HomeStandard Blog Whole Post (Page 6)

Setki tysięcy stron historii Grodna i okolic przetrwały w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał — w wykutym w skale archiwum w amerykańskim stanie Utah. Jak podaje Hrodna.life, dziś te bezcenne księgi metrykalne można przeglądać bezpłatnie w Internecie, korzystając z jednej z największych genealogicznych baz danych na świecie.

Portal Hrodna.life informuje, że ogromna część grodzieńskich ksiąg metrykalnych — obejmujących parafie z Grodna, Pińska, Mińska i wielu innych miejscowości dawnej guberni grodzieńskiej — została zdigitalizowana już w latach 90. XX wieku. Kopie tych dokumentów trafiły do jednego z najlepiej strzeżonych archiwów na świecie: Granite Mountain Records Vault w stanie Utah, wykutego głęboko w górskiej skale i zabezpieczonego jak obiekt strategiczny.

Jak podkreśla Hrodna.life, digitalizacja była częścią szerokiego projektu genealogicznego prowadzonego przez Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. To właśnie ta wspólnota stworzyła platformę, która dziś umożliwia każdemu bezpłatny dostęp do milionów akt metrykalnych — w tym dokumentów z terenów dawnej guberni grodzieńskiej.

Zgodnie z informacjami przytoczonymi przez portal Kresy24.pl za Hrodna.life, aby korzystać ze zdigitalizowanych ksiąg, wystarczy założyć darmowe konto na portalu FamilySearch.org. Po zalogowaniu użytkownik może przeglądać skany ksiąg, wyszukiwać nazwiska, filtrować wyniki według parafii, dat i rodzaju dokumentu. Wiele materiałów jest dostępnych od razu, a część — ze względu na ograniczenia archiwalne — można przeglądać wyłącznie w tzw. centrach historii rodzinnej, które działają w wielu krajach.

Dla osób poszukujących rodzinnych korzeni to ogromne ułatwienie. Dostęp do archiwów na Białorusi bywa utrudniony, a profesjonalne badania genealogiczne są kosztowne. Tymczasem cyfrowe kopie ksiąg metrykalnych, przechowywane w amerykańskim skarbcu, można przeglądać z dowolnego miejsca na świecie — często w znacznie lepszej jakości niż w oryginale.

Znadniemna.pl na podstawie Hrodna.life 

Setki tysięcy stron historii Grodna i okolic przetrwały w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał — w wykutym w skale archiwum w amerykańskim stanie Utah. Jak podaje Hrodna.life, dziś te bezcenne księgi metrykalne można przeglądać bezpłatnie w Internecie, korzystając z jednej z największych genealogicznych baz

Wojewoda Podlaski informuje, że w dniach 12–14 stycznia 2026 roku odbędzie się przyjmowanie zgłoszeń na Kartę Polaka. Jest to szansa dla obywateli Białorusi, Ukrainy i Federacji Rosyjskiej oraz osób posiadających w tych krajach status bezpaństwowca na rozpoczęcie procedury przyznania tego dokumentu.

Szczegóły rejestracji

Rejestracja rozpocznie się 12 stycznia o godzinie 8:00 i potrwa do 14 stycznia do godziny 22:00. Zgłoszenia będą przyjmowane wyłącznie drogą elektroniczną pod adresem e-mail: [email protected].

Forma zgłoszenia jest ściśle określona i nieprzestrzeganie instrukcji spowoduje odrzucenie wiadomości. W e-mailu należy podać wyłącznie:

  • Temat wiadomości: Zapisy KP (imię i nazwisko 4 ostatnie cyfry numeru paszportu), np. „Zapisy KP (Jan Nowak 0000)”.
  • Treść wiadomości: imię i nazwisko, data urodzenia, 4 ostatnie cyfry numeru paszportu oraz numer telefonu.

Możliwe jest zgłoszenie kilku osób z najbliższej rodziny w jednej wiadomości (mąż, żona, dzieci). W przypadku małoletnich, wniosek o Kartę Polaka dziecka można dołączyć do wniosku rodzica – postępowanie rozpoczyna się z dniem przyznania Karty rodzicowi.

Wymagane dokumenty

Do wniosku o Kartę Polaka należy dołączyć:

  • wypełniony w języku polskim wniosek,
  • aktualną fotografię 35×45 mm,
  • oryginał ważnego dokumentu tożsamości oraz jego kopię,
  • dokumenty potwierdzające polskie pochodzenie przodków,
  • w przypadku działalności w organizacjach polskich – zaświadczenie o aktywności w ciągu ostatnich 3 lat.

Dla małoletnich wymagane są dodatkowo: akt urodzenia, dokumenty tożsamości rodziców, Karta Polaka rodzica oraz – jeśli jeden z rodziców nie uczestniczy w wizycie – oświadczenie wyrażające zgodę na przyznanie Karty dziecku oraz uwierzytelniona kopia paszportu nieobecnego rodzica.

Wszystkie dokumenty w języku obcym muszą być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego na język polski.

Terminy wizyt i kontakt

Terminy wizyt zostaną wyznaczone od marca 2026 roku. Informacja o terminie wizyty zostanie przesłana e-mailem najpóźniej 30 dni przed wizytą. Nie ma możliwości zmiany danych zgłoszenia ani wyznaczonego terminu wizyty.

Wszelkie pytania dotyczące procedury można kierować pod numery telefonów:
+48 857 439 407, +48 857 439 312, +48 857 439 273.

Więcej informacji

Szczegółowe informacje o Karcie Polaka, świadczeniach dla jej posiadaczy oraz wzory wniosków dostępne są na stronie: www.gov.pl/web/uw-podlaski/informacja-dot-karty-polaka-oraz-wzor-wniosku.

Znadniemna.pl/gov.pl

Wojewoda Podlaski informuje, że w dniach 12–14 stycznia 2026 roku odbędzie się przyjmowanie zgłoszeń na Kartę Polaka. Jest to szansa dla obywateli Białorusi, Ukrainy i Federacji Rosyjskiej oraz osób posiadających w tych krajach status bezpaństwowca na rozpoczęcie procedury przyznania tego dokumentu. Szczegóły rejestracji Rejestracja rozpocznie się 12

Dokładnie 231 lat temu Stanisław August Poniatowski został zmuszony do opuszczenia Warszawy. W asyście rosyjskich wojsk wyruszył do Grodna, gdzie pod presją polityczną podpisał akt abdykacji. To wydarzenie zamknęło dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Wyjazd z Warszawy: początek końca

Stanisław August Poniatowski opuścił Warszawę na rozkaz Katarzyny II w dniu 5 stycznia 1795 roku. Jak podaje Muzeum Historii Polski, „opuścił na zawsze swoją ukochaną Warszawę i w asyście dragonów rosyjskich wyjechał do Grodna”. Dwa dni później był już w drodze, pozbawiony realnej władzy i politycznego znaczenia.

Wyjazd ten nie był decyzją dobrowolną. Po klęsce insurekcji kościuszkowskiej i przygotowaniach do III rozbioru Rzeczypospolitej Rosja dążyła do całkowitego unieszkodliwienia monarchy. Historycy podkreślają, że „król mógł przydać się już tylko do przypieczętowania losu podzielonego kraju abdykacją”.

W tym sensie podróż do Grodna była elementem szerszego planu politycznego. Król miał zostać odizolowany, pozbawiony wpływu na wydarzenia i przygotowany do podpisania aktu, który ostatecznie zakończy istnienie państwa polsko‑litewskiego.

Grodno: areszt domowy nazywany „opieką”

Po przybyciu do Grodna 12 stycznia 1795 roku król został umieszczony w Nowym Zamku, gdzie — jak podają źródła — pozostawał pod stałą strażą. Choć oficjalnie mówiono o „opiekuńczej trosce” Katarzyny II, faktycznie była to forma aresztu domowego. Król miał ograniczoną swobodę przemieszczania się nawet po mieście, kontrolowano jego korespondencję i ruchy, a każdy kontakt z zewnętrznym światem odbywał się pod nadzorem.

Współcześni królowi nie szczędzili mu krytyki, co dobrze oddaje atmosfera epoki. Jeden z obserwatorów wydarzeń sprzed ponad 230 lat, złośliwie drwił z króla, celowo zniekształcając dane o jego pochodzeniu: „Babka jego była siostrą Karola XII, matka córką Piotra Wielkiego, a jednak był to urodzony tchórz, pasibrzuch, i tak pocieszna figura, że widząc go, niepodobna było nie powiedzieć sobie w duszy: ‘toż to istny arlechino finto principe’” (włoskie wyrażenie „arlechino finto principe” po polsku oznacza: „arlekin przebrany za księcia” – red.). Choć opinia ta jest stronnicza, pokazuje, jak nisko oceniano monarchę w schyłkowym okresie jego panowania.

Mimo ograniczeń król starał się zachować pozory normalności. Utrzymywał niewielką świtę, prowadził korespondencję i próbował wpływać na swój los, choć jego działania miały już niewielkie znaczenie. Grodno stało się miejscem oczekiwania — na decyzję, która miała przesądzić o jego przyszłości i ostatecznie o losie państwa.

Abdykacja i ostatnie lata na obczyźnie

25 listopada 1795 roku, w dniu imienin Katarzyny II i w 31. rocznicę własnej koronacji, Stanisław August podpisał akt abdykacji. Dokument przygotował książę Nikołaj Repnin, a król — pod presją polityczną — zaakceptował jego treść. W akcie pisał: „opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych”.

Abdykacja była formalnym zakończeniem istnienia monarchii w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Po jej podpisaniu król pozostał jeszcze w Grodnie, a jego los zależał od decyzji dworu petersburskiego. Dopiero po śmierci Katarzyny II nowy car, Paweł I, złagodził politykę wobec byłego monarchy.

W 1797 roku pozwolono mu przenieść się do Petersburga, gdzie otrzymał na rezydencję Pałac Marmurowy. Tam spędził ostatnie miesiące życia, zmarł w 1798 roku i został pochowany na rosyjskiej ziemi. Jego wyjazd z Warszawy w styczniu 1795 roku okazał się początkiem drogi, z której nie było już powrotu — drogi kończącej epokę polskiej państwowości.

 Opr. Adolf Gorzkowski/Znadniemna.pl

Dokładnie 231 lat temu Stanisław August Poniatowski został zmuszony do opuszczenia Warszawy. W asyście rosyjskich wojsk wyruszył do Grodna, gdzie pod presją polityczną podpisał akt abdykacji. To wydarzenie zamknęło dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wyjazd z Warszawy: początek końca Stanisław August Poniatowski opuścił Warszawę na rozkaz Katarzyny II

Obchody Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego, przypadające 7 stycznia, są jednym z najstarszych i najgłębiej zakorzenionych świąt w tradycji Kościołów wschodnich. Ich rytm wyznacza czterdziestodniowy post, który nie jest jedynie wstrzemięźliwością kulinarną, lecz przede wszystkim czasem duchowego wyciszenia i przygotowania na przyjście Chrystusa. Wigilia, obchodzona 6 stycznia, rozpoczyna się od podzielenia prosfory — chleba, który symbolizuje jedność wspólnoty i pokój. Na Białorusi, w odróżnieniu od wielu innych krajów prawosławnych, wieczerza ta ma wyjątkowo spokojny, niemal kontemplacyjny charakter.

Z dawnych zwyczajów przetrwał również gest pozostawienia nakrytego stołu do rana oraz karmienia zwierząt sianem spod obrusa — echo przekonania, że w noc Narodzenia Pańskiego całe stworzenie uczestniczy w radości z przyjścia Zbawiciela. Po wieczerzy wierni udają się na nocne nabożeństwa, będące odpowiednikiem katolickiej pasterki, a następnie świętują w gronie rodzinnym. Na Białorusi okres Kaliadów trwa aż do 19 stycznia, do święta Chrztu Pańskiego, tworząc długi, pełen symboliki czas radości, kolędowania i duchowego odnowienia.

Redakcja Znadniemna.pl składa wszystkim prawosławnym, grekokatolickim i staroobrzędowym Czytelnikom serdeczne życzenia pokoju, zdrowia i nadziei. Niech narodzenie Chrystusa przyniesie Wam umocnienie, radość ze wspólnego świętowania oraz błogosławieństwo na każdy dzień Kaliadów. Niech ten czas będzie źródłem światła, które towarzyszy przez cały nadchodzący rok.

Znadniemna.pl, ilustracja: ikona Narodzenia Pańskiego, źródło: cerkiew-sokolka.pl

Obchody Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego, przypadające 7 stycznia, są jednym z najstarszych i najgłębiej zakorzenionych świąt w tradycji Kościołów wschodnich. Ich rytm wyznacza czterdziestodniowy post, który nie jest jedynie wstrzemięźliwością kulinarną, lecz przede wszystkim czasem duchowego wyciszenia i przygotowania na przyjście Chrystusa. Wigilia, obchodzona

Osiemdziesiąte urodziny Janusza Laskowskiego to moment, który skłania do refleksji nad drogą artysty urodzonego w Pożarkach koło Wołkowyska, a dziś należącego do najtrwalszych głosów polskiej muzyki rozrywkowej. Jego twórczość – pełna melancholii, prostoty i emocjonalnej prawdy – towarzyszy kilku pokoleniom słuchaczy, a takie utwory jak „Świat nie wierzy łzom”, „Beata z Albatrosa” czy „Kolorowe jarmarki” stały się częścią polskiej pamięci zbiorowej.

Dorobek artystyczny Janusza Laskowskiego (ur. 5 stycznia 1946 r.) na trwałe wpisał się w pejzaż polskiej muzyki rozrywkowej. Jego biografia jest jak opowieść o człowieku, który z prowincjonalnego dzieciństwa wyniósł nie tylko wrażliwość, lecz także upór i cichą determinację. To one poprowadziły go z Kresów do Białegostoku, gdzie stawiał pierwsze kroki jako muzyk, a później dalej – na estrady całego kraju.

Laskowski zawsze był twórcą osobnym. Nie gonił za modami, nie próbował na siłę dopasować się do oczekiwań rynku. Jego piosenki – melodyjne, proste w formie, ale pełne emocjonalnej prawdy – trafiały do ludzi, bo mówiły o tym, co najbliższe: o tęsknocie, przemijaniu, miłości, o miejscach, które nosi się w sobie nawet wtedy, gdy dawno zniknęły z mapy. „Świat nie wierzy łzom” stał się hymnem niespełnionych uczuć, „Beata z Albatrosa” – opowieścią o wakacyjnej fascynacji, która przetrwała w zbiorowej wyobraźni, a „Kolorowe jarmarki” – nostalgicznym powrotem do świata dzieciństwa i prostych radości.

Jako kompozytor i wykonawca Laskowski potrafił łączyć pokolenia. Jego piosenki śpiewali rodzice, dziś śpiewają je ich dzieci – nie z nostalgii, lecz dlatego, że wciąż brzmią prawdziwie. To rzadki dar: tworzyć muzykę, która nie starzeje się wraz z modami, lecz dojrzewa razem ze słuchaczami. W tym tkwi siła jego twórczości i powód, dla którego pozostaje obecny w polskiej kulturze mimo upływu dekad.

Redakcja portalu Znadniemna.pl z okazji 80. urodzin składa Januszowi Laskowskiemu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, pogody ducha i wielu pięknych chwil.

Pańskie piosenki od lat towarzyszą kolejnym pokoleniom, niosąc wzruszenie, ciepło i autentyczność. Dziękujemy za muzykę, która łączy ludzi i pozostaje w sercach słuchaczy.

Wszystkiego najlepszego!

Znadniemna.pl, Na zdjęciu: Jubilat Janusz Laskowski z tortem urodzinowym, fot.: Facebook Janusza Laskowskiego

Osiemdziesiąte urodziny Janusza Laskowskiego to moment, który skłania do refleksji nad drogą artysty urodzonego w Pożarkach koło Wołkowyska, a dziś należącego do najtrwalszych głosów polskiej muzyki rozrywkowej. Jego twórczość – pełna melancholii, prostoty i emocjonalnej prawdy – towarzyszy kilku pokoleniom słuchaczy, a takie utwory jak

Choć Polska pozostaje jednym z najważniejszych kierunków edukacyjnych dla młodych Białorusinów, większość z nich nie może pozwolić sobie na studiowanie bez równoległego chodzenia do pracy. Stypendia rządowe i uczelniane wynoszą zwykle od 1500 do 2500 zł miesięcznie, co pokrywa jedynie część kosztów życia. Tymczasem realne wydatki studenta — od 2200 do 3500 zł miesięcznie — zmuszają wielu do podejmowania pracy w gastronomii, handlu czy usługach, często kosztem pełnego zaangażowania w studia.

Studenci z Białorusi stanowią drugą największą grupę cudzoziemców na polskich uczelniach. To młodzi ludzie, którzy przyjeżdżają do Polski zarówno po lepszą edukację, jak i po bezpieczeństwo — część z nich ucieka przed represjami, inni szukają stabilniejszej przyszłości. Choć polskie instytucje deklarują wsparcie, a Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej (NAWA) prowadzi programy skierowane do Białorusinów, stypendia wypłacane w ramach tych programów nie są powszechne. Obejmują jedynie część studentów, a ich wysokość — zwykle  wynosi 1500–2500 zł miesięcznie, czego nie wystarcza na pełne utrzymanie.

Tymczasem koszty życia w Polsce rosną. Wynajęcie pokoju jednoosobowego w dużym mieście akademickim to dziś 1200–1800 zł, a miejsce w pokoju dwuosobowym kosztuje 700–1000 zł. Do tego dochodzą wydatki na jedzenie (800–1200 zł), transport (100–150 zł), materiały akademickie i podstawowe potrzeby. W praktyce oznacza to, że student potrzebuje co najmniej 2200–3500 zł miesięcznie, aby funkcjonować na minimalnym poziomie. Stypendium — jeśli w ogóle je otrzyma — pokrywa więc tylko część tej kwoty.

Dane ekonomiczne dotyczące migrantów z Białorusi pokazują, że praca jest dla nich koniecznością. Ponad 122 tysiące Białorusinów w Polsce opłaca składki ZUS, a 12 tysięcy prowadzi działalność gospodarczą. To dowód, że aktywność zawodowa jest normą, nie wyjątkiem. W przypadku studentów oznacza to łączenie nauki z pracą, najczęściej w sektorach niewymagających wysokich kwalifikacji: gastronomii, sklepach, magazynach czy usługach. Elastyczne grafiki pozwalają im utrzymać się na powierzchni, ale odbierają czas i energię potrzebne na studia.

W efekcie tylko nieliczni — ci, którzy otrzymują pełne stypendia lub mają wsparcie rodzinne — mogą w pełni poświęcić się nauce. Dla większości studia stają się nieustannym balansowaniem między ambicją a ekonomiczną koniecznością. To zjawisko coraz wyraźniej kształtuje obraz białoruskiej młodzieży akademickiej w Polsce: ambitnej, pracowitej, ale zmuszonej do walki o każdy dzień studiowania.

Znadniemna.pl na podstawie Raport NBP pt. „Sytuacja życiowa i ekonomiczna migrantów z Białorusi w Polsce w 2024 r.”, zdjęcie ilustracyjne – źródło: theworldgrad.com

Choć Polska pozostaje jednym z najważniejszych kierunków edukacyjnych dla młodych Białorusinów, większość z nich nie może pozwolić sobie na studiowanie bez równoległego chodzenia do pracy. Stypendia rządowe i uczelniane wynoszą zwykle od 1500 do 2500 zł miesięcznie, co pokrywa jedynie część kosztów życia. Tymczasem realne

Zwyczaj zapisywania na drzwiach domów liter „C + M + B” jest znany w całym chrześcijańskim świecie, lecz jego znaczenie bywa błędnie tłumaczone wyłącznie jako inicjały Trzech Króli. Tymczasem tradycja i źródła liturgiczne wskazują na znacznie głębszą, teologiczną i historyczną etymologię tego znaku.

Litery „C, M i B”, zapisywane wraz z datą roku na drzwiach domów w uroczystość Objawienia Pańskiego, mają podwójne znaczenie: ludowe i teologiczne. Choć powszechnie kojarzy się je z imionami mędrców — Kacprem, Melchiorem i Baltazarem — pierwotnie nie odnosiły się one do postaci Trzech Króli. Najstarsza interpretacja wskazuje, że jest to skrót od łacińskiej formuły błogosławieństwa Christus Mansionem Benedicat, czyli „Niech Chrystus błogosławi temu domowi”. W niektórych tradycjach spotyka się również wariant Christus Multorum Benefactor — „Chrystus dobroczyńcą wielu”. To właśnie ta modlitewna formuła, a nie imiona mędrców, stanowi źródło zapisu C + M + B. Znak na drzwiach jest więc przede wszystkim publicznym wyznaniem wiary i prośbą o Bożą opiekę nad domem.

Dopiero w średniowieczu litery zaczęto odczytywać jako inicjały mędrców, których imiona nie pochodzą z Pisma Świętego, lecz z późniejszych tradycji i komentarzy. Biblia nie podaje ani ich liczby, ani imion — liczba trzech mędrców wywodzi się z liczby darów, a imiona pojawiły się dopiero w średniowieczu. Warto też pamiętać, że znaki „+” obok liter nie są znakami matematycznymi, lecz symbolami krzyża, co dodatkowo podkreśla modlitewny charakter zapisu.

Korzenie samego zwyczaju oznaczania wejścia do domu są znacznie starsze niż chrześcijaństwo. W Księdze Wyjścia Izraelici znaczą odrzwia krwią baranka, aby anioł śmierci ominął ich domy. Chrześcijańska tradycja przejęła ten symboliczny gest, zastępując krew poświęconą kredą, a znaczenie — prośbą o Bożą ochronę. Współczesny zapis ma formę „C + M + B 2026” (z aktualnym rokiem) i pozostaje przede wszystkim formułą błogosławieństwa, a nie skrótem od imion mędrców.

Znadniemna.pl na podstawie Grodnensis.by, fot.: Niedziela.pl

Zwyczaj zapisywania na drzwiach domów liter „C + M + B” jest znany w całym chrześcijańskim świecie, lecz jego znaczenie bywa błędnie tłumaczone wyłącznie jako inicjały Trzech Króli. Tymczasem tradycja i źródła liturgiczne wskazują na znacznie głębszą, teologiczną i historyczną etymologię tego znaku. Litery „C, M i B”, zapisywane wraz

Święto Objawienia Pańskiego na terenach dzisiejszej Białorusi łączyło religijność, sąsiedzką wspólnotę i bogatą mądrość ludową. Wileńszczyzna, Polesie i Grodzieńszczyzna żyły wówczas rytmem dwóch tradycji – łacińskiej i wschodniej – a obrzędy, kolędowanie i pogodowe wróżby tworzyły niepowtarzalny krajobraz kresowego świętowania.

Wspólnota świętowania na styku tradycji

Święto Objawienia Pańskiego należało na Kresach do tych dni, w których religijność splatała się z codziennością, a dawne wierzenia przenikały się z liturgią. Na terenach dzisiejszej Białorusi – od Wileńszczyzny po Polesie i okolice Grodna – 6 stycznia był nie tylko datą w kalendarzu, lecz także momentem szczególnego skupienia, domowego ciepła i sąsiedzkiej wspólnoty.

Gwiazda kolędników i strój króla na Święto Trzech Króli, fot.: Belcentre.by

Na ziemiach dzisiejszej Białorusi święto Trzech Króli miało wyjątkowy charakter, bo stykały się tu tradycje łacińskie, unickie i prawosławne. W wielu wsiach i miasteczkach procesje wychodzące z kościołów rzymskokatolickich mijały cerkwie, w których trwały przygotowania do Wigilii Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego.

Ten podwójny rytm świętowania był czymś naturalnym: jedni kończyli okres Bożego Narodzenia, gdy drudzy dopiero go rozpoczynali. W rodzinach mieszanych obchodzono często oba terminy, a ludowe powiedzenie „kto dwóch tradycji się trzyma, ten dwa razy radość ma” dobrze oddawało kresową codzienność.

Obrzędy, kolędnicy i domowe zwyczaje

W kościołach święcono kredę, kadzidło i wodę, a ich znaczenie w surowym klimacie Kresów było szczególnie mocne. Na Polesiu wierzono, że „dym z kadzidła drogę złemu zasłania”, dlatego okadzano nie tylko izby, ale też stajnie, obory i pasieki. Kreda służyła do kreślenia znaków ochronnych nie tylko na drzwiach domów, lecz także na belkach stodół i skrzyniach ze zbożem.

Tradycyjny zestaw na Trzech Króli, fot.: quovadis.sklep.pl

W okolicach Grodna mówiono, że „kreda Trzech Króli trzyma dom w całości”, a gospodarz, który zaniedbał ten zwyczaj, narażał się na sąsiedzkie uwagi. Obrzęd ten traktowano nie jako formalność, lecz jako realną ochronę przed chorobami, nieszczęściem i „złym powietrzem”.

Napisane na drzwiach inicjały Trzech Króli miały chronić domostwa przed nieszczęściem, chorobami i złym powietrzem, fot.: jerzyslupsk.pl

Kolędnicy pojawiali się w wielu wsiach jeszcze przed świtem. Na terenach dzisiejszej Białorusi szczególnie popularne były grupy niosące gwiazdę – często misternie wykonaną z kolorowego papieru, szkła i folii, obracaną na osi, tak by odbijała światło świec. W niektórych miejscowościach do orszaku dołączali „królowie”, aniołowie, pastuszkowie, a czasem także postacie z lokalnego folkloru, jak „koza” czy „dziad”.

Współczesny orszak Trzech Króli na Grodzieńszczyźnie, fot.: Belcentre.by

Mądrość ludowa i pamięć przesiedleńców

W wielu domach dzień 6 stycznia był czasem ostatnich świątecznych odwiedzin. Na stołach pojawiały się potrawy łączące polską tradycję z lokalnymi wpływami: kutia, makowce, pieczone ryby, a w niektórych regionach także dania, które dziś kojarzymy z kuchnią białoruską czy ukraińską. Gospodynie powtarzały, że „jak Trzej Królowie hojni, tak i rok hojny będzie”.

Wycięte z drewna figurki Trzech Króli z darami, fot.: Shutterstock.com

Ważną częścią święta były także wróżby pogodowe. Na Polesiu mówiono: „Gdy na Trzech Króli słońce świeci, rolnik w lecie się nie zleci” (co oznaczało pogodne, gorące i suche lato, czyli – rolnik „się nie zleci” – a więc nie będzie się ślizgał, nie będzie grzązł w błocie, nie będzie walczył z ulewami i rozmokłymi polami – red.), a na Mińszczyźnie podkreślano: „Mróz na Trzech Króli – lato będzie woli” (czyli – jeśli 6 stycznia trzyma silny mróz, to lato zapowiada się łagodne, spokojne i sprzyjające rolnikom. Słowo „woli” dawniej używano w znaczeniu „łagodniejsze, spokojniejsze, bardziej przychylne” – red.). Te obserwacje, przekazywane z pokolenia na pokolenie, były częścią dawnej mądrości ludowej, w której rytm natury wyznaczał rytm życia.

Dla wielu Kresowiaków, zwłaszcza tych, którzy po wojnie znaleźli się na ziemiach odzyskanych, święto Trzech Króli stało się jednym z najbardziej wyrazistych wspomnień rodzinnych. W relacjach przesiedleńców powracają obrazy skrzypiącego śniegu, zapachu kadzidła, kolędników pukających do drzwi i procesji w mroźne poranki. „Kto Trzech Króli pamięta, ten pamięta dom” – mawiano wśród tych, którzy musieli opuścić swoje rodzinne strony.

Opr. Emilia Kuklewska, ilustracja tytułowa – źródło: Pixabay.com

Święto Objawienia Pańskiego na terenach dzisiejszej Białorusi łączyło religijność, sąsiedzką wspólnotę i bogatą mądrość ludową. Wileńszczyzna, Polesie i Grodzieńszczyzna żyły wówczas rytmem dwóch tradycji – łacińskiej i wschodniej – a obrzędy, kolędowanie i pogodowe wróżby tworzyły niepowtarzalny krajobraz kresowego świętowania. Wspólnota świętowania na styku tradycji Święto Objawienia

Ponad tysiąc lat historii miasta nad Niemnem znalazło swoje miejsce w jednej publikacji. „Historia Grodna. Encyklopedia” autorstwa historyka Wiaczesława Szweda to pierwsze tak obszerne i systematyczne opracowanie dziejów Grodna — miasta królewskiego, prowincjonalnej stolicy i wielokulturowego ośrodka pogranicza.

Miasto o tysiącletniej historii

Grodno było siedzibą wielkich książąt litewskich i polskich królów, miastem królewskim oraz stolicą prowincji. Przez wieki doświadczało zarówno wojen, jak i długich okresów pokoju, które sprzyjały rozwojowi gospodarki, oświaty i kultury. Jego dzieje to historia wzlotów i upadków, typowa dla miast pogranicza Europy Środkowo-Wschodniej.

Właśnie tej złożonej przeszłości poświęcona jest książka „Historia Grodna. Encyklopedia”. Autor ukazuje w niej nie tylko wydarzenia polityczne, lecz także losy mieszkańców, dzieje ulic, zabytków i architektury, tworzących codzienną tkankę miasta na przestrzeni stuleci.

Jak podkreśla autor, celem publikacji było możliwie wierne i obiektywne przedstawienie historii Grodna — na ile pozwalały dostępne źródła i literatura naukowa. Ich szczegółowy wykaz stanowi drugą część książki. Encyklopedia została napisana w języku białoruskim i ma być dostępna w wersji elektronicznej, co umożliwi szeroki dostęp do publikacji.

Autor pozostawia ocenę swojej pracy czytelnikom, zapraszając ich do samodzielnej refleksji nad dziejami miasta i sposobem ich przedstawienia.

Autor i jego droga naukowa

Autorem encyklopedii jest Wiaczesław Szwed — historyk i profesor, przez ponad trzydzieści lat związany z Grodzieńskim Uniwersytetem Państwowym im. Janki Kupały. Specjalizuje się w historii Białorusi XVIII i XIX stuleci, a znaczną część swojej pracy naukowej poświęcił badaniom nad dziejami Grodna.

W 2013 roku został zwolniony z uniwersytetu po opublikowaniu książki „Grodnoznawstwo. Historia europejskiego miasta” — pierwszego w Białorusi podręcznika poświęconego historii jednego miasta. Publikacja została skonfiskowana, a sam autor wskazywał na polityczny charakter decyzji władz uczelni.

„Historia Grodna. Encyklopedia” stanowi kontynuację wieloletniej pracy badawczej autora i jednocześnie ważny głos w dyskusji o znaczeniu historii lokalnej. To książka, która przypomina, że dzieje miast — ich ludzi, przestrzeni i pamięci — są nieodłączną częścią historii całego regionu.

Emilia Kuklewska na podstawie Hrodna.life

Ponad tysiąc lat historii miasta nad Niemnem znalazło swoje miejsce w jednej publikacji. „Historia Grodna. Encyklopedia” autorstwa historyka Wiaczesława Szweda to pierwsze tak obszerne i systematyczne opracowanie dziejów Grodna — miasta królewskiego, prowincjonalnej stolicy i wielokulturowego ośrodka pogranicza. Miasto o tysiącletniej historii Grodno było siedzibą wielkich książąt

W grodzieńskiej dzielnicy Alszanka otwarto nowy kościół pw. Ducha Świętego. Parafia, licząca około 2500 wiernych, po latach modlitwy pod gołym niebem i w tymczasowej kaplicy, wreszcie doczekała się własnej świątyni, w której rozpoczęto regularne nabożeństwa.

Wspólnota Ducha Świętego należy do najmłodszych parafii Grodna. Została powołana w 2012 roku, aby objąć duszpasterską opieką mieszkańców szybko rozbudowującej się Alszanki. Przez ponad dekadę wierni gromadzili się na modlitwie w warunkach polowych, przy niewielkiej kapliczce wzniesionej własnymi siłami.

Tak wyglądały nabożeństwa w Parafii pw. Ducha Świętego na Alszance przed wybudowaniem kościoła, fot.: vgr.by

Zabiegi o zgodę na budowę kościoła trwały długo, jednak determinacja parafian i potrzeby rosnącej dzielnicy doprowadziły do rozpoczęcia inwestycji. Proboszczem parafii, która doczekała się własnej świątyni jest ksiądz kanonik Paweł Sałabuda.

Nowy kościół został już udostępniony wiernym, a w jego murach odprawiane są pierwsze msze święte. Choć prace wykończeniowe mogą jeszcze trwać, kościół pełni już funkcję centrum życia religijnego i wspólnotowego. Parafia na Alszance liczy około 2500 wiernych, w tym ponad 500 dzieci, co czyni ją jedną z najbardziej dynamicznych wspólnot w diecezji grodzieńskiej.

Otwarcie kościoła jest spełnieniem wieloletnich starań i ważnym momentem dla mieszkańców Alszanki, którzy przez lata budowali swoją wspólnotę mimo trudnych warunków. Nowa świątynia ma stać się miejscem modlitwy, katechezy i spotkań, a także przestrzenią integrującą lokalną katolicką społeczność.

Znadniemna.pl, ilustracja: tak prezentuje się wizerunek nowego kościoła i przylegających do niego budynków na stronie Parafii Ducha Świętego na Alszance w Grodnie, fot.: Swduch.by

W grodzieńskiej dzielnicy Alszanka otwarto nowy kościół pw. Ducha Świętego. Parafia, licząca około 2500 wiernych, po latach modlitwy pod gołym niebem i w tymczasowej kaplicy, wreszcie doczekała się własnej świątyni, w której rozpoczęto regularne nabożeństwa. Wspólnota Ducha Świętego należy do najmłodszych parafii Grodna. Została powołana w

Przejdź do treści