HomeStandard Blog Whole Post (Page 4)

W 2025 roku obywatele Białorusi otrzymali w Polsce 34,2 tys. zezwoleń na pobyt – o 18,3% mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba złożonych wniosków wzrosła aż o 27%, osiągając poziom 83,3 tys. To wyraźny sygnał rosnącego zainteresowania legalizacją pobytu przy jednoczesnym spowolnieniu procesu decyzyjnego.

Według danych z polskiego portalu migracyjnego, w 2025 roku Białorusini uzyskali łącznie 34,2 tys. zezwoleń na pobyt w Polsce. W strukturze decyzji dominował pobyt czasowy – 28,7 tys. przypadków. Pobyt stały otrzymało 4,8 tys. osób, a 708 cudzoziemców uzyskało status rezydenta długoterminowego UE.

Mimo spadku liczby wydanych decyzji, zainteresowanie legalizacją pobytu znacząco wzrosło. W 2025 roku Białorusini złożyli 83,3 tys. wniosków, podczas gdy rok wcześniej było ich 65,6 tys. Największą liczbę zezwoleń wydano w województwie mazowieckim – 12,4 tys., choć oznacza to spadek o 27,5% rok do roku. Wzrosty odnotowano natomiast w województwach dolnośląskim (4,5 tys., +9,1%) i wielkopolskim (3,6 tys., +5,3%).

Największe spadki liczby wydanych zezwoleń dotknęły regiony tradycyjnie popularne wśród Białorusinów. W Podlaskiem liczba decyzji zmniejszyła się do niespełna 2 tys., podczas gdy w 2024 roku wynosiła 3,4 tys., a w 2023 – aż 6,3 tys. Podobny trend widoczny jest w województwie pomorskim, gdzie w 2025 roku wydano 2,8 tys. zezwoleń, wobec 3,8 tys. rok wcześniej.

Jednocześnie oba regiony odnotowały wzrost liczby składanych wniosków, co wskazuje na narastającą dysproporcję między popytem a możliwościami administracyjnymi urzędów wojewódzkich.

Znadniemna.pl na podstawie Migracje.gov.pl, na zdjęciu: białoruski paszport i polska karta pobytu – zdjęcie ilustracyjne, źródło: belsat.eu

W 2025 roku obywatele Białorusi otrzymali w Polsce 34,2 tys. zezwoleń na pobyt – o 18,3% mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba złożonych wniosków wzrosła aż o 27%, osiągając poziom 83,3 tys. To wyraźny sygnał rosnącego zainteresowania legalizacją pobytu przy jednoczesnym spowolnieniu procesu decyzyjnego. Według danych

Dzisiaj, w 200. rocznicę urodzin Romualda Traugutta, wracamy myślami do Świsłoczy, miejsca jego młodości i miasta, które jako pierwsze wzniosło mu pomnik — symbol lokalnej dumy, narodowej pamięci i niezwykłej determinacji mieszkańców, pragnących ocalić dziedzictwo człowieka, który oddał życie za wolność.

Romuald Traugutt urodził się 16 stycznia 1826 roku w Szostakowie na Grodzieńszczyźnie (obecnie w rejonie kamienieckim obwodu brzeskiego – red.), lecz to Świsłocz stała się przestrzenią, w której kształtował się jego charakter. W 1836 roku rozpoczął naukę w miejscowym gimnazjum, jednej z najbardziej cenionych szkół na Grodzieńszczyźnie. Uczył się znakomicie, a w 1842 roku ukończył ją ze srebrnym medalem. To właśnie tu dojrzewała jego pracowitość, dyscyplina i poczucie obowiązku — cechy, które później zaważyły na życiowych wyborach ostatniego dyktatora największego polskiego zrywu niepodległościowego XIX stulecia.

Po ukończeniu gimnazjum Traugutt wstąpił do armii rosyjskiej, brał udział w kampanii węgierskiej 1848–1849 i został odznaczony Orderem św. Anny II klasy. Gdy jednak wybuchło powstanie styczniowe, bez wahania stanął po stronie walczących o wolność. Jako dyktator zrywu próbował nadać mu jednolity kierunek i moralny ton. Po aresztowaniu w nocy z 10 na 11 sierpnia 1864 roku był więziony w warszawskiej Cytadeli i skazany na śmierć przez powieszenie. Do dziś nie jest znane miejsce jego pochówku.

Choć Traugutt zginął daleko od rodzinnej ziemi, to właśnie Świsłocz jako pierwsza postanowiła uczcić pamięć swojego wychowanka pełnowymiarowym pomnikiem. Inicjatorem jego budowy był dyrektor miejscowego seminarium nauczycielskiego, Bolesław Borys — pedagog, który rozumiał, że pamięć o bohaterach narodowych jest fundamentem wspólnoty. Pierwszy kamień pod fundament monumentu położono 28 lipca 1924 roku, a w zalakowanej butelce umieszczono akt erekcyjny — symboliczny dokument skierowany do przyszłych pokoleń. Projekt pomnika, po korektach warszawskiego architekta Zborowskiego, wykonano z lokalnego materiału: połyskującego kamienia mikowego. Nad jego obróbką pracowali miejscowi kamieniarze — Konstanty Pawluczeń z Wielkiej Kolonii oraz Michał Kurbat i Jan Baranowski ze Świsłoczy. Po śmierci Borysa dzieło kontynuował Jan Strzałkowski, który doprowadził do zebrania funduszy i nawiązania współpracy z władzami polskimi. Prezydent Ignacy Mościcki wyraził zgodę na udział w uroczystości odsłonięcia, choć ostatecznie reprezentował go generał Kazimierz Fabrycy.

Uroczyste odsłonięcie pomnika Romualda Traugutta w Świsłoczy 17 czerwca 1928 roku, fot.: pastvu.com

Uroczyste odsłonięcie pomnika odbyło się 17 czerwca 1928 roku. Ceremonię prowadził szkolny inspektor Hagel, a wśród gości znaleźli się przedstawiciele władz państwowych, duchowieństwo katolickie i prawosławne, delegaci z Wilna i Grodna oraz córka Traugutta, Anna Juszkiewicz. Obecni byli mieszkańcy miasta i młodzież szkolna. Choć pomnik odsłonięto, nie był jeszcze w pełni ukończony — brakowało metalowych detali: orła, portretu Traugutta i napisów. Wykonano je później w miejscowym warsztacie majstra Białka. Na frontowej tablicy znalazł się medalion bohatera i oryginalny napis: „ROMUALDOWI/TRAUGUTOWI /RODACY/1928”.

Na bokach umieszczono daty życia bohatera oraz hasło „Bóg i Ojczyzna”, z którym powstańcy szli do walki. Ulica, przy której stanął pomnik, otrzymała wówczas imię Traugutta.

Jesień 1939 roku przyniosła zmianę nazwy ulicy i niemal całkowite zniszczenie monumentu. Przez pół wieku miejsce to pozostawało świadectwem przerwanej pamięci. Dopiero w 1989 roku, w 125. rocznicę śmierci Traugutta, grupa grodzieńskich konserwatorów pod kierunkiem A.S. Antipina odtworzyła pomnik na podstawie archiwalnych materiałów. 25 lipca odbyło się drugie, równie uroczyste odsłonięcie, z udziałem ekipy telewizyjnej z Polski, profesora z Krakowa – prawdopodobnie wybitnego śp. architekta Wiktora Zina oraz licznie zgromadzonych mieszkańców Świsłoczy.

Dziś, w dwusetną rocznicę urodzin Romualda Traugutta, patrzymy na jego życie i na losy świsłockiego pomnika jak na dwie splecione opowieści. Jedna mówi o człowieku niezłomnym, wiernym zasadom, gotowym oddać życie za wolność. Druga — o społeczności, która mimo burz dziejowych potrafiła tę pamięć ocalić, odbudować i przekazać dalej. Pomnik w Świsłoczy pozostaje świadectwem, że nawet tam, gdzie historia próbowała wymazać ślady polskości, wciąż istnieje przestrzeń dla pamięci, wdzięczności i dumy.

Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl, na zdjęciu: pomnik Romualda Traugutta w Świsłoczy, fot.: Władysław Czachowicz/ Wikipedia

Dzisiaj, w 200. rocznicę urodzin Romualda Traugutta, wracamy myślami do Świsłoczy, miejsca jego młodości i miasta, które jako pierwsze wzniosło mu pomnik — symbol lokalnej dumy, narodowej pamięci i niezwykłej determinacji mieszkańców, pragnących ocalić dziedzictwo człowieka, który oddał życie za wolność. Romuald Traugutt urodził się 16

Na białoruskim Narodowym Portalu Prawnym opublikowano rozporządzenie Ministerstwa Edukacji regulujące zasady wyjazdów uczniów i studentów na studia oraz staże zagraniczne w ramach umów międzynarodowych. Dokument wprowadza obowiązek podpisania zobowiązania do powrotu na Białoruś po zakończeniu nauki.

Nowe przepisy dotyczą wyłącznie osób wyjeżdżających w ramach programów państwowych — przede wszystkim uczniów ostatnich klas szkół średnich oraz studentów białoruskich uczelni kierowanych na zagraniczne staże. Kandydaci muszą spełnić szereg wymogów, m.in. . posiadać wysoką średnią ocen, znać język obcy oraz mieć uregulowaną sytuację wojskową.

Co istotne, regulacje nie obejmują młodych ludzi, którzy samodzielnie wybierają studia za granicą, w tym w Polsce. Oznacza to, że kandydaci planujący rozpoczęcie nauki na polskich uczelniach na zasadach ogólnych — rekrutując się bezpośrednio do wybranej szkoły wyższej — nie są objęci obowiązkiem podpisywania zobowiązań ani dodatkowymi ograniczeniami.

Polskie uczelnie pozostają jednym z najpopularniejszych kierunków wśród białoruskiej młodzieży, oferując szeroki wybór kierunków, stabilne zasady rekrutacji oraz możliwość kontynuowania nauki w bezpiecznym i przewidywalnym środowisku akademickim.

Dla przyszłych studentów oznacza to, że ścieżka indywidualnej rekrutacji do polskich szkół wyższych pozostaje otwarta i niezmieniona, a nowe białoruskie regulacje dotyczą jedynie programów państwowych.

 Znadniemna.pl na podstawie Hrodna.life, zdjęcie ilustracyjne, źródło: Immigrant.today

Na białoruskim Narodowym Portalu Prawnym opublikowano rozporządzenie Ministerstwa Edukacji regulujące zasady wyjazdów uczniów i studentów na studia oraz staże zagraniczne w ramach umów międzynarodowych. Dokument wprowadza obowiązek podpisania zobowiązania do powrotu na Białoruś po zakończeniu nauki. Nowe przepisy dotyczą wyłącznie osób wyjeżdżających w ramach programów państwowych

Portal Znadniemna.pl przeprasza Pana Tomasza Kiejdo, że bez jego wiedzy i zgody, dokonując zmiany tytułów, śródtytułów oraz poprawek redakcyjnych, naruszając tym samym ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych zamieścił artykuły o dr Henryku Dembińskim (31 lipca 2025) oraz księdzu Wacławie Michale Grabowskim (29 września 2025) będące wytworem jego pracy badawczej i redakcyjnej, opatrując je podpisem „Opr. Adolf Gorzkowski/Znadniemna.pl

Znadniemna.pl na żądanie Pana Tomasza Kiejdo

Portal Znadniemna.pl przeprasza Pana Tomasza Kiejdo, że bez jego wiedzy i zgody, dokonując zmiany tytułów, śródtytułów oraz poprawek redakcyjnych, naruszając tym samym ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych zamieścił artykuły o dr Henryku Dembińskim (31 lipca 2025) oraz księdzu Wacławie Michale Grabowskim (29 września 2025)

W nocy z 13 na 14 stycznia miasteczko Dawidgródek na Polesiu Brzeskim nie śpi. To czas, gdy ulice wypełniają się muzyką, śmiechem i dźwiękiem dzwonków, a do każdego domu może zapukać Koń z jeźdźcem – główny bohater unikalnego obrzędu „Koniki”, powstałego sto lat temu jeszcze w II Rzeczypospolitej. Nie jest to zwykłe kolędowanie, lecz prawdziwy ludowy karnawał, którego wiek ginie w mrokach dziejów.

Koliady po polesku

Koliady u Słowian od wieków symbolizowały początek nowego roku, odnowę świata i nadzieję na pomyślność. W różnych regionach Białorusi ukształtowały się własne tradycje kolędnicze, z których wiele uznanych jest dziś za niematerialne dziedzictwo kulturowe.

Jeśli we wsi Semieżewie w rejonie kopylskim w Szczodry Wieczór pojawiają się tzw. „Królowie kolędni” wpisani na listę UNESCO, to w Dawidgródku centralną postacią jest Konik – symbol siły, ruchu i życiowej energii.

Dlaczego właśnie koń?

Jednoznacznej odpowiedzi nie ma – istnieją jedynie legendy i przypuszczenia. Jedna z najpopularniejszych wersji wiąże się z rzemieślniczą przeszłością miasta. Dawidgródek słynął niegdyś z wyrobu walonków, a właśnie walonek, założony na koniec drąga, stał się pierwowzorem końskiej głowy.

Z czasem kostium ewoluował: tułów zaczęto tworzyć z dwóch połączonych koszy, całość przykrywano białym płótnem, z tyłu mocowano ogon, wewnątrz konstrukcji stawał jeździec, często ubrany w wojskowy mundur.

Według legendy pomysł takiego „konia” mógł przynieść do miasta żołnierz armii rosyjskiej, który niegdyś tu stacjonował.

Noc, w której miasto ożywa

Święto zaczyna się jeszcze za dnia. Grupy przebierańców – „koników” – formują się z przyjaciół, kolegów z klasy, rodzin. Wielu mieszkańców wraca specjalnie z Mińska, Brześcia czy innych miast, bo „Koniki” to coś więcej niż tradycja – to poczucie domu.

Wśród postaci można spotkać: Konia z jeźdźcem, Śmierć (wcale nie straszną), Cygankę, Anioła, Babę, Dziadka Mroza, Niedźwiedzia i inne postacie.

Kostiumy powstają własnoręcznie, często przez kilka tygodni – z prześcieradeł, butów, koszy, drutu, girland i ozdób.

Szczodrowanie od domu do domu

„Koniki” przemierzają ulice, wchodzą do domów, śpiewają, tańczą i składają życzenia zdrowia, zgody i dostatku. W zamian gospodarze: zapraszają ich do stołu, częstują domowymi potrawami i słodyczami, obdarowują pieniędzmi.

 

W Dawidgródku wierzy się, że dom, który odwiedzą „koniki”, będzie miał szczęśliwy i pomyślny rok. Dlatego gości się tu wyczekuje, a na stole często pojawia się co najmniej 13 potraw.

Tradycja silniejsza niż zakazy

Do lat 90. XX wieku obrzęd „Koniki” był objęty zakazami, jednak tradycja nie zanikła. Przetrwała dzięki mieszkańcom, którzy przekazywali ją w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Dziś w pochodach biorą udział zarówno dzieci, jak i seniorzy – ci, którzy sami kolędowali jeszcze w szkolnych latach.

Kulminacja święta

Wieczorem wszystkie grupy zbierają się na centralnym placu Dawidgródka, przy pomniku księcia Dawida. Odbywa się tam: parada przebierańców, prezentacja najciekawszych i najbardziej pomysłowych kostiumów, występy zespołów folklorystycznych z Polesia i regionów sąsiednich, wielkie ludowe świętowanie trwające do późnej nocy.

Liczba uczestników i gości często przekracza 3 tysiące osób.

Dziedzictwo godne UNESCO

Wyjątkowość dawidgródzkich „Koników” polega nie tylko na samym kolędowaniu, lecz także na unikalnej technologii tworzenia głównej postaci, żywej ciągłości tradycji i zaangażowaniu całej społeczności miasta.

Obrzęd został już wpisany do Państwowego Rejestru Historyczno-Kulturowych Wartości Białorusi, a coraz częściej podkreśla się, że „Koniki” z Dawidgródka zasługują na wpis na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Dlaczego „Koniki” są dziś tak ważne

W świecie, w którym wiele tradycji zanika, „Koniki” pozostają: świętem wspólnoty, źródłem radości i optymizmu, żywym dowodem, że kultura ludowa może być jednocześnie autentyczna i współczesna.

To święto, na które czeka się cały rok, bo potrafi ogrzać nawet w największy mróz – śmiechem, pieśnią i poczuciem wspólnej duszy Polesia.

Waleria Brażuk/Znadniemna.pl/Fot.:sb.by

W nocy z 13 na 14 stycznia miasteczko Dawidgródek na Polesiu Brzeskim nie śpi. To czas, gdy ulice wypełniają się muzyką, śmiechem i dźwiękiem dzwonków, a do każdego domu może zapukać Koń z jeźdźcem – główny bohater unikalnego obrzędu „Koniki”, powstałego sto lat temu jeszcze

Nie przyjechali „za chlebem”, lecz za wolnością. Dziś – dobrze wykształceni, aktywni zawodowo i przedsiębiorczy – realnie wzmacniają polską gospodarkę i lokalne społeczności. Migranci z Białorusi, zmuszeni do ucieczki przed represjami, okazali się jedną z najbardziej pozytywnych zmian społecznych w Polsce ostatnich lat.

„Gdyby ktoś zapytał, kto w ostatnich latach najmocniej zmienił krajobraz społeczny Polski, odpowiedź mogłaby zaskoczyć… Nie chodzi o wielkie korporacje, nie o polityków, nie o medialne gwiazdy. Chodzi o ludzi, którzy często przyjeżdżali tu z jedną walizką, za to z ogromnym bagażem doświadczeń, ambicji i nadziei. Imigranci z Białorusi – grupa, która w 2025 roku stała się jednym z najciekawszych zjawisk społecznych w kraju” – napisał na Facebooku Paweł Mickiewicz, prezes białostockiej Fundacji OKNO NA WSCHÓD, pomagającej m.in. migrantom zza wschodniej granicy Polski z adaptacją w kraju, który dał im schronienie przed wojną (Ukraińcy), bądź represjami dyktatorskiego reżimu (Białorusini).

Do powyższych wniosków działacz z Białegostoku doszedł na podstawie osobistych doświadczeń, które znalazły potwierdzenie w raporcie pt. „Sytuacja życiowa i ekonomiczna imigrantów z Białorusi w Polsce w 2025 r. Raport z badania ankietowego”, który opublikował niedawno Narodowy Bank  Polski.

Z raportu wynika, iż imigranci z Białorusi –  są grupą, która w 2025 roku stała się jednym z najciekawszych i najbardziej dynamicznych zjawisk społecznych w Polsce.

To nie jest migracja, którą Polacy pamiętają z dawnych lat. Białorusinom, przy podjęciu decyzji o zmianie kraju zamieszkania nie chodzi bowiem o poszukiwanie lepszej pracy czy wyższych zarobków. Jest to migracja za bezpieczeństwem, wolnością i możliwością normalnego życia. Według badań Narodowego Banku Polskiego aż 56 procent Białorusinów przyjechało do Polski z powodu politycznych represji. Uciekali nie przed biedą, lecz przed strachem. Może właśnie dlatego tak mocno zakorzeniają w Polsce, która stała się dla nich czymś więcej niż miejscem pracy. Stała się przestrzenią swobodnego oddechu.

Statystyki pokazują, że przesiedleńcy z Białorusi to migracja wyjątkowa. 62 procent ma wyższe wykształcenie, a 63 procent świetnie mówi po polsku. To ludzie, którzy nie stoją na marginesie rynku pracy – przeciwnie, 87 procent pracuje, często w zawodach wymagających wysokich kwalifikacji. Najbardziej spektakularny jest udział branży IT: co szósty Białorusin pracuje w nowych technologiach, a wielu zakłada własne firmy. W czasach, gdy polskie przedsiębiorstwa narzekają na brak specjalistów, ta grupa dosłownie ratuje niektóre projekty i zespoły.

Ale nie tylko IT rośnie. W budownictwie, transporcie, administracji, edukacji – wszędzie tam Białorusini stają się widoczni i potrzebni. Co więcej, aż 14 procent prowadzi działalność gospodarczą, tworząc miejsca pracy i wnosząc do polskiej gospodarki świeżą energię oraz nowe pomysły.

Jeśli jest w Polsce region, który szczególnie odczuwa obecność Białorusinów, to jest nim Podlasie. Nie tylko dlatego, że graniczy z Białorusią. Podlasie od wieków było przestrzenią przenikania kultur, języków i religii. Tu nikt nie dziwi się, że ktoś mówi po białorusku. Tu nikt nie pyta, skąd jesteś. To naturalne, że właśnie ten region stał się społecznym i gospodarczym mostem między Polską a Białorusią – miejscem, gdzie nowi mieszkańcy czują się jak u siebie.

Najbardziej poruszające jest jednak to, że 67 procent Białorusinów deklaruje chęć pozostania w Polsce na stałe. To nie jest migracja chwilowa. To budowanie nowego życia, nowych rodzin, nowych firm i nowych planów. Polska – choć czasem nie bez potknięć – staje się miejscem, które daje im szansę. I to działa w dwie strony. Bo imigranci z Białorusi nie tylko korzystają z możliwości, ale też realnie wzmacniają polską gospodarkę, szczególnie w regionach takich jak Podlasie, które potrzebują nowych rąk do pracy i nowych idei.

W czasach, gdy wiele krajów zmaga się z kryzysem demograficznym, brakiem specjalistów i rosnącymi napięciami społecznymi, historia białoruskiej migracji do Polski jest czymś rzadkim: przykładem, że migracja może być nie tylko wyzwaniem, ale też ogromnym dobrodziejstwem. Dla tych, którzy musieli uciekać – i dla kraju, który ich przyjął.

Znadniemna.pl na podstawie  Facebook.com oraz nbp.plźródło ilustracji: onw.org.pl

Nie przyjechali „za chlebem”, lecz za wolnością. Dziś – dobrze wykształceni, aktywni zawodowo i przedsiębiorczy – realnie wzmacniają polską gospodarkę i lokalne społeczności. Migranci z Białorusi, zmuszeni do ucieczki przed represjami, okazali się jedną z najbardziej pozytywnych zmian społecznych w Polsce ostatnich lat. „Gdyby ktoś zapytał,

13 stycznia 2026 roku w Belwederze Prezydent RP Karol Nawrocki spotkał się ze Swietłaną Cichanowską oraz przedstawicielami białoruskiej diaspory mieszkającej w Polsce. Głowa państwa podkreśliła podczas wydarzenia, że Polska pozostaje wiernym sojusznikiem Białorusinów walczących o wolność i demokrację, a wsparcie dla nich ze strony Polski „na tej drodze nigdy nie ustanie”.

Spotkanie zgromadziło przedstawicieli białoruskiej opozycji, aktywistów, osoby represjonowane oraz członków diaspory, którzy w Polsce znaleźli schronienie przed prześladowaniami. W rozmowach dominowały tematy związane z represjami, losem więźniów politycznych oraz wspólnotą historyczną łączącą oba narody. Prezydent Karol Nawrocki, odnosząc się do sytuacji Białorusinów walczących o wolność, powiedział: „Białorusini są na długiej, wymagającej wielu poświęceń drodze do niepodległości; Polska ich w tej drodze nigdy nie zostawi.” Podkreślił również, że Polacy doskonale rozumieją cenę, jaką płaci się za wolność, ponieważ sami wielokrotnie musieli o nią walczyć. Zaznaczył, że solidarność z Białorusinami nie wynika z politycznej koniunktury, lecz z głębokiego poczucia wspólnoty losów i odpowiedzialności.

Swietłana Cichanowska, dziękując za wsparcie, zwróciła uwagę, że walka o wolność Białorusi to przede wszystkim walka o ludzi, którzy dziś płacą najwyższą cenę. Podkreśliła: „Dążymy do wyzwolenia więźniów politycznych, w tym naszego wspólnego bohatera – Andrzeja Poczobuta.” Zwróciła uwagę, że wielu uwolnionych więźniów przeszło tortury, także kobiety, a ich los pozostaje dla niej sprawą absolutnie priorytetową. Wskazała również, że wsparcie Polski ma dla białoruskiej opozycji znaczenie nie tylko polityczne, ale też moralne.

W trakcie spotkania omawiano aktualną sytuację na Białorusi, skalę represji wobec opozycji oraz możliwości dalszego wsparcia Białorusinów ze strony Polski. Prezydent zapewnił, że Polska będzie kontynuować działania na rzecz wolności i praw człowieka, a także wspierać białoruską diasporę, która nad Wisłą znalazła bezpieczne miejsce do życia i działania. Podkreślił, że Polska pozostaje konsekwentnym rzecznikiem sprawy białoruskiej na arenie międzynarodowej i będzie towarzyszyć Białorusinom tak długo, jak będzie to konieczne.

Spotkanie zakończyło się symbolicznym potwierdzeniem, że wolna i demokratyczna Białoruś pozostaje wspólnym celem, a solidarność między narodami polskim i białoruskim ma charakter trwały i głęboko zakorzeniony w historii.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl/ Fot.: KPRP/Grzegorz Jakubowski 

13 stycznia 2026 roku w Belwederze Prezydent RP Karol Nawrocki spotkał się ze Swietłaną Cichanowską oraz przedstawicielami białoruskiej diaspory mieszkającej w Polsce. Głowa państwa podkreśliła podczas wydarzenia, że Polska pozostaje wiernym sojusznikiem Białorusinów walczących o wolność i demokrację, a wsparcie dla nich ze strony Polski

Sejm RP odrzucił w pierwszym czytaniu projekt ustawy przewidujący znaczące zaostrzenie warunków uzyskania polskiego obywatelstwa przez cudzoziemców. Tym samym nie potwierdziły się wcześniejsze obawy, o których informowaliśmy w analizie dotyczącej możliwych zmian w procedurach związanych z  uzyskaniem polskiego obywatelstwa.

Podczas głosowania w Sejmie 240 posłów poparło wniosek o odrzucenie projektu nowelizacji ustawy o obywatelstwie polskim, przygotowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. Dokument zakładał m.in. wydłużenie wymaganego okresu nieprzerwanego pobytu w Polsce z trzech do dziesięciu lat oraz dodatkowe wymogi dotyczące stabilnego dochodu i ciągłego zamieszkania na terytorium RP.

Projekt został odrzucony już w pierwszym czytaniu, co oznacza zakończenie prac nad proponowanymi zmianami. W praktyce pozostają w mocy dotychczasowe, mniej restrykcyjne zasady ubiegania się o obywatelstwo.

Decyzja parlamentu rozwiewa obawy, o których pisaliśmy wcześniej w analizie dotyczącej możliwego zaostrzenia przepisów i utrudnienia drogi do polskiego obywatelstwa dla cudzoziemców. Wskazywaliśmy wówczas, że proponowane regulacje mogłyby znacząco wydłużyć i skomplikować proces naturalizacji. Ostatecznie jednak Sejm nie poparł tych zmian.

Znadniemna.pl na podstawie wPolityce.pl, fot.: Turysci.pl

Sejm RP odrzucił w pierwszym czytaniu projekt ustawy przewidujący znaczące zaostrzenie warunków uzyskania polskiego obywatelstwa przez cudzoziemców. Tym samym nie potwierdziły się wcześniejsze obawy, o których informowaliśmy w analizie dotyczącej możliwych zmian w procedurach związanych z  uzyskaniem polskiego obywatelstwa. Podczas głosowania w Sejmie 240 posłów poparło

W 185. rocznicę urodzin Ignacego Zdanowicza przypominamy postać młodego uczonego i konspiratora, który łączył pasję badawczą z odwagą działania. Syn wybitnego historyka, autor jednego z pierwszych opracowań o filomatach i filaretach, a zarazem jeden z kluczowych organizatorów powstania styczniowego w Wilnie. Jego życie – krótkie, intensywne i zakończone publiczną egzekucją na Placu Łukiskim – stało się symbolem pokolenia, które za wolność zapłaciło najwyższą cenę.

Ignacy Zdanowicz – w polsko‑litewsko‑białoruskim kręgu pamięci zapisywany także jako Ignat Zdanowicz – urodził się 13 stycznia 1841 roku w Wilnie. Dorastał w domu, w którym historia była codziennością: jego ojciec, Aleksander Zdanowicz, należał do najważniejszych badaczy dziejów i kultury ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. To rodzinne zaplecze ukształtowało w nim zarówno wrażliwość na tradycję, jak i potrzebę dokumentowania przeszłości.

Po ukończeniu Wileńskiego Gimnazjum rozpoczął studia na Uniwersytecie Petersburskim (1858–1862), gdzie uzyskał tytuł kandydata nauk matematycznych (polski odpowiednik – doktor nauk – red.). Następnie kontynuował naukę na Uniwersytecie Berlińskim, poszerzając horyzonty naukowe i nawiązując kontakty z europejskimi środowiskami intelektualnymi. Równolegle prowadził badania nad historią tajnych młodzieżowych wileńskich organizacji studenckich – filomatów i filaretów. Owocem tych badań była wydana w Paryżu w 1860 roku broszura pt. Wspomnienie o filomatach i filaretach, będąca jedną z pierwszych prób ocalenia pamięci o tych środowiskach.

W lutym 1863 roku Zdanowicz powrócił do Wilna i natychmiast włączył się w działalność konspiracyjną. W strukturach powstańczych pełnił funkcję kasjera organizacji, odpowiadając za finanse i logistykę. Od sierpnia 1863 roku został powstańczym naczelnikiem Wilna, co czyniło go jedną z najważniejszych postaci miejskiej sieci Rządu Narodowego. Jego praca – choć trwająca zaledwie kilka miesięcy – miała kluczowe znaczenie dla funkcjonowania powstańczej administracji.

Aresztowany przez władze carskie 26 września 1863 roku, został skazany na śmierć i publicznie powieszony na Placu Łukiskim. Egzekucja Zdanowicza, podobnie jak śmierć wielu innych uczestników zrywu, stała się symbolem bezwzględnych represji po upadku powstania styczniowego.

Jego postać przetrwała w pamięci zbiorowej. Klasyk białoruskiej literatury Maksim Tank poświęcił mu rozdział IV – „Śnieg na szubienicach i na twarzy” – w poemacie pt. Kalinowski, wpisując tym samym los Zdanowicza w szeroki pejzaż ofiar i bohaterów 1863 roku.

Dziś, w 185. rocznicę urodzin Ignacego Zdanowicza, warto pamiętać, iż pozostaje on jedną z tych postaci, które łączą tradycje polskie, litewskie i białoruskie, a jego tragiczny los przypomina o cenie, jaką młoda inteligencja zapłaciła za marzenie o wolności.

 Opr. Adolf Gorzkowski/Znadniemna.pl, na zdjęciu: Ignacy Zdanowicz, fot.: Wikipedia (domena publiczna)

W 185. rocznicę urodzin Ignacego Zdanowicza przypominamy postać młodego uczonego i konspiratora, który łączył pasję badawczą z odwagą działania. Syn wybitnego historyka, autor jednego z pierwszych opracowań o filomatach i filaretach, a zarazem jeden z kluczowych organizatorów powstania styczniowego w Wilnie. Jego życie – krótkie,

Blisko setka członków, sympatyków i darczyńców Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom za Granicą Wschód–Zachód spotkała się 10 stycznia 2026 roku w Hotelu Reśliński pod Poznaniem, by wspólnie świętować, pomagać i planować kolejne działania na rzecz Rodaków żyjących poza granicami kraju. Bal po raz kolejny udowodnił, że motocyklowa solidarność potrafi przekraczać granice i realnie zmieniać ludzkie życie.

XVI Bal Charytatywny Stowarzyszenia Wschód–Zachód im. Rotmistrza Witolda Pileckiego zgromadził niemal 100 osób – motocyklistów, przyjaciół organizacji oraz darczyńców, którzy od lat wspierają Polaków mieszkających na Wschodzie, szczególnie tych brutalnie represjonowanych na Białorusi. Atmosfera wydarzenia łączyła elegancję z poczuciem wspólnoty i odpowiedzialności za tych, którzy wciąż walczą o prawo do polskiej tożsamości.

Prezes Stowarzyszenia, Rafał Lusina, otwierając bal, podsumował intensywny rok 2025. Wśród działań znalazły się m.in. . rajdy motocyklowe – w tym wyprawa do Iranu, gdzie odwiedzono miejsca polskiej pamięci – pomoc materialna dla potrzebujących oraz organizacja letnich kolonii dla młodzieży ze Wschodu. Zaprezentował również ambitne plany na rok 2026, obejmujące rajd do Maroka, program stypendialny dla studentów oraz kolejne edycje kolonii letnich.

Jednym z najbardziej poruszających momentów wieczoru było wystąpienie Anny Paniszewej, byłej politycznej więźniarki reżimu Łukaszenki i dyrektorki Polskiej Harcerskiej Szkoły Społecznej im. Romualda Traugutta w Brześciu. Podkreśliła, jak ogromne znaczenie ma wieloletnie wsparcie motocyklistów dla polskiej szkoły, która w warunkach systemowych represji stała się bastionem polskości. W sytuacji, gdy władze białoruskie uniemożliwiają nauczanie w języku polskim, letnie pobyty młodzieży w Wielkopolsce są dla uczniów jedyną szansą na kontakt z polską kulturą, językiem i rówieśnikami.

Swoją wdzięczność wyraziła również Helena Holubiewa, katechetka z Brześcia, która wraz z siedmioosobową rodziną znalazła schronienie w Poznaniu po likwidacji w Brześciu katolickiej szkoły sobotnio-niedzielnej. Jej słowa, pełne emocji i ulgi, przypomniały uczestnikom balu, że za każdym projektem pomocowym stoją konkretne ludzkie historie.

Goście bawili się przy muzyce DJ Maybeen, a taniec i rozmowy przeplatały się z refleksją nad kolejnymi inicjatywami, które mogłyby wesprzeć młodych Polaków na Wschodzie. Wspólne plany, pomysły i deklaracje zaangażowania potwierdziły, że solidarność motocyklistów to nie tylko pasja do jazdy, lecz przede wszystkim konsekwentna, realna pomoc.

XVI Bal Charytatywny Wschód–Zachód po raz kolejny pokazał, że tworzone przez stowarzyszenie więzi są jak most, który łączy ludzi, miejsca i wartości, niezależnie od granic i politycznych zawirowań.

Znadniemna.pl na podstawie Facebook.com/motocyklowe.stowarzyszenie, fot.: facebook.com

Blisko setka członków, sympatyków i darczyńców Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom za Granicą Wschód–Zachód spotkała się 10 stycznia 2026 roku w Hotelu Reśliński pod Poznaniem, by wspólnie świętować, pomagać i planować kolejne działania na rzecz Rodaków żyjących poza granicami kraju. Bal po raz kolejny udowodnił, że

Przejdź do treści