HomeStandard Blog Whole Post (Page 420)

Polskie dzieci na Grodzieńszczyźnie otrzymają świąteczne paczki ze słodyczami od władz Białegostoku. Ma to pokazać – jak mówił prezydent Białegostoku – że pamiętamy o Polonii i chcemy jej pomagać.

Podczas uroczystości przekazywania darów, fot.: UM Białystok/radio.bialystok.pl

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski przekazał w czwartek, 22 grudnia, słodycze na ręce prezes nieuznawanego przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi – Andżelice Borys.

Słodycze znajdują się w kilku dużych pojemnikach; są tam m.in. cukierki, czekolady, batoniki i lizaki. Jak mówiła Borys, słodycze w paczkach zostaną rozdane dzieciom uczącym się języka polskiego podczas dorocznej choinki, którą Związek organizuje w styczniu w Grodnie, a uczestniczy w niej ok. 200 osób.

Andżelika Borys i Tadeusz Truskolaski, fot.: UM Białystok/radio.bialystok.pl

Borys powiedziała, że to ważna pomoc, bo dzięki niej to świąteczne spotkanie może się odbyć i mogą w nim uczestniczyć dzieci, „które są Polakami, które uczą się języka polskiego”.

Miasto pomaga polskim dzieciom na Białorusi już od 10 lat

Truskolaski powiedział, że miasto pomaga polskim dzieciom na Białorusi już od 10 lat. Oprócz świątecznych paczek, zaprasza je do Białegostoku na wakacje, czy organizuje wyprawki szkolne. Prezydent złożył też życzenia świąteczne wszystkim Polakom mieszkającym na Wschodzie.

Na Białorusi języka polskiego uczy się ok. 13 tys. dzieci i młodzieży – poinformowała PAP Borys. Mówiła, że nauczanie odbywa się w różnych formach – w szkołach: w Grodnie i Wołkowysku, gdzie język polski jest językiem wykładowym, ale też w szkołach społecznych i parafialnych oraz m.in. na kółkach.

Związek Polaków na Białorusi został zdelegalizowany przez władze w Mińsku w 2005 roku i od tamtej pory działa w podziemiu. Równolegle funkcjonuje natomiast „oficjalny” prorządowy Związek Polaków na Białorusi, który przejął majątek organizacji – 16 Domów Polskich i szkoły polskie w Grodnie i Wołkowysku.

Znadniemna.pl za Radio.bialystok.pl/PAP

Polskie dzieci na Grodzieńszczyźnie otrzymają świąteczne paczki ze słodyczami od władz Białegostoku. Ma to pokazać - jak mówił prezydent Białegostoku - że pamiętamy o Polonii i chcemy jej pomagać. [caption id="attachment_20239" align="alignnone" width="500"] Podczas uroczystości przekazywania darów, fot.: UM Białystok/radio.bialystok.pl[/caption] Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski przekazał w czwartek,

Samochód osobowy i paczki z artykułami żywnościowymi trafią w ręce polskich kombatantów mieszkających na Białorusi. Samochód kupiło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Do akcji włączyło się Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, a także Straż Graniczna.

Prezes stowarzyszenia żołnierzy AK na Białorusi mjr Weronika Sebastianowicz odebrała samochód z darami dla kombatantów, fot.: Twitter/Kancelaria Prezydenta

Uroczystość przekazania darów odbyła się w czwartek w Warszawie.

– To mój najszczęśliwszy dzień w życiu – powiedziała prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi major Weronika Sebastianowicz. Wspominała zesłanie na Sybir, czasy głodu i upokorzenia. Jak mówiła, wierzyła jednak, że kiedyś Polska kombatantom pomoże.

– Nie wiem, czy to sen czy prawda, ale mamy takie szczęście, że będziemy mieć samochód – mówiła wzruszona pani prezes.

Podkreśliła, że większość kombatantów ma 90 lub więcej lat, większość jest przykuta do łóżka. Żeby do nich dojechać, zawieźć do szpitala, czy też odwiedzić polskie groby – do tego potrzebny jest samochód. Do tej pory stowarzyszenie samochód musiało pożyczać, teraz będzie mieć swój.

Na Białoruś trafią także paczki z artykułami spożywczymi

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch powiedział, że akcja pomocowa to kontynuacja działań zapoczątkowanych przez jego poprzedników: Władysława Stasiaka i Aleksandra Szczygłę.

Podkreślił, że żołnierze Armii Krajowej to świadkowie historii, polscy bohaterowie. Zaznaczył, że pomoc materialna to jedno, liczy się jednak też pamięć. To, jak mówił, dla tych ludzi jest ważne.

Wiceprezes zarządu PGNiG Janusz Kowalski podkreślił, że spółka pomaga zarówno kombatantom w kraju, poprzez na przykład opłacanie rachunków za gaz, ale także za granicą.

– Jest to pewnego rodzaju rachunek wdzięczności i pamięci – mówił. Prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen, inicjatora całej akcji, Ilona Gosiewska powiedziała, że starania o samochód dla kombatantów trwały osiem lat. Na Białoruś trafią także paczki z artykułami spożywczymi.

Znadniemna.pl za TVP.INFO/IAR

Samochód osobowy i paczki z artykułami żywnościowymi trafią w ręce polskich kombatantów mieszkających na Białorusi. Samochód kupiło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Do akcji włączyło się Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, a także Straż Graniczna. [caption id="attachment_20235" align="alignnone" width="500"] Prezes stowarzyszenia żołnierzy AK na Białorusi mjr Weronika Sebastianowicz

Dwudziestu czterech działaczy Oddziału Związku Polaków na Białorusi w Mińsku obchodziło w tym roku okrągłą rocznicę urodzin. Na ich cześć miński oddział ZPB wydał 20 grudnia przyjęcie.

Organizowanie przyjęć na cześć Jubilatów pod koniec każdego roku w okresie Adwentu, jest tradycją Polaków Mińska, zrzeszonych w miejscowym oddziale ZPB.

Tradycja ta ma już dziesięć lat, a wiec tegoroczne spotkanie jubilatów miało charakter jubileuszowy. Przypomniała o tym założycielka tradycji, jedna z najbardziej zasłużonych działaczek Oddziału ZPB w Mińsku Lucyna Pietrulewicz. Uzasadniając potrzebę kontynuowania takich spotkań w przyszłości pani Lucyna podkreślała, iż każdy człowiek, zwłaszcza w wieku starszym, potrzebuje uwagi i troski, a dzięki takim spotkaniom ludzie, obchodzący okrągłe rocznice urodzin w dobiegającym końca roku, przekonują się, że nie zostali zapomniani.

Inicjatywę dorocznego czczenia Jubilatów przez środowisko mińskich Polaków, zrzeszonych w miejscowym oddziale ZPB doceniają przedstawiciele polskiej dyplomacji i duchowni katoliccy. Nie przypadkowo gośćmi tegorocznego spotkania byli: konsul w Wydziale Konsularnym przy Ambasadzie RP w Mińsku Adam Kaczyński oraz księża katoliccy.

Z rąk konsula Adama Kaczyńskiego każdy z tegorocznych Jubilatów otrzymał na pamiątkę prezent książkowy – album „Najpiękniejsze Polskie Sanktuaria”.

Życzenia Jubilatom w imieniu środowiska Polaków Mińska złożyła wiceprezes ZPB i prezes Oddziału ZPB w Mińsku Helena Marczukiewicz. Każdy Jubilat otrzymał także kartkę z życzeniami.

Muzyczną oprawę wieczorowi zapewnił zespół skrzypcowy „Anima” (kier. Julia Buraja). Obecni zaś na przyjęciu księża katoliccy rozdali obecnym opłatki, łamanie się którymi okazało się najważniejszą częścią przyjęcia, gdyż każdy z czczonych tego wieczoru Jubilatów mógł usłyszeć życzenia indywidualne od uczestników spotkania i odwzajemnić się złożeniem własnych życzeń.

Po tym, jak wszyscy obecni złożyli sobie życzenia i podzielili się opłatkiem, księża pobłogosławili potrawy, przygotowane z okazji przyjęcia na cześć Jubilatów i goście przystąpili do biesiadowania za stołami.

W imieniu Jubilatów wszystkim, kto się przyczynił do organizacji tego przyjęcia, składam najserdeczniejsze Bóg zapłać!

Helena Wolkonowska, jubilatka z Mińska, zdjęcia Heleny Żylczyk

Dwudziestu czterech działaczy Oddziału Związku Polaków na Białorusi w Mińsku obchodziło w tym roku okrągłą rocznicę urodzin. Na ich cześć miński oddział ZPB wydał 20 grudnia przyjęcie. Organizowanie przyjęć na cześć Jubilatów pod koniec każdego roku w okresie Adwentu, jest tradycją Polaków Mińska, zrzeszonych w miejscowym

Od 1 stycznia 2017 roku Białoruś obniża opłatę konsularną za wydanie wielokrotnej wizy wjazdowej – poinformowała Konsul Generalna Republiki Białoruś w Białymstoku Ałła Fiodorowa, po zakończeniu posiedzenia polsko-białoruskiej grupy roboczej ds. Kanału Augustowskiego, która obradowała 16 grudnia br. w stolicy Podlasia.

Jak powiedziała, chodzi o wyjazdy zarówno w celach biznesowych, jak i w celach prywatnych. Urzędniczka zapewniła, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Białoruś przedstawi w przyszłym tygodniu więcej informacji, które mogą się okazać niespodzianką.

Z nieoficjalnych przecieków wiadomo, że chodzi o plany obniżenie kosztów pewnych kategorii wiz dla Polaków.

Konsul Fiodorowa zdradziła tylko, że wiza wielokrotna ma kosztować 60 euro.

– Obniżka to kolejny krok, i jeszcze jedno ułatwienie współpracy biznesmenów i inwestorów. Chcemy, żeby mogli częściej odwiedzać Białoruś i inwestować u nas. – Zapraszamy do nas – dodała Ałła Fiodorowa. – Republika Białoruś jest otwartym, atrakcyjnym turystycznie państwem. Konsul przypomniała, że uczyniono pierwsze kroki, by ułatwiać przyjazdy bez wiz do części obwodu grodzieńskiego i parku Kanał Augustowski.

Znadniemna.pl za Kresy24.pl

Od 1 stycznia 2017 roku Białoruś obniża opłatę konsularną za wydanie wielokrotnej wizy wjazdowej – poinformowała Konsul Generalna Republiki Białoruś w Białymstoku Ałła Fiodorowa, po zakończeniu posiedzenia polsko-białoruskiej grupy roboczej ds. Kanału Augustowskiego, która obradowała 16 grudnia br. w stolicy Podlasia. Jak powiedziała, chodzi o wyjazdy

Prawie codziennie w którymś z oddziałów terenowych Związku Polaków na Białorusi, bądź działających przy ZPB stowarzyszeń z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia odbywają się spotkania opłatkowe. W miarę możliwości starają się na nie dotrzeć przedstawiciele zatwierdzonego po ostatnim Zjeździe ZPB Zarządu Głównego organizacji.

17 grudnia okazję do połamania się opłatkiem i złożenia życzeń na zbliżający się 2017 rok mieli Polacy, zrzeszeni w Oddziale ZPB w Brześciu.

Programem artystycznym, na który złożyło się śpiewanie polskich kolęd, uświetnili spotkanie opłatkowe działaczy ZPB w Brześciu uczniowie tutejszej Szkoły Społecznej. Po koncercie, który wprowadził obecnych na spotkaniu w podniosłą świąteczną atmosferę, wszystkim zgromadzonym w imieniu Zarządu Głównego organizacji złożyła życzenia prezes Oddziału ZPB w Lidzie Irena Biernacka. Świąteczne życzenia złożył Polakom Brześcia też obecny na spotkaniu konsul RP w Brześciu Stanisław Szypulski. Instytucja, którą reprezentował, czyli Konsulat Generalny RP w Brześciu, sfinansował spotkanie opłatkowe działaczy ZPB w mieście nad Bugiem, za co Zarząd Oddziału ZPB w Brześciu składa polskiej placówce konsularnej serdeczne podziękowanie.

Dzięki gościnności Domu Katechetycznego przy kościele pw. św. Wacława 18 grudnia spotkanie opłatkowe zorganizowali Polacy, zrzeszeni w Oddziale ZPB w Wołkowysku. Zarząd Główny ZPB był na spotkaniu reprezentowany przez prezes Andżelikę Borys i członka Zarządu Głównego Andrzeja Poczobuta.

Na program artystyczny spotkania złożył się występ młodzieżowego chóru kościelnego, a także występy dzieci z klas początkowych Polskiej Szkoły w Wołkowysku oraz młodzieży z klas maturalnych tejże szkoły. Tradycyjnie uczestnikami spotkania w Oddziale ZPB w Wołkowysku stali się rodzice, uczących się w Polskiej Szkole dzieci. Wielu z nich nie afiszuje swojej przynależności bądź sympatii do działającego w podziemiu ZPB, ale chętnie wspiera działalność największej polskiej organizacji na Białorusi.


Spotkania opłatkowe odbyły się już także w Oddziale ZPB w Grodnie, w Polskiej Szkole Społecznej przy ZPB w Grodnie i niektórych innych oddziałach ZPB bądź działających przy organizacji stowarzyszeniach.

Tak się składa, że przyjęcia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku organizują w tych dniach także polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne, między innymi w Mińsku i Grodnie.

Z inicjatywy Ambasadora RP na Białorusi Konrada Pawlika spotkanie wigilijne, na które zostali zaproszeni reprezentanci działających w mińskim okręgu konsularnym polskich organizacji, odbyło się w białoruskiej stolicy. Obok delegacji ZPB na czele z wiceprezes ZPB i prezes Oddziału ZPB w Mińsku Heleną Marczukiewicz, zaproszenie ambasadora przyjęli reprezentanci organizacji „Poloniczka”, chóru „Cantus Cordis”, a także działacze z oddziałów terenowych ZPB z Mołodeczna, a także z obwodów witebskiego, homelskiego i mohylewskiego.

Witając gości, obecnych na przyjęciu wigilijnym, ambasador Konrad Pawlik przypomniał zgromadzonym o porozumieniach i współpracy polsko-białoruskiej, pogłębiającej się między innymi dzięki wysiłkom, podejmowanym przez polską dyplomację. Szef polskiej misji dyplomatycznej na Białorusi pogratulował Helenie Marczukiewicz objęcia funkcji wiceprezesa w Związku Polaków na Białorusi. Ona sama zaś, wyraziła nadzieję na jeszcze lepszą niż dotychczas współpracę w nadchodzącym roku między kierowanym przez nią oddziałem ZPB, a polską placówką dyplomatyczną w Mińsku.

Po wystąpieniach gospodarzy i gości spotkania, a także wspólnej modlitwie i śpiewaniu kolęd razem z chórem „Tęcza” (kier. Tatiana Wołoszyna) nadszedł czas na tradycyjne dzielenie się opłatkiem i składanie indywidualnych życzeń na nadchodzący Nowy Rok.

Natalia Gołubowska i Irena Głuchowska z Brześcia, Maria Tiszkowska z Wołkowyska, Ludmiła Burlewicz z Mińska, zdjęcia autorów oraz Jerzego Czuprety i Aleksandra Wasilenki

Prawie codziennie w którymś z oddziałów terenowych Związku Polaków na Białorusi, bądź działających przy ZPB stowarzyszeń z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia odbywają się spotkania opłatkowe. W miarę możliwości starają się na nie dotrzeć przedstawiciele zatwierdzonego po ostatnim Zjeździe ZPB Zarządu Głównego organizacji. 17 grudnia

Uważałam się za zwolenniczkę „dobrej zmiany” i nawet nie przypuszczałam, że coś takiego może mnie spotkać — mówi portalowi wPolityce.pl Agnieszka Romaszewska, szefowa TV Biełsat.

agnieszka_romaszewska_str

wPolityce.pl: Nieoficjalne źródła podają, że zapadła decyzja o obcięciu dotacji dla TV Biełsat na 2017 rok o 2/3. Co w praktyce oznacza to dla kierowanej przez Panią telewizji?

Agnieszka Romaszewska: Likwidację. Czy można nazwać to inaczej? Dla nas ścięcie dotacji już o 10 proc. byłoby dramatem. Nasza telewizja jest robiona niezwykle oszczędnie. Mówiłam podczas posiedzenia komisji sejmowej, że nasz budżet jest równoważny budżetowi zaledwie 5 dni Russia Today. Czy to oznacza, że Polska ma do wyrzucenia te 5 mln zł? Na co mają być przeznaczone? Niech dadzą na domy dziecka na Białorusi.

Jak uzasadniono tę decyzję?

– W ogóle jej nie uzasadniano. Dla mnie to kompletne zaskoczenie. Dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że taki dokument jest przygotowany w MSZ. Co prawda, nie został jeszcze oficjalnie przedstawiony, ale z pewnych źródeł wiem, że już jest. Co ciekawe, komisja spraw zagranicznych jednogłośnie przyjęła stanowisko w sprawie wsparcia dla wolnych mediów, a pan minister Dziedziczak powiedział, że podpisuje się pod nim obiema rękami. Jeśli z 17-milionowej dotacji schodzi się do 5 mln, to nawet więcej niż 2/3 budżetu… To jakiś żart! W dodatku bardzo okrutny. Nie wiem, jak mam to rozumieć.

Czy w tej sytuacji, dalej widzi się Pani w roli szefowej stacji?

– Szczerze mówiąc – nie wiem. Przeprowadziłam tę stację przez 10 lat, przez bardzo różne, trudne rafy i muszę powiedzieć, że życie nauczyło mnie, żeby nie podawać się do dymisji. Jak ktoś będzie chciał, to mnie po prostu wyrzuci. Przedstawiałem szefostwu różne koncepcje, w tym stworzenie TVP Zagranica, z tym że jednym z elementów tego projektu miała być dobrze działająca TV Biełsat. Bez niego – dobrej telewizji o takim profilu być nie może, pozostaje jedynie karykatura. W tej chwili bierzemy udział w niezliczonej liczbie konkursów, potwornie ciężko pracujemy. Złożyliśmy wniosek do brytyjskiego funduszu, który ma wspierać rosyjskojęzyczne nadawanie na terenach dawnego ZSRR. Jeszcze dziś ostatecznie zatwierdzałam ten projekt, a kilka godzin później dowiedziałam się, że mamy praktycznie skasowane dofinansowanie. Mam teraz taki mętlik w głowie, że w ogóle nie rozumiem o co chodzi. W ogóle…

Czy istnieje możliwość odwołania od decyzji MSZ?

– Jest to decyzja administracyjna, nie została jeszcze formalnie przekazana, ale wszystko może zostać odwołane. Mam nadzieję, że tak szalony krok nie zostanie poczyniony. Koncepcja, że Polska zamierza strzelić w stopę i zmarnować wysiłek kilkudziesięciu ludzi, którzy wkładali serce w pracę dla TV Biełsat, jest trudna do zaakceptowania. Wiem, że strona białoruska nie przepada za naszą telewizją, ale to nie jest kwestia, która boli ich najbardziej. Dziś zajmują się głównie problemami ekonomicznymi. Skasowanie takiego zasobu jest dla mnie nie do pojęcia.

Komu w takim razie mogło zależeć na obcięciu dotacji?

– Nie wiem. Powiem szczerze, że nie potrafię tego wytłumaczyć. Dowiedziałam się również, że mamy nadawać po rosyjsku. To kolejny absurd! Język białoruski stał się naszym znakiem rozpoznawczym. Bez tego, jakże istotnego, elementu w Brześciu będziemy mieli Rosję. Za rok, czy za pięć lat, ale tak czy inaczej będzie to niekorzystne. To, że ktoś tego nie rozumie jest dla mnie zupełną abstrakcją. Jak można tego nie rozumieć!? To dla mnie tak oczywiste… Białorusini kochają ten język. Nasz kolega jest dyrektorem Instytutu Polskiego w Mińsku i może tylko potwierdzić, że właśnie za to jest noszony na rękach – nawet w kręgach rosyjskojęzycznych Białorusinów. Taka jest prawda i tak to wygląda. Właśnie dlatego decyzja MSZ jest dla mnie niepojęta. Cały czas próbuję sobie tłumaczyć, że to być może element jakiegoś nieporozumienia. Nie umiem tego zrozumieć. Pracujemy sumiennie, co mogą potwierdzić moi współpracownicy, a każda złotówka była oglądana z kilku stron. Uważałam się za zwolenniczkę „dobrej zmiany” i nawet nie przypuszczałam, że coś takiego może mnie spotkać.

Czy odczuwa Pani żal do rządzących?

– Do tej pory uważam, że to nieporozumienie. Bo niby dlaczego? Za co? To chyba kwestia jakiegoś genu autodestrukcji… Przez lata byliśmy solą w oku MSZ-u, bo byliśmy instytucją dziennikarską, a nie urzędniczą, w dodatku zbudowaną w znacznym stopniu na wolontariacie. Byliśmy zwalczani od samego początku. Walczę o tę telewizję już 8 lat. Przetrwałam już ministra Sikorskiego, ministra Schetynę, prowadziłam też wojny z kolejnymi prezesami TVP, którzy usiłowali zlikwidować Biełsat. Telewizję stworzył rząd PiS-u i wydawało się, że nie będzie jej likwidował. To jakieś dziecinne mrzonki. Trudno mówić o jakiejkolwiek racjonalności.

Rozmawiał Aleksander Majewski

Znadniemna.pl za wPolityce.pl

Uważałam się za zwolenniczkę "dobrej zmiany" i nawet nie przypuszczałam, że coś takiego może mnie spotkać — mówi portalowi wPolityce.pl Agnieszka Romaszewska, szefowa TV Biełsat. wPolityce.pl: Nieoficjalne źródła podają, że zapadła decyzja o obcięciu dotacji dla TV Biełsat na 2017 rok o 2/3. Co w praktyce

– Rzeka Niemen nie jest polska, litewska, czy białoruska. Niemen jest nasz wspólny. Choć dzielą nas granice, to rzeka i jej piękno łączy nas, powodując, że jesteśmy razem – opisywał temat wystawy „Urok nadniemeńskiej ziemi”  Gennadiusz Picko, prezes Towarzystwa Plastyków Polskich przy Związku Polaków na Białorusi. Wernisaż wystawy odbył się wczoraj, 15 grudnia, w Pałacu Branickich w Białymstoku.

Dwudziestu artystów, dwadzieścia obrazów i jeden temat – rzeka Niemen. Tylko, że „Niemen” jako słowo uniwersalne, które nie ogranicza twórcy, lecz daje mu nieskrępowaną możliwość dowolnej interpretacji tematu. Kilku malarzy potraktowało temat wprost i pokazało swoje pejzaże. Jedne – realistyczne, pełne zieleni i barw. Na innych rzekę przykryła mgła, pokazując jej liryczność i tajemnice.

Rzeka Niemen to też źródło życia dla terenów, przez które płynie. Dlatego też na obrazach widzimy urokliwe budynki z okolic Grodna, kwiaty z nadniemeńskich łąk, zwierzęta, ludzie, których pewnie można tam spotkać, ale też różne abstrakcyjne postacie i miejsca.

Gości wernisażu witają: Gennadiusz Picko, prezes TPP przy ZPB i Alicja Matuk, historyk sztuki

– To wystawa zbiorowa artystów Towarzystwa Plastyków Polskich, działającego przy Związku Polaków na Białorusi. Swoje prace pokazują tu uznani malarze, ale też ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sztuką. Po tych pierwszych wiemy czego możemy się spodziewać, stąd ta elegancja, lekkość, czy zwiewność w ich obrazach. Ci młodsi jeszcze szukają swojej drogi artystycznej. To dlatego niektóre z prac są tak zdecydowanie namalowane, są mocniejsze w kompozycji i wyrazie – opowiada Alicja Matuk, historyk sztuki z Grodna.

Gennadiusz Picko i Alicja Matuk

– Ta wystawa pokazywana była już w Grodnie i podbiałostockim Supraślu. Za każdym razem staramy się, by była trochę inna. Jako, że jej twórcami jest duża grupa artystów, to za każdym razem możemy pokazać kilka nowych obrazów, tak by móc zaskoczyć widza – dodaje Gennadiusz Picko.

Artyści zaskoczyli swoich gości tym razem nie tylko obrazami. W świat nadniemieńskiej przyrody wprowadzili ich najpierw muzycy z Projektu Autorskiego grodzieńskiej śpiewaczki i autorki piosenek Tatiany Sołowiowej. Delikatny śpiew wokalistki, szemrzące werble i dźwięczne dzwonki stworzyły momentalnie wyjątkową atmosferę.

Śpiewa Tatiana Sołowiowa

Wystawy artystów – indywidualne, ale też grupowe – skupionych wokół Towarzystwa Plastyków Polskich przy ZPB to już stały element pejzażu kulturalnego Białegostoku. Twórcy bardzo dobrze poczuli się w XVII-wiecznym Pałacu Branickich, najważniejszym zabytku Polski północno-wschodniej i jednocześnie siedzibie Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

 

Zdjęcie pamiątkowe malarzy i gości wernisażu

Wystawa „Urok nadniemeńskiej ziemi” jest dostępna do zwiedzania nieodpłatnie w ciągu miesiąca w godzinach pracy Biblioteki Głównej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Wojciech Więcko z Białegostoku specjalnie dla Znadniemna.pl

- Rzeka Niemen nie jest polska, litewska, czy białoruska. Niemen jest nasz wspólny. Choć dzielą nas granice, to rzeka i jej piękno łączy nas, powodując, że jesteśmy razem – opisywał temat wystawy „Urok nadniemeńskiej ziemi”  Gennadiusz Picko, prezes Towarzystwa Plastyków Polskich przy Związku Polaków na

Pokaz filmu dokumentalnego „Krzyż i Korona”, opowiadającego o Chrzcie Polski, odbył się 15 grudnia w mińskim kinie „Centralny”. Pokaz filmu zorganizowała Ambasada RP w Mińsku z okazji obchodzonego w tym roku 1050-lecia Chrztu Polski.

krzyz_i_korona

Film dokumentalny „Krzyż i Korona” został nakręcony przez reżysera Zdzisława Cozaca. Artysta pokazał na ekranie postacie historyczne, które przyczyniły się do chrystianizacji ziem polskich –Mieszka I oraz Bolesława I Chrobrego. W czasach ich panowania Polska znalazła się i utrwaliła jako państwo i społeczność narodowa w kręgu zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej.

michal_chabros

Przemawia Michał Chabros z Ambasady RP w Mińsku

 

Jak zauważył przedstawiciel Ambasady RP w Mińsku Michał Chabros, film „Krzyż i Korona” jest niezwykle atrakcyjny w odbiorze, gdyż łączy bogate tradycje polskiej dokumentalistyki i współczesne technologie. „Pradawne wydarzenia są pokazane w filmie tak realistycznie, że chce się nad nimi rozmyślać, zagłębić się w historię, zastanowić się nad doniosłością pokazanego w filmie okresu w kształtowaniu się Polski jako państwa” – mówił dyplomata.

Scena z filmu "Krzyż i Korona"

Scena z filmu „Krzyż i Korona”

Film „Krzyż i Korona” zaczyna się od sceny chrztu polskiego księcia Mieszka I, od czego zaczął się trwały proces chrystianizacji ziem polskich. Widz widzi na ekranie rekonstrukcje wydarzeń sprzed ponad tysiąca lat, nakręcone z wykorzystaniem współczesnych technologii filmowych. Te sceny są przeplatane z wypowiedziami historyków, tłumaczących kontekst i znaczenie obserwowanych przez widza wydarzeń.

Z historią Chrztu Mieszka I do dzisiaj wiąże się dużo zagadek. Powszechnie uważa się, iż wydarzenie to miało miejsce w 966 roku. Naukowcy wciąż nie mają jednak pewności co do miejsca, w którym się odbył Chrzest. Nie wiedzą też o motywacji, jaką się kierował polski książę, przyjmując ten sakrament.

Mieszko I, przyjmując Chrzest tylko zainicjował chrystianizację ludności na ziemiach polskich. Za jego panowania Chrzest przyjęły jednak tylko najwyżsi dostojnicy (arystokracja) w księstwie Polan. Sprawę swojego ojca kontynuował pierwszy koronowany król Polski Bolesław I Chrobry. Władca ten domagał się, aby pogaństwa na rzecz Chrześcijaństwa zrzekli się jego poddani z najniższych nawet warstw społecznych. Jako apogeum tego procesu widzimy w filmie scenę koronacji Bolesława I Chrobrego, symbolizującą powstanie Państwa Polskiego, od początku istnienia osadzonego w kręgu zachodniej chrześcijańskiej tradycji i kultury.

Ludmiła Burlewicz i Julia Baryło z Mińska, zdjęcia Julii Baryło

Pokaz filmu dokumentalnego „Krzyż i Korona”, opowiadającego o Chrzcie Polski, odbył się 15 grudnia w mińskim kinie „Centralny”. Pokaz filmu zorganizowała Ambasada RP w Mińsku z okazji obchodzonego w tym roku 1050-lecia Chrztu Polski. Film dokumentalny „Krzyż i Korona” został nakręcony przez reżysera Zdzisława Cozaca. Artysta

Zapewnienie Związkowi Polaków na Białorusi możliwości legalnego działania musi pozostać priorytetem w relacjach polsko-białoruskich – uważa Komisja Spraw Zagranicznych Sejmu RP. Komisja przyjęła stanowisko, dotyczące wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi oraz mniejszości polskiej na Białorusi.

logo_sejm_rp_str

Obecny na czwartkowym posiedzeniu komisji wiceszef resortu Jan Dziedziczak podkreślił, że polityka zagraniczna Polski jest konsekwentna także w stosunku do Związku Polaków na Białorusi. „To ważny partner MSZ a sytuacja Polaków na Białorusi to jeden z priorytetów relacji Warszawy i Mińska” – dodał wiceminister.

Członek Zarządu Głównego ZPB Andrzej Poczobut zarzucił na posiedzeniu komisji władzom polskim, że prowadzą z Białorusią dialog o Związku „za jego plecami”. Dyrektor Departamentu Konsularnego MSZ Jarosław Łasiński zaprzeczył tym opiniom. Zapewnił, że priorytetem jest legalizacja Związku Polaków na Białorusi. Władze białoruskie nie uznają ZPB za legalną reprezentację Polaków mieszkających na Białorusi.

zjazd_zpb_poczobut2

Andrzej Poczobut, członek Zarządu Głównego ZPB

Komisja SZ w przyjętym stanowisku opowiedziała się za kontynuacją przez Polskę polityki wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi. „Za szczególnie ważne komisja uznaje wzmocnienie wsparcia dla wolnych mediów, organizacji obrony praw człowieka, niezależnych organizacji pozarządowych oraz programów stypendialnych i edukacyjnych adresowanych do społeczeństwa na Białorusi” – podkreślono.

Komisja opowiedziała się za intensyfikacją pomocy dla mniejszości polskiej na Białorusi, szczególnie dla nieuznawanego przez władze białoruskie Związku Polaków na Białorusi. „Zapewnienie Związkowi Polaków na Białorusi możliwości legalnego działania musi pozostać priorytetem w relacjach polsko-białoruskich” – czytamy.

Wiceprzewodniczący komisji Robert Tyszkiewicz (PO) podkreślił, że polska polityka wobec Białorusi opierała się zawsze na dwóch filarach: współpracy w różnych dziedzinach oraz na wspieraniu transformacji i społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi. Jak zaznaczył, w ostatnim czasie pojawiło się wiele niepokojów, czy ta linia opierająca się na tych dwóch filarach, jest podtrzymywana”. Tyszkiewicz zaproponował przyjęcie stanowiska komisji w tej sprawie. Stanowisko zostało przyjęte jednogłośnie.

Przemawia Robert Tyszkiewicz, posel na Sejm RP, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych

Robert Tyszkiewicz, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych

Tyszkiewicz podkreślił, że beneficjentem zbliżenia w relacjach polsko-białoruskich, o którym mówi obecny rząd, powinny być środowiska demokratyczne i mniejszość polska na Białorusi. „Jesteśmy przekonani, że wsparcie dla naszych rodaków, dla Związku Polaków na Białorusi i dążenie, by mógł on cieszyć się swobodą działania pozostaje zadaniem do wypełnienie w ciągu nadchodzących miesięcy i lat” – powiedział.

Posłowie wysłuchali też informacji MSZ na temat sytuacji społeczeństwa obywatelskiego i mniejszości polskiej na Białorusi, którą przedstawił wiceszef resortu Jan Dziedziczak.

Jan_Dziedziczak

Jan Dziedziczak, wiceminister Spraw Zagranicznych RP

Dziedziczak podkreślił, że polityka zagraniczna Polski jest konsekwentna także w stosunku do ZPB. „To ważny partner MSZ a sytuacja Polaków na Białorusi to jeden z priorytetów relacji Warszawy i Mińska” – podkreślił wiceminister. Jednocześnie wyraził opinię, że prowadzona w minionych latach wobec Białorusi „polityka sankcji i izolowania” poniosła fiasko.

Wyraził nadzieję, że prowadzona przez obecny rząd „polityka dialogu” będzie skuteczniejsza. „Pozycja naszych rodaków, pozycja Związku Polaków na Białorusi jest jednym z najważniejszych elementów naszych relacji bilateralnych” – podkreślił Dziedziczak.

Andrzej Poczobut z ZPB, ocenił jednak, że ocieplenie relacji polsko-białoruskich nie przełożyło się na zmianę stosunku władz białoruskich do mniejszości polskiej.

Jak mówił, w 2016 roku po raz pierwszy w Grodnie nie było przedszkola, gdzie dzieci mogłyby uczyć się języka polskiego, a w szkole Grodnie otwarto jedynie dwie klasy z językiem polskich, choć chętnych było znacznie więcej. „Wcześniej tak nie było. Po raz pierwszy odmówiono tak dużej liczbie osób” – podkreślił.

Poczobut zarzucił też polskim władzom, że prowadzą rozmowy ze stroną białoruską o ZPB „za plecami” Związku. „W latach 2005-07 zawsze, gdy rozmawiano o Związku Polaków na Białorusi z władzami w Mińsku, to ZPB był informowany o nich. Teraz jest inaczej. Nie wiemy o czym się rozmawia, ani jaki jest skutek tych rozmów” – mówił Poczobut. Apelował, by wrócić do praktyki informowania ZPB.

Do tych zarzutów odniósł się dyrektor Departamentu Konsularnego MSZ Jarosław Łasiński. Wiceminister Dziedziczak opuścił wcześniej posiedzenie komisji. Łasiński przekonywał, że rząd nie chce ukrywać tematu ani przebiegu rozmów z władzami Białorusi na temat ZPB. Jak mówił, dotyczą one legalizacji Związku, co jest „celem strategicznym”, a także poprawy sytuacji związanej z Domami Polskimi.

Łasiński przyznał, że w ostatnich latach liczba dzieci uczących się języka polskiego na Białorusi istotnie spadła. „W najlepszym okresie około 20 tys. dzieci uczyło się języka polskiego, obecnie jest to około 10 tys.” – mówił. Jak zaznaczył, najtrudniej jest na zachodzie Białorusi, na grodzieńszczyźnie, gdzie Polaków jest najwięcej.

„Podejście władz (Białorusi) jest bardzo sztywne i póki co nie widać oznak poluzowania” – dodał. Poinformował, że udało się uzyskać zgodę władz białoruskim na uruchomienie w tym roku szkolnym nowej, 20-osobowej klasy w szkole Mińsku. „Co roku ta liczba będzie wzrastać, więc w ciągu dziesięciu lat dojdziemy do 200 dzieci uczących się języka polskiego w tej szkole” – mówił.
Dyrektor Departamentu Współpracy Rozwojowej w MSZ Zuzanna Kierzkowska powiedziała, że od 2005 r. Białoruś należy do priorytetowych beneficjentów polskiej współpracy rozwojowej. Jak mówiła, wartość polskiej pomocy na rzecz Białorusi utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. W okresie od 2005 do 2015 roku wyniosła ona łącznie około 520 mln zł.

„Obecnie Białoruś jest drugim po Ukrainie największym biorcą polskiej dwustronnej współpracy rozwojowej” – zaznaczyła dyrektor. Jak mówiła, MSZ dofinansowuje projekty dotyczące wsparcia niezależnych mediów, osób represjonowanych i obrońców praw człowieka, a także zwiększenia dostępu do edukacji.

Zaznaczyła, że Białorusini stanowią drugą po Ukraińcach największą grupę obcokrajowców studiujących na polskich uczelniach. Wartość polskiej pomocy stypendialnej dla Białorusinów utrzymuje się w ostatnich altach na poziomie powyżej 30 mln zł rocznie. W 2015 roku przekroczyła 35 mln zł” – poinformowała.

W roku akademickimi 2015/2016 z różnych form polskiej pomocy stypendialnej skorzystało ponad 3 tys. obywateli Białorusi.

Dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego Jan Malicki mówił o zmianach dotyczących programu stypendialnego dla studentów z Białorusi im. Konstantego Kalinowskiego. Jak podkreślił, uruchomiony w 2006 roku program był adresowany do studentów białoruskich relegowanych z uczelni w kraju.

Według Malickiego ponieważ w ostatnim czasie represje tego typu ustały, zdecydowano, by „nabór do programu im. Kalinowskiego został wstrzymany”. Podkreślił, że nie oznacza to likwidacji programu i może on zostać ponownie uruchomiony, jeśli sytuacja na Białorusi się pogorszy.

Zaznaczył, że został uruchomiony nowy stażowy program stypendialny „o znacznie lepszych warunkach”, który ma na celu „kształcenie kadr wyższego rzędu”. Jak mówił, przyjęto do niego 12 osób, które kształcą się w Polsce w różnych dziedzinach: prawo, ekonomia, zrządzanie czy historia. Wyraził nadzieję, że po roku nauki zakończonym złożeniem pracy dyplomowej „przydadzą się państwu ukraińskiemu”.

Po posiedzeniu komisji politycy PO zorganizowali konferencję prasową. „Jesteśmy zaniepokojeni polityką zagraniczną w kierunku wschodnim polskiego rządu, również inicjatywami przedstawicieli Sejmu, zwłaszcza jeśli chodzi o sytuację i pozycję Polonii na Białorusi” – powiedział rzecznik PO Jan Grabiec.

„Od dłuższego czasu narasta zaniepokojenie środowisk demokratycznych, związanych ze społeczeństwem obywatelskim na Białorusi oraz środowiska mniejszości polskiej na Białorusi prowadzoną przez rząd polityką” – podkreślił Tyszkiewicz.

Jak zaznaczył Telewizja Bielsat, radio Racja, portal Karta 97 nie mają określonego budżetu na przyszły rok. „Skandaliczną” nazwał politykę rządu wobec Związku Polaków na Białorusi. Jak stwierdził, rozmowy rządu z administracją w Mińsku na temat przyszłości związku odbywały się „za plecami” jego władz. „Nie może być tak, że polska mniejszość na Białorusi, organizacje pozarządowe, wspólne media staną się ofiarą złożoną na ołtarzu ocieplania relacji z Alaksandrem Łukaszenką” – powiedział Tyszkiewicz.

Znadniemna.pl za PAP

Zapewnienie Związkowi Polaków na Białorusi możliwości legalnego działania musi pozostać priorytetem w relacjach polsko-białoruskich - uważa Komisja Spraw Zagranicznych Sejmu RP. Komisja przyjęła stanowisko, dotyczące wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi oraz mniejszości polskiej na Białorusi. Obecny na czwartkowym posiedzeniu komisji wiceszef resortu Jan Dziedziczak podkreślił,

Przejdź do treści