HomeStandard Blog Whole Post (Page 7)

Lucjan Kraszewski to postać, która łączy w sobie ducha romantyzmu, pasję artystyczną i zaangażowanie patriotyczne. Choć pozostaje w cieniu swojego brata, Józefa Ignacego Kraszewskiego, jego dorobek malarski, rysunkowy i fotograficzny zasługuje na osobne uznanie. Życie Lucjana to opowieść o pasji do sztuki, zaangażowaniu patriotycznym i pionierskich dokonaniach w dziedzinie fotografii.

Korzenie i edukacja

Portret Lucjana Kraszewskiego

Herb Jastrzębiec

Lucjan Kraszewski urodził się 24 lipca 1820 roku w Prużanie (obecnie w obwodzie brzeskim na Białorusi), w rodzinie ziemiańskiej herbu Jastrzębiec. Był synem Jana Kraszewskiego, chorążego prużańskiego i Zofii z Malskich.  Miał dwóch braci: Józefa Ignacego — pisarza, oraz Kajetana — muzyka i astronoma. Rodzina Kraszewskich była silnie związana z majątkiem w Romanowie i Dołhem, który stał się centrum ich życia kulturalnego i patriotycznego.

Folwark Kraszewskich. Obraz Luciana Kraszewskiego, Drzeworyt z 1880 roku

Po ukończeniu szkoły w Łyskowie, Lucjan ukończył gimnazjum w Świsłoczy, a następnie studiował na Uniwersytecie Dorpackim (obecnie Tartu w Estonii), gdzie został członkiem Konwentu Polonia — najstarszego bractwa akademickiego założonego w 1828 roku, które po zamknięciu Uniwersytetu Wileńskiego zrzeszało studentów z terenów dawnej Rzeczypospolitej.

Rodzinny dom Kraszewskich w Dołhem. Fot.: B. Kraszewski, 1914 rok

Po studiach wrócił do rodzinnego majątku Dołhe na Grodzieńszczyźnie, gdzie prowadził życie ziemianina, oddając się sztuce i pracy społecznej.

Dom Kraszewskich. Fot.: Jan Bułhak

Główna fasada domu Kraszewskich. Fot.: Jan Bułhak

Oficyna. Fot.: Jan Bułhak

Fot. Jan Bułhak

Około 1850 roku poślubił Stefanię Sułkowską herbu Sulima (ur. 1820). Mieli córkę Kazimierę (1854–1946), wydaną za Zdzisława Rulikowskiego.

Józef Ignacy Kraszewski (z kapeluszem) z braćmi Lucjanem i Kajetanem (z tyłu); bracia mieli jeszcze dwie siostry: Joannę (ok. 1815-1894), zamężną z Janem Moraczewskim, i Annę (1823-1853), zameżna z Gabrielem Łuniewskim, późnieiszym agentem Rządu Narodowego we Włoszech. Drezno, 1871 rok

Artystyczna dusza

Lucjan Kraszewski tworzył głównie pejzaże i sceny rodzajowe, ukazujące życie codzienne mieszkańców terenów dzisiejszej Polski, Litwy i Białorusi. Jego obrazy charakteryzowały się: realizmem i dbałością o szczegóły; subtelną kolorystyką i nastrojowością oraz dokumentacyjnym podejściem — często przedstawiał architekturę, stroje ludowe i zwyczaje.

Malował zarówno techniką olejną, jak i akwarelą. Jego prace były inspirowane romantycznym duchem epoki, ale pozbawione idealizacji — skupiał się na autentyczności przedstawianych scen.

Obraz Lucjana Kraszewskiego „Powitanie panny młodej”, 1850 rok , National Museum, Wroclaw

Lucjan był ilustratorem dzieł literackich swojego brata, Józefa Ignacego Kraszewskiego. Tworzył rysunki do powieści historycznych i obyczajowych, szkice przedstawiające postacie i sceny z życia szlachty, chłopów i mieszczan oraz grafiki dokumentujące zabytki i krajobrazy wspomniane w utworach.

Jego ilustracje miały wartość nie tylko artystyczną, ale także edukacyjną — pomagały czytelnikom lepiej wyobrazić sobie realia przedstawione w książkach.

Zachował się niewielki zbiór zdjęć dworku Kraszewskich w Romanowie.

Część prac Lucjana Kraszewskiego znajduje się dziś w Muzeum Narodowym w Warszawie, Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie oraz zbiorach Akademii Nauk Ukrainy.

Jego twórczość jest rzadziej eksponowana niż dzieła bardziej znanych malarzy epoki, ale stanowi cenny materiał dla badaczy kultury XIX wieku.

Pionier fotografii

Kraszewski był jednym z pierwszych polskich fotografów artystycznych. Zainteresowanie fotografią pojawiło się u Kraszewskiego po podróżach w 1857 roku do Belgii, Holandii i Niemiec, gdzie miał okazję zapoznać się z najnowszymi technikami obrazowania. Wkrótce zaczął eksperymentować z aparatem, traktując fotografię jako nową formę wyrazu artystycznego i narzędzie dokumentacji życia codziennego.

W czasie powstania styczniowego (1863–1864) aktywnie wspierał ruch niepodległościowy, za co został zesłany do guberni permskiej przez władze carskie. Jego majątek został skonfiskowany.

Obraz Lucjana Kraszewskiego „Na etapie”, Archiwum Polskiej Akademii Nauk

Lucjan Kraszewski trafił do Czuwaszji, gdzie założył własne atelier fotograficzne w mieście Cywilsk. Tam fotografował mieszkańców Uralu i regionów wschodnich regionów Imperium Rosyjskiego, dokumentował lokalne typy ludowe, stroje, architekturę i obyczaje, tworzył portrety i sceny rodzajowe o wysokiej wartości etnograficznej. Jego zdjęcia z tego okresu są dziś uznawane za unikalne źródło wiedzy o XIX-wiecznej kulturze Czuwaszji.

Na zdjęciu Lucjan Kraszewski (trzeci od lewej) na zesłaniu w Cywilsku, 1868 rok

Portret Lucjana Kraszewskiego, 1892 rok

Zachowało się wiele zdjęć Lucjana Kraszewskiego, które dziś znajdują się m.in. w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, kolekcjach Akademii Nauk Ukrainy oraz w archiwach regionalnych Polski i Białorusi.

Dwór Kraszewskich w Romanowie

Choć nie był zawodowym fotografem w dzisiejszym rozumieniu, jego dorobek stanowi ważny etap w rozwoju fotografii artystycznej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Na tarasie w Romanowie. Na schodkach siedzi córka Lucjana Kazimiera Rulikowska z Kraszewskich, za nią stoi syn Kajetana Stanisław Kraszewski, przy stole siedzą: żona Lucjana Stefania z Sułkowskich Kraszewska, obok jedna z córek Kajetana Kraszewskiego, z tyłu mąż Kazimiery Zdzisław Rulikowski, syn zmarłej Anny Łuniewskiej z Kraszewskich i wychowanek Kajetana Stanisław Łuniewski oraz teść Kajetana Wincenty Rulikowski, stoją Kajetan Kraszewski i syn sąsiadów Kazio Dobiecki, 1875 rok. Fot.: Lucjan Kraszewski

Aleja świerkowa w Romanowie, 1875 rok. Fot.: Lucjan Kraszewski

Ogród w Romanowie, 1875rok. Fot.: Lucjan Kraszewski

Po powrocie z zesłania sprzedał rodzinny majątek Dołhe bratu Kajetanowi i zamieszkał w Warszawie, w majątku swojej żony – Stefanii z Sułkowskich – w Honiatyczach.

Pałac w Dołhem w 1914 roku

Z boku pałacu, 1914 roku

Ostatnie zdjęcie dworku w Dołhem

Zmarł Lucjan Kraszewski w 1892 roku, według niektórych źródeł w Honiatyczach, a według innych w Jaolinie w powiecie prużańskim. Jego prochy spoczywają w rodzinnym grobowcu w Wisznicach (woj. lubelskie).

Obelisk nagrobny Lucjana Kraszewskiego

Opr. Waleria Brażuk

Znadniemna.pl

Lucjan Kraszewski to postać, która łączy w sobie ducha romantyzmu, pasję artystyczną i zaangażowanie patriotyczne. Choć pozostaje w cieniu swojego brata, Józefa Ignacego Kraszewskiego, jego dorobek malarski, rysunkowy i fotograficzny zasługuje na osobne uznanie. Życie Lucjana to opowieść o pasji do sztuki, zaangażowaniu patriotycznym i

Polski Urząd do Spraw Cudzoziemców zapowiada zdecydowane kroki wobec rosnącej liczby wniosków o ochronę międzynarodową składanych przez obywateli Ukrainy i Białorusi. Od początku 2025 roku zarejestrowano ponad 8,5 tys. takich wniosków, z czego aż 77 proc. pochodziło od osób z tych dwóch państw. Władze wskazują na instrumentalne traktowanie przez wnioskodawców procedury uchodźczej jako szybkiej ścieżki legalizacji pobytu w Polsce.

„Zauważamy, że wielu cudzoziemców, zwłaszcza młodych mężczyzn, deklaruje obawę przed mobilizacją wojskową, jako powód ubiegania się o status uchodźcy. Tymczasem zgodnie z prawem międzynarodowym, taka motywacja nie stanowi podstawy do udzielenia ochrony” – podkreśla rzecznik Urzędu.

W odpowiedzi na narastający problem, Urząd planuje szereg działań legislacyjnych i proceduralnych. Do Sejmu trafiła już nowelizacja ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, która m.in. znosi sankcje za nieterminowe rozpatrywanie wniosków, ograniczając tym samym wypłaty odszkodowań. Każdy wnioskodawca będzie zobowiązany do przedstawienia indywidualnych, obiektywnych powodów ubiegania się o ochronę, a w przypadku braku uzasadnienia – może zostać zobowiązany do opuszczenia kraju.

Urząd przypomina, że osoby uciekające przed wojną mają możliwość skorzystania z ochrony czasowej, która zapewnia legalny pobyt i dostęp do świadczeń, bez konieczności ubiegania się o status uchodźcy. Nadużycia w tym zakresie nie tylko obciążają system, ale również podważają zaufanie do instytucji udzielających pomocy osobom rzeczywiście potrzebującym.

Znadniemna.pl na podstawie Businessinsider.com.pl, fot.: mostmedia.io

Polski Urząd do Spraw Cudzoziemców zapowiada zdecydowane kroki wobec rosnącej liczby wniosków o ochronę międzynarodową składanych przez obywateli Ukrainy i Białorusi. Od początku 2025 roku zarejestrowano ponad 8,5 tys. takich wniosków, z czego aż 77 proc. pochodziło od osób z tych dwóch państw. Władze wskazują

Wczoraj minęła 147. rocznica urodzin wybitnego polskiego pedagoga żydowskiego pochodzenia Janusza Korczaka – twórcy oryginalnego systemu pracy z dziećmi, opartego na partnerstwie, samorządnych procedurach i instytucjach oraz pobudzaniu samowychowania.

Z osobą Janusza Korczaka i jego metodami pedagogicznymi wiąże się rodzinna historia jednego z nestorów białoruskiej opozycji Aleksandra Milinkiewicza, przebywającego na wymuszonej emigracji w Polsce kandydata na prezydenta Białorusi od białoruskich sił demokratycznych w 2006 roku.

O roli Janusza Korczaka w historii swojej rodziny Aleksander Milinkiewicz opowiedział wczoraj we wpisie na Facebooku.

Przetłumaczyliśmy ten wpis na język polski:

„Dziś są urodziny Janusza Korczaka. Wielkiego Wychowawcy, Nauczyciela Ludzkości, Człowieka Sumienia.

Dla mnie jest on nie tylko postacią z podręczników – jest częścią naszej rodzinnej historii.

Janusz Korczak, fot.: kolekcje.muzeumwarszawy.pl

Moi rodzice pracowali z nim w okresie międzywojennym – w Domu Dziecka „Nasz Dom” w Warszawie, na Bielanach. Byli jego uczniami, kolegami, partnerami w tworzeniu nowej pedagogiki – pedagogiki miłości, szacunku, odpowiedzialności i człowieczeństwa.

Zakład wychowawczy „Nasz Dom” w Warszawie, fot.: kolekcje.muzeumwarszawy.pl

Janusz Korczak wśród wychowanków domu sierot, fot.: Instytut Pamięci Narodowej

Tata uczył również w stołecznym Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego, a mama była kierowniczką świetlicy przy Domu Dziecka.

Zajęcia w świetlicy Domu Sierot, fot.: kolekcje.muzeumwarszawy.pl

Po wybuchu wojny rodzina wróciła do rodzinnego Grodna, zabierając ze sobą to Światło, które dał im Korczak.

Mój ojciec przez wiele lat był dyrektorem najlepszej szkoły w grodzie nad Niemnem, zasłużonym nauczycielem. Starał się przy tym ukryć swoją „burżuazyjną” przeszłość. W sowieckim Grodnie lepiej bowiem było się tym nie wyróżniać. Większość miejscowej inteligencji została wywieziona na Syberię, skąd niewielu wróciło do domów.

Ale, kiedy w 1978 roku, ojciec został oficjalnie zaproszony do Warszawy na setną rocznicę urodzin Janusza Korczaka, opowiedział mi o wszystkim po raz pierwszy. A ja, będący już dorosłym, uświadomiłem sobie, jak wiele otrzymałem dzięki temu kim byli moi rodzice – a więc i dzięki Niemu (Januszowi Korczakowi – przyp. tłum.).

Mój starszy brat Włodzimierz, urodzony w Warszawie w 1939 roku, fantastyczny nauczyciel fizyki, lubił żartobliwie zagadać:

— Zawsze będę od ciebie lepszy. Przecież ja mam „przedwojenne wykształcenie”, a ty – bolszewickie.

Ale z czasem, kiedy byliśmy już trochę posiwiali i piliśmy prawdziwą bersztowską (od nazwy wsi Berszty, w której mieszkał na Białorusi Milinkiewicz – przyp. tłum.) żytniówkę nad brzegiem jeziora, pocieszał mnie z uśmiechem:

— Nie obrażaj się. Ciebie też dobrze wychowano. Nasza rodzina była przecież… Korczakowska.

Dziękuję, doktorze Januszu Korczaku. Za miłość do dzieci, do człowieka.

Za moich Rodziców…

Za mnie samego – takiego, jaki jestem”.

Znadniemna.pl za Facebook.com/ales.milinkevich

Wczoraj minęła 147. rocznica urodzin wybitnego polskiego pedagoga żydowskiego pochodzenia Janusza Korczaka - twórcy oryginalnego systemu pracy z dziećmi, opartego na partnerstwie, samorządnych procedurach i instytucjach oraz pobudzaniu samowychowania. Z osobą Janusza Korczaka i jego metodami pedagogicznymi wiąże się rodzinna historia jednego z nestorów białoruskiej opozycji

47 lat temu w Warszawie przestało bić serce wybitnego grodnianina, prezydenta Grodna w latach 1930-1933, Irlandczyka z pochodzenia – Maurycego O’Brien de Lacy. W historii miasta nad Niemnem i Grodzieńszczyzny ten potomek irlandzkiej szlachty zapisał się jako wizjoner, gorliwy patriota, troskliwy włodarz i społecznik.

Maurycy O’Brien de Lacy urodził się 15 kwietnia 1891 roku w majątku Augustówek pod Grodnem, w rodzinie o niezwykłym pochodzeniu. Jego ojciec, Aleksander, był potomkiem irlandzkiej szlachty, matka Gabriela Radowicka – przedstawicielką polskiego ziemiaństwa. Ta mieszanka kultur i tradycji ukształtowała jego otwartość, patriotyzm i głębokie poczucie obowiązku wobec społeczeństwa.

Studia i matczyny nakaz

Po ukończeniu gimnazjum w Wilnie, Maurycy podjął studia rolnicze na Politechnice Ryskiej. Tam wstąpił do korporacji akademickiej „Arkonia”, która zrzeszała młodych Polaków z terenów dawnego zaboru rosyjskiego. Już wtedy wykazywał się inicjatywą i zdolnościami organizacyjnymi.

„Matka uczyła nas, że ziemia to nie tylko majątek, ale odpowiedzialność wobec ludzi, którzy na niej żyją” – wspominał Maurycy w jednym z listów. Ten matczyny nakaz stał się mottem i sensem jego przyszłych dokonań na dorosłej drodze życia.

Wojna, miłość i dobroczynność

Podczas I wojny światowej Maurycy pracował jako komendant pociągu sanitarnego Czerwonego Krzyża. W Moskwie poznał Nadzieję Drucką, rosyjską arystokratkę, z którą wziął ślub w 1917 roku. Ich związek był nie tylko romantyczny, ale i intelektualny – oboje angażowali się w działalność społeczną i kulturalną.

W 1918 roku obaj przyjechali do rodzinnego majątku Maurycego – Augustówka pod Grodnem, w którym przebywali razem do 1939 roku.

Maurycy O’Brien de Lacy z rodziną, fot.: Wystawa Polska i Irlandia 2018 r.

W wolnej Polsce Nadzieja O’Brien de Lacy szybko nauczyła się języka polskiego i zaczęła działać społecznie, była m.in. wiceprzewodniczącą Koła Ziemianek oraz członkiem PCK i Towarzystwa Dobroczynności.

Zainicjowała powstanie w Grodnie Towarzystwa Przyjaciół Literatury i Sztuki im. Elizy Orzeszkowej (przez 12 lat była prezesem).

Małżeństwo w majątku Augustówek organizowało letniska dla niezamożnej ludności Grodzieńszczyzny.

W latach 20. przyszła pani prezydentowa podjęła pierwsze próby pisarskie (debiut: „Zwycięstwo”, 1925; kolejna publikacja „Niepotrzebne dzieci” wzbudziła kontrowersje wśród kręgów konserwatywnych).

Przyjaźń z polską śmietanką literacką  

Małżonka Maurycego przyjaźniła się m.in. z Zofią Nałkowską, a od 1930 roku należała do PEN-Clubu. Na jej zaproszenie przyjeżdżali do podgrodzieńskiego Augustówka m.in. Maria Dąbrowska, Julian Tuwim, Juliusz Kaden-Bandrowski, Jan Parandowski, Witkacy.

Portret Maurycego O’Brien de Lacy, autorstwa Witkacego, lata 30. XX stulecia, źródło: Wikipedia

 

„Augustówek był jak latarnia – przyciągał tych, którzy szukali światła w mroku codzienności” – pisała Nadzieja w swoich „Wspomnieniach”.

Jako rosyjska arystokratka z książęcego rodu, Nadzieja utrzymywała również kontakt z białą emigracją rosyjską.

Wykonany przez Witkacego portret księżniczki Nadziei Druckiej, żony Maurycego O’Brien de Lacy, lata 30. XX stulecia, źródło Wikipedia

„W Nadziei znalazłem nie tylko towarzyszkę życia, ale i partnerkę w ideach – jej umysł był ostrzejszy niż szabla, a serce większe niż dwór w Augustówku” – pisał o żonie w pamiętniku Maurycy O’Brien de Lacy.

Prezydent Grodna – wizjoner i społecznik

W 1930 roku potomek imigranta z Irlandii został wybrany na prezydenta Grodna. Jego kadencja trwała trzy lata, ale pozostawiła trwały ślad w historii miasta. Zainicjował budowę bulwarów nad Niemnem, restaurację Zamku Batorego i modernizację infrastruktury miejskiej.

„Miasto to nie tylko mury – to ludzie, ich marzenia i codzienność. Prezydent ma obowiązek je chronić i rozwijać” – powiedział Maurycy O’Brien de Lacy podczas inauguracji prezydenckiej, nawiązując w ten sposób do matczynego nakazu, wedle którego odpowiedzialność za ludzi i troska o nich stanowi o jakości włodarza ziemskiego i każdego innego kierownika.

Jako prezes Związku Ziemian i członek Rady Związku Powiatów RP, prezydent Grodna i właściciel Augustówka aktywnie działał na rzecz poprawy warunków życia rolników i rozwoju lokalnej gospodarki.

Czas wojny: „robić co się da i ocalić odrobinę godności”

Po agresji ZSRR na Polskę, Maurycy przeniósł się na Mazowsze. W 1940 roku został aresztowany przez Gestapo, ale dzięki interwencji żony został zwolniony. Przez resztę wojny pracował w majątku Rakowiec, starając się pomagać lokalnej ludności.

„Nie czas na rozpacz – trzeba robić, co się da, by ocalić choćby odrobinę godności w tych czasach” – miał powiedzieć Maurycy O’Brien de Lacy po wyjściu z nazistowskiego więzienia.

Zgodnie z powyższą maksymą jego żona –  Nadzieja O’Brien de Lacy, ps. „Literat” – walczyła w Powstaniu Warszawskim, jako „peżetka” (członkini organizacji „Pomoc Żołnierzowi”- red.) i sanitariuszka.

Nadzieja O’Brien de Lacy, ps. „Literat”, „peżetka” i sanitariuszka Powstania Warszawskiego

Odznaczenia i uznanie

Za swoją działalność Maurycy został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (1929) oraz Medalem Świętego Jerzego IV stopnia – jednym z najwyższych odznaczeń Imperium Rosyjskiego.

„Nie dla blasku medali pracuję, lecz dla ludzi, którzy na nie zasługują bardziej niż ja” – mówił po otrzymaniu odznaczenia.

Śmierć Prezydenta

Maurycy O’Brien de Lacy, prezydent Grodna w latach 1930-1933, zmarł 23 lipca 1978 roku w Warszawie. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim. Pozostawił po sobie nie tylko wspomnienie dobrego gospodarza i prezydenta, ale także wzór obywatela, który łączył tradycję z nowoczesnością, a lokalność z uniwersalizmem.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, powojenne zdjęcie Maurycego O’Brien de Lacy, fot.: Wystawa Polska i Irlandia Wspólne Ścieżki, 2018 r.

47 lat temu w Warszawie przestało bić serce wybitnego grodnianina, prezydenta Grodna w latach 1930-1933, Irlandczyka z pochodzenia – Maurycego O’Brien de Lacy. W historii miasta nad Niemnem i Grodzieńszczyzny ten potomek irlandzkiej szlachty zapisał się jako wizjoner, gorliwy patriota, troskliwy włodarz i społecznik. Maurycy O’Brien

Dzisiaj, 23 lipca br., premier Donald Tusk ogłosił nowy skład Rady Ministrów, ujawniając szczegóły dokonanej właśnie rekonstrukcji rządu, z którym pożegnało się dziesięcioro dotychczasowych ministrów. Wśród zwolnionych ze stanowisk znaleźli się m.in. Adam Bodnar, Izabela Leszczyna i Sławomir Nitras. Rząd został „odchudzony” z 26 do 21 ministrów.

Na stanowisko wiceszefa rządu awansował szef MSZ Radosław Sikorski. Zgodnie z zapowiedzią Donalda Tuska na czele resortu sprawiedliwości stanął Waldemar Żurek – awansował ze stanowiska sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie. Nowy szef resortu sprawiedliwości znany jest z krytyki reform wymiaru sprawiedliwości, wprowadzanych przez przebywającego obecnie w opozycji byłego szefa tego resortu Zbigniewa Ziobrę. Na czele Ministerstwa Sportu stanął Jakub Rutnicki, poseł KO, a także dotychczasowy wiceprzewodniczący sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki. Zmiana zaszła także w Ministerstwie Zdrowia, w którym Izabelę Leszczynę na stanowisku ministry zastąpi Jolanta Sobierańska-Grenda, prawniczka, prezes spółki Szpitale Pomorskie w Gdyni. Do rządu na stanowisko szefa MSWiA wrócił Marcin Kierwiński. Poza tym powołane zostało ministerstwo energii, a resorty gospodarki i finansów będą od teraz połączone.

Skład rządu po rekonstrukcji

1. Prezes Rady Ministrów – Donald Tusk,
2. Wicepremier, minister obrony narodowej – Władysław Kosiniak-Kamysz,
3. Wicepremier, minister cyfryzacji – Krzysztof Gawkowski,
4. Wicepremier, minister spraw zagranicznych – Radosław Sikorski,
5. Minister finansów i gospodarki – Andrzej Domański,
6. Minister spraw wewnętrznych i administracji – Marcin Kierwiński,
7. Minister sprawiedliwości – Waldemar Żurek,
8. Minister aktywów państwowych – Wojciech Balczun,
9. Minister sportu – Jakub Rutnicki,
10. Minister nauki i szkolnictwa wyższego – Marcin Kulasek,
11. Minister energii – Miłosz Motyka,
12. Minister rolnictwa i rozwoju wsi – Stefan Krajewski,
13. Minister edukacji – Barbara Nowacka,
14. Minister zdrowia – Jolanta Sobierańska-Grenda,
15. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej – Agnieszka Dziemianowicz-Bąk,
16. Minister infrastruktury – Dariusz Klimczak,
17. Minister klimatu i środowiska – Paulina Hennig-Kloska,
18. Minister funduszy i polityki regionalnej – Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz,
19. Minister kultury i dziedzictwa narodowego – Marta Cienkowska
20. Minister, członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych – Tomasz Siemoniak,
21. Minister, członek Rady Ministrów – Maciej Berek.

Na zdjęciu: Premier Donald Tusk ogłosił nowy rząd. Fot.: Leszek Szymański/PAP

Znadniemna.pl

Dzisiaj, 23 lipca br., premier Donald Tusk ogłosił nowy skład Rady Ministrów, ujawniając szczegóły dokonanej właśnie rekonstrukcji rządu, z którym pożegnało się dziesięcioro dotychczasowych ministrów. Wśród zwolnionych ze stanowisk znaleźli się m.in. Adam Bodnar, Izabela Leszczyna i Sławomir Nitras. Rząd został "odchudzony" z 26 do

Ignacy Jakub Massalski, zapisał się w historii jako postać pełna kontrastów — światły duchowny, mecenas kultury, ale też polityk o kontrowersyjnej reputacji.

Na dzisiaj przypada 298. rocznica urodzin tego człowieka, którego życiorys ilustruje dramatyczne napięcia Rzeczypospolitej schyłku XVIII wieku, rozdartej między dążeniami do reform, a interesami magnaterii i ingerencją potęg zewnętrznych.

Droga do purpury biskupiej

Ignacy Jakub Massalski urodził się 22 lipca 1727 roku w Olekszycach (obecnie w rejonie brzostowickim, obwodu grodzieńskiego, na Białorusi).

Wychowany w potężnej magnackiej rodzinie Massalskich herbu własnego, Ignacy Jakub od młodości był przygotowywany do kariery publicznej. Po nauce w renomowanym Collegium Nobilium w Wilnie młodzieniec udał się do Rzymu, gdzie zdobył wykształcenie teologiczne i filozoficzne, kończąc studia z tytułem doktora.

W 1762 roku objął funkcję biskupa wileńskiego, którą sprawował aż do śmierci.

Jego rządy duchowne cechowały się nowoczesnym podejściem do zarządzania diecezją. Był mecenasem sztuki i architektury — wspierał m.in. założyciela wileńskiej szkoły malarskiej Franciszka Smuglewicza i wybitnego wileńskiego architekta Wawrzyńca Gucewicza.

To właśnie biskup Massalski zainicjował przebudowę wileńskiej katedry w stylu klasycystycznym, nadając jej nową estetyczną jakość, która zachwyca do dziś.

Reformator edukacji – sukcesy i porażka

Największy ślad w historii Massalski zostawił jako członek Komisji Edukacji Narodowej (KEN) – pierwszego w Europie ministerstwa oświaty, powołanego po rozwiązaniu zakonu jezuitów.

Od 1773 roku jako prezes KEN dążył do unowocześnienia szkolnictwa w duchu oświeceniowym. Dzięki jego staraniom powstawały nowe placówki edukacyjne, a programy nauczania kładły nacisk na nauki przyrodnicze, języki obce i patriotyzm.

Sukcesy te przyćmił, niestety, skandal finansowy związany z zarządzaniem funduszami Komisji. Zarzuty niegospodarności i korupcji doprowadziły do rezygnacji Massalskiego ze stanowiska, a reputacja biskupa jako reformatora – została poważnie nadszarpnięta.

Konfederata i przeciwnik Konstytucji 3 maja

W burzliwych latach schyłku Rzeczypospolitej Massalski opowiedział się po stronie obozu konserwatywnego. Brał udział w konfederacji targowickiej oraz zawiązanej rok później konfederacji grodzieńskiej z 1793 roku — inicjatywach, które sprzeciwiały się reformom Sejmu Czteroletniego i otwarcie wspierały interwencję rosyjską.

Jako jeden z sygnatariuszy traktatów rozbiorowych, Massalski przyczynił się do dalszej degradacji państwowości polskiej, co na zawsze przylgnęło do jego nazwiska jako symbol zdrady narodowej.

Gniew ludu i tragiczny koniec

Insurekcja Kościuszkowska przyniosła moment rozrachunku z elitami, oskarżanymi o sprzyjanie rozbiorom. 28 czerwca 1794 roku, podczas zamieszek w Warszawie, tłum porwał Massalskiego i powiesił go na placu przed kościołem Kapucynów.

Obraz pędzla Jana Piotra Norblina   pt. Wieszanie zdrajców, 1794, źródło: Wikipedia

Mimo protestów części społeczności i wypowiadanych obaw o konsekwencje religijne, egzekucja odbyła się publicznie — stając się wyrazem gniewu ludu wobec tych, którzy zawiedli ideę niepodległości.

Dziedzictwo pełne sprzeczności

Ignacy Jakub Massalski pozostawił po sobie trwały ślad w kulturze i edukacji. Jego działalność w Komisji Edukacji Narodowej ukształtowała polskie szkolnictwo na pokolenia. Z drugiej strony, jego polityczne wybory sprawiły, że stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci epoki rozbiorów.

Polski historyk, prof. Andrzej Zahorski pisał o naszym dzisiejszym bohaterze:

„Massalski był produktem swojej epoki – rozdarty między światłem oświecenia a cieniem magnackich interesów.”

Ciekawe fakty o Massalskim

  • Zainicjował klasycystyczną przebudowę katedry wileńskiej;
  • Popierał publikację dzieł oświeceniowych i rozwój bibliotek szkolnych;
  • Wraz z Michałem Poniatowskim planował utworzenie Uniwersytetu Litewskiego.

Opr. Walery Kowalewski, na zdjęciu: Ignacy Jakub Massalski  w 1785 r. na portrecie pędzla Franciszka Smuglewicza, źródło: Wikipedia

Ignacy Jakub Massalski, zapisał się w historii jako postać pełna kontrastów — światły duchowny, mecenas kultury, ale też polityk o kontrowersyjnej reputacji. Na dzisiaj przypada 298. rocznica urodzin tego człowieka, którego życiorys ilustruje dramatyczne napięcia Rzeczypospolitej schyłku XVIII wieku, rozdartej między dążeniami do reform, a interesami

Krzysztof Gorszwiłło – jezuita, filozof, pedagog i literat — to postać, która odegrała istotną rolę w intelektualnym życiu Rzeczypospolitej Obojga Narodów na przełomie XVII i XVIII wieku. Był mistrzem słowa – jego teksty pełne są metafor, alegorii i cytatów biblijnych, co czyni je nie tylko dziełami literackimi, ale też narzędziami formacji duchowej.

Z okolic Lidy do Wilna

Krzysztof Gorszwiłło urodził się 22(25) lipca 1671 roku w powiecie lidzkim. Był litewskim duchownym katolickim, jezuitą, filozofem, pedagogiem i literatem. Wstąpił do zakonu jezuitów w 1687 roku, a już w 1700 roku przyjął święcenia kapłańskie. Studiował na Uniwersytecie Wileńskim, gdzie później sam wykładał.

Mistrz retoryki i teologii

W latach 1701–1717 Gorszwiłło prowadził zajęcia w kolegiach jezuickich w Pińsku, Wilnie, Daugavpilsie, Grodnie i Warszawie. Specjalizował się w retoryce, hebrajskim, filozofii, teologii oraz prawie kanonicznym. Jego wykłady cieszyły się uznaniem zarówno wśród studentów, jak i współbraci zakonnych.

Twórca scenariuszy i spektakli

Krzysztof Gorszwiłło był autorem kilku znaczących dramatów jezuickich, które wystawiano w kolegiach zakonu, zwłaszcza w Wilnie. Jego sztuki miały charakter dydaktyczny, moralizatorski i filozoficzny, zgodnie z duchem edukacji jezuickiej epoki baroku.

Do najważniejszych należą:

  • Exilium sapientis („Wygnanie mędrca”, 1696) – alegoryczny dramat ukazujący konflikt między cnotą a zepsuciem, w którym mędrzec zostaje wygnany przez społeczeństwo pogrążone w grzechu;
  • Cineres ad instam vindictam animatis („Popioły ku sprawiedliwej zemście”) – utwór o odkupieniu win i triumfie sprawiedliwości, z silnym przesłaniem eschatologicznym;
  • Znak zwycięski (1702) – dramat patriotyczno-religijny, ukazujący zwycięstwo wiary nad pokusami świata doczesnego.

Spektakle te łączyły elementy filozofii chrześcijańskiej z barokową estetyką – bogatą symboliką, retoryką i muzyką. Wystawiano je z udziałem uczniów kolegiów, często w języku łacińskim, z polskimi wstawkami.

Rektor Uniwersytetu Wileńskiego

W latach 1720–1721 nasz krajan pełnił funkcję rektora Uniwersytetu Wileńskiego, co było ukoronowaniem jego kariery akademickiej. Jako rektor dbał o rozwój naukowy uczelni i umacnianie pozycji zakonu jezuitów w strukturach edukacyjnych Rzeczypospolitej.

Dziedzictwo intelektualne

Po rektorze pozostały zapiski z kursów filozofii, które stanowią cenne źródło wiedzy o nauczaniu jezuickim w XVIII wieku. Jego działalność wpisuje się w nurt barokowego humanizmu, łączącego głęboką religijność z pasją poznawczą.

Jego kursy obejmowały: logikę i metafizykę w duchu scholastyki, podstawy etyki chrześcijańskiej, interpretacje Pisma Świętego w kontekście filozofii moralnej.

Krzysztof Gorszwiłło kilka miesięcy nie dożył do swojego 50-lecia. Zmarł 21 kwietnia 1721 roku w Wilnie.

Opr. Waleria Brażuk

Krzysztof Gorszwiłło - jezuita, filozof, pedagog i literat — to postać, która odegrała istotną rolę w intelektualnym życiu Rzeczypospolitej Obojga Narodów na przełomie XVII i XVIII wieku. Był mistrzem słowa – jego teksty pełne są metafor, alegorii i cytatów biblijnych, co czyni je nie tylko

W Gibach przy Wzgórzu Krzyży (Podlaskie) odbyły się w niedzielę obchody 80. rocznicy Obławy Augustowskiej, największej zbrodni dokonanej na Polakach po II wojnie światowej. Uroczystości są organizowane w tym miejscu od 34 lat.

Uroczystości rozpoczęły się Mszą Świętą w kościele pw. św. Anny, po której uczestnicy udali się na Wzgórze Krzyży – miejsce, które przez lata stało się symbolem zbiorowej pamięci o zaginionych. Tam odbył się apel poległych, a przy dźwiękach wojskowej trąbki złożono wieńce.

Wzruszającym momentem było wystąpienie pani Marii Zawistowskiej, której dziadek zaginął podczas Obławy:

„80 lat czekamy na prawdę. Nasze rodziny nigdy nie pogodziły się z ciszą, która spadła po tamtym lipcu. Te krzyże to głosy naszych bliskich.”

Rekonstrukcja i wystawy

Nie zabrakło elementów edukacyjnych i artystycznych. Widowisko plenerowe „Obława Augustowska – lipiec 1945” przyciągnęło tłumy – młodzi rekonstruktorzy z pasją odtworzyli wydarzenia sprzed dekad, ukazując dramat wsi, represje wobec cywilów i atmosferę strachu.

Równocześnie w Augustowie otwarto Dom Pamięci Obławy Augustowskiej, prezentujący dokumenty, relacje świadków i artefakty. W Suwałkach zaprezentowano wystawę pt. „…I nigdy nie wrócili do domu”, przedstawiającą sylwetki osób, których ślad urwał się w lipcu 1945 roku.

Tysiące zatrzymanych i setki zaginionych bez śladu

Obława Augustowska była przeprowadzoną przez sowiecki kontrwywiad Smiersz , oddziały 50. Armii 3. Frontu Białoruskiego, NKWD, a także polskie jednostki UB, MO i LWP. Operacją była wymierzoną w polskie środowiska niepodległościowe. W dniach 10–25 lipca 1945 roku zatrzymano ponad 7 tysięcy osób, z czego co najmniej 592  uznano za „bandytów” i zamordowano w nieznanym miejscu.

Ofiary były brutalnie przesłuchiwane, przetrzymywane w prowizorycznych obozach, m.in. . w tzw. Domu Turka w Augustowie

Do dziś nie udało się odnaleźć ich szczątków ani poznać pełnej prawdy o przebiegu operacji.

Historia milcząca przez dekady

Prezydent RP Andrzej Duda w liście skierowanym do uczestników uroczystości napisał:

„Obława Augustowska to przykład, jak historia może milczeć przez dekady. Milczenie to jednak nie oznacza zapomnienia.”

Obecny na miejscu prof. Krzysztof Sychowicz z IPN podkreślał z kolei, że badania są kontynuowane, choć postęp jest trudny:

„Brakuje dokumentów. Część z nich nadal znajduje się w rosyjskich archiwach. Mamy nadzieję, że kiedyś zostaną ujawnione.”

Impuls do dalszych badań

Organizatorami obchodów były Gmina Giby, Instytut Pamięci Narodowej – Oddział Białystok oraz parafia św. Anny. Uroczystość objęta była honorowym patronatem Prezydenta RP. Wydarzenie było nie tylko okazją do wspólnej refleksji, ale też impulsem dla dalszych prac badawczych i edukacyjnych.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl, ipn.gov.pl, fot.: Facebook.com/PodlaskiUW

 

 

W Gibach przy Wzgórzu Krzyży (Podlaskie) odbyły się w niedzielę obchody 80. rocznicy Obławy Augustowskiej, największej zbrodni dokonanej na Polakach po II wojnie światowej. Uroczystości są organizowane w tym miejscu od 34 lat. Uroczystości rozpoczęły się Mszą Świętą w kościele pw. św. Anny, po której uczestnicy

Dzisiaj mija 26. rocznica śmierci Jana Zbigniewa Mikulskiego, znakomitego polskiego lotnika, wirtuozyjnego pilota szybowców rodem z Druskiennik, którego dzieciństwo było związane m.in. z Grodnem.

Dzieciństwo w cieniu skrzydeł

Urodzony 16 lipca 1907 roku w Druskiennikach, Jan Zbigniew Mikulski dorastał w Petersburgu i Gatczynie – nieopodal lotniska, co miało decydujący wpływ na jego fascynację lataniem. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Janek Mikulski z rodziną wrócił do kraju. Zamieszkał najpierw w Grodnie, a następnie – w Wilnie, gdzie też zdał maturę. Wkrótce nasz bohater rozpoczął naukę pilotażu w Aeroklubie Wileńskim, a do 1933 roku uzyskał kwalifikacje instruktora szybowcowego.

Szybowcowy pionier

W latach 30. Mikulski dał się poznać jako wybitny instruktor i popularyzator szybownictwa. Prowadził Wołyńską Szkołę Szybowcową LOPP, organizował kursy, ustanawiał rekordy i szkolił kolejne pokolenia pilotów. Nie ograniczał się do teorii – sam uczestniczył w pokazach akrobacji i testach motoszybowców.

Kopia nominacji Jana Zbigniewa Mikulskiego na komendanta Wołyńskiej Szkoły Szybowcowej, fot.: Wikipedia

Wojenne niebo

Gdy wybuchła II wojna światowa, Mikulski zgłosił się na ochotnika do 24. Eskadry Rozpoznawczej, latając na RWD-8. Przez Europę dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w Polskich Siłach Powietrznych oraz RAF. Brał udział w lotach transportowych nad Azją i Afryką. Latał m.in. w Indiach, Birmie i Egipcie, pełniąc funkcje nawigatora i instruktora.

Szybowiec w Azji

Po wojnie Mikulski został zaproszony do Pakistanu, by wspomóc rozwój tamtejszego lotnictwa. Założył i kierował Centralną Szkołą Szybowcową RPAF, szkolił setki pilotów w Lahore, Chaklali i Dace. Był współtwórcą programu Shaheen Air Training Corps Cadets, a jego zasługi uhonorowano Tamgha-i-Basalat – najwyższym odznaczeniem wojskowym, nigdy wcześniej przyznanym cudzoziemcowi.

Powrót do cywilnego szybowania

W 1964 roku osiadł w Londynie, gdzie do końca życia był aktywny w London Gliding Club. Pomagał też polskiej diasporze lotniczej – jako wiceprezes Sekcji Szybowcowej Stowarzyszenia Lotników Polskich. Wspierał rekordowy lot szybowcowy w 1948 roku, trwający ponad 15 godzin.

Wielokrotnie odznaczany

Mikulski odznaczony był licznymi medalami: polskimi (Krzyż Zasługi, Medal Lotniczy), brytyjskimi, francuskimi, a także pakistańskimi (Tamgha-i-Basalat i Tamgha-e-Jamhuria).

Zmarł 20 lipca 1999 roku w Londynie.

Cześć Jego Pamięci!

Opr. Emilia Kuklewska, fot.: Wikipedia

Dzisiaj mija 26. rocznica śmierci Jana Zbigniewa Mikulskiego, znakomitego polskiego lotnika, wirtuozyjnego pilota szybowców rodem z Druskiennik, którego dzieciństwo było związane m.in. z Grodnem. Dzieciństwo w cieniu skrzydeł Urodzony 16 lipca 1907 roku w Druskiennikach, Jan Zbigniew Mikulski dorastał w Petersburgu i Gatczynie – nieopodal lotniska, co

Delegacja polskich parlamentarzystów z Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Obrony Narodowej Sejmu RP odbyła  w tym tygodniu serię spotkań w Stanach Zjednoczonych, apelując o intensyfikację działań na rzecz uwolnienia Andrzeja Poczobuta — dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi, przetrzymywanego w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

W skład delegacji weszli m.in. poseł Paweł Kowal oraz poseł Radosław Fogiel, którzy w rozmowach z przedstawicielami Kongresu USA, Departamentu Stanu i Narodowej Rady Bezpieczeństwa podkreślali znaczenie międzynarodowej presji w sprawie więźniów politycznych na Białorusi. Parlamentarzyści apelowali o objęcie Poczobuta szczególną uwagą ze strony amerykańskich decydentów.

Tematyka rozmów obejmowała również kwestie bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej oraz obecności wojsk USA w regionie. Wcześniejsze działania dyplomatyczne doprowadziły do uwolnienia 14 więźniów politycznych, w tym trzech obywateli Polski i Siarhieja Cichanouskiego, męża liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej, lecz nazwisko Poczobuta wciąż pozostaje na liście osób niesłusznie uwięzionych.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaznaczył, że szczegóły negocjacji w sprawie Poczobuta muszą pozostać poufne, jednak zapewnił o determinacji polskich władz w dążeniu do jego uwolnienia.

Przypomnijmy, że Andrzej Poczobut jest wymieniany w tegorocznej amerykańskiej ustawie „Belarus Democracy, Human Rights and Sovereignty Act of 2025”.

Andrzej Poczobut został aresztowany w 2021 roku, a w lutym 2023 skazany przez reżim białoruski na osiem lat pozbawienia wolności. Przebywa w zakładzie karnym w Nowopołocku – uznawanym za jedno z najcięższych więzień w kraju.

 Znadniemna.pl na podstawie Nowy Dziennik (USA)

Delegacja polskich parlamentarzystów z Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Obrony Narodowej Sejmu RP odbyła  w tym tygodniu serię spotkań w Stanach Zjednoczonych, apelując o intensyfikację działań na rzecz uwolnienia Andrzeja Poczobuta — dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi, przetrzymywanego w kolonii karnej o zaostrzonym

Przejdź do treści