki poparł prezydent RP Bronisław Komorowski.

Wśród historyków i Sybiraków nie ma zgodności co do liczby Polaków wywiezionych na Wschód po 17 września 1939 roku. Związek Sybiraków przyjmuje, że wywiezionych było 1,35 mln Polaków. Historycy przywołują jednak inne dane. Na podstawie różnych źródeł sowieckich szacują, że w latach 1939-41 represje sowieckie dotknęły niespełna 500 tys. obywateli polskich, z czego 320 tys. to osoby przymusowo wywiezione.

a.pis. na podstawie wspolczesna.pl

 

Kilkudziesięcioosobowa grupa Polaków z Białorusi, zrzeszonych w działającym przy ZPB Stowarzyszeniu Polaków - Ofiar Represji Politycznych, weźmie udział w rozpoczynających się dzisiaj w Białymstoku uroczystościach XIII Międzynarodowego Marszu Żywej Pamięci Polskiego Sybiru. Wśród członków delegacji ZPB obok prezes Stowarzyszenia Polaków - Ofiar Represji Politycznych Haliny Jakołcewicz

Szanowni czytelnicy witryny internetowej Związku Polaków na Białorusi, członkowie organizacji, jej sympatycy i krytycy. Oddajemy Wam do korzystania i współtworzenia nowy, wzbogacony o nowe rubryki i możliwości portal ZPB.

Andrzej Pisalnik

Andrzej Pisalnik / fot. http://commons.wikimedia.org

Pragniemy, aby pomimo funkcji informacyjnej portal ten pełnił funkcję forum Polaków, mieszkających na Białorusi i poza jej granicami, ale odczuwających więź i potrzebę komunikowania się z Rodakami pielęgnującymi tradycje i kulturę polską na byłych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej.

W celu wymiany opiniami na ten czy inny temat, wprowadzamy możliwość komentowania publikowanych przez nas materiałów. Postaraliśmy się, aby komentowanie było dla Was drodzy czytelnicy maksymalnie wygodne. Jedyne ograniczenie, które będziemy stosować wobec komentujących, dotyczy wpisów, obrażających godność człowieka i zniesławiających oponenta. Każda zaś merytoryczna i konstruktywna krytyka będzie przez nas witana i akceptowana, a komentarz ją zawierający zostanie opublikowany po akceptacji moderatora.

Drodzy czytelnicy, zachęcamy zatem o aktywne włączenie się do dyskusji nad tematami, nurtującymi społeczność polską na Białorusi a także prosimy o podpowiadanie ważnych, lecz przeoczonych przez nas tematów, które Waszym zdaniem powinny być poruszone na naszym portalu. Zrobić to można wysyłając list elektroniczny na adres podany w rubryczce „Kontakt z ZPB”, którą znajdziecie w menu poziomym w kategorii pod nazwą „O Zwiazku”.

W imieniu zespołu Działu Redakcyjnego przy Zarządzie Głównym Związku Polaków na Białorusi,

Andrzej Pisalnik, rzecznik prasowy ZPB i kierownik Działu Redakcyjnego przy ZG ZPB

 

Szanowni czytelnicy witryny internetowej Związku Polaków na Białorusi, członkowie organizacji, jej sympatycy i krytycy. Oddajemy Wam do korzystania i współtworzenia nowy, wzbogacony o nowe rubryki i możliwości portal ZPB. [caption id="attachment_1339" align="alignleft" width="250"] Andrzej Pisalnik / fot. http://commons.wikimedia.org[/caption] Pragniemy, aby pomimo funkcji informacyjnej portal ten pełnił funkcję

Rada Naczelna Związku Polaków na Białorusi 2 września obradowała w Sopocie. Dzięki gościnności prezydenta miasta Sopotu Jacka Karnowskiego i przychylności jego współpracowników, działacze Związku mieli okazję spokojnie przeprowadzić obrady w siedzibie Urzędu Miasta Sopotu. Zwiedzili też polskie Pomorze i wzięli udział w uroczystościach na Westerplatte, oddając hołd polskim bohaterom w rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej.

Ze słowem powitalnym do Rady Naczelnej ZPB wystąpił gospodarz, prezydent miasta Sopotu Jacek Karnowski

Ze słowem powitalnym do Rady Naczelnej ZPB wystąpił gospodarz, prezydent miasta Sopotu Jacek Karnowski/FOTOBANK.PL/UMS

Wśród najważniejszych postanowień Rady Naczelnej ZPB warto wymienić uchwałę stwierdzającą fakt nie wywiązania się z przyjętych przez byłe działaczki Związku w Brześciu Alinę Jaroszewicz i Hannę Paniszewą zobowiązań, dotyczących rozliczenia się z organizacją za bezprawnie zawłaszczone mienie ZPB.

Rzecz w tym, iż panie Jaroszewicz i Paniszewa, jako założycielki organizacji Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych, w obecności ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej Leszka Szerepki i konsulów generalnych z Brześcia, Grodna i Mińska, zobowiązały się do 28 sierpnia ustosunkować się do wymogu statutowego, dotyczącego przeprowadzenia przez Komisję Kontrolno-Rewizyjną ZPB rewizji działalności spółki AKC „Most”, będącej do niedawna zapleczem gospodarczym struktur naszej organizacji w Brześciu.

Panie Jaroszewicz i Paniszewa, zarządzające bezprawnie mieniem związkowym nie dotrzymały terminu dopuszczenia organu kontrolnego ZPB do dokumentacji wrogo przejętej przez nie od ZPB spółki. Nie dały żadnej odpowiedzi na prawomocne żądanie Zarządu Głównego ZPB, będącego w świetle Statutu organizacji właścicielem zawłaszczonego mienia.

Wobec tak skandalicznego zachowania się byłych działaczek Rada Naczelna ZPB postanowiła, iż odnotowuje fakt wykazania się przez nie złą wolą i kieruje komunikat o powyższym postanowieniu do partnerów strategicznych ZPB, jakimi są: Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej oraz Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”.

Do najważniejszych postanowień wyjazdowej Rady Naczelnej ZPB należą także decyzje dotyczące usprawnienia pracy struktur centralnych ZPB. Członkowie Rady stwierdzili między innymi, iż dotychczasowa prezes Rady Naczelnej Alina Mickiewicz nie radzi sobie ze spełnieniem obowiązków szefa Rady Naczelnej. Została ona odwołana ze stanowiska prezes Rady Naczelnej, a tę funkcję zgodziła się pełnić wybrana przez Radę na swojego prezesa była prezes ZPB Andżelika Borys.

Na wniosek prezesa ZPB Mieczysława Jaśkiewicza Rada Naczelna dokonała reorganizacji struktury Zarządu Głównego, biorąc za wzór model kierowania organizacją z czasów jej założyciela i pierwszego prezesa Tadeusza Gawina. Od 2 września w naszej organizacji jest tylko jeden zastępca prezesa, jest nim pani wiceprezes Helena Dubowska. Statusu zastępców prezesa zostali pozbawieni byli wiceprezesi Renata Dziemiańczuk i Helena Marczukiewicz. Zdaniem członków Rady Naczelnej model kierowania Związkiem z jednym wiceprezesem jest bardziej zrozumiały, przejrzysty i pozwalający na efektywne kierowanie organizacją.

Rada Naczelna ZPB przyjęła także złożoną na posiedzeniu Zarządu Głównego ZPB dymisję redaktor naczelnej „Głosu znad Niemna na uchodźstwie” Grażyny Szałkiewicz. Do momentu znalezienia odpowiedniej kandydatury na stanowisko szefa gazety związkowej, Rada Naczelna zleciła wydawanie organu prasowego ZPB Działowi Redakcyjnemu przy Zarządzie Głównym.

Obrady Rady Naczelnej zaszczycili obecnością i słowem powitalnym prezydent miasta Sopotu Jacek Karnowski oraz minister sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej Marek Biernacki.

Przemawia minister sprawiedliwości Marek Biernacki

Przemawia minister sprawiedliwości Marek Biernacki/FOTOBANK.PL/UMS

Podczas pobytu członków Rady Naczelnej ZPB i działaczy terenowych naszej organizacji w Sopocie doszło do spotkań Polaków z Białorusi z marszałkiem Senatu RP Bogdanem Borusewiczem oraz prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Longinem Komołowskim.

Obaj wieloletni partnerzy i przyjaciele Związku deklarowali poparcie dla naszej organizacji i zapewniali, iż Polska nie ustanie we wspieraniu Polaków za wschodnią granicą, a także będzie się konsekwentnie upominała o przestrzeganie interesów polskiej mniejszości na Białorusi w kontaktach z władzą białoruską.

Andrzej Pisalnik z Sopotu

Rada Naczelna Związku Polaków na Białorusi 2 września obradowała w Sopocie. Dzięki gościnności prezydenta miasta Sopotu Jacka Karnowskiego i przychylności jego współpracowników, działacze Związku mieli okazję spokojnie przeprowadzić obrady w siedzibie Urzędu Miasta Sopotu. Zwiedzili też polskie Pomorze i wzięli udział w uroczystościach na Westerplatte,

O wsparcie Polaków na Białorusi do polityków wszystkich opcji apeluje minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Z podobnym apelem zwraca się była szefowa Związku Polaków na Białorusi Angelika Borys. Zarząd i Rada Naczelna zdelegalizowanego przez reżim Łukaszenki Związku obraduje w Sopocie. Miasto już po raz kolejny udziela konkretnego wsparcia działaczom z Grodna.

Sopot udziela wsparcia działaczom z Grodna

Sopot udziela wsparcia działaczom z Grodna

Reżim Łukaszenki działa wobec Polaków na Białorusi z żelazną konsekwencją – a sam Związek jest tam zdelegalizowany już od ośmiu lat. Oni mogą działać tylko dzięki naszemu wsparciu. Właśnie za sprawą tego wsparcia wiele polskich dzieci z Białorusi miało normalne wakacje. Ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, dlaczego warto im pomagać? Jak mówi minister, Polska nie zamierza zmieniać granic między państwami, jednak kategorycznie domaga się respektowania praw polskiej mniejszości. Według ministra ta pomoc powinna być wielotorowa. Potrzebna jest „Solidarność” – przez małe „s”.

Już piąty rok z rzędu – dzięki wsparciu prezydenta Sopotu – Rada Naczelna i Zarząd Związku mogą spokojnie obradować właśnie w tym mieście. W tym roku Związek obchodzi okrągły jubileusz 25-lecia istnienia.

tvp.pl/gdansk

O wsparcie Polaków na Białorusi do polityków wszystkich opcji apeluje minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Z podobnym apelem zwraca się była szefowa Związku Polaków na Białorusi Angelika Borys. Zarząd i Rada Naczelna zdelegalizowanego przez reżim Łukaszenki Związku obraduje w Sopocie. Miasto już po raz kolejny udziela

Katolicy z Białorusi mają powód do radości. 30 sierpnia Metropolita Mińsko – Mohylewski Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz otrzymał oficjalne pozwolenie od białoruskich władz, na rejestrację nowej uczelni katolickiej – „Mińskiego teologicznego koledżu imienia Jana Chrzciciela”. Uczelnia zostanie otwarta w białoruskiej stolicy.

Abp.Kondrusiewicz i pełnomocnik białoruskiego rządu ds. religii i narodowości – Leonid Huliaka. fot. Catholic.by

Abp.Kondrusiewicz i pełnomocnik białoruskiego rządu ds. religii i narodowości – Leonid Huliaka. fot. Catholic.by

Jak powiedział hierarcha, uczelnia będzie odpowiadać na wezwania Soboru Watykańskiego II i Biskupów Rzymu, będzie zwiększać rolę osób świeckich w życiu Kościoła.

Każdy będzie mógł tam zdobywać wiedzę z zakresu teologii, filozofii, katechezy, studiów biblijnych, liturgii, historii, prawa kanonicznego, działalności dobroczynnej, poradnictwa rodzinnego, komunikacji społecznej i innych dziedzin życia. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego arcybiskup Kondrusiewicz powiedział, że uczelnia będzie oparta na bazie już istniejącego „Centrum szkoleniowego dla katechetów” archidiecezji mińsko – mohylewskiej.

„Trzy lata temu otworzyłem ośrodek przygotowania do pracy katechetów. On działa z powodzeniem, a w tym roku pierwsi jego absolwenci otrzymali dyplomy. To była dla nas wielka radość, ale musimy patrzeć w przyszłość. Musimy wiedzieć, że potrzebni są nie tylko katecheci, ale także konsultanci rodzin, pracownicy sfery dobroczynności, ludzie potrafiący zająć się mediami – od gazetki parafialnej począwszy do stworzenia witryny internetowej.

Abp Kondrusiewicz podkreślił, że studenci otrzymają nie tylko wiedzę katechetyczną, ale prawdziwe wykształcenie teologiczne z różnych specjalności tj: teolog – doradca rodzinny, teolog – katecheta , teolog – ekspert w dziedzinie społecznej nauki Kościoła i innych.

Hierarcha powiedział, że powstanie koledżu, jest tylko pierwszym krokiem, aby spełnić się mogło jego długoletnie marzenie – stworzenie fakultetu teologicznego lub instytucji szkolnictwa wyższego, mogącej kształcić nie tylko przyszłych kapłanów, ale także osoby świeckie. Według arcybiskupa Kondrusiewicza , otwarcie koledżu i jego rejestracja przez państwo pomogą w realizacji tego marzenia.

Na Białorusi istnieją już seminaria duchowne w Pińsku i Grodnie oraz Koledż Katechetyczny w Baranowiczach.

Kresy24.pl/catholic.by

 

Katolicy z Białorusi mają powód do radości. 30 sierpnia Metropolita Mińsko – Mohylewski Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz otrzymał oficjalne pozwolenie od białoruskich władz, na rejestrację nowej uczelni katolickiej – „Mińskiego teologicznego koledżu imienia Jana Chrzciciela”. Uczelnia zostanie otwarta w białoruskiej stolicy. [caption id="attachment_1317" align="alignnone" width="480"] Abp.Kondrusiewicz i

Uroczysta inauguracja roku szkolnego odbyła się na dziedzińcu przed budynkiem. Wcześniej dużo dzieci i rodziców uczestniczyło we mszy w kościele, który przylega do siedziby szkoły.

Inauguracja roku szkolnego w Polskiej Szkole w Grodnie

Inauguracja roku szkolnego w Polskiej Szkole w Grodnie

Na rozpoczęcie roku szkolnego dzieci przyszły w mundurkach szkolnych i z kwiatami dla nauczycieli. Uczniowie w rozmowie z Polskim Radiem przyznawali, że już trochę tęsknią do przyjaciół ze szkolnej ławy. Część z nich wspominała jeszcze wakacje nad polskim morzem czy w Warszawie. Uczniów i nauczycieli pozdrowił konsul Wiesław Romanowski z polskiego Konsulatu Generalnego w Grodnie.

Nad szkołą polską w Grodnie sprawuje patronat Polskie Radio. Stałą łączność utrzymuje z nią redaktor Lesław Skinder z radiowej Jedynki, który w tym roku nie mógł być na rozpoczęciu roku szkolnego. Jednak dyrektor szkoły Danuta Surmacz mówi, że redaktor Skinder niedługo znów przyjedzie do swojego rodzinnego Grodna. – Umówiliśmy się z nim, że prawdopodobnie spotkamy się na ślubowaniu klas pierwszych, które odbywa się pod koniec września – mówi dyrektor Surmacz.

W tym roku szkolnym w Szkole Polskiej w Grodnie naukę będzie pobierać ponad pół tysiąca uczniów – o 15 procent więcej, niż w roku ubiegłym.

IAR/agkm

fotografie: Włodzimierz Pac, Polskie Radio

Uroczysta inauguracja roku szkolnego odbyła się na dziedzińcu przed budynkiem. Wcześniej dużo dzieci i rodziców uczestniczyło we mszy w kościele, który przylega do siedziby szkoły. [caption id="attachment_1269" align="alignnone" width="480"] Inauguracja roku szkolnego w Polskiej Szkole w Grodnie[/caption] Na rozpoczęcie roku szkolnego dzieci przyszły w mundurkach szkolnych i

W Sopocie wizytują członkowie Związku Polaków na Białorusi. Są tutaj od piątku, a dziś biorą udział w posiedzeniu Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi.

Posiedzenie Rady Naczelnej ZPB w Sopocie

Posiedzenie Rady Naczelnej ZPB w Sopocie/ FOTOBANK.PL/UMS

Do kurortu przyjechało około 50 osób z Białorusi, wśród których jest m.in. Andżelika Borys i Tadeusz Gawin, byli prezesi Związku oraz Mieczysław Jaśkiewicz, obecny prezes Związku Polaków na Białorusi.

Dziś rozmawiają w Sopocie m.in. o kwestiach organizacyjnych organizacji, a także o sprawach oświaty, w tym nauki języka polskiego na Białorusi. W niedzielę natomiast wzięli udział w uroczystościach na Westerplatte i spotkali się z marszałkiem Bogdanem Borusewiczem.

Członkowie związku od lat przyjeżdżają do Sopotu. Zwiedzają zazwyczaj kurort, a także sąsiednie gminy. Przypatrują się m.in. tutejszym rozwiązaniom i temu, jak rozwija się nasz region.

sopot.naszemiasto.pl

W Sopocie wizytują członkowie Związku Polaków na Białorusi. Są tutaj od piątku, a dziś biorą udział w posiedzeniu Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi. [caption id="attachment_1265" align="alignnone" width="480"] Posiedzenie Rady Naczelnej ZPB w Sopocie/ FOTOBANK.PL/UMS[/caption] Do kurortu przyjechało około 50 osób z Białorusi, wśród których jest m.in.

Przejdź do treści