HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Telewizja wPolsce.pl  wyemitowała audycję, w której białoruski działacz społeczny i opozycyjny Aleksander Milinkiewicz oraz redaktor portalu znadniemna.pl Andrzej Pisalnik rozmawiali o początkach powstania Fundacji Wolność i Demokracja, a także o roli, jaką odgrywa w walce  Białorusinów i Polaków na Białorusi o wolność i prawa obywatelskie.

Obaj rozmówcy w Polsce.pl przyznali, że z Fundacją Wolność i Demokracja współpracują od 2006 roku.

Rozmowa zbiega się w czasie, gdy trwa medialna nagonka na fundację. Co istotne, nagonka nie pojawia się w tubach propagandowych Putina czy Łukaszenki, ale w tzw. „wolnych mediach” w Polsce.

Jak przypominają rozmówcy telewizji, fundacja powstała z potrzeby wspierania Polaków, którzy odważyli się przeciwstawić reżimowi Łukaszenki w 2005 roku, odrzucając wskazane przez oficjalny Mińsk władze Związku Polaków na Białorusi.

Fundacja została powołana wkrótce po tym, jak po demokratycznym wyborze na stanowisko prezesa Związku Andżeliki Borys, władze w Mińsku zdelegalizowały organizację i rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę represje wobec Polaków na Białorusi, spychając jej działalność do podziemia, w tym, wydawane przez nią gazety i czasopisma.

Pisalnik wskazuje, że redaktorem jednego z czasopism – Magazynu Polskiego na uchodźstwie był Andrzej Poczobut, który od marca 2021 roku jest więźniem Łukaszenki i czeka na proces. Grozi mu 12 lat więzienia.

Dodajmy, że Poczobut był też gospodarzem wydawanego przez fundację WID cyklicznego programu o życiu Polaków na Białorusi – Nad Niemnem, emitowanego na antenie TV Polonia.

Rozmówca przypomina zaangażowanie WID w szereg inicjatyw medialnych na Białorusi, podkreślając, że nie byłoby ich bez fundacji.

Goście programu zaznaczają, że kolejnym potężnym bodźcem do powstania WID była potrzeba wspierania ruchu demokratycznego na Białorusi.

Aleksander Milinkiewicz zwraca uwagę na rolę Fundacji Wolność i Demokracja w przełamywaniu bariery strachu wśród białoruskiego społeczeństwa zmagającego się z terrorystycznym reżimem Łukaszenki.

„Głównym celem tego reżimu nie jest walka i image, o wpływy w społeczeństwie, o dobro  społeczeństwa, a tylko napędzanie okropnej atmosfery strachu. Dziesiątki tysięcy ludzi przeszło przez więzienia w ostatnich dwóch latach po tych pięknych, mężnych protestach, które były w roku 2020. Teraz jest ok. 2 tysięcy więźniów politycznych, wśród nich Andżelika Borys i Andrzej Poczobut”.

Milinkiewicz wyjaśnia, że głównym celem białoruskiego reżimu jest zastraszenie społeczeństwa, by sparaliżowane strachem o byt swój i najbliższych, nie wychodziło na ulice, nie domagało się wolności, i nie marzyło o wolnych wyborach;

„I tu Wolność i Demokracja odgrywała bardzo wielką rolę, bo jednym z jego najważniejszych programów jest wsparcie osób represjonowanych i ich rodzin”.

Białoruski opozycjonista podkreśla, że Polska za pośrednictwem Fundacji WID wsparła już tysiące represjonowanych Białorusinów;

„Cenimy te programy nie tylko dlatego, że jest to moralne wsparcie, że jest to słynna polska solidarność, ale jest to burzenie strachu w walce o wolność Białorusi”.

Rozmówca przypomina zaangażowanie WID w szereg inicjatyw medialnych na Białorusi, podkreślając, że nie byłoby ich bez fundacji.

Goście programu zaznaczają, że kolejnym potężnym bodźcem do powstania WID była potrzeba wspierania ruchu demokratycznego na Białorusi.

Aleksander Milinkiewicz zwraca uwagę na rolę Fundacji Wolność i Demokracja w przełamywaniu bariery strachu wśród białoruskiego społeczeństwa zmagającego się z terrorystycznym reżimem Łukaszenki.

„Głównym celem tego reżimu nie jest walka i image, o wpływy w społeczeństwie, o dobro  społeczeństwa, a tylko napędzanie okropnej atmosfery strachu. Dziesiątki tysięcy ludzi przeszło przez więzienia w ostatnich dwóch latach po tych pięknych, mężnych protestach, które były w roku 2020. Teraz jest ok. 2 tysięcy więźniów politycznych, wśród nich Andżelika Borys i Andrzej Poczobut”.

Milinkiewicz wyjaśnia, że głównym celem białoruskiego reżimu jest zastraszenie społeczeństwa, by sparaliżowane strachem o byt swój i najbliższych, nie wychodziło na ulice, nie domagało się wolności, i nie marzyło o wolnych wyborach;

„I tu Wolność i Demokracja odgrywała bardzo wielką rolę, bo jednym z jego najważniejszych programów jest wsparcie osób represjonowanych i ich rodzin”.

Białoruski opozycjonista podkreśla, że Polska za pośrednictwem Fundacji WID wsparła już tysiące represjonowanych Białorusinów;

„Cenimy te programy nie tylko dlatego, że jest to moralne wsparcie, że jest to słynna polska solidarność, ale jest to burzenie strachu w walce o wolność Białorusi”.

Znadniemna.pl za Kresy24.pl

Telewizja wPolsce.pl  wyemitowała audycję, w której białoruski działacz społeczny i opozycyjny Aleksander Milinkiewicz oraz redaktor portalu znadniemna.pl Andrzej Pisalnik rozmawiali o początkach powstania Fundacji Wolność i Demokracja, a także o roli, jaką odgrywa w walce  Białorusinów i Polaków na Białorusi o wolność i prawa obywatelskie. Obaj

Parlament Europejski przyjął 24 listopada rezolucję piętnującą kolejną falę represji wobec opozycji demokratycznej i społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi, wstawiając się także za prześladowanymi tam Polakami i wyrażając uznanie dla działań podejmowanych przez Polskę.

W pracach nad dokumentem oraz związanej z nią debacie udział wzięła Anna Fotyga (PiS).

„Terror i represje, wymierzone przez uzurpatora Łukaszenkę i jego reżim, w naród Białoruski; tysiące osób w więzieniach, w tym laureat pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki oraz Andrzej Poczobut, który od przeszło 600 dni pozostaje w więzieniu; młode dziennikarki trzymane w klatkach podczas procesów sądowych; próby wykorzenienia Polaków i Litwinów; rusyfikacja Białorusinów; współudział w rosyjskiej agresji na Ukrainę – to tylko niektóre działania uzurpatorskiego reżimu, wymierzone w społeczeństwo Białorusi” – zauważyła w debacie europosłanka Fotyga

„Pomimo tego wszystkiego, naród białoruski konsoliduje się i trwa w sprzeciwie wobec reżimu, rozwija swoje struktury. Aktywnie walczy wspólnie z Ukraińcami przeciwko nielegalnej agresji. „Żywie Biełaruś!” – powiedziała była szefowa polskiej dyplomacji.

W uchwalonej rezolucji Parlament Europejski odnosi się do nowej fali prześladowań szeroko popieranego prodemokratycznego ruchu opozycyjnego na Białorusi. Jednym z przykładów brutalności reżimu Łukaszenki jest skazanie Mikałaja Autuchowicza na 25 lat więzienia na podstawie całkowicie sfabrykowanych zarzutów.

„Jest to najdłuższa w historii kara pozbawienia wolności, orzeczona wobec przeciwnika reżimu Łukaszenki. Sam Mikałaj Autuchowicz, który w lecie rozpoczął strajk głodowy, jest bity i torturowany od początku pobytu w więzieniu. Jedenastu innych oskarżonych w tej sprawie, nazywanych 'dwunastką Autuchowicza’, zostało skazanych na łączną karę 169,5 roku pozbawienia wolności” – podkreśliła Fotyga.

„Ze Strasburga popłynął także bardzo silny głos solidarności z prześladowaną mniejszością polską. Odnosimy się do prób wyeliminowania edukacji w języku polskim, przeprowadzania przeszukań w domach liderów polskiej mniejszości oraz niszczenia cmentarzy i grobów polskich poetów, pisarzy, powstańców i żołnierzy Armii Krajowej” – zaznaczyła eurodeputowana PiS.

Dokument odnosi się także do wypowiedzenia przez białoruskie władze umowy, umożliwiającej korzystanie z katolickiego Czerwonego Kościoła przez rzymskokatolicką parafię św. Szymona i św. Heleny. Rezolucja przypomina o losie Andrzeja Poczobuta, znanego dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi, który został wpisany na „listę terrorystów”, a także Ireny Waluś i Renaty Dziemiańczuk, liderek Związku Polaków na Białorusi oraz wspomina o losie dziennikarek Biełsatu.

Parlament z „zadowoleniem przyjął zapewnienie przez UE i państwa członkowskie, w szczególności Polskę i Litwę, wsparcia i ochrony Białorusinom, zmuszonym do ucieczki z kraju oraz wezwał Komisję do dalszego wspierania tych wysiłków”.

„Rezolucja opisuje także, w jaki sposób Łukaszenka kontynuuje swoją politykę rusyfikacji Białorusi, dążąc do marginalizacji i niszczenia przejawów tożsamości narodowej Białorusinów, w tym ich języka, edukacji i kultury, poprzez arbitralne aresztowania i zatrzymania, a w szczególności brutalne traktowanie postaci świata kultury” – wskazała Fotyga.

Europosłowie potępili też wysiłki Łukaszenki, mające na celu osłabienie kultury białoruskiej, w tym kultur mniejszości, oraz rusyfikację narodu oraz wezwali UE do wspierania białoruskich niezależnych organizacji kulturalnych, takich jak teatry, chóry, szkoły, grupy ludowe i artyści.

„Doceniliśmy działania podjęte przez białoruskie społeczeństwo, by przeciwstawić się wykorzystywaniu terytorium Białorusi do ułatwienia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Parlament wyraził poparcie dla pułku im. Konstantego Kalinowskiego i pułku Pogoń, które wspierają Ukrainę w obronie przed rosyjską wojną napastniczą” – powiedziała eurodeputowana Fotyga, współautorka rezolucji.

Europosłowie przyznali, iż Białoruś powinna zostać uznana za okupowane lub faktycznie okupowane terytorium i wezwali do natychmiastowego wycofania wojsk rosyjskich z Białorusi i Ukrainy.

Parlament wezwał do zacieśnienia sankcji oraz do zastosowania sankcji nałożonych na Rosję także wobec Białorusi, również w przypadku wszystkich sankcji nakładanych w przyszłości.

Europarlamentarzyści opowiedzieli się także za uzupełnieniem systemu prawnego, by umożliwić konfiskatę aktywów zamrożonych przez UE. Pozwoliłoby to na konfiskatę mienia Łukaszenki, jego rodziny i najbliższego kręgu wspierającego reżim, w tym sędziów, prokuratorów, propagandystów, członków bojówek, KGB i działaczy bezpieczeństwa, zaangażowanych w represje, skazania, bezprawne przetrzymywania i tortury, a także przeznaczenie tych zasobów na wsparcie jego ofiar i białoruskiej opozycji demokratycznej.

„Jednym z przykładów koniecznego wsparcia jest wezwanie Komisji do mocniejszej pomocy dla niezależnych mediów informacyjnych, w szczególności nowych mediów, takich jak mający swoją siedzibę w Polsce kanał Nexta, który nie otrzymał żadnego wsparcia finansowego ze strony UE mimo szerokiego kręgu odbiorców na Białorusi” – wyjaśniła Fotyga.

„To bardzo silny głos solidarności ze społeczeństwem Białorusi, w tym mieszkającymi tam Polakami. Dobrze, iż w końcu europarlamentarzyści docenili postawę Polski, niezwykle otwartą i wrażliwą na tragedię narodu białoruskiego. To istotne dla właściwego postrzegania Polski” – podkreśliła europosłanka PiS.

„Jestem przekonana, iż zwycięstwo Ukrainy przyspieszy demokratyczne zmiany na Białorusi. Wiedzą to także Białorusini, licznie wstępujący do Pułku Kalinowskiego. Musimy wspierać tę walkę. Dziś takie wsparcie popłynęło ze Strasburga. Wraz z moimi kolegami będziemy dalej zabiegać, by instytucje unijne w Brukseli jeszcze silniej zaangażowały się w pomoc dla demokratycznej Białorusi” – powiedziała.

„Negocjacje, w których uczestniczyłam, przebieg debaty i dzisiejsze głosowanie jasno wskazują, że punkt widzenia państw i społeczeństw naszego regionu w ocenie nielegalnej dyktatur Łukaszenki, został uznany za słuszny i uzyskał powszechne poparcie” – oceniła Anna Fotyga.

Znadniemna.pl za Łukasz Osiński/PAP

Parlament Europejski przyjął 24 listopada rezolucję piętnującą kolejną falę represji wobec opozycji demokratycznej i społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi, wstawiając się także za prześladowanymi tam Polakami i wyrażając uznanie dla działań podejmowanych przez Polskę. W pracach nad dokumentem oraz związanej z nią debacie udział wzięła Anna Fotyga

24 listopada 1838 roku podpisano w Paryżu akt fundacji Biblioteki Polskiej w Paryżu powstałej z inicjatywy Wielkiej Emigracji. Do dzisiaj to największa polska biblioteka poza granicami kraju.

Biblioteka jest owocem działań Wielkiej Emigracji starającej się o zachowanie polskiej kultury. Gromadzono w niej ocalałe w powstaniu listopadowym książki, mapy, dzieła sztuki i różne pamiątki narodowe.

Pierwotnie biblioteka mieściła się w małym mieszkaniu jednego z działaczy emigracyjnych. Jednak rozrastający się księgozbiór wymusił poszukiwanie nowego miejsca. Emigranci za pieniądze zebrane w kwestach i przekazane w darach kupili dom z XVII wieku na Wyspie św. Ludwika w Paryżu, w którym mieszkał sekretarz króla Ludwika XIV. Przenosiny do nowego budynku nastąpiły w 1854 roku. Od tego czasu, to właśnie tam znajduje się siedziba biblioteki.

Pieczę nad biblioteką sprawowało emigracyjne Towarzystwo Literackie w Paryżu, przemianowane w latach 50. XIX wieku na Towarzystwo Historyczno – Literackie. Pod koniec XIX wieku, wskutek zaniku działalności organizacji, nadzór nad instytucją przejęła Polska Akademia Umiejętności w Krakowie. Doszło do tego za sprawą skutecznych działań jednego z członków PAU – Władysława Mickiewicza, jednego z synów narodowego wieszcza, który dodatkowo przekazał jeszcze pamiątki po ojcu.

Cenne zbiory

Zbiory Biblioteki Polskiej w Paryżu pochodzą z darów. Przez długi czas jednym z najważniejszych fundatorów była Fundacja Lanckorońskich i Fundacja im. Zygmunta Zaleskiego – ojca obecnego dyrektora. Ponadto Biblioteka utrzymywała się ze składek członkowskich Towarzystwa Historyczno-Literackiego i przepisanych na nią spadków.

Najstarsze zbiory pochodzą z XV wieku. To inkunabuły i rozmaite dokumenty. Niektóre z nich zostały podpisane przez królów i to nie tylko polskich. Biblioteka posiada także sprawozdania ze średniowiecznych synodów zwoływanych przez papieży. Poszczególne z nich występują tylko w sześciu egzemplarzach na świecie. Biblioteka posiada wiele manuskryptów, m.in. „Pana Tadeusza” i „Dziadów” Adama Mickiewicza, utworów Juliana Ursyna Niemcewicza, Juliusza Słowackiego, Fryderyka Chopina, Johanna Wolfganga Goethego oraz akt detronizacji cara Mikołaja I podpisany przez sejm Królestwa Polskiego z 1831 roku.

Zbiory obejmują ok. 220 000 jednostek, w tym 150 000 książek (niektórych brak w Polsce), 30 000 druków ulotnych, 3 200 tytułów czasopism, 4 000 map i atlasów i ok. 30 000 dzieł sztuki. Biblioteka posiada również ponad 5 000 rękopisów (w ponad 200 zespołach).

Po II wojnie światowej

W czasie II wojny światowej najcenniejsze zbiory do swej posiadłości koło Tuluzy oraz do swoich francuskich przyjaciół wywiózł ówczesny dyrektor Franciszek Pułaski. Niestety, zabrakło mu czasu na ukrycie całości. Znajdujące się w bibliotece zbiory wywieźli Niemcy. Zostały one znalezione przez zwolnionych ze stalagu francuskich więźniów w 1945 roku. Natknęli się oni na nierozpakowane skrzynki opatrzone napisem „Biblioteka Polska w Paryżu”. Zbiory wróciły do Paryża przez Warszawę i Moskwę. Część z nich została w Muzeum Literatury w Warszawie i w siedzibie Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie.

– Podczas porządków zauważyliśmy, że brakuje 800 książek, które najprawdopodobniej zostały ukradzione. Poza tym niektóre książki, mapy, ryciny zostały zakażone bakteriami, grzybami i wilgocią. Niestety, niektórych nie udało się uratować – mówił Kazimierz Zaleski, dyrektor Biblioteki Polskiej w Paryżu.

Instytucja to nie tylko biblioteka, ale także trzy muzea: Adama Mickiewicza, Fryderyka Chopina oraz Sztuki. W 2013 roku wraz z Muzeum Adama Mickiewicza w Paryżu została wpisana do rejestru Pamięci Świata UNESCO.

 

Od lewej: Serduszka Heleny i Franciszka Malewskich, obrączki Celiny i Adama Mickiewiczów, włosy Napoleona, pieczątki, binokle Celiny Mickiewiczowej, kałamarz oraz ostatnie pióro Adama Mickiewicza

Różaniec wykonany przez Marylę Wereszczakównę

Maska pośmiertna Adama Mickiewicza

Paszport Adama Mickiewicza

 

Znadniemna.pl/polskieradio.pl

24 listopada 1838 roku podpisano w Paryżu akt fundacji Biblioteki Polskiej w Paryżu powstałej z inicjatywy Wielkiej Emigracji. Do dzisiaj to największa polska biblioteka poza granicami kraju. Biblioteka jest owocem działań Wielkiej Emigracji starającej się o zachowanie polskiej kultury. Gromadzono w niej ocalałe w powstaniu listopadowym

Od 28 listopada  zacznie obowiązywać na Białorusi nowy tryb rejestrowania wniosków wizowych dla pełnoletnich obywateli ubiegających się o wizę do Polski.  Wnioskodawcy aby zarejestrować wniosek wizowy będą musieli przejść weryfikację za pośrednictwem międzybankowego systemu identyfikacyjnego (MSI).

Informacja o nowych wymogach w procedurze rejestracji wniosków wizowych pojawiła się 21 listopada na stronie centrum wizowego w zakładce „Zapisywanie na składanie wniosków wizowych”. Z tej zakładki wnioskodawca będzie musiał przejść na stronę międzybankowego systemu weryfikacyjnego (MSI). Stamtąd, po uzyskaniu kodu weryfikacyjnego, wnioskodawca ma wrócić na stronę centrum wizowego  i dokończyć rejestrację wniosku.

Uzyskiwany w ten sposób kod weryfikacyjny będzie ważny w ciągu godziny. Jeśli nie zostanie wykorzystany, to całą procedurę trzeba będzie powtórzyć.  Maksymalne można wykonać 10 prób weryfikacji. Następnie system czasowo zablokuje użytkownika.

 Znadniemna.pl na podstawie visa.vfsglobal.com

Od 28 listopada  zacznie obowiązywać na Białorusi nowy tryb rejestrowania wniosków wizowych dla pełnoletnich obywateli ubiegających się o wizę do Polski.  Wnioskodawcy aby zarejestrować wniosek wizowy będą musieli przejść weryfikację za pośrednictwem międzybankowego systemu identyfikacyjnego (MSI). Informacja o nowych wymogach w procedurze rejestracji wniosków wizowych pojawiła

„Po wyborach w 2020 roku sytuacja na Białorusi stale się pogarsza. Mieszkańcy kraju mają wybór: milczeć, siedzieć w więzieniu, albo wyjechać” – oceniła specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. Białorusi Anais Marin w wywiadzie opublikowanym 23 listopada przez rosyjski niezależny portal Nowaja Gazieta. Jewropa.

– Kiedy Rada Praw Człowieka ONZ powołuje specjalnego sprawozdawcę dla danego kraju, oznacza to, że w tym kraju dzieje się bardzo źle. Wkrótce w ONZ pojawi się specjalny sprawozdawca ds. sytuacji praw człowieka w Rosji. A dla Białorusi ten mandat istnieje od 10 lat – podkreśla redakcja portalu.

Od 2011 roku z małymi przerwami Marin ma zakaz wjazdu na Białoruś. „Władze Białorusi prowadzą taką politykę: nie uznają mandatu i nie współpracują ze specjalnym sprawozdawcą” – mówi Marin.

Oprócz Białorusi stanowisko specjalnego sprawozdawcy wyznaczono dla 13 państw. Są w tym gronie m.in. Syria, Mali, Afganistan, Erytrea i Korea Północna. Marin zaznaczyła, że w marcu 2023 roku do listy tych państw ma dołączyć Rosja. „Jak dotąd nie było woli politycznej do utworzenia tego mandatu (…), poza tym jest to kosztowne” – zauważa.

„Raporty roczne przygotowywane przez sprawozdawców są uznawane za autorytatywne ze względu na stosowaną przez nas metodologię (…) Nie wolno nam korzystać z informacji z drugiej ręki, nawet jeśli jest to temat numer jeden w mediach” – podkreśliła sprawozdawczyni, zapytana o znaczenie jej działań.

„Jeżeli nie mam pisemnej zgody ofiary lub jej przedstawicieli, nie mogę wymienić jej nazwiska: a niestety na Białorusi ryzyko odwetu ze strony władz jest zbyt duże, a dla ONZ główną zasadą jest niewyrządzanie krzywdy” – mówi. „Dlatego w ostatnim czasie musieliśmy podjąć trudną decyzję, aby chronić nasze źródła i postanowiliśmy nie podawać ich nazwisk” – podkreśla.

„W 2016 roku władze Białorusi otrzymały listę zaleceń Powszechnego Przeglądu Okresowego, które rząd białoruski zgodził się wziąć pod uwagę. (…) Nic nie zostało zrobione. Ludzie na Białorusi powinni być – w myśl władz – posłuszni i lojalni. Białorusini mają prosty wybór: milczeć, siedzieć w więzieniu, albo wyjechać.” – zauważa Marin

Dodała, że nie ma szans na zniesienie mandatu sprawozdawcy ds. Białorusi, ponieważ przez ostatnie 30 lat kraj ten łamie systematycznie wszystkie konwencje, a sytuacja wciąż się pogarsza.

„Białoruskie władze czytają moje sprawozdania, ale nigdy mnie nie skrytykowały: Białoruś nie uznaje mandatu specjalnego sprawozdawcy i dlatego zachowuje się tak, jakbym w ogóle nie istniała”.

Prowadzący wywiad zapytał: „Była pani na Białorusi w grudniu 2010 roku (to po tych wyborach wprowadzono mandat specjalnego sprawozdawcy dla Białorusi – PAP) i widziała, że w jeden wieczór aresztowano wszystkich kandydatów na prezydenta. Czy można było sobie wyobrazić, że 10 lat później liczba represjonowanych będzie szła nie w dziesiątki, ale w tysiące?”

„To oczywiście było przerażające” – odpowiedziała Marin. „Potem były chwile, kiedy pojawiała się nadzieja, że sytuacja może się zmienić na lepsze.(…) A potem przyszedł rok 2020 i wszystkie nadzieje runęły (…) Najbardziej przerażające jest to, że światowe media coraz mniej mówią o Białorusi, zwłaszcza od lutego, a bezkarność władz jest tam coraz większa”.

Sprawozdawczyni powiedziała również, że Białoruś wypowiedziała protokół fakultatywny do Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych, co oznacza, że Białorusini nie będą już mogli odwoływać się do Komitetu Praw Człowieka ONZ.

„Ważne jest, by wszystko rejestrować na przyszłość. Dla przyszłego sądu. Albo w nowej Białorusi, albo w Międzynarodowym Trybunale Karnym” – podkreśliła Marin.

Anais Marin jest doktorem nauk politycznych, specjalizuje się w Europie Wschodniej. Jest niezależnym obserwatorem wyborów w krajach byłego ZSRR z ramienia OBWE. Oprócz sprawowania mandatu w ONZ pracuje m.in. na Uniwersytecie Warszawskim.

Znadniemna.pl za PAP/Novayagazeta.eu, fot. PAP/EPA/STRINGER

"Po wyborach w 2020 roku sytuacja na Białorusi stale się pogarsza. Mieszkańcy kraju mają wybór: milczeć, siedzieć w więzieniu, albo wyjechać" - oceniła specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. Białorusi Anais Marin w wywiadzie opublikowanym 23 listopada przez rosyjski niezależny portal Nowaja Gazieta. Jewropa. - Kiedy Rada Praw

229 lat temu, 23 listopada 1793 roku, zakończył obrady w Grodnie, zwołany na żądanie Rosji, ostatni Sejm Rzeczypospolitej szlacheckiej. Pracując pod presją rosyjskich wojsk, zatwierdził on II rozbiór oraz ustalił nową organizację państwa, która niemal całkowicie unieważniała ustawodawstwo Sejmu Wielkiego.

Ratyfikacji II rozbioru Polski, tak samo jak to się stało w przypadku pierwszego, miał dokonać skonfederowany sejm. W związku z tym reaktywowano Radę Nieustającą w składzie sprzed Sejmu Wielkiego, która zwołała sejm Rzeczypospolitej na czerwiec 1793 roku do Grodna.

Przedsejmowe sejmiki zorganizowane przez konfederatów targowickich odbyły się jednak pod kontrolą rosyjskich wojsk tylko na terenach należących jeszcze do Rzeczypospolitej.

Jakob Sievers

W zamyśle zaborców sejm zwołany do Grodna miał legalizować rozbiór Polski. W związku z tym byli oni zainteresowani, aby utrzymać legalność zgromadzenia. Nad sejmowymi pracami czuwał rosyjski ambasador – Jakob Sievers. Jego najbliższymi doradcami byli natomiast Piotr Ożarowski, hetman wielki koronny, oraz Kazimierz Raczyński. Stosunkowo dużą rolę odegrał również Fryderyk Moszyński, przyszły marszałek wielki koronny. Co prawda Moszyński, w przeciwieństwie do Ożarowskiego i Raczyńskiego, nie brał pieniędzy od Rosjan, uważał jednak, że w ówczesnej sytuacji utrzymanie resztek państwa polskiego jest możliwe wyłącznie dzięki ścisłemu związkowi z Rosją.

Polityka prezentowana przez Moszyńskiego była również widoczna w działaniach króla oraz pozostałych posłów, którzy mieli na uwadze dobro Rzeczypospolitej. W ostentacyjny wręcz sposób przeciwstawiano się Prusom, manifestowano natomiast przyjaźń z Rosją.

Podczas sejmu grodzieńskiego pierwszoplanowe role odegrali jednak nie targowiczanie, lecz król Stanisław August Poniatowski oraz dawni członkowie orientacji prorosyjskiej. Targowickich koncepcji utrzymania ustrojowych odrębności Wielkiego Księstwa broniła natomiast rodzina Kossakowskich. Jednak wbrew ich oczekiwaniom nowa forma rządu przywróciła Radę Nieustającą, utrzymała w mocy niektóre z reform Sejmu Wielkiego oraz rozszerzała kompetencje Rady kosztem sejmu.

Prof. Urszula Augustyniak w publikacji „Historia Polski 1571–1795” napisała, że mimo starannego wyselekcjonowania składu sejm grodzieński stawiał większy opór niż sejm rozbiorowy w 1773 roku.

Jedynym dostępnym środkiem nacisku politycznego dla sejmujących była obstrukcja sejmowa oraz wykorzystywanie różnych kruczków prawnych.

Jak napisał prof. Mariusz Markiewicz w „Historii Polski 1492–1795”, obrady sejmu grodzieńskiego „pełne były patriotycznych wystąpień i nie do końca wiadomo, czy szczerych, gdyż czasami czyny ludzi, którzy je wygłaszali, świadczyły o czym innym”.

Również Jakob Sievers stosował różne, wypróbowane już wcześniej, formy nacisku – mniejsze i większe datki, aresztowania, otaczanie izby sejmowej przez wojsko czy wywożenie posłów z Grodna – które okazały się skuteczne.

Józef Kimbar, jeden z przywódców opozycji patriotycznej na sejmie grodzieńskim 1793 roku

W czasie obrad istniała także groźba rozszerzenia rozbiorów. Po ten argument sięgnięto już dwadzieścia lat wcześniej. Grożenie rozszerzeniem zaborów nie było jednak wyłącznie pustymi słowami – Austria czuła się pokrzywdzona, ponieważ została pominięta w rozbiorowych rokowaniach i oczekiwała w związku z tym rekompensaty.

W czasie sejmu w Grodnie ratyfikowano dwa traktaty rozbiorowe. Pierwszy ratyfikowano traktat cesyjny z Rosją – jego podpisanie odbyło się 22 lipca, a 17 sierpnia nastąpiła już sama ratyfikacja.

Do prawdziwej batalii doszło natomiast przy traktacie z Prusami. Jego ratyfikacja, po długim oporze, odbyła się dopiero 23 września, kiedy grodzieński zamek został otoczony przez rosyjskie wojsko. Sesja sejmu trwała dwanaście godzin, a milczenie posłów zostało uznane za wyraz zgody.

Jak uważa prof. Markiewicz, „gwarancja całości granic Rzeczypospolitej, jak pokazały poprzednie tego typu deklaracje, nie miała większego znaczenia”.

Zawarty przez sejm grodzieński polsko-rosyjski układ z 16 października pozbawiał Rzeczpospolitą resztek suwerenności. Zarówno międzynarodowe umowy Rzeczypospolitej, jak i zmiany ustroju państwa musiały uzyskać wcześniejszą zgodę Moskwy. Rosja mogła natomiast bez zgody strony polskiej („za uprzedzeniem rządu polskiego”) wprowadzać na terytorium Rzeczypospolitej swoje wojska i zakładać magazyny. W sytuacji wojny komendę nad wspólną polsko-rosyjską armią miał objąć oficer carski, czyli dowódca liczniejszych oddziałów.

Polska służba dyplomatyczna została poddana pod nadzór rosyjskiej. Z kolei polska szlachta w Rosji otrzymała status szlachty rosyjskiej.

Województwa utworzone na sejmie grodzieńskim

W wyniku prac sejmu opracowany również został nowy ustrój państwa, a prawa kardynalne określały podstawowe przywileje szlachty oraz zasady ustrojowe. Ponownie zostały wprowadzone tron elekcyjny, pacta conventa czy prawo do oporu.

Sejm stał się natomiast jednoizbowy, ponieważ senat miał obradować wspólnie z posłami. Z kolei liberum veto miało dotyczyć wyłącznie spraw związanych z naruszeniem praw kardynalnych.

Na czele rządu stanęła Rada Nieustająca, która miała podobne departamenty jak jej poprzedniczka. Zostały zlikwidowane urzędy starostów, a w miejsce komisji cywilno-wojskowych zlikwidowanych przez Targowicę wprowadzono komisje porządkowe.

Zachowano również niektóre z elementów reform Sejmu Wielkiego – m.in. zasadę „neminem captivabimus” dla mieszczan, a także szczegóły ustroju miast oraz podział władz.

„Ustrój ten nie wszedł z zasadzie w życie, ale świadczy o staraniach polityków grodzieńskich, usiłujących uprawiać realną politykę” – ocenił prof. Markiewicz.

Rosyjscy żołnierze z lat 90. XVIII wieku

„W intencji Rosji kadłubowa Rzeczpospolita (215 tys. km2, ok. 4 mln mieszkańców) miała pozostać państwem buforowym między sferami dominacji trzech mocarstw rozbiorowych, o władzy wykonawczej na tyle silnej, by za jej pomocą faktyczne rządy mógł sprawować rosyjski ambasador. O ile w czasie I rozbioru starano się jeszcze szukać pretekstów historyczno-prawnych, o tyle II rozbiór stanowił wyraz kryzysu +starego ładu+ – którego miejsce zajął +racjonalistyczny+ system, uwzględniający w stosunkach międzynarodowych motywacje geograficzne, ekonomiczne, strategiczne, z pominięciem etycznych” – oceniła prof. Urszula Augustyniak.

Ostatni sejm Rzeczypospolitej zakończył obrady 23 listopada 1793 r.

Foto: Nowy Zamek w Grodnie, w którym odbył się ostatni sejm I Rzeczypospolitej/ Wikipedia/ domena publiczna

Znadniemna.pl za PAP

229 lat temu, 23 listopada 1793 roku, zakończył obrady w Grodnie, zwołany na żądanie Rosji, ostatni Sejm Rzeczypospolitej szlacheckiej. Pracując pod presją rosyjskich wojsk, zatwierdził on II rozbiór oraz ustalił nową organizację państwa, która niemal całkowicie unieważniała ustawodawstwo Sejmu Wielkiego. Ratyfikacji II rozbioru Polski, tak samo

We wrześniu 2022 roku uczniowie ze szkół społecznych, działających przy oddziałach Związku Polaków na Białorusi wzięli udział w cyklu warsztatów prowadzonych na platformie Zoom zrealizowanych przez Fundację Opieki i Jedności Kresowian, w ramach projektu „W moim Sercu Polska” – warsztaty edukacyjne dla młodzieży polskiej z Białorusi.

W warsztatach online brała udział polska młodzież z klas maturalnych na Kresach Wschodnich na Białorusi. Głównym założeniem projektu było, przygotowanie beneficjentów do uzyskania „Karty Polaka”, która umożliwi młodym pokoleniom rozpoczęcie naukę i życie w Polsce. Na zajęciach zostały omówione najważniejsze zagadnienia dotyczące przygotowania młodzieży do egzaminu, który poszerzy ich przyszłe horyzonty. Wiedza z zakresu historii, geografii, kultury, tradycji i literatury Polski została przekazana młodemu pokoleniu za pośrednictwem edukatorów.

W trakcie cyklu spotkań odbyły się otwarte rozmowy, podczas których maturzyści mogli zadawać pytania i porozmawiać w przestrzeni osobistej z edukatorem i studentem Wyższej Uczelni, czyli tzw. doradztwa.

Było to dla Nich bogate doświadczenie i zarazem nauka języka polskiego. Działania Fundacji w ramach projektu umożliwiły uczniom podtrzymanie więzi z krajem ojczystym. Bardzo dziękujemy wszystkim dzieciom obecnym na warsztatach, Związkowi Polaków na Białorusi za zaangażowanie i pomoc w realizacji projektu. Podziękowania dla wszystkich, którzy dołożyli wszelkich starań do przeprowadzenia warsztatów, dzięki czemu drogocenna wiedza trafiła dla młodych ludzi. Dziękujemy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów za wsparcie przy realizacji projektu.

 Znadniemna.pl za fundacja-ojk.pl

We wrześniu 2022 roku uczniowie ze szkół społecznych, działających przy oddziałach Związku Polaków na Białorusi wzięli udział w cyklu warsztatów prowadzonych na platformie Zoom zrealizowanych przez Fundację Opieki i Jedności Kresowian, w ramach projektu „W moim Sercu Polska” – warsztaty edukacyjne dla młodzieży polskiej z

W niedzielę, 20  listopada, w Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata w Grodnie sprawowano pierwszą Mszę w budującym się kościele pw. bł. Marianny Biernackiej. Tego dnia wmurowano również kamień węgielny oraz wniesiono relikwie patronki parafii. Eucharystii przewodniczył ordynariusz mińsko-mohylewski Tadeusz Kondrusiewicz. Obecny był również biskup grodzieński Aleksander Kaszkiewicz.

Kamień węgielny został przekazany przez prawnuka patronki parafii Stanisława Betko i pochodzi z domu rodzinnego w Lipsku nad Biebrzą, gdzie w latach 1888-1943 mieszkała bł. Marianna.

Relikwie – fragment tkaniny wykonanej własnoręcznie przez bł. Mariannę – do grodzieńskiej parafii przekazał biskup ełcki Jerzy Mazur SDB.

Na uroczystości przybyli liczni parafianie i goście. Przez wstawiennictwo bł. Marianny modlili się o umiejętność budowania zdrowych i trwałych relacji międzypokoleniowych, a także między narodami, z którymi graniczy Białoruś.

Parafia w Grodnie, jaka obrała sobie za patronkę polską błogosławioną, która oddała życie podczas drugiej wojny światowej za swoją synową będącą w stanie błogosławionym, powstała pod koniec 2019 roku. W lipcu br. rozpoczęła się budowa świątyni mającej stać się miejscem szczególnej modlitwy za wszystkie rodziny.

Będzie to pierwszy kościół w świecie dedykowany polskiej bł. Mariannie Biernackiej, która przelała swoją krew niedaleko Grodna.

 Znadniemna.pl za ks. Jerzy Martinowicz/Vatican Newsfot.: Grodnensis.by

W niedzielę, 20  listopada, w Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata w Grodnie sprawowano pierwszą Mszę w budującym się kościele pw. bł. Marianny Biernackiej. Tego dnia wmurowano również kamień węgielny oraz wniesiono relikwie patronki parafii. Eucharystii przewodniczył ordynariusz mińsko-mohylewski Tadeusz Kondrusiewicz. Obecny był również biskup grodzieński Aleksander

Ksiądz Władysław Zawalniuk, wieloletni proboszcz zamkniętego obecnie przez władze Czerwonego Kościoła w Mińsku chce podjąć pracę stróża, by móc doglądać terenu wokół świątyni. Parafianie i duchowni nie mają dostępu do kościoła po pożarze, do którego doszło pod koniec września.

„By móc przynosić korzyść parafii proszę pozwolić mi na wykonywanie od 21 listopada obowiązków dozorcy, by sprzątać teren wokół Czerwonego Kościoła, który w chwili obecnej nie jest sprzątany” – napisał ks. Zawalniuk w podaniu, opublikowanym na stronie parafii.

Duchowny wskazał, że od czasu pożaru w zakrystii kościoła św. Szymona i Heleny minęły dwa miesiące i kościół jest zamknięty, a jego działalność parafialna zawieszona, w związku z czym on jako proboszcz nie ma możliwości sprawowania nabożeństw.

26 września na terenie kościoła doszło do „zagadkowego”, jak określiły to media niezależne, pożaru w jednym z pomieszczeń świątyni. Wcześniej miało tam zostać wybite okno.

Zniszczenia nie były poważne, jednak specjalna komisja municypalna, odpowiedzialna za bezpieczeństwo pożarowe, uznała, że konieczne jest wprowadzenie zakazu działalności świątyni do momentu sprawdzenia i remontu wszystkich instalacji przez odpowiednich specjalistów.

Czerwony Kościół jest jedną z głównych katolickich świątyń w Mińsku i dotychczas pełnił rolę ważnego miejsca spotkań dla wiernych w tym mieście. Neoromańska świątynia z czerwonej cegły, stojąca obok rządowych gmachów z lat 30., należy do najbardziej charakterystycznych zabytków miasta. Ufundował ją na początku XX w. polski i białoruski ziemianin i działacz społeczny Edward Woyniłłowicz wraz z żoną Olimpią, by upamiętnić przedwcześnie zmarłe dzieci: Szymona i Helenę.

Formalnie świątynia stanowi własność władz Mińska, a zarząd sprawuje organizacja Minskaja Spadczyna. Parafia korzystała z niej na zasadzie nieodpłatnego użytkowania.

 Znadniemna.pl za PAP

Ksiądz Władysław Zawalniuk, wieloletni proboszcz zamkniętego obecnie przez władze Czerwonego Kościoła w Mińsku chce podjąć pracę stróża, by móc doglądać terenu wokół świątyni. Parafianie i duchowni nie mają dostępu do kościoła po pożarze, do którego doszło pod koniec września. "By móc przynosić korzyść parafii proszę pozwolić

Proces karny Andrzeja Poczobuta, działacza polskiej mniejszości narodowej na Białorusi i dziennikarza polskich mediów  w tym kraju nie rozpocznie się, jak informowano wcześniej w dniu 28 listopada. Poinformowało  o tym na swoim Telegramie Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAJ).

Według organizacji dziennikarskiej, której członkiem jest Andrzej Poczobut, informacja o odroczeniu sądu nad Polakiem, znajdującym się w areszcie od 25 marca 2021 roku pochodzi z Grodzieńskiego Sądu Obwodowego, w którym ma odbyć się proces dziennikarza.

BAJ twierdzi, że nowej daty rozpoczęcia procesu w sądzie nie podano. Koledzy Andrzeja Poczobuta z BAJ nie podają też przyczyn zmiany terminu procesu i zachęcają do pisania do niego listów pod następujący adres:  Куда: Тюрьма №1. 230023, г. Гродно, ул. Кирова 1. Кому: Почобуту Андрею Станиславовичу.

Znadniemna.pl za Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy 

Proces karny Andrzeja Poczobuta, działacza polskiej mniejszości narodowej na Białorusi i dziennikarza polskich mediów  w tym kraju nie rozpocznie się, jak informowano wcześniej w dniu 28 listopada. Poinformowało  o tym na swoim Telegramie Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAJ). Według organizacji dziennikarskiej, której członkiem jest Andrzej Poczobut, informacja

Skip to content