HomeStandard Blog Whole Post (Page 36)

Król Zygmunt II August to postać kluczowa dla zrozumienia historii Polski,  Litwy i Białorusi. Był ostatnim władcą z potężnej dynastii Jagiellonów, która przez wieki kształtowała oblicze Europy Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj przypada 505. rocznica urodzin monarchy, a więc jest doskonała okazja do tego, aby przypomnieć jego żywot.

Panowanie ostatniego Jagiellona, trwające od 1548 do 1572 roku, to czas głębokich przemian politycznych, społecznych i religijnych, które na zawsze odmieniły Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Zygmunt August tron objął w burzliwych czasach, kiedy na arenie europejskiej ścierały się ze sobą potężne mocarstwa, a wewnętrzne wyzwania, takie jak Reformacja czy rosnące aspiracje szlachty, wymagały od władcy nie tylko mądrości, ale i elastyczności. Jak pisał Stanisław Orzechowski, wybitny pisarz polityczny epoki, Zygmunt August „był królem, co umiał nie tylko rozkazywać, ale i słuchać rady”. Świadczyło to o jego otwartości na dialog i gotowości do kompromisów.

Dziedzictwo ostatniego Jagiellona jest złożone. Z jednej strony ugruntował pozycję państwa jagiellońskiego, z drugiej zaś podjął decyzje, które, choć konieczne w obliczu ówczesnych zagrożeń, miały dalekosiężne konsekwencje dla przyszłości Rzeczypospolitej. Był mecenasem sztuki i nauki, propagatorem tolerancji religijnej, ale przede wszystkim – architektem unii, która na setki lat związała losy Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Początki Władzy i Osobiste Dylematy

Zygmunt August przyszedł na świat 1 sierpnia 1520 roku w Krakowie, jako długo wyczekiwany następca tronu. Od najmłodszych lat intensywnie przygotowywano go do roli przyszłego władcy. Już w wieku zaledwie dziewięciu lat został koronowany na wielkiego księcia litewskiego, a rok później na króla polskiego, Stało się to jeszcze za życia ojca królewicza – króla Zygmunta I Starego. To niezwykłe posunięcie miało zapewnić ciągłość dynastii i wzmocnić jej pozycję.

Jednak początki samodzielnego panowania Zygmunta Augusta nie były łatwe. Musiał zmierzyć się z silną opozycją magnacką, zwłaszcza po swoim potajemnym małżeństwie z Barbarą Radziwiłłówną. Ten związek, zawarty z miłości, wywołał prawdziwą burzę na dworze i wśród szlachty, która niechętnie patrzyła na rosnące wpływy litewskiego rodu Radziwiłłów. Mikołaj Rej, znakomity pisarz renesansowy, z charakterystyczną dla siebie dosadnością opisał ówczesne nastroje:

„Ledwie ten król na tron wstąpił, a już krew w nim zakipiała z miłości, co złości wielkiej przyczyną była”.

Król musiał stoczyć polityczną walkę o uznanie Barbary, co pokazało jego determinację i siłę charakteru. Niestety, ten osobisty triumf nie trwał długo. Barbara Radziwiłłówna zmarła zaledwie dwa lata po koronacji, w 1551 roku. Jej śmierć, otoczona aurą tajemnicy i plotek, była dla Zygmunta Augusta ogromnym ciosem, który odcisnął piętno na reszcie jego życia. Jak zauważył wybitny historyk Paweł Jasienica: „Śmierć Barbary nie tylko zgasiła miłość króla, ale i odbiła się na jego polityce, czyniąc go bardziej podatnym na sugestie i mniej skorym do ryzyka w sprawach osobistych”.

Mimo kolejnych małżeństw, monarcha nie doczekał się potomstwa, co ostatecznie przypieczętowało los dynastii Jagiellonów.

Twórca Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem panowania Zygmunta Augusta było zawarcie Unii Lubelskiej 1 lipca 1569 roku. To przełomowe porozumienie, które doprowadziło do powstania Rzeczypospolitej Obojga Narodów, było efektem długotrwałych negocjacji i złożonej sytuacji geopolitycznej. Wielkie Księstwo Litewskie, osłabione wojną inflancką z Rosją, potrzebowało militarnego i politycznego wsparcia Korony. Z kolei polska szlachta dążyła do zacieśnienia więzi z Litwą i zyskania dostępu do jej rozległych terenów.

Reprodukcja obrazu Jana Matejki pt. „Unia Lubelska”, źródło: biblioteka.teatrnn.pl, prawa autorskie: Muzeum Narodowe w Lublinie

Zygmunt August, mimo początkowych wahań i oporów części litewskiej magnaterii, odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do Unii. Akt ten stworzył państwo federalne z jednym królem (który był jednocześnie wielkim księciem), wspólnym sejmem i wspólną polityką zagraniczną.

Co istotne, Wielkie Księstwo Litewskie zachowało znaczną autonomię, w tym własne wojsko, skarb, prawa (Statut Wielkiego Księstwa Litewskiego) oraz odrębną administrację. To kompromisowe rozwiązanie było wyrazem geniuszu politycznego króla, który, jak pisał Jan Długosz (choć pisał o wcześniejszych Jagiellonach, sentencja pasuje i do Zygmunta Augusta): „potrafił jednoczyć różnice, tworząc z wielu jedno ciało państwowe”.

Unia Lubelska miała kolosalne znaczenie dla historii obu narodów. Stworzyła potężne, wielonarodowe i wielowyznaniowe państwo, które przez wieki dominowało w Europie Środkowo-Wschodniej. Dla ziem białoruskich oznaczało to trwałe włączenie w orbitę wpływów polskiej kultury i katolicyzmu, jednocześnie zachowując pewne odrębności wynikające z litewskiego dziedzictwa. Jak podsumował Stanisław Rospond, wybitny językoznawca i historyk języka: „Unia Lubelska była aktem politycznym o głębokich konsekwencjach kulturowych, które na trwałe ukształtowały mentalność i język regionu”.

Dziedzictwo ostatniego Jagiellona

Zygmunt II August zmarł 7 lipca 1572 roku w Knyszynie, kończąc tym samym dynastię Jagiellonów na polskim tronie. Brak bezpośredniego następcy otworzył nową epokę w historii Rzeczypospolitej – erę królów elekcyjnych. To rozwiązanie, choć początkowo miało zapobiec tyranii i wzmocnić pozycję szlachty, w dłuższej perspektywie doprowadziło do osłabienia władzy centralnej i narastania problemów wewnętrznych państwa.

Mimo tych późniejszych konsekwencji, Zygmunt August jest oceniany jako władca zdolny i roztropny. Był mecenasem sztuki i nauki, hojnie wspierał rozwój renesansowej kultury, która rozkwitała pod jego panowaniem. Charakteryzowała go również wyjątkowa na tle epoki tolerancja religijna, dzięki której Rzeczpospolita stała się azylem dla wielu wyznań i uniknęła krwawych wojen religijnych, trapiących zachodnią Europę. Jak mawiał Andrzej Frycz Modrzewski, renesansowy myśliciel: „Rzeczpospolita nasza, różnorodnością wyznań kwitnąca, jest przykładem zgody, choćby i w różności”, co było odzwierciedleniem polityki Zygmunta II Augusta.

 Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl, na zdjęciu: Zygmunt August, fot.: domena publiczna

Król Zygmunt II August to postać kluczowa dla zrozumienia historii Polski,  Litwy i Białorusi. Był ostatnim władcą z potężnej dynastii Jagiellonów, która przez wieki kształtowała oblicze Europy Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj przypada 505. rocznica urodzin monarchy, a więc jest doskonała okazja do tego, aby przypomnieć jego żywot. Panowanie

29 lipca Sąd Obwodowy w Witebsku rozpatrzył skargę kasacyjną byłego proboszcza sanktuarium maryjnego w Szumilinie – księdza Andrzeja Juchniewicza OMI, skazanego na 13 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Jak dowiedzieli się wierni, podczas rozprawy kasacyjnej ksiądz znowu próbował udowodnić swoją niewinność – informuje portal Katolik.life.

Jak już informowaliśmy wcześniej, sprawa księdza Andrzeja Juchniewicza była rozpatrywana za zamkniętymi drzwiami, a więc jej szczegóły nie są znane. Wiadomo jedynie, że ksiądz Andrzej nie przyznał się do winy, a wierni uważają, że oskarżenie  przeciwko niemu zostało sfabrykowana.

Według wiernych, proces kasacyjny w Witebsku „przebiegał tak samo jak w Szumilinie: wszystkie argumenty księdza i jego obrońcy zostały bezpodstawnie odrzucone, a wszystkie decyzje sądu rejonowego zostały utrzymane w mocy”.

Wyrok pozostał więc niezmieniony  i uprawomocnił się. Oznacza to, że w najbliższych dniach ksiądz zostanie wysłany do kolonii karnej – podobnie jak odbyło się to w przypadku księdza Henryka Okołotowicza z Wołożyna, skazanego na 11 lat pozbawienia wolności za rzekomą „zdradę państwa”. Przypomnijmy, że proboszcz z Wołożyna przebywa w kolonii karnej w Bobrujsku.

Jak dotąd nie opublikowano żadnych oficjalnych informacji na temat sprawy ojca Juchniewicza. Wierni dowiedzieli się jedynie, że duchowny przebywa w dobrym humorze, choć przeżywa trudny okres moralny, gdyż został oskarżony o rzekome przestępstwa na tle seksualnym.

Dlatego ważne jest, aby nie zapomnieć o modlitwie za niego.

Znadniemna.pl za Katolik.life

29 lipca Sąd Obwodowy w Witebsku rozpatrzył skargę kasacyjną byłego proboszcza sanktuarium maryjnego w Szumilinie - księdza Andrzeja Juchniewicza OMI, skazanego na 13 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Jak dowiedzieli się wierni, podczas rozprawy kasacyjnej ksiądz znowu próbował udowodnić swoją niewinność – informuje portal

Dziś przypada 81. rocznica Powstania Warszawskiego, uważanego za największą akcję podziemia w okupowanej przez Niemców Europie.

Na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” powstanie w Warszawie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o 17.00, tzw. godzinie „W”. Miało ono na celu wyzwolenie polskiej stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej. Dowództwo AK liczyło na to, że uda się w ten sposób wzmocnić międzynarodową pozycję rządu RP na uchodźstwie oraz powstrzymać realizowany przez Stalina proces wasalizacji i sowietyzacji Polski.

Do walki o stolicę przystąpiło wtedy ok. 40-50 tys. powstańców. Większość powstańców była żołnierzami AK. Do powstania dołączyli również członkowie innych niepodległościowych formacji zbrojnych, m.in. Polskiej Armii Ludowej, Narodowych Sił Zbrojnych oraz nieliczni (ukrywający się po pacyfikacji powstania w getcie warszawskim) przedstawiciele Żydowskiej Organizacji Bojowej. Na czas powstania dowództwu AK podporządkowały się ponadto Oddziały Wojskowe Korpusu Bezpieczeństwa, Oddziały Wojskowe Pogotowia Polskich Socjalistów oraz dwa bataliony Narodowej Organizacji Wojskowej. W powstaniu walczyło również blisko 1700 żołnierzy Armii Ludowej oraz wielu policjantów granatowych (polskiej policji mundurowej, działającej w Generalnym Gubernatorstwie pod niemiecką komendą), którzy już wcześniej należeli do konspiracji lub utrzymywali z nią kontakty.

Na wieść o powstaniu w Warszawie Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz, w którym stwierdzał: „Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.

Po wybuchu powstania Armia Czerwona wstrzymała ofensywę na kierunku warszawskim, a Stalin konsekwentnie odmawiał udzielenia powstaniu poważniejszej pomocy.

Powstanie, planowane na kilka dni, upadło 3 października po 63 dniach walki. W jego wyniku zginęło od 16 tys. do 18 tys. żołnierzy AK. W wyniku nalotów, ostrzału artyleryjskiego, ciężkich warunków bytowych oraz masakr urządzanych przez oddziały niemieckie zginęło od 150 tys. do 200 tys. cywilnych mieszkańców stolicy.

Dzisiaj o godzinie 17:00, w symboliczną „Godzinę W”, w całym kraju zawyją syreny alarmowe. W tym momencie mieszkańcy Warszawy i wielu innych miast zatrzymają się na minutę ciszy, by oddać hołd bohaterom walki o wolność.

Uroczystości rocznicowe, marsze pamięci, wystawy, koncerty i msze święte, odbywają się dziś w całej Polsce. W Warszawie centralnym punktem obchodów jest Park Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie już w wigilię wybuchu Powstania spotkali się prezydent RP Andrzej Duda oraz prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. W Lublinie, Skierniewicach i innych miastach również zaplanowano wydarzenia upamiętniające Powstańców oraz uczestników Akcji „Burza”.

Znadniemna.pl na podstawie Polskie Radio

 

 

 

Dziś przypada 81. rocznica Powstania Warszawskiego, uważanego za największą akcję podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” powstanie w Warszawie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o 17.00, tzw. godzinie „W”. Miało ono na celu wyzwolenie polskiej stolicy

Wczoraj, 30 lipca, w Sokółce odbył się uroczystości pogrzebowe śp. Krzysztofa Matczaka, które zgromadziły tłumy mieszkańców, przyjaciół, samorządowców oraz motocyklistów z całej Polski. Krzysztof Matczak był znany m.in. z tego, że aktywnie wspierał Polaków mieszkających na Białorusi, szczególnie w trudnych dla rodaków momentach prześladowań ze strony białoruskich władz. Szczególną troską otaczał mieszających na Białorusi kombatantów. Zapraszał ich do Polski na uroczystości patriotyczne i wspierał materialnie oraz duchowo.

Msza święta w kościele pw. św. Antoniego była pełna wzruszeń i wspomnień, a słowa ks. Jarosława Ciuchny poruszyły serca obecnych:

„Po bliższym poznaniu okazał się człowiekiem ciepłym i serdecznym, o bardzo dobrym sercu.”

Asysta motocyklowa była imponująca — uczestnicy Rajdów Katyńskich przybyli licznie, by pożegnać swojego przyjaciela. Jak podkreślił jeden z motocyklistów z Poznania:

„Tak dużą asystę motocykli widziałem po raz pierwszy. Krzysztof był dla nich nie tylko towarzyszem podróży, ale symbolem patriotyzmu i serdeczności”.

Starosta sokólski, Piotr Rećko, nazwał zmarłego „wielkim patriotą” i „człowiekiem o wielkim sercu”, który wspierał lokalne inicjatywy i wydarzenia historyczne. Jego działalność charytatywna była cicha, ale głęboka — pomagał, bo uważał to za swój obowiązek.

Zapraszał kombatantów z Białorusi i ich rodziny na uroczystości patriotyczne w Sokółce, traktując gości zza wschodniej granicy jak bliskich sąsiadów, a nie obywateli innego państwa. Jego działalność była cicha, ale skuteczna — nie szukał rozgłosu, lecz realnego wsparcia. Wierzył, że pamięć narodowa i wspólnota kulturowa nie kończą się na granicy, a obowiązkiem każdego patrioty jest troska o tych, którzy żyją z dala od ojczyzny, ale wciąż noszą ją w sercu. To właśnie ta postawa sprawiła, że Krzysztof Matczak był nie tylko lokalnym bohaterem, ale stał się symbolem jedności i empatii, łączącym ludzi ponad podziałami.

Krzysztof Matczak ze Stowarzyszenia Motocyklowego Jazda Ducha łamie się opłatkiem z kpt. Józefem Nowikiem, 2018 rok

Krzysztof był właścicielem kultowej lodziarni „U Matczaka”, rodzinnego biznesu założonego przez jego rodziców w 1965 roku. Przez dekady lody wytwarzane według tradycyjnych receptur stały się symbolem lokalnej jakości i smaku, przyciągając nie tylko mieszkańców, ale i turystów z całej Polski. Jak mawiał z dumą: „U nas litr lodów to kilogram, a nie jakieś 600 gramów. Gałki może mniejsze, ale konkretne i bez zbędnego powietrza.” W codziennej pracy wspierała go żona Jolanta, z którą dzielił pasję do rzemiosła lodziarskiego i troskę o jakość. Ich wspólnym celem było oferowanie lodów bez konserwantów i sztucznych dodatków.

Podczas pogrzebu wspomniano również o miłości Krzysztofa Matczaka do bluesa i hard rocka – muzyki, która rozbrzmiewała w prowadzonym przez niego pubie Blues&Rock. To miejsce było przestrzenią kultury, integracji i spotkań. Regularnie organizował koncerty bluesowe i rockowe, tworząc miejsce, w którym ludzie mogli nie tylko zjeść lody, ale też cieszyć się muzyką i sobą nawzajem.

Był członkiem Klubu Historycznego im. kpt. Franciszka Potyrały „Oracza” i aktywnie uczestniczył w organizacji Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. Za swoją działalność został odznaczony medalem „Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej”. W ostatnich dniach życia uczestniczył w obchodach 80. rocznicy Obławy Augustowskiej, gdzie z szacunkiem odczytywał nazwiska ofiar.

Krzysztof Matczak miał 58 lat. Zmarł 23 lipca po wypadku, do którego doszło 12 lipca na drodze wojewódzkiej 673 Sokółka-Dąbrowa Białostocka. Trafił do szpitala, ale pomimo starań lekarzy nie dało się go uratować.

To pożegnanie było nie tylko ceremonią, ale świadectwem życia człowieka, który zostawił po sobie ślad w sercach wielu. Krzysztofie, dziękujemy za wszystko. Spoczywaj w pokoju.

Rodzinie, bliskim i wszystkim, którzy mieli zaszczyt go znać, składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Znadniemna.pl/ Fot.: Damian Szarkowski/Powiat Sokólski

Wczoraj, 30 lipca, w Sokółce odbył się uroczystości pogrzebowe śp. Krzysztofa Matczaka, które zgromadziły tłumy mieszkańców, przyjaciół, samorządowców oraz motocyklistów z całej Polski. Krzysztof Matczak był znany m.in. z tego, że aktywnie wspierał Polaków mieszkających na Białorusi, szczególnie w trudnych dla rodaków momentach prześladowań ze

29 lipca w Pałacu Prezydenckim miała miejsce uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych nadanych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej osobom zasłużonym w służbie państwu i społeczeństwu. W imieniu prezydenta Andrzeja Dudy odznaczenia przekazał sekretarz stanu w Kancelaria Prezydenta RP Andrzej Dera.

Wśród uhonorowanych przez głowę państwa znaleźli się nasi koledzy z Fundacji Wolność i Demokracja, organizacji, będącej wydawcą portalu  Znadniemna.pl i gazety „Głos znad Niemna na uchodźstwie”.

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski zostali odznaczeni prezes Fundacji WiD Lilia Luboniewicz oraz wiceprezes Maciej Dancewicz. Zostali docenieni za wybitne zasługi w dokumentowaniu i upamiętnianiu prawdy o historii Polski na Kresach Wschodnich.

Złoty Krzyż Zasługi za zasługi w dokumentowaniu i upamiętnianiu prawdy o historii Polski na Kresach Wschodnich otrzymała też nasza koleżanka z portalu Kresy24.pl Agnieszka Bućko.

Pracownicy Fundacji WiD – Julia Saweliewa i Mikołaj Sochaj – zostali wyróżnieni Srebrnym Krzyżem Zasługi za zasługi w dokumentowaniu i upamiętnianiu prawdy o historii Polski na Kresach Wschodnich.

Redakcja portalu Znadniemna.pl serdecznie gratuluje odznaczonym kolegom zasłużonych odznaczeń . Jesteśmy dumni, że w zespole Fundacji Wolność i Demokracja, będącej naszym wydawcą, pracują tak zaangażowane i zasłużone osoby.

Życzymy dalszych sukcesów na niwie dokumentowania polskości na Kresach Wschodnich i upamiętniania jej śladów!

Znadniemna.pl za wid.org.pl, na zdjęciu: pracownicy Fundacji WiD, odznaczeni przez Prezydenta RP i prezydencki minister Andrzej Dera, fot.: Łukasz Błasikiewicz/KPRP

29 lipca w Pałacu Prezydenckim miała miejsce uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych nadanych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej osobom zasłużonym w służbie państwu i społeczeństwu. W imieniu prezydenta Andrzeja Dudy odznaczenia przekazał sekretarz stanu w Kancelaria Prezydenta RP Andrzej Dera. Wśród uhonorowanych przez głowę państwa znaleźli się nasi

W historii Kościoła i nauki polskiej zapisane są nazwiska wybitnych postaci, które swoją pracą i pasją przyczyniły się do wzbogacenia dziedzictwa narodowego. Jedną z takich postaci był bez wątpienia nasz krajan Jan Kurczewski, kapłan, wybitny historyk i niestrudzony badacz przeszłości.

Jego życie, pełne poświęcenia i intelektualnej pracy, zasługuje na przypomnienie dzisiaj, w 109. rocznicę odejścia wybitnego duchownego intelektualisty do Domu Pana.

Droga do kapłaństwa

Urodzony 8 czerwca 1854 roku w Sołach (obecnie agromiasteczko w rejonie smorgońskim na Grodzieńszczyźnie – red.), Jan Kurczewski od najmłodszych lat wykazywał głęboką religijność i zamiłowanie do nauki. W 1874 roku podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego w Wilnie, rozpoczynając tym samym swoją duchową podróż.

Jego talent i zaangażowanie szybko zostały zauważone, co zaowocowało wysłaniem go w 1879 roku na dalsze studia do prestiżowej Akademii Duchownej rzymskokatolickiej w Petersburgu. To tam, w 1881 roku, uzyskał stopień magistra teologii, a wkrótce potem, w Kownie, przyjął święcenia kapłańskie.

Represje za polskość i powrót do Wilna

Początki jego posługi były naznaczone wyzwaniami. Jan Kurczewski rozpoczął pracę jako nauczyciel religii w II Gimnazjum w Wilnie, a także jako profesor prawa kościelnego, kaznodziejstwa i historii Kościoła w miejscowym seminarium duchownym.

Był również prefektem w wileńskim progimnazjum. Jednak jego niezłomność w obronie polskości i wiary szybko zderzyła się z represyjną polityką zaborcy. Odmowa przyjęcia książek do nabożeństwa w języku rosyjskim kosztowała go utratę pracy i zesłanie na probostwo do Kiemieliszek.

Po trzech latach tego przymusowego oddalenia od Wilna, Jan Kurczewski mógł wreszcie powrócić do miasta, które tak kochał. Objął probostwo w kościele św. Jakuba i Filipa, kontynuując swoją misję duszpasterską i naukową.

Rozkwit kariery i pasja do historii

Prawdziwy rozkwit kariery Kurczewskiego nastąpił wraz z objęciem urzędu biskupa wileńskiego przez Stefana Zwierowicza. Nowy biskup szybko dostrzegł niezwykłe zdolności i zaangażowanie Kurczewskiego, mianując go kanonikiem Katedry św. Stanisława, a następnie prałatem. Te prestiżowe stanowiska otworzyły przed nim nowe możliwości. W 1899 roku Jan Kurczewski zrezygnował z probostwa, aby w pełni poświęcić się pracy w kurii biskupiej oraz w seminarium duchownym.

Podobno był człowiekiem o niezwykłej erudycji i głębokiej wierze, a jego wykłady w seminarium były prawdziwą ucztą dla umysłu, każde kazanie zaś – inspiracją dla duszy.

To właśnie w seminarium, poza obowiązkami administracyjnymi, kanonik Kurczewski realizował swoją pasję do nauczania. Wykładał prawo kanoniczne, historię Kościoła, język polski, kaznodziejstwo i filozofię. Był cenionym kaznodzieją, którego homilie, przesycone głęboką wiedzą i elokwencją, przyciągały setki wiernych, pragnących czerpać z jego mądrości.

Jan Kurczewski nie ograniczał się jedynie do pracy duszpasterskiej i dydaktycznej. Był aktywnym współpracownikiem Podręcznej Encyklopedii Kościelnej, a jego twórczość historiograficzna rozwijała się w sprzyjającej atmosferze Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie. To właśnie tam, w otoczeniu podobnie myślących badaczy, powstawały jego cenne dzieła historyczne, dokumentujące dzieje Kościoła i regionu wileńskiego.

Niezwykły koniec

Życie Jana Kurczewskiego zakończyło się w sposób równie niezwykły, jak jego cała posługa. 30 lipca 1916 roku, podczas Mszy Świętej, na ambonie w Katedrze Wileńskiej, nagle zmarł na atak serca. Odszedł, głosząc Słowo Boże, w miejscu, które było świadkiem jego duchowych i intelektualnych triumfów.

Został pochowany na cmentarzu Na Rossie w Wilnie, w kwaterze nr 26. Fakt jego śmierci na ambonie został upamiętniony tablicą umieszczoną pod amboną Katedry, przypominającą o niezwykłym kapłanie, który poświęcił swoje życie Bogu, Kościołowi i nauce. Jan Kurczewski pozostaje w pamięci jako wzór kapłana-intelektualisty, którego spuścizna naukowa i duszpasterska wciąż inspiruje.

Spuścizna naukowo-publicystyczna

Oto lista najważniejszych dzieł Jana Kurczewskiego:

  • Kazania Świąteczne (1897)
  • Wykład Przenajświętszej Ofiary Mszy Świętej w 30 naukach niedzielnych (1898)
  • Kazania przygodne (1899)
  • Ja Matka Pięknej Miłości: nabożeństwo majowe ku pożytkowi rodzin chrześcijańskich (1899)
  • Kazania na zakończenie XIX wieku (1901)
  • Gospodarz i sługa wobec Prawa Bożego, kazania dla robotników (1901, 1906)
  • Mowa żałobna za duszę świętej pamięci Ojca Świętego Leona XIII (1903)
  • Kazanie w rocznicę poświęcenia Kościoła Katedralnego w Wilnie (1903)
  • Pamiątka uroczystego poświęcenia pomnika i statui św. Jacka w Wilnie (1906)
  • Konferencje i nauki rekolekcyjne (1906)
  • Kościół Zamkowy czyli Katedra wileńska w jej dziejowym, liturgicznym, architektonicznym i ekonomicznym rozwoju, t. 1 (1908)
  • Wiadomości o szkołach parafialnych w Diecezji Wileńskiej (1909) – rozprawa
  • Biskupstwo wileńskie od jego założenia aż do dni obecnych, zawierające dzieje i prace biskupów i duchowieństwa djecezji wileńskiej, oraz wykaz kościołów, klasztorów, szkół i zakładów dobroczynnych i społecznych (1912)
  • Święci biskupi i apostołowie Litwy i Rusi Litewskiej (1913)
  • Z dziejów Trynitarzy Polskich (1914)
  • Opowiadania o dziejach Chrześcijaństwa Litwy i Rusi. Część I od chrztu Litwy do końca XVI wieku (1914)
  • Rozmyślania o tajemnicach Różańca Świętego na każdy dzień miesiąca (1914)
  • Streszczenie aktów kapituły wileńskiej, tom III (1916)
  • Pamiątka zbudowania i poświęcenia Trzech Krzyżów w Wilnie na Górze Trzykrzyskiej w roku 1916 (1916)

Jan Kurczewski publikował ponadto również w:

  • prasie wileńskiej i grodzieńskiej
  • Encyklopedii kościelnej Nowodworskiego
  • kwartalniku „Litwa i Ruś”
  • tygodniku „Przyjaciel” (1913)
  • Rocznikach Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, fot.: Wikipedia

W historii Kościoła i nauki polskiej zapisane są nazwiska wybitnych postaci, które swoją pracą i pasją przyczyniły się do wzbogacenia dziedzictwa narodowego. Jedną z takich postaci był bez wątpienia nasz krajan Jan Kurczewski, kapłan, wybitny historyk i niestrudzony badacz przeszłości. Jego życie, pełne poświęcenia i intelektualnej

W sercu Wielkopolski, w malowniczym pałacu w Śmiełowie, odbywają się uroczystości z okazji 50-lecia Muzeum Adama Mickiewicza — jedynego w Polsce muzeum biograficznego poświęconego wieszczowi narodowemu. Placówka, która od pół wieku pielęgnuje pamięć o twórczości i życiu autora Pana Tadeusza, przygotowała na jubileusz szereg wyjątkowych wydarzeń kulturalnych.

Z tej okazji otwarto wystawę jubileuszową pt. „50 – Śmiełów – Mickiewicz – Muzeum”, prezentującą ponad 140 unikatowych eksponatów, w tym rękopisy, pierwodruki, osobiste pamiątki po poecie oraz dokumenty sprowadzone z Wilna i Paryża. Wśród nich znalazł się m.in. dyplom ukończenia studiów przez Mickiewicza oraz jego własnoręczne pisma.

Fragment ekspozycji wystawy „50 – Śmiełów – Mickiewicz – Muzeum”, fot.: mnp.art.pl

Obchody jubileuszowe wzbogacają koncerty, wykłady, spotkania literackie i wydarzenia plenerowe. W programie znalazł się m.in. występ Artura Gotza z poetyckim repertuarem oraz koncert smyczkowy artystów z Turynu, który odbył się w historycznych wnętrzach pałacu.

Muzeum, mieszczące się w klasycystycznym pałacu z końca XVIII wieku, upamiętnia pobyt Mickiewicza w Śmiełowie w 1831 roku, kiedy to poeta zatrzymał się tu incognito, jako Adam Mühl. To właśnie ten epizod miał wpływ na powstanie niektórych fragmentów Pana Tadeusza.

Sala kultu Adama Mickiewicza w muzeum, fot.: mnp.art.pl

Położony przy granicy Prus i Rosji Śmiełów był ośrodkiem patriotycznej kontrabandy. W czasie powstania listopadowego stąd przerzucano ochotników do Królestwa Polskiego. Adam Mickiewicz miał wieźć ze sobą pisma od Legacji Polskiej w Paryżu do Rządu Narodowego. Zbliżająca się klęska powstania udaremniła te plany.

W Śmiełowie poeta nawiązał romans z siostrą właścicielki – Konstancją Łubieńską. Gdy dotarła do niego wiadomość o upadku obrony Warszawy, w śmiełowskim parku zasadził drzewko dębowe, wygłaszając jednocześnie sentencję o odrodzeniu Polski.

Inicjatorami szczególnego kultu pisarza w Wielkopolsce byli przedstawiciele rodziny Gorzeńskich, a po nich kolejni właściciele pałacu – Chełkowscy.

Gośćmi śmiełowskiego pałacu byli m.in. Henryk Sienkiewicz, Wojciech Kossak, Ignacy Jan Paderewski, prymas Edmund Dalbor, Władysław Tatarkiewicz, gen. Józef Haller czy Maria Helena Gorecka – córka Adama Mickiewicza.

W 1939 roku hitlerowcy internowali właścicieli Śmiełowa i zajęli ich majątek. Po wojnie pałac został upaństwowiony, rozgrabiono jego wyposażenie i częściowo zniszczono wnętrza. Gmach zamieniono w szkołę i mieszkania pracowników PGR-u.

Z początkiem lat 70. XX wieku zespołem pałacowo-parkowym zajęło się Muzeum Narodowe w Poznaniu. Kilkuletni remont zakończył się zainaugurowaniem 27 lipca 1975 r. działalności Muzeum Mickiewicza.

 Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl/poznan.pl/mnp.art.pl

W sercu Wielkopolski, w malowniczym pałacu w Śmiełowie, odbywają się uroczystości z okazji 50-lecia Muzeum Adama Mickiewicza — jedynego w Polsce muzeum biograficznego poświęconego wieszczowi narodowemu. Placówka, która od pół wieku pielęgnuje pamięć o twórczości i życiu autora Pana Tadeusza, przygotowała na jubileusz szereg wyjątkowych

Na dzisiaj przypada 433. rocznica śmierci Jana Kiszki – jednego z najbardziej wpływowych magnatów i polityków Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów XVII stulecia – starosty generalnego żmudzkiego, kasztelana wileńskiego i wojewody brzesko-litewskiego, gorliwego propagatora reformacji i ruchu braci polskich (arian) w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Jan Kiszka herbu Dąbrowa urodził się około 1552 roku jako syn wojewody witebskiego Stanisława Kiszki i Anny z Radziwiłłów.

Matka chłopca, początkowo wyznająca kalwinizm, około roku 1563 stała się gorliwą wyznawczynią unitarianizmu ( jeden z nurtów reformacji, odrzucający dogmat Trójcy Świętej, którego wyznawcy nazywali siebie arianami, czy też braćmi polskimi – red.) i energicznie propagowała go w swoich posiadłościach, wypędzając duchownych innych wyznań i zastępując ich kaznodziejami z ruchu braci polskich.

Jan, wcześnie osierocony przez ojca, odziedziczył po nim imponujący majątek obejmujący ponad 70 miast i 400 wsi – rozciągający się od Żmudzi po Nowogródek. Młodzieniec był wychowywany przez matkę w duchu doktryny braci polskich.

Europejskie tournée edukacyjne

Na naukę wyjechał do protestanckiej Bazylei (gdzie zaprzyjaźnił się z humanistą Celio Secundo Curione), a następnie do Zurychu.

Potem odbył podróże do Włoch, Francji i Hiszpanii, po czym wrócił do Polski, gdzie zaczął zarządzać swoimi majątkami ziemskimi. Z Europy młody litewski magnat wrócił jako zwolennik reformacji, zafascynowany ideami humanizmu i tolerancji religijnej.

W służbie Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Jako krajczy wielki litewski Jan Kiszka podpisał w 1569 roku akt Unii Lubelskiej, łączącej Polskę i Listwę w jeden organizm państwowy – Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

W czasie wojny z Rosją litewski mąż stanu dostarczył królowi Stefanowi Batoremu 500 żołnierzy. Za tę pomoc otrzymał w 1579 roku rangę senatora.

Wykorzystał tę funkcję, głosząc konieczność tolerancji religijnej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Kolejny król Zygmunt III Waza mianował Jana Kiszkę w 1587 roku kasztelanem wileńskim, a w 1589 roku wpływowy już polityk z Litwy został wojewodą brzesko-litewskim. W marcu tegoż roku, jako wojewoda brzesko-litewski Jan Kiszka został sygnatariuszem ratyfikacji traktatu bytomsko-będzińskiego (umowa pomiędzy Rzecząpospolitą a krajami habsburskimi – przyp. red.) na sejmie pacyfikacyjnym (rodzaj sejmu walnego mającego na celu doprowadzenie do pojednania i uspokojenia w kraju – przyp. red.).

Reformator z misją

Kiszka był jednym z najważniejszych protektorów braci polskich (arian). W swoich dobrach wypędzał duchownych innych wyznań, zakładał zbory ariańskie i drukarnie – m.in. w Węgrowie i Łosku (wieś niedaleko Wołożyna – przyp.red.). Publikował traktaty teologiczne i tłumaczenia Biblii.

Pomimo nieskrywanej sympatii do wyznawców arianizmu Kiszka sprzeciwiał się jednak radykalnym poglądom braci polskich, takim jak pacyfizm chrześcijański, wspólnota dóbr i zakaz piastowania urzędów.

Był także przeciwny właściwym części arian sympatiom dla judaizmu. Z tego powodu wygnał z podległych mu ośrodków ariańskich Piotra z Goniądza i Szymona Budnego oraz ich zwolenników, a także nakazał spalenie ich pism.

Ariańska Akademia w Iwiu

W 1585 roku Jan Kiszka założył w Iwiu słynną Iwiejską Akademię Ariańską – centrum edukacyjne braci litewskich (miejscowej szlachty, nawróconej na arianizm, nazywanej braćmi litewskimi wg analogii z braćmi polskimi, zamieszkującymi ziemie koronne). Iwiejska Akademia Ariańska przyciągała młodzież szlachecką i kaznodziejów z całego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dzięki niej Iwie stało się jednym z głównych ośrodków ariańskich na ziemiach litewskich, obok Łoska, Lubczy i Kiejdan.

Kiszka organizował w Iwiu synody, w tym jeden z najważniejszych zjazdów, mający na celu złagodzić napięcia między litewskimi, a polskimi wspólnotami ariańskimi.

Bezpotomne małżeństwo i zmierzch idei

W 1575 roku Jan Kiszka poślubił Elżbietę Ostrogską, katoliczkę z rodu książąt Ostrogskich. Małżeństwo pozostało bezdzietne.

Po śmierci Jana Kiszki w 1592 roku wdowa wyszła za Krzysztofa Radziwiłła „Pioruna”, który rozpoczął rekatolicyzację majątków.

Po utracie brata także Stanisław Kiszka, początkowo kalwinista, przeszedł na katolicyzm i rozpoczął rekatolicyzację należących do Kiszków posiadłości.

Do 1658 roku, kiedy Sejm nakazał wygnanie braci polskich, w Iwiu i innych dobrach Kiszków przetrwały jedynie niewielkie wspólnoty ariańskie.

Opr. Walery Kowalewski/ Znadniemna.pl

Na dzisiaj przypada 433. rocznica śmierci Jana Kiszki - jednego z najbardziej wpływowych magnatów i polityków Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów XVII stulecia - starosty generalnego żmudzkiego, kasztelana wileńskiego i wojewody brzesko-litewskiego, gorliwego propagatora reformacji i ruchu braci polskich (arian) w Rzeczypospolitej Obojga

W piątkowy wieczór, 25 lipca, na skwerze przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki w Białymstoku odbyła się kolejna akcja solidarności z Andrzejem Poczobutem – dziennikarzem i działaczem Związku Polaków na Białorusi, aresztowanym cztery lata i cztery miesiące temu przez reżim Łukaszenki i od dwóch lat przebywającym w kolonii karnej w Nowopołocku.

Wydarzenie zgromadziło kilkanaście osób, w tym przedstawicieli ZPB, Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, działaczy diaspory białoruskiej w Białymstoku oraz mieszkańców miasta. Zgromadzeni pod hasłem „Uwięziony za polskość” uczestnicy akcji wyrazili wsparcie dla Poczobuta, który został skazany przez reżim Aleksandra Łukaszenki na 8 lat pozbawienia wolności za rzekome „podżeganie do nienawiści” i „rehabilitację nazizmu” – zarzuty powszechnie uznawane za polityczne.

„Nie mamy żadnych nowych informacji o jego stanie zdrowia. Wiemy tylko, że przebywa w jednoosobowej celi i jest całkowicie izolowany” – mówił podczas akcji Marek Zaniewski, wiceprezes ZPB.

„Nie tracimy nadziei, że odzyska wolność dzięki wspólnym wysiłkom i międzynarodowej presji” – dodała Barbara Olech ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”.

W trakcie wydarzenia odczytano apel o uwolnienie Poczobuta oraz innych więźniów politycznych na Białorusi, których liczba według niektórych źródeł przekracza obecnie 1300 osób.

Uczestnicy podkreślali, że regularne akcje solidarności z więźniami politycznymi na Białorusi mają na celu utrzymanie powyższego faktu w świadomości społecznej oraz nacisku na reżim Łukaszenki.

Organizatorzy zapowiadają kontynuację comiesięcznych spotkań solidarności z Andrzejem Poczobutem, dopóki dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi nie odzyska wolności.

Znadniemna.pl na podstawie Radio.bialystok.pl, fot.: hpravy.org

W piątkowy wieczór, 25 lipca, na skwerze przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki w Białymstoku odbyła się kolejna akcja solidarności z Andrzejem Poczobutem – dziennikarzem i działaczem Związku Polaków na Białorusi, aresztowanym cztery lata i cztery miesiące temu przez reżim Łukaszenki i od dwóch lat przebywającym

Nie trzeba krzyczeć, by być słyszanym. Wystarczy mówić prawdę prostymi słowami.” 

Janka Bryl

19 lat temu w Mińsku przestało bić serce jednego z wybitnych twórców literatury białoruskiej, którego życie i twórczość były ściśle przeplecione z Polską i polską kulturą. Mowa o pisarzu Jance Brylu, człowieku, który pozostawał wierny ideałom prawdy oraz uczciwości pomimo wojny, w której walczył od chwili jej wybuchu i wbrew zmieniającym się ustrojom społeczno-politycznym.

Choć urodził się 4 sierpnia 1917 roku w Odessie, jego serce biło w rytmie zachodniobiałoruskiej wsi. W 1922 roku rodzina Brylów wróciła do rodzinnego Zagórza (obecnie wieś w rejonie korelickim obwodu grodzieńskiego), gdzie chłopiec chłonął język, kulturę i opowieści prostych ludzi. To właśnie z tych dziecinnych obserwacji wyrastała jego późniejsza twórczość — głęboko zakorzeniona w ludzkim doświadczeniu.

Janka Bryl w rodzinnym Zagórzu, lata 90. XX stulecia, fot.: narbel.bsu.by

Po osiedleniu się w Polsce chłopak ukończył siedmioletnią szkołę w leżącym niedaleko Zagórza miasteczku Turzec. W 1931 roku wstąpił do gimnazjum w Nowogródku, jednak z powodu braku pieniędzy porzucił naukę. Zamiast tego wraz ze starszymi braćmi pracował na roli, zajmował się samokształceniem i dużo czytał. Założył we wsi kółko teatralne, tłumaczył na jego potrzeby sztuki polskich i rosyjskich autorów oraz brał udział w przedstawieniach jako aktor i reżyser.

Żołnierz dwóch krajów

W 1939 roku Janka Bryl został wcielony do Wojska Polskiego. Służył na polskim Pomorzu w piechocie morskiej. Po wybuchu II wojny światowej walczył w obronie Gdyni, po czym trafił do niemieckiej niewoli. Po ucieczce z niewoli, latem 1941 roku, wrócił na okupowaną już przez Niemców Białoruś, gdzie rok później dołączył do sowieckiej partyzantki. Działając w podziemiu redagował partyzanckie pisma, walczył z hitlerowskim najeźdźcą słowem i czynem.

„Wojna nauczyła mnie, że człowiek to nie tylko ciało, ale też pamięć i sumienie” – mówił po wojnie żołnierz dwóch krajów i ustrojów politycznych.

Bezpartyjny pisarz codzienności, duszy i prawdy

Janka Bryl debiutował jako autor w 1938 roku, jeszcze jako obywatel II Rzeczypospolitej. Wówczas w wydawanym w Wilnie białoruskim czasopiśmie „Szlach Moładzi” (pol. „Szlak Młodzieży”) opublikował swoje wiersze.

Jego głos rozbrzmiał najpełniej już po wojnie i w innym państwie – w sowieckiej Białorusi. Pisał o tym, co znał: o wsi, o ludziach, o cichych ludzkich dramatach. Jego opowieści — jak chociażby przetłumaczone na polski „W Zabłociu świta” czy „Witraże” — były jak szkice duszy narodu. Autor w swojej twórczości nie szukał rozgłosu. Szukał prawdy.

Mówił: „Nie interesuje mnie bohater z pomnika. Interesuje mnie człowiek, który płacze w ciszy.”

Janka Bryl, będąc pisarzem sowieckim, nigdy nie wstąpił do KPZR (Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego). Swoją decyzję o zachowaniu statusu bezpartyjnego tłumaczył tak: „Czyż to naprawdę taki wielki, niedopuszczalny luksus, samemu decydować o tym, co jest dobre, a co złe, samemu sprawdzać słuszność swoich decyzji u najwyższych autorytetów, nie korzystając z pośrednictwa szefów, instruktorów i sekretarek?…”

Pomost między Polską a Białorusią

Nasz bohater był nie tylko pisarzem, ale też tłumaczem i ambasadorem kultury. Przełożył z polskiego na białoruski dzieła Elizy Orzeszkowej, Bolesława Prusa, Tadeusza Różewicza, Jarosława Iwaszkiewicza, Marii Konopnickiej i innych autorów. Wierzył, że literatura może budować mosty tam, gdzie polityka je niszczy.

„Polska i Białoruś to sąsiadki, które mają wspólną pamięć. Trzeba ją pielęgnować i nie zapominać o tym” – mawiał białoruski pisarz który całą swoją twórczością budował pomosty między białoruskim i polskim narodami.

Uhonorowany przez oba narody

Za swoją twórczość i działalność Janka Bryl otrzymał liczne nagrody: Order Przyjaźni Narodów, tytuł Ludowego Pisarza Białorusi, polską odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

W 2009 roku imieniem Janki Bryla nazwano ulicę w Gdyni — mieście, którego w 1939 toku bronił jako polski żołnierz.

Widok na ulicę Janki Bryla w Gdyni, fot.: nadmorze.pl

Testament pisarza

W ocenie Janki Bryla II wojna światowa miała dla Białorusinów oznaki wojny domowej.

Po rozpadzie ZSRR pisarz podtrzymał białoruski demokratyczny ruch niepodległościowy, nazywany przez sowiecką propagandę „ruchem faszystowskim”, a w testamencie, sporządzonym w 2004 roku, poprosił, aby nie publikować niektórych jego wczesnych dzieł, przesiąkniętych ideologią sowiecką.

Zmarł Ludowy Pisarz Białorusi, obrońca Gdyni we wrześniu 1939 roku, 25 lipca 2006 roku w Mińsku. Zostawił po sobie nie tylko książki, ale też styl pisania, który nie krzyczał — a zostawał w sercu.

Grób Janki Bryla i jego żony Niny w miejscowości Kołodziszcze koło Mińska, fot.: Nasza Niwa/nn.by

Mottem twórczym Janki Bryla mogłyby być jego własne słowa:

„Pisarz nie musi być głośny. Musi być uczciwy.”

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl

„Nie trzeba krzyczeć, by być słyszanym. Wystarczy mówić prawdę prostymi słowami.”  Janka Bryl 19 lat temu w Mińsku przestało bić serce jednego z wybitnych twórców literatury białoruskiej, którego życie i twórczość były ściśle przeplecione z Polską i polską kulturą. Mowa o pisarzu Jance Brylu, człowieku, który pozostawał

Przejdź do treści