HomeStandard Blog Whole Post (Page 2)

Choć Czesław Wołłejko nie urodził się w Grodnie ani nie spędził w nim całego życia, to właśnie to kresowe miasto odegrało w jego biografii rolę przełomową. Tutaj, jako młody aktor, zetknął się po raz pierwszy z profesjonalnym teatrem i doświadczył wydarzeń, które ukształtowały jego późniejszą karierę. Dziś, w 110. rocznicę jego urodzin, warto przypomnieć, jak ważną rolę odegrało Grodno w rozwoju jego talentu scenicznego.

Teatr im. Elizy Orzeszkowej – serce kulturalnego Grodna

W okresie międzywojennym Grodno odżyło jako ośrodek teatralny. Po długiej przerwie, sięgającej czasów pamiętających klęskę Napoleona, wznowiono w Grodnie działalność miejskiej sceny, która przybrała imię Elizy Orzeszkowej. Placówka stała się centrum życia kulturalnego miasta, przyciągając zarówno aktorów dramatycznych, jak i gwiazdy sceny rewiowej.

Na deskach teatru pojawiali się m.in.: Juliusz Osterwa – związany z legendarną „Redutą”, Hanka Ordonówna – gwiazda sceny rewiowej, siostry Halama – rodzina tancerek z Warszawy, która zdobywała popularność w latach 20. i 30. Ich występy pokazywały Grodno jako ważny ośrodek kulturalny na Kresach.

Ignacy Wołłejko – ojciec przyzsłego gwiazdora

W Grodnie swoją karierę rozwijał także ojciec Czesława – Ignacy Wołłejko. Urodzony w Wilnie w 1896 roku, był aktorem, tancerzem i reżyserem. Od 1927 roku występował w Teatrze im. Elizy Orzeszkowej, a od 1932 roku w Teatrze Domu Żołnierza, gdzie również reżyserował i prowadził zajęcia dla młodych aktorów.

W okresie pierwszej okupacji sowieckiej (1939–1941) Ignacy pracował w Państwowym Teatrze Polskim w Białymstoku i Grodnie, grając w klasycznych spektaklach takich jak „Dziady” czy „Wielki Fryderyk”. Jego obecność w Grodnie była nieoceniona dla syna, który właśnie szukał swojej drogi zawodowej.

Czesław Wołłejko – debiut w cieniu historii

Czesław Wołłejko, fot.:  Film Nr. 9-10; 1 January 1947, Public Domain, commons.wikimedia.org

Syn Ignacego Wołłejki, Czesław Wołłejko, urodził się 17 marca 1916 roku w Wilnie, gdzie mieszkał do 1939 roku. Po zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną 18 września 1939 roku zbiegł do Grodna do rodziców. Jesienią 1939 roku rozpoczęła się jego przygoda z aktorstwem.

Czesław Wołłejko i Zofia Barwińska w sztuce „Szczeniaki”, fot.:  Film Nr. 9-10; 1 January 1947, Public Domain, commons.wikimedia.org

Rok później został słuchaczem Studia Aktorskiego przy ówczesnym Teatrze Polskim Białoruskiej SRR w Białymstoku pod kierunkiem dyrektora Aleksandra Węgierko. W 1940 roku Węgierko, zauroczony talentem młodego człowieka, powierzył mu rolę w sztuce „Panna Maliszewska” Gabrieli Zapolskiej – był to debiut aktorski Czesława.

Po napaści Niemiec hitlerowskich na Związek Sowiecki Wołłejko mieszkał w Grodnie i do 1945 roku pracował jako kelner w restauracji „Lux”, będącej znanym miejscem spotkań artystycznych w mieście. To właśnie w Grodnie, w 1942 roku, ożenił się z Haliną Czengery (1919–1981), córką Władysława Czengerego (1888–1942), aktora, reżysera i dyrektora teatru w Grodnie. Z Haliną miał dwie córki – Jolantę (urodzoną 15 września 1942 roku w Grodnie) i Magdalenę (urodzoną 27 maja 1955 roku w Warszawie).

W 1944 roku Wołłejko powrócił do aktorstwa. Z żoną i córką wyjechał do Lublina, gdzie grał w Teatrze Wojska Polskiego, następnie w Łodzi i Poznaniu. Od 1947 roku związał się z Warszawą, występował i reżyserował w teatrach Polskim, Współczesnym, Klasycznym i Ateneum, był wykładowcą w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Wystąpił w około 30 filmach od „Młodości Chopina” (1951) do „Republiki nadziei” (1986). Wydał zbiór wierszy „Niebo błękitne”.

W 1961 roku rozwiódł się z Haliną i ożenił z aktorką Iloną Stawińską (1932–2011).

Grób Czesława Wołłejki na cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, fot.: wikipedia.org

Zmarł 7 lutego 1987 roku w Warszawie podczas przygotowań do roli Wolanda w „Mistrzu i Małgorzacie” na deskach Teatru Współczesnego. Pochowany jest na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Dla Wołłejków Grodno było czymś więcej niż miejscem zamieszkania: dawało dostęp do profesjonalnego teatru, było przestrzenią życia kulturalnego i rodzinną przystanią, w której młody Czesław rozwijał swój talent. Teatr Elizy Orzeszkowej, Teatr Domu Żołnierza oraz restauracja „Lux” tworzyły środowisko, w którym młody Czesław nie tylko szlifował talent , lecz także  zdobywał doświadczenie sceniczne.

Grodno pozostaje symbolicznym początkiem jego kariery – miejscem, które ukształtowało aktora, zdobywającego później uznanie w całej Polsce.

Na zdjęciu: Teatr Miejski im. Elizy Orzeszkowej w Grodnie (1929 – 1939). Gmach teatru. Na pierwszym planie widoczny pomnik Elizy Orzeszkowej. Fot.: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji/Narodowe Archiwum Cyfrowe

Opr. Waleria Brażuk/Znadniemna.pl

Choć Czesław Wołłejko nie urodził się w Grodnie ani nie spędził w nim całego życia, to właśnie to kresowe miasto odegrało w jego biografii rolę przełomową. Tutaj, jako młody aktor, zetknął się po raz pierwszy z profesjonalnym teatrem i doświadczył wydarzeń, które ukształtowały jego późniejszą

W dniach 14–15 marca br. plac przed Teatrem Dramatycznym w Białymstoku wypełnił się zapachami, kolorami i dźwiękami Kaziuków. Wielki Jarmark Kaziukowy – jeden z najważniejszych i zarazem najliczniej odwiedzanych punktów XXVII Dni Kultury Kresowej – przyciągnął tłumy mieszkańców i turystów, oferując atmosferę rodem z dawnych wileńskich jarmarków.

W stolicy Podlasia tradycyjnie pojawiły się palmiarki z Wilna, prezentujące swoje słynne, misternie plecione palmy wielkanocne. Wśród stoisk nie zabrakło również innych wileńskich specjałów: aromatycznych wędlin, pieczywa i słodkości. Był też kwas chlebowy zarówno ten z terenów współczesnej Litwy, jak i z historycznej Wileńszczyzny, na przykład – z browaru w Lidzie na Białorusi, przygotowywany według tradycyjnej receptury i zawierający śladowe ilości alkoholu. Ten charakterystyczny napój, od lat kojarzony z Wileńszczyzną, cieszył się ogromnym zainteresowaniem odwiedzających. Przez dwa dni, od godziny 8 do 17, goście jarmarku mogli przebierać w setkach stoisk z rękodziełem, biżuterią, ceramiką, wyrobami rzemieślniczymi oraz regionalnymi przysmakami. Jarmark Kaziukowy był jednym z wielu wydarzeń przygotowanych w ramach Dni Kultury Kresowej, ale to właśnie on zgromadził największą publiczność i stał się najbardziej rozpoznawalnym elementem tegorocznych obchodów.

W tym roku w ramach XXVII Dni Kultury Kresowej zaplanowano również cykl otwartych spotkań poświęconych historii, kulturze i sztuce Kresów. 5 marca odbyło się spotkanie z redaktorem Grzegorzem Nowakiem, poświęcone zapomnianej książce Melchiora Wańkowicza pt. „Znowu siejemy w Polsce B” oraz historii jej odtworzenia i wydania. 12 marca gościem galerii był Łukasz Medeksza, który opowiadał o ideowym uniwersum twórczości Edmunda Medekszy, a także zaprezentował nowy numer rocznika „Ananke”. Na 19 marca zaplanowano spotkanie z rzeźbiarzem Janem Wakulińskim, autorem białostockiego pomnika Józefa Piłsudskiego. Wydarzenie będzie poświęcone twórczości artysty oraz dorobkowi jego ojca, Stanisława. Z kolei 26 marca Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie wygłosi gawędę „Kobiece oblicze Wilna”, poświęconą wileńskim malarkom z lat 20. i 30., wśród których szczególne miejsce zajmowała Łucja Bałzukiewicz.

Ważnym elementem obchodów będą również Imieniny Marszałka Józefa Piłsudskiego, tradycyjnie przypadające 19 marca i od lat wpisane w program Dni Kultury Kresowej. Uroczystości te podkreślają znaczenie postaci Marszałka dla historii regionu i pamięci o Kresach, z którymi Piłsudski był mocno związany zarówno więziami rodzinnymi, jak i emocjonalnie.

Tegoroczna edycja Dni Kultury Kresowej ponownie udowodniła, że Białystok pozostaje jednym z najważniejszych miejsc pielęgnowania dziedzictwa Kresów – żywego, barwnego i wciąż inspirującego.

Organizator XXVII Dni Kultury Kresowej w Białymstoku – Rafał Cierniak, prezes Zarządu Podlaskiego Oddziału Towarzystwa Przyjaciół Grodna i Wilna oraz prezes Fundacji na Rzecz Pomocy Dzieciom Grodzieńszczyzny:

Od lewej: Rafał Cierniak, organizator XXVII Dni Kultury Kresowej w Białymstoku, Katarzyna Ejsmont z Towarzystwa Przyjaciół Grodna i Wilna oraz Irena Biernacka, prezes Oddziału ZPB w Lidzie

– Wielki Jarmark Kaziukowy to już 27-letnia tradycja w Białymstoku. Tyle samo lat odbywają się tutaj Dni Kultury Kresowej, zainicjowane przez Kresowiaków – osoby pochodzące z dawnych ziem wschodnich, które pamiętały kresowe tradycje, zwyczaje i atmosferę, dzięki czemu mogły je odtworzyć. Byli to przede wszystkim członkowie tutejszego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Grodna i Wilna. Początki obchodów związane były z upamiętnieniem Marszałka Józefa Piłsudskiego, a z czasem dołączały kolejne inicjatywy, w tym Jarmark Kaziukowy, który na początku był jednym z wielu wydarzeń i miał bardzo kameralny charakter.

Dziś jest to już duże, można powiedzieć sztandarowe wydarzenie Dni Kultury Kresowej, które napędza mniejsze działania kulturalne – a tych mamy całkiem sporo. W tym roku przygotowaliśmy osiem różnych spotkań poza jarmarkiem: promocje książek, rozmowy historyczne i kulturalne, gawędy – wszystko utrzymane w kresowym klimacie. Promujemy Kresy i Polaków stamtąd pochodzących, na przykład z Wilna i Wileńszczyzny, choć oczywiście Kresy to nie tylko te tereny. Zawsze powtarzam, że w tych dniach w Białymstoku jest Wilna wyjątkowo dużo – i nas, jako organizatorów, bardzo to cieszy. Robimy to z myślą o tym, by oddać hołd pamięci naszym przodkom, dla których kresowe zwyczaje i atmosfera były codziennością.

Fotorelacja z wydarzenia:

Znadniemna.pl

W dniach 14–15 marca br. plac przed Teatrem Dramatycznym w Białymstoku wypełnił się zapachami, kolorami i dźwiękami Kaziuków. Wielki Jarmark Kaziukowy – jeden z najważniejszych i zarazem najliczniej odwiedzanych punktów XXVII Dni Kultury Kresowej – przyciągnął tłumy mieszkańców i turystów, oferując atmosferę rodem z dawnych

Tegoroczna gala Oscarów przyniosła wyjątkowy powód do dumy dla Polonii na całym świecie. Maciek Szczerbowski – kanadyjski reżyser i animator polskiego pochodzenia – zdobył Oscara, potwierdzając swoją pozycję jednego z najbardziej oryginalnych i cenionych twórców współczesnej animacji. Jego zwycięstwo stało się jednym z najważniejszych polonijnych akcentów tegorocznej ceremonii.

Szczerbowski wyjechał z Polski jako dziesięciolatek, kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Po krótkim pobycie w Austrii jego rodzina osiedliła się w kanadyjskim London. Dorastał w środowisku artystycznym, a w 1994 roku ukończył studia scenograficzne. To właśnie na uczelni poznał Chrisa Lavisa – spotkanie, które okazało się przełomowe. W 1997 roku obaj twórcy powołali do życia duet Clyde Henry Productions.

Zaczynali skromnie, wynajmując niewielkie studio i realizując ilustracje oraz drobne projekty komercyjne. Z czasem zaczęli eksperymentować z fotografią, animacją i filmem lalkowym. Przełom przyszedł w 2007 roku wraz z filmem „Madame Tutli-Putli”, który zdobył nagrody w Cannes i Toronto oraz przyniósł im pierwszą nominację do Oscara. Po tym sukcesie współpracowali m.in. . ze Spikiem Jonzem przy adaptacji książki Maurice’a Sendaka „Higglety Pigglety Pop! Życie to musi być coś więcej”, w której głosu użyczyła Meryl Streep.

Największe wyróżnienie przyszło jednak tej nocy. Szczerbowski i Lavis zdobyli Oscara za film „The Girl Who Cried Pearls” – poetycką opowieść o biednym chłopcu zakochanym w dziewczynce, której łzy zamieniają się w perły. To historia o miłości, chciwości i moralnym wyborze, która zachwyciła Akademię.

Wśród nagrodzonych znalazł się również rosyjski dokument „Mr. Nobody Against Putin” (pol. „Pan Nikt kontra Putin”). Film, oparty na autentycznych nagraniach nauczyciela z Uralu, ujawnia mechanizmy prania mózgów w rosyjskiej szkole po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Produkcja stała się jednym z najmocniejszych politycznie akcentów gali, pokazując, jak edukacja bywa wykorzystywana jako narzędzie państwowej propagandy.

Oscary 2026 po raz kolejny pokazały, że światowe kino pozostaje przestrzenią odwagi, różnorodności i ważnych głosów. A dla Polonii – sukces Maćka Szczerbowskiego to powód do szczególnej dumy i dowód, że polskie korzenie wciąż wybrzmiewają w światowej kulturze z niezwykłą siłą.

Znadniemna.pl na podstawie informacji dostępnych w serwisach Filmweb i Wikipedia oraz doniesień mediów branżowych, dotyczących tegorocznej gali Oscarów, na zdjęciu: Maciej Szczerbowski i Chris  Lavis, fot.: Facebook.com/InstytutFilmowy

Tegoroczna gala Oscarów przyniosła wyjątkowy powód do dumy dla Polonii na całym świecie. Maciek Szczerbowski – kanadyjski reżyser i animator polskiego pochodzenia – zdobył Oscara, potwierdzając swoją pozycję jednego z najbardziej oryginalnych i cenionych twórców współczesnej animacji. Jego zwycięstwo stało się jednym z najważniejszych polonijnych

Dziennikarze i redakcje polonijne mogą przesyłać zgłoszenia do 3 kwietnia

Rozpoczęło się przyjmowanie zgłoszeń do Nagrody im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii 2026. Kandydatury można zgłaszać do 3 kwietnia 2026 roku, do północy czasu polskiego, za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie nagrodaplazynskiego.pl.

Nagroda zostanie przyznana w czterech kategoriach:

  • dziennikarz polonijny,
  • dziennikarz krajowy publikujący na tematy polonijne,
  • dziennikarz zagraniczny publikujący na temat Polaków, Polski i Polonii,
  • redakcja medium polonijnego.

Laureaci trzech kategorii dziennikarskich otrzymają statuetkę oraz nagrodę finansową w wysokości 10 tys. zł. W kategorii „redakcja medium polonijnego” przyznawana jest statuetka.

Zwycięzców wybierze jury złożone m.in. . z dziennikarzy zajmujących się tematyką międzynarodową, przedstawicieli rodziny Macieja Płażyńskiego oraz Muzeum Emigracji w Gdyni. Organizatorzy przypominają o punkcie 3 regulaminu: nagroda przyznawana jest wyłącznie za pracę dziennikarską z roku poprzedzającego edycję konkursu, co wyklucza możliwość nagradzania całokształtu dorobku lub publikacji wcześniejszych.

Uroczystość wręczenia nagród odbędzie się 23 maja 2026 roku w Muzeum Emigracji w Gdyni.

Radę Nagrody tworzą przedstawiciel rodziny Macieja Płażyńskiego, Marszałek Województwa Pomorskiego, Prezydent Miasta Gdańska, Prezydent Miasta Gdyni, Prezydent Miasta Sopotu oraz Press Club Polska. Organizatorem nagrody jest Press Club Polska.

Regulamin, formularz zgłoszeniowy oraz szczegółowe informacje dostępne są na stronie: nagrodaplazynskiego.pl Kontakt z sekretariatem Nagrody: [email protected]

Znadniemna.pl za nagrodaplazynskiego.pl, fot.: nagrodaplazynskiego.pl

Dziennikarze i redakcje polonijne mogą przesyłać zgłoszenia do 3 kwietnia Rozpoczęło się przyjmowanie zgłoszeń do Nagrody im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii 2026. Kandydatury można zgłaszać do 3 kwietnia 2026 roku, do północy czasu polskiego, za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie nagrodaplazynskiego.pl. Nagroda zostanie

Wraz ze zbliżającym się sezonem rekrutacyjnym na rok akademicki 2026/2027 powraca pytanie o to, jak wygląda dziś migracja edukacyjna młodych Białorusinów. Dostępne dane z Polski i innych krajów europejskich pokazują, że zainteresowanie studiami za granicą pozostaje wysokie, a Polska wciąż jest jednym z najważniejszych kierunków kształcenia młodzieży z Białorusi. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się historie, które ujawniają napięcia między oficjalną narracją Mińska a realnymi wyborami białoruskich rodzin.

W ostatnich latach liczba studentów z Białorusi w Polsce utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie – około 12 tysięcy osób. W największych ośrodkach akademickich – Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Lublinie – obserwuje się stabilny napływ młodych ludzi ze Wschodu, a w niektórych przypadkach nawet wzrost. Polskie uczelnie pozostają atrakcyjne ze względu na jakość kształcenia, bliskość kulturową, bezpieczeństwo oraz możliwość budowania przyszłości w Unii Europejskiej. Zbliżająca się rekrutacja tylko podkreśla, jak istotnym elementem polskiego szkolnictwa wyższego stali się studenci z Białorusi.

Wybory edukacyjne młodych Białorusinów nie są przypadkowe. Największą popularnością cieszą się polskie uczelnie techniczne – Politechnika Warszawska, Politechnika Wrocławska czy Politechnika Gdańska – gdzie dominują kierunki informatyczne, inżynierskie i związane z nowymi technologiami. Drugą grupę stanowią studia ekonomiczne i biznesowe, szczególnie na uczelniach takich jak SGH czy uniwersytety ekonomiczne w Krakowie i we Wrocławiu. W ostatnich latach rośnie także zainteresowanie kierunkami medycznymi i okołomedycznymi, zwłaszcza w Lublinie, Białymstoku i Gdańsku, gdzie funkcjonują silne wydziały lekarskie i zdrowotne.

Podobne tendencje widoczne są w innych krajach regionu. Na Litwie liczba studentów z Białorusi od kilku lat utrzymuje się na poziomie około 3 tysięcy osób, czyli wielokrotnie wyższym niż przed kryzysowym dla Białorusinów 2020 rokiem. Czechy i Niemcy również raportują stabilny napływ młodych Białorusinów, szczególnie na kierunki techniczne, medyczne i informatyczne. W żadnym z tych państw nie odnotowano spadku zainteresowania studiami za granicą.

Na tle tych statystyk szczególnie wymowna jest historia Inny Griszuk, współpracowniczki rosyjskiego propagandowego portalu „Sputnik”. Jej syn studiuje w moskiewskiej Wyższej Szkole Ekonomii, gdzie uchodzi za obiecującego studenta, jednak w Białorusi uznano go za osobę uchylającą się od służby wojskowej. W efekcie wszczęto wobec niego postępowanie karne. Griszuk opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, w którym zwraca się do Aleksandra Łukaszenki i „mężczyzn w wysokich gabinetach” z prośbą o rozwiązanie sytuacji. Jej apel, szeroko komentowany przez niezależne media, pokazuje, jak bardzo białoruskie rodziny żyją w napięciu między oczekiwaniami państwa a realnymi konsekwencjami systemu, który nie daje młodym ludziom poczucia bezpieczeństwa. Rosnąca liczba podobnych przypadków – w tym prześladowania za uchylanie się od służby wojskowej – będzie dodatkowo skłaniać młodych Białorusinów nie tylko do wyjazdu na studia, lecz także do ubiegania się o polskie obywatelstwo, które daje im realną ochronę przed represjami w kraju pochodzenia.

Prognozy na najbliższe lata sugerują utrzymanie obecnego poziomu liczby studentów z Białorusi w Polsce. Sytuacja polityczna w Mińsku, presja związana z obowiązkową służbą wojskową oraz ograniczenia w systemie edukacji sprawiają, że studia za granicą nadal będą atrakcyjną alternatywą. Coraz wyraźniej widać jednak, że decyzje edukacyjne młodych Białorusinów mają również wymiar polityczny: wyjazd na studia staje się formą ucieczki przed państwem, które ingeruje w życie prywatne i zawodowe młodych ludzi, a w skrajnych przypadkach grozi im odpowiedzialnością karną. W takich realiach Polska nie jest jedynie miejscem nauki, lecz także przestrzenią bezpieczeństwa — krajem, w którym można budować przyszłość poza zasięgiem represyjnych mechanizmów państwa białoruskiego.

Znadniemna.pl, zdjęcie ilustracyjne, źródło: Shutterstock. com

Wraz ze zbliżającym się sezonem rekrutacyjnym na rok akademicki 2026/2027 powraca pytanie o to, jak wygląda dziś migracja edukacyjna młodych Białorusinów. Dostępne dane z Polski i innych krajów europejskich pokazują, że zainteresowanie studiami za granicą pozostaje wysokie, a Polska wciąż jest jednym z najważniejszych kierunków

Do 22 marca br. został przedłużony termin nadsyłania prac na XVII Międzynarodowy Konkurs „Być Polakiem”, skierowany do młodych Polaków, uczących się języka polskiego poza granicami kraju.

Drodzy Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie,

zbliża się końcowy termin składanie prac w konkursie „Być Polakiem”. Wszystkim, którzy już to zrobili dziękuję, bo przecież, aby przygotować pracę konkursową, trzeba wyszukać wiele informacji, przemyśleć koncepcję pracy i dopiero wtedy można przystąpić do rysowania, pisania, czy kręcenia filmu. To zwykle duży wysiłek, ale pomaga stać się świadomym „ambasadorem” polskich spraw. Autorzy prac konkursowych mają dużą szansę na spotkanie z Polską, ponieważ znaczna grupa uczestników zostaje wyróżniona i zaproszona do odwiedzin ojczyzny przodków.

Otrzymaliśmy jednak listy od nauczycieli, że niemieccy uczniowie przez ostatnie dwa tygodnie przebywali na wakacjach zimowych i dopiero 14 marca wracają na zajęcia do szkół polskich. Zagapili się, nie przygotowali jeszcze prac, a bardzo chcieliby to zrobić. No cóż, nie jest to wygodne dla jurorów ale dajmy szansę spóźnialskim. Do 22 marca możecie przesłać prace z nadzieją, że to właśnie wy otrzymacie w nagrodę złotą złotówkę.

Tegoroczną XVII edycję Konkursu uświetnimy polską złotówką, w stulecie jej oficjalnego wprowadzenia do obiegu w młodym, niepodległym państwie polskim. Reforma monetarna przeprowadzana w latach 1924 – 1926 przez ministra Władysława Grabskiego jest wydarzeniem zbyt mało znanym a ogromnie ważnym dla państwa, budującego jedność po latach zaborów. Rosyjski rubel i niemiecka marka nie chciały ustąpić miejsca polskiej złotówce. Ludność też protestowała, obawiając się niekorzystnego efektu finansowego dla gospodarstw rodzinnych. Minister Grabski, wybitny ekonomista, nie bez trudu wprowadził złotówkę, jako pieniądz do obrotu gospodarczego w całej Polsce i odniósł sukces.

Dla upamiętnienia tego wydarzenia i zapoznania uczestników z pozytywnymi efektami trudnej reformy Grabskiego postanowiliśmy zaprosić wszystkich wyróżnionych, którzy przyjadą do Polski do Muzeum Pieniądza w Narodowym Banku Polskim. Laureaci najwyżej ocenionych przez Jury prac konkursowych otrzymają podczas Gali nagrodą specjalną – replikę polskiej złotówki, pozłacanej i bardzo pięknej. To będzie wyraz najwyższego uznania dla Was ale także dla rodziców i nauczycieli, którzy byli troskliwymi opiekunami i wsparciem dla Was podczas przygotowywania prac konkursowych.

Marek Machała
Koordynator Generalny Konkursu „Być Polakiem”

Więcej o XVII edycji Konkursu przeczytasz TUTAJ

 Znadniemna.pl na podstawie bycpolakiem.pl

Do 22 marca br. został przedłużony termin nadsyłania prac na XVII Międzynarodowy Konkurs „Być Polakiem”, skierowany do młodych Polaków, uczących się języka polskiego poza granicami kraju. Drodzy Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie, zbliża się końcowy termin składanie prac w konkursie „Być Polakiem". Wszystkim, którzy już to zrobili dziękuję, bo

Międzynarodowy Trybunał Karny rozpoczął oficjalne śledztwo dotyczące zbrodni przeciwko ludzkości popełnianych przez białoruskie władze od 2020 roku. Postępowanie ruszyło na wniosek Litwy, która jako państwo‑strona Statutu Rzymskiego zwróciła się do Hagi o zbadanie działań reżimu  Łukaszenki i wskazała, że część elementów tych zbrodni miała miejsce na jej terytorium.

Decyzja Trybunału jest efektem wielomiesięcznej analizy materiałów przekazanych przez Litwę, która od początku protestów w 2020 roku dokumentowała działania białoruskich służb i przyjmowała osoby uciekające przed represjami. To właśnie litewski wniosek otworzył drogę do wszczęcia śledztwa, ponieważ umożliwił Trybunałowi objęcie jurysdykcją czynów, których elementy — zwłaszcza przymusowe wypędzenia i działania aparatu bezpieczeństwa — rozgrywały się na terytorium państwa będącego stroną Statutu Rzymskiego.

W komunikacie Biura Prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) podkreślono, że represje wobec przeciwników politycznych były prowadzone zgodnie z polityką państwową i za aprobatą przedstawicieli najwyższych szczebli białoruskiej władzy. To jedno z najmocniejszych sformułowań, jakie może pojawić się na tym etapie postępowania, sugerujące, że śledztwo obejmie nie tylko funkcjonariuszy aparatu siłowego, lecz także osoby odpowiedzialne za wydawanie i zatwierdzanie rozkazów. W przyszłości może to oznaczać międzynarodowe nakazy aresztowania, które ograniczą swobodę podróżowania i kontakty dyplomatyczne osób objętych postępowaniem.

Decyzję MTK natychmiast skomentowali białoruscy opozycjoniści. Swiatłana Cichanouska, liderka Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, podkreśliła, że

wita decyzję Międzynarodowego Trybunału Karnego o rozpoczęciu śledztwa przeciwko reżimowi Łukaszenki za zbrodnie przeciwko ludzkości. Przez działania reżimu ucierpiały i nadal cierpią setki tysięcy Białorusinów, a polityka Łukaszenki stwarza zagrożenia także dla sąsiadów Białorusi”.

Zastępca Cichanouskiej – Paweł Łatuszka, dodał, że decyzja MTK oznacza, iż Łukaszenka może zostać objęty międzynarodowym listem gończym — co byłoby bezprecedensowym krokiem wobec urzędującego przywódcy państwa w Europie.

Litwa, inicjując sprawę, zyskała formalne potwierdzenie, że jej działania były zasadne i oparte na solidnych podstawach prawnych. Teraz stanie się jednym z kluczowych partnerów Trybunału — zarówno w zakresie przekazywania materiałów dowodowych, jak i ochrony świadków. Decyzja MTK wzmacnia jej pozycję w regionie i potwierdza, że zarzuty kierowane pod adresem Mińska mają charakter nie tylko polityczny, lecz przede wszystkim prawny.

Śledztwo nie ma ograniczenia czasowego i obejmie zarówno wydarzenia z 2020 roku, jak i późniejsze działania władz białoruskich. Trybunał podkreśla, że nadal przyjmuje nowe materiały dowodowe, w tym zeznania ofiar i świadków. Dla białoruskiego reżimu oznacza to rosnącą presję międzynarodową i realne ryzyko odpowiedzialności karnej, a dla ofiar — szansę na dochodzenie sprawiedliwości po latach bezkarności.

Znadniemna.pl na podstawie Międzynarodowy Trybunał Karny

Międzynarodowy Trybunał Karny rozpoczął oficjalne śledztwo dotyczące zbrodni przeciwko ludzkości popełnianych przez białoruskie władze od 2020 roku. Postępowanie ruszyło na wniosek Litwy, która jako państwo‑strona Statutu Rzymskiego zwróciła się do Hagi o zbadanie działań reżimu  Łukaszenki i wskazała, że część elementów tych zbrodni miała miejsce

W 175. rocznicę śmierci autora „Szlachcica Zawalni” wspominamy twórcę, który jako jeden z pierwszych nadał kulturze Ziemi Połockiej i Inflant Polskich własny, rozpoznawalny głos literacki.

Pochodzenie i młodość na styku kultur

Jan Barszczewski urodził się w Morohach (Moruchach), „we wsi nad jeziorem Nieszczerda w dawnym woj. połockim” (obecnie w rejonie rossońskim obwodu witebskiego) — jak podaje jedno ze źródeł — w rodzinie greckokatolickiego kapłana. W literaturze pojawiają się różne daty jego narodzin: 1790, 1791, 1794, a nawet 1797. Rozbieżności te nie są przypadkowe: w rodzinnej wsi Barszczewskich żyły zarówno rodziny szlacheckie, jak i unickich duchownych o tym samym nazwisku, a sam Barszczewski w młodości określał ojca jako szlachcica, co mogło wynikać z konwencji środowiskowej lub chęci uniknięcia drwin rówieśników. Akt zgonu poety informuje jednak, że nie miał pochodzenia szlacheckiego.

Wychowany na styku polskiej tradycji szlacheckiej i białoruskiego folkloru, od początku nosił w sobie podwójne dziedzictwo. W połockim kolegium jezuitów zdobył znakomite wykształcenie klasyczne — „doskonałą znajomość łaciny, greki, poetyki, literatury klasycznej i retoryki”. Już jako uczeń zasłynął jako mówca i poeta, a białoruskie źródła podkreślają, że „набыў вядомасць чытальніка і вершапісца”. W młodości pisał humorystyczne wiersze po białorusku, m.in.: „Рабункi мужыкоў” („Rabunki chłopów” ), a także utwory, które później stały się pieśniami ludowymi — „Дзеванька” („Dziewczyna”) i „Гарэліца” („Gorzałka”).

Droga do literatury: Ziemia Połocka, Inflanty i Petersburg

Po ukończeniu nauki pracował jako guwerner i nauczyciel w rodzinnych stronach, wędrując po Ziemi Połockiej i Inflantach Polskich. W tym czasie „obserwował zwyczaje polskiej szlachty i ludu białoruskiego”, gromadząc opowieści, które później przetworzył literacko. W latach 20. XIX wieku przeniósł się do Petersburga, gdzie utrzymywał się z prywatnego nauczania, wykładał języki klasyczne, prowadził wypożyczalnię zakazanych polskich książek i wprowadzał młodych Polaków do salonów arystokratycznych. Tam poznał Adama Mickiewicza, który po przeczytaniu jego wierszy „pochwalił go jako poetę”, oraz Tarasa Szewczenkę.

W latach 1840–1844 Barszczewski redagował wydawany po polsku rocznik literacki „Niezabudka”, który miał być forum dla twórców z północno‑wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej. Jego ambicją było — jak podaje źródło — „ukształtowanie w literaturze polskiej nowej regionalnej szkoły literackiej: białoruskiej czy połockiej”. Rocznik stał się jednym z najważniejszych narzędzi jego programu literackiego, opartego na pamięci, regionalizmie i romantycznej duchowości.

„Szlachcic Zawalnia” i ostatnie lata w Cudnowie

Najważniejszym dziełem Barszczewskiego pozostaje „Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach” (1844–1846). To cykl czternastu opowieści, które — jak czytamy w dokumencie — zostały ukształtowane tak, aby wyrazić „ideę powołania następnej regionalnej odmiany polskiego romantyzmu: północno‑wschodniej, białoruskiej, połockiej”. Fantastyka, cudowność i ludowe podania nie są tu celem samym w sobie. Barszczewski nie był folklorystą, lecz — jak pisał Podbereski — „przejawiaczem ich w sztuce”. W jego rękach fantastyka staje się narzędziem refleksji nad moralnością, losem człowieka i duchowym pejzażem regionu.

W 1847 roku, na zaproszenie Rzewuskich, Barszczewski przeniósł się do Cudnowa na Wołyniu. Tam spędził ostatnie lata życia, otoczony opieką i przyjaźnią miejscowego środowiska. Chorował długo i ciężko. Zmarł 12 marca (28 lutego według starego stylu) 1851 roku i został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Dopiero w 2019 roku odnaleziono jego tablicę nagrobną. Widnieje na niej polskojęzyczna inskrypcja: „Żył cnotliwie lat 70”. Odkrycie to wzbudziło zainteresowanie badaczy, ponieważ wcześniejsze źródła — zarówno polskie, jak i białoruskie — podawały, że urodził się około 1790–1794 roku, co dawałoby mu w chwili śmierci około 56–61 lat. Najprawdopodobniej mamy więc do czynienia z typową dla XIX wieku sytuacją: nagrobek wykonano później, a wiek wpisano orientacyjnie, bez dostępu do dokumentów metrykalnych.

Odnaleziona w 2019 roku na cmentarzu w Cudnowie nagrobna tablica Jana Barszczewskiego, fot.: Svaboda.org/Чуднів newsWspółczesna historiografia pozostaje przy dacie urodzenia około 1790–1791 roku, zgodnej z zapisami z Połocka i relacjami współczesnych Barszczewskiemu. Napis na tablicy pozostaje jednak fascynującym świadectwem pamięci lokalnej — pamięci, która, jak w jego własnych opowieściach, bywa równie poetycka, co nieprecyzyjna.

Dziedzictwo dwóch literatur

Dziś Barszczewski jest uznawany za pisarza dwóch literatur — polskiej i białoruskiej. Białoruskie źródła określają go jako „адзін з заснавальнікаў новай беларускай літаратуры” (jeden z prekursorów nowoczesnej literatury białoruskiej), a polskie podkreślają, że sam autor „białoruskość rozumiał jako literacką odmianę romantycznego regionalizmu w literaturze polskiej”. Pewne jest jedno: twórczość Jana Barszczewskiego stała się inspiracją zarówno dla rodzącej się literatury białoruskiej, jak i dla badaczy polskiego romantyzmu.

W rocznicę jego śmierci warto przypomnieć, że Barszczewski nie tylko pisał o swoim świecie — on go współtworzył. Dzięki niemu Ziemia Połocka i Inflanty Polskie zyskały własny literacki głos, a romantyzm polski — nową, północno‑wschodnią barwę, której nie sposób pomylić z żadną inną.

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna.pl, na zdjęciu: portret Jana Barszczewskiego autorstwa Rudolfa Żukowskiego, fot.: Wikipedia

W 175. rocznicę śmierci autora „Szlachcica Zawalni” wspominamy twórcę, który jako jeden z pierwszych nadał kulturze Ziemi Połockiej i Inflant Polskich własny, rozpoznawalny głos literacki. Pochodzenie i młodość na styku kultur Jan Barszczewski urodził się w Morohach (Moruchach), „we wsi nad jeziorem Nieszczerda w dawnym woj. połockim”

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Mińsku poinformowała o zmianie organizacji przyjmowania wniosków dotyczących Karty Polaka. Od teraz wszystkie sprawy — w tym przedłużenie ważności, wydanie duplikatu oraz aktualizacja danych — będą obsługiwane wyłącznie po wcześniejszej rejestracji mailowej. Jednocześnie przypomina się, że sprawy związane z Kartą Polaka można załatwić także w urzędach wojewódzkich w Polsce.

Wydział Konsularny i Polonii Ambasady RP w Mińsku ogłosił zmianę zasad obsługi spraw dotyczących Karty Polaka.

Od marca 2026 roku wnioski dotyczące:

  • przedłużenia ważności Karty Polaka,
  • wydania duplikatu,
  • wydania nowej Karty Polaka w związku ze zmianą danych osobowych,

są przyjmowane wyłącznie po wcześniejszym zgłoszeniu mailowym.

Jak umówić wizytę w Mińsku?

Aby zarejestrować się na wizytę, należy wysłać wiadomość na adres: [email protected]

W zgłoszeniu trzeba podać:

  • imię i nazwisko,
  • datę urodzenia,
  • adres zameldowania w okręgu konsularnym,
  • datę ważności posiadanej Karty Polaka,
  • rodzaj sprawy, którą chce się załatwić.

Wizytę można odbyć wyłącznie po otrzymaniu potwierdzenia terminu.

Ważne informacje organizacyjne

  • Liczba terminów jest ograniczona.
  • Zgłoszenia są rozpatrywane według kolejności wpływu.
  • Brak kompletu danych może opóźnić rejestrację.
  • Bez potwierdzenia wizyty nie ma możliwości wejścia do konsulatu.

Możliwość złożenia wniosku w Polsce

Ambasada przypomina, że wszystkie sprawy dotyczące Karty Polaka można załatwić również w Polsce, w dowolnym urzędzie wojewódzkim.

Dotyczy to zarówno:

  • przedłużenia ważności,
  • wydania duplikatu,
  • wymiany dokumentu,
  • jak i złożenia wniosku po raz pierwszy.

To ważna informacja dla osób, które planują wyjazd do Polski lub przebywają tam czasowo — w takim przypadku nie trzeba umawiać wizyty w Mińsku.

Znadniemna.pl na podstawie Gov.pl

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Mińsku poinformowała o zmianie organizacji przyjmowania wniosków dotyczących Karty Polaka. Od teraz wszystkie sprawy — w tym przedłużenie ważności, wydanie duplikatu oraz aktualizacja danych — będą obsługiwane wyłącznie po wcześniejszej rejestracji mailowej. Jednocześnie przypomina się, że sprawy związane z Kartą Polaka

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 roku świadczenie „800+” otrzymywało w Polsce 23,4 tysiąca dzieci, które wyemigrowały z Białorusi ze swoimi rodzicami, bądź zostały urodzone w rodzinach białoruskich obywateli, ukrywających się w Polsce przed represjami reżimu Łukaszenki. Łączna kwota wypłat za 2025 rok sięgnęła 233,8 mln zł.

Według informacji cytowanych przez polskie media, na koniec 2025 roku świadczenie „800+” pobierało 23,4 tys. dzieci obywateli Białorusi mieszkających w Polsce. To druga co do wielkości grupa cudzoziemców korzystających z programu. Na pierwszym miejscu pozostają obywatele Ukrainy — świadczenie otrzymywało 262,8 tys. ukraińskich dzieci, choć ich liczba w ciągu roku spadła o 7,6%.

Wśród kolejnych narodowości pobierających świadczenie znalazły się dzieci obywateli Rumunii (5,8 tys.), Rosji (3,7 tys.) i Wietnamu (2,5 tys.). Łącznie program obejmował 325,3 tys. dzieci nieposiadających polskiego obywatelstwa.

Choć liczba białoruskich dzieci objętych świadczeniem nie zmieniła się w porównaniu z rokiem poprzednim, suma wypłat spadła o około 1 mln zł.

Od 2026 roku obowiązują bowiem nowe zasady przyznawania świadczenia „800+” cudzoziemcom. Rodzice muszą wykazać aktywność na rynku pracy — co najmniej jeden z nich musi pracować lub prowadzić działalność gospodarczą i podlegać ubezpieczeniom emerytalno‑rentowym od podstawy wynoszącej minimum 50% płacy minimalnej (obecnie 2403 zł brutto). Świadczenie zachowają również osoby objęte zabezpieczeniem społecznym z innych tytułów, m.in. bezrobotni, rodzice na zasiłkach macierzyńskich, osoby pobierające renty czy uczestnicy programów integracyjnych.

Nowym warunkiem jest także obowiązek uczęszczania dziecka w wieku szkolnym do polskiej szkoły, bądź przedszkola.

Znadniemna.pl na podstawie Salon24.pl, zdjęcie ilustracyjne, fot.: Ben Wicks/Unsplash.com

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 roku świadczenie „800+” otrzymywało w Polsce 23,4 tysiąca dzieci, które wyemigrowały z Białorusi ze swoimi rodzicami, bądź zostały urodzone w rodzinach białoruskich obywateli, ukrywających się w Polsce przed represjami reżimu Łukaszenki. Łączna kwota wypłat za 2025

Przejdź do treści