HomeStandard Blog Whole Post (Page 2)

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym habicie. Dla jednych był skromnym zakonnikiem z Łomży. Dla innych legendarnym Druhem „Huraganem”. Dla wszystkich — naprawdę świętym kapłanem, który całe życie oddał Bogu, Ojczyźnie i młodzieży.

Odszedł człowiek, którego życiorys mógłby wypełnić kilka opasłych tomów. Urodzony 26 kwietnia 1938 roku w Łomży, dorastał w cieniu wojny, patrząc jako czteroletnie dziecko na likwidację łomżyńskiego getta — obraz, który na zawsze pozostał w jego pamięci . Z harcerstwem zetknął się już w 1949 roku, a przyrzeczenie złożone w powojennej Polsce stało się dla niego drogowskazem na całe życie: służyć Ojczyźnie, ludziom i prawdzie.

W 1950 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1967 roku w rodzinnej Łomży, z którą nigdy się nie rozstał — ani duchowo, ani emocjonalnie. „Łomża jest czymś bardzo bliskim mojemu sercu” — pisał we wspomnieniach . I rzeczywiście: przez dziesięciolecia dokumentował historię miasta, jego ludzi, ulic, kapliczek, zapomnianych miejsc. Pozostawił po sobie kilkanaście książek, ponad dwadzieścia broszur i liczne artykuły — świadectwo miłości do małej ojczyzny.

Najbardziej dramatyczny i zarazem najpiękniejszy rozdział jego życia napisała jednak Białoruś. Jesienią 1989 roku wyjechał tam na posługę duszpasterską. Przez dwie dekady był dla Polaków duchowym przewodnikiem, obrońcą pamięci i niezłomnym kapelanem harcerstwa. To on reaktywował ZHP na Białorusi, towarzyszył młodzieży w obozach, rekolekcjach, spotkaniach, redagował harcerskie pismo „Bogu i Ojczyźnie”, współpracował z prawosławnymi, odnawiał zapomniane groby, uczył historii i odwagi. Za tę działalność — bezkompromisową, patriotyczną, głęboko ludzką — spotkały go szykany władz. W 2009 roku reżim Łukaszenki odmówił mu prawa pobytu. Musiał wrócić do Polski, choć serce zostawił wśród harcerzy znad Niemna .

W Łomży znów był wszędzie: w bibliotece, muzeum, na uroczystościach, wśród młodzieży, wśród chorych. Z długą biało-siwą brodą, w brązowym habicie, z aparatem w ręku i nieodłącznym uśmiechem — tak zapamiętają go pokolenia łomżyniaków. Dla harcerzy pozostanie Druhem „Huraganem” — człowiekiem, który przez 77 lat służby harcerskiej nie zgasił w sobie ani iskry młodzieńczego entuzjazmu .

W ostatnich dniach życia odwiedzali go przyjaciele. Jeszcze w przeddzień śmierci słyszał śpiew swojej ulubionej harcerskiej piosenki „Sosenka”. Widział, słyszał, trzymał za rękę. Odchodził spokojnie — jak ktoś, kto wie, że wykonał zadanie do końca.

Światło, które nie gaśnie

Jan Bońkowski był kapłanem, który nie szukał zaszczytów. Był harcerzem, który nie bał się prawdy. Był człowiekiem, który nie przechodził obojętnie obok ludzkiego cierpienia. Zostawił po sobie nie tylko książki, wspomnienia i fotografie. Zostawił przede wszystkim ludzi — tych, których nauczył kochać Polskę, pamiętać o przeszłości, żyć uczciwie i odważnie.

Dziś mówimy mu:

Czuwaj, Druhu Huraganie. Idź na wieczną wartę. Zrobiłeś dla nas więcej, niż potrafimy wypowiedzieć.

Znadniemna.pl, fot.: mylomza.pl

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia dla Białorusi i stanowczo odradza obywatelom polskim wszelkie podróże do tego kraju. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje nieprzewidywalna, a ryzyko działań wymierzonych w cudzoziemców – w tym obywateli Polski – jest oceniane jako wysokie. Aktualne informacje i zalecenia dostępne są w serwisie Odyseusz pod adresem komunikat MSZ.

Konsulat Generalny RP w Grodnie przypomina, że obywatele polscy posiadający jednocześnie obywatelstwo białoruskie są w świetle prawa białoruskiego traktowani wyłącznie jako obywatele Białorusi.

Oznacza to, że w sytuacji kryzysowej polski konsul nie będzie miał możliwości udzielenia im pomocy konsularnej, niezależnie od okoliczności. Władze białoruskie nie uznają w takich przypadkach dokumentów polskich ani praw wynikających z obywatelstwa RP.

Konsulat zwraca również uwagę, że przy wyjeździe z Białorusi osoby posiadające podwójne obywatelstwo – zarówno dorośli, jak i osoby małoletnie – są zobowiązane do okazania białoruskiego paszportu. Straż Graniczna Białorusi egzekwuje ten obowiązek konsekwentnie, co może prowadzić do opóźnień, dodatkowych kontroli lub odmowy wyjazdu w przypadku braku dokumentu.

Znadniemna.pl na podstawie Konsulat Generalny RP w Grodnie, źródło ilustracji: Facebook.com/rmf24

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP utrzymuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia dla Białorusi i stanowczo odradza obywatelom polskim wszelkie podróże do tego kraju. Sytuacja bezpieczeństwa pozostaje nieprzewidywalna, a ryzyko działań wymierzonych w cudzoziemców – w tym obywateli Polski – jest oceniane jako wysokie. Aktualne informacje i zalecenia

Wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego do Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie potwierdzają trend, o którym w Kościele katolickim na Białorusi mówi się od kilku lat coraz głośniej. Na pierwszy rok formacji przyjęto w tym roku zaledwie sześciu kandydatów – najmniej od trzech lat. Jeszcze w 2022 roku było ich jedenastu, rok później dziesięciu. Teraz liczba ta spadła niemal o połowę.

Tegoroczni kandydaci reprezentują wszystkie cztery białoruskie diecezje, jednak rozkład geograficzny pokazuje wyraźne dysproporcje. Trzech pochodzi z diecezji grodzieńskiej, po jednym z archidiecezji mińsko-mohylewskiej, diecezji witebskiej i pińskiej. Jak poinformował biskup Andrzej Znoska, wśród przyjętych jest także młody człowiek z Homla – regionu, który w ostatnich latach rzadko pojawiał się w statystykach powołań.

Spadek liczby kandydatów nie jest zjawiskiem oderwanym od szerszego kontekstu. Kościół na Białorusi mierzy się z problemem ograniczania działalności duszpasterskiej, szczególnie w odniesieniu do księży z Polski, którzy przez dekady stanowili ważną część duchowieństwa w kraju. W ostatnich tygodniach wierni żegnali kolejnych kapłanów, którym nie przedłużono zezwoleń na posługę. Wśród nich znaleźli się m.in. ks. Marian Szerszeń ze Stołpców, ks. Bogusław Madżejewski ze Świru czy o. Zbigniew Draguła ze Starych Wasiliiszek. Wierni mówią o co najmniej kilku kolejnych duchownych, którzy również musieli opuścić parafie.

W takiej atmosferze młodzi ludzie rozważający drogę kapłańską widzą Kościół nie tylko jako przestrzeń służby, lecz także jako instytucję funkcjonującą pod presją administracyjną. W wielu parafiach to właśnie polscy księża byli naturalnymi przewodnikami duchowymi, animatorami wspólnot, organizatorami życia religijnego. Ich odejście oznacza nie tylko osłabienie struktur duszpasterskich, lecz także utratę wzorców, które przez lata inspirowały kolejne pokolenia.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że część kapłanów – chcąc pozostać w kraju – decyduje się na krok bez precedensu: złożenie wniosku o białoruskie obywatelstwo. Wierni z Iwieńca, którzy w tym roku pielgrzymowali do Budsławia, ze smutkiem zauważyli nieobecność o. Lecha Bahanka, jednego z najbardziej znanych polskich duszpasterzy w regionie. Jak mówią, on także znalazł się w grupie księży, którym odmówiono przedłużenia pozwolenia na posługę, choć sam duchowny publicznie nie komentuje sprawy. Podobne decyzje podejmują inni kapłani, jednak nie wszyscy otrzymują pozytywną odpowiedź władz.

Wszystko to tworzy klimat niepewności, który – jak wskazują duchowni – może wpływać na decyzje młodych ludzi. Powołanie dojrzewa w konkretnym środowisku: w parafii, w relacji z księdzem, w doświadczeniu wspólnoty. Gdy te elementy zostają naruszone, proces rozeznawania staje się trudniejszy.

Spadek liczby powołań na Białorusi wpisuje się również w szerszy europejski trend. Jednak w przypadku tego kraju nakładają się na niego czynniki specyficzne: ograniczenia administracyjne, presja wobec Kościoła, migracja młodych, a także rosnąca rola świeckich w życiu parafialnym. W wielu miejscach to właśnie świeccy przejmują odpowiedzialność za katechezę, animację grup, przygotowanie liturgii – nie z wyboru, lecz z konieczności.

Sześciu nowych seminarzystów to wciąż znak nadziei. Każde powołanie jest wartością samą w sobie, a Kościół na Białorusi wielokrotnie udowadniał, że potrafi trwać mimo trudności. Jednak tegoroczne dane są sygnałem alarmowym, który wymaga refleksji: jak wspierać młodych w rozeznawaniu drogi życiowej, jak budować stabilne środowisko duszpasterskie i jak chronić przestrzeń wolności religijnej, bez której powołania nie mogą się rozwijać.

 Znadniemna.pl na podstawie Instagram Grodzieńskiego Seminarium Duchownego, na zdjęciu: seminarzyści Wyższego Duchownego Seminarium w Grodnie z arcybiskupem Józefem Staniewskim, fot.: Instagram.com/vdsgrodna

Wyniki tegorocznego egzaminu wstępnego do Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie potwierdzają trend, o którym w Kościele katolickim na Białorusi mówi się od kilku lat coraz głośniej. Na pierwszy rok formacji przyjęto w tym roku zaledwie sześciu kandydatów – najmniej od trzech lat. Jeszcze w 2022

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji.

Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie w dniach 24–26 lipca, zgromadził ponad dwudziestu wykonawców polskiego pochodzenia mieszkających w dwunastu krajach Europy oraz w Kazachstanie. Artyści – soliści, duety i zespoły – zaprezentowali szerokie spektrum muzycznych stylów, od piosenki autorskiej po folkowe opracowania tradycyjnych melodii. Waleria Ziaziulczyk, znana już opolskiej publiczności z wcześniejszych edycji festiwalu, tym razem sięgnęła po najważniejsze wyróżnienie i nagrodę w wysokości dziewięciu tysięcy złotych.

Wydarzenie przyniosło również liczne wyróżnienia. Uhonorowani zostali Duet Stream, zespół „Wisła”, Rafał Kilarski oraz Artur Wojtyczka. Specjalne podziękowanie trafiło do Małgorzaty Sitek za wieloletnie zaangażowanie w organizację festiwalu. Publiczność nagrodziła Jana Sarosieka, występującego jako „Niezły Jasiu”. Jury przyznało także trzy nagrody tematyczne: dla zespołu Liber Cante za folkowe opracowanie utworu „Od Bytomia droga bita”, dla Klaudii Kocel za piosenkę patriotyczną „Wracają ptaki do gniazd” oraz dla Noli za autorską piosenkę rozrywkową „Bilet do życia”.

Swoją nagrodę przyznało również Radio Opole – otrzymała ją Joanna Pszczoła „Jo Bee”, reprezentująca Belgię, która będzie mogła zarejestrować płytę w Studiu M im. SBB. Artystka od lat mieszka w Brukseli, gdzie tworzy i współpracuje z lokalnymi muzykami.

Tegoroczną edycję poprzedziły dziesięciodniowe warsztaty muzyczno‑wokalne dla młodzieży polonijnej. Uczestnicy pracowali nad emisją głosu, dykcją, interpretacją oraz scenicznym wizerunkiem, a także poznawali historię polskiego dziedzictwa muzycznego – od średniowiecznych pieśni po współczesne utwory. Efektem ich pracy było wspólne nagranie „Opolskiej Przystani”, nieformalnego hymnu festiwalu, oraz koncert „Młoda Polonia śpiewa”, który otworzył część konkursową.

Polonijny Festiwal Polskiej Piosenki, organizowany od 2017 roku przez Opolski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, powstał jako przestrzeń spotkania twórców polskiego pochodzenia mieszkających poza krajem. Jego pomysłodawczynią i dyrektorką jest Halina Nabrdalik. Celem wydarzenia jest nie tylko prezentacja talentów, lecz także wzmacnianie więzi z Polską, językiem i kulturą.

Tegoroczna edycja oraz poprzedzające ją warsztaty zostały dofinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programu opieki nad Polonią i Polakami za granicą. Patronat nad festiwalem objęła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa‑Błońska.

 Znadniemna.pl na podstawie Polskie Radio, źródło ilustracji: Post  na Facebooku Polskiego Radia dla Zagranicy – Redakcji Polskiej

Waleria Ziaziulczyk z Mińska zdobyła Grand Prix IX Polonijnego Festiwalu Polskiej Piosenki „Opole 2026”. Jury doceniło jej interpretację, warsztat wokalny i dojrzałość artystyczną, a finałowy koncert w Studenckim Centrum Kultury Uniwersytetu Opolskiego potwierdził wysoki poziom tegorocznych prezentacji. Trzydniowy festiwal, który odbył się w Opolu i Gogolinie

Białoruski reżim wpisał oficjalną stronę największej polskiej agencji informacyjnej PAP na listę materiałów zakazanych. Decyzję podjął sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim, co oficjalnie potwierdziło Ministerstwo Informacji w Mińsku. Szefostwo PAP traktuje ten krok jako próbę cenzury, podczas gdy białoruska opozycja widzi w nim dowód na strach i słabość totalitarnych władz, dla których prawda stanowi bezpośrednie zagrożenie.

Decyzja sądu z obwodu mohylewskiego oznacza objęcie domeny pap.pl restrykcjami cenzorskimi. Dla odbiorców na Białorusi niesie to za sobą poważne konsekwencje prawne, ponieważ udostępnianie materiałów, komentarze, a nawet polubienia mogą skutkować aresztem administracyjnym lub wysokimi grzywnami. W skrajnych wypadkach białoruskie służby kwalifikują dystrybucję takich treści jako wspieranie działalności ekstremistycznej, co grozi bezpośrednią odpowiedzialnością karną.

Władze agencji jednoznacznie zadeklarowały, że represje nie wpłyną na dotychczasową linię redakcyjną. Likwidator i dyrektor generalny agencji, Marek Błoński, oficjalnie oświadczył, że decyzję białoruskiego sądu traktuje jako próbę ograniczenia dostępu do rzetelnej i niezależnej informacji. Szef agencji stanowczo podkreślił, że Polska Agencja Prasowa będzie nadal relacjonowała wydarzenia na Białorusi zgodnie ze standardami profesjonalnego dziennikarstwa, dodając, iż ta decyzja nie zmieni zasad ani sposobu pracy PAP. Błoński zapewnił jednocześnie, że redakcja ze szczególną odpowiedzialnością podchodzi obecnie do bezpieczeństwa swoich źródeł oraz odbiorców zlokalizowanych na terytorium Białorusi.

Decyzję Mińska skomentowała także liderka białoruskiej opozycji demokratycznej, dostrzegając w działaniach reżimu paradoksalne potwierdzenie jakości pracy polskich dziennikarzy. Swiatłana Cichanouska wskazała, że dla Polskiej Agencji Prasowej to przede wszystkim uznanie dla pracy na rzecz rozpowszechniania rzetelnych i niezależnych informacji. Opozycyjna przywódczyni dodała, że jest to wyraźny znak, iż praca agencji ma realne znaczenie i dociera do Białorusinów, podczas gdy reżim Aleksandra Łukaszenki po raz kolejny pokazuje w ten sposób wyłącznie swoją słabość i absurdalność.

Krok ten stanowi element zorganizowanej i długofalowej kampanii niszczenia wolnego słowa, realizowanej przez białoruski aparat państwowy. Oficjalny rejestr materiałów ekstremistycznych prowadzony jest w tym kraju od 2008 roku i obejmuje już ponad 9 tysięcy obiektów, w tym witryny mediów międzynarodowych, niezależne kanały społecznościowe oraz książki. Tylko w lipcu 2026 roku do spisu dodano ponad 100 nowych pozycji, wśród których znalazły się między innymi zasoby wrocławskiego Kolegium Europy Wschodniej oraz działającej w Białymstoku organizacji Okno na Wschód. Wcześniej podobnym rygorem białoruskie sądy objęły m.in. Telewizji Biełsat oraz wybrane serwisy Polskiego Radia.

Prześladowania te od dawna uderzają bezpośrednio także w media polskiej mniejszości narodowej oraz organizacje wspierające demokratyzację regionu. Władze Białorusi na wcześniejszych etapach kampanii represyjnej uznały za ekstremistyczny portal Znadniemna.pl, będący jednym z kluczowych mediów, służących mniejszości polskiej na Białorusi. Podobny status nadano portalowi Kresy24.pl, dystrybuującemu niezależne wiadomości z Europy Wschodniej i wydawanemu przez polską Fundację Wolność i Demokracja.

Znadniemna.pl na podstawie Polska Agencja Prasowa, fot.: Facebook.com/PolskaAgencjaPrasowa

Białoruski reżim wpisał oficjalną stronę największej polskiej agencji informacyjnej PAP na listę materiałów zakazanych. Decyzję podjął sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim, co oficjalnie potwierdziło Ministerstwo Informacji w Mińsku. Szefostwo PAP traktuje ten krok jako próbę cenzury, podczas gdy białoruska opozycja widzi w nim dowód na

Biskup Antoni Dziemianko, ordynariusz diecezji pińskiej na Białorusi, wystosował specjalne przesłanie do wiernych, w którym wezwał do modlitwy w intencji osób zmagających się z uzależnieniami oraz do troski o trzeźwe życie. Hierarcha podkreślił, że zachowanie trzeźwości jest kluczowym warunkiem utrzymania osobistej wolności, którą człowiek otrzymał od Boga.

W opublikowanym dokumencie ordynariusz piński odwołał się do słów św. Pawła Apostoła z Pierwszego Listu do Tesaloniczan, przypominając wiernym o ich chrześcijańskiej tożsamości jako „synów światłości i synów dnia”. Biskup zaznaczył, że prawdziwa wolność pozwala człowiekowi na świadome wybieranie dobra w wymiarze doczesnym oraz wiecznym. Zwrócił przy tym szczególną uwagę na niszczycielską siłę nałogów, ze szczególnym uwzględnieniem alkoholizmu, które tę wolność bezpowrotnie odbierają.

Według hierarchy każde uzależnienie degraduje ludzką godność i sprowadza człowieka do roli niewolnika. Skutki nałogów wykraczają daleko poza zniszczenie zdrowia i życia samej osoby uzależnionej – dotykają one bezpośrednio relacji z Bogiem, rozbijają więzi rodzinne, niszczą relacje z bliźnimi oraz destabilizują życie zawodowe. Z tego powodu bp Dziemianko zachęcił do głębokiej refleksji nad wartością daru trzeźwości i do ciągłego wzmacniania własnej woli.

Przesłanie biskupa pińskiego to również apel o solidarność i otoczenie opieką oraz modlitwą tych, którzy już zmagają się z problemem uzależnienia. Hierarcha wezwał społeczność wiernych do budowania codziennego stylu życia opartego na wolności dzieci Bożych oraz do szerzenia wiedzy o realnych zagrożeniach płynących z nadużywania alkoholu i innych substancji. Na zakończenie udzielił wszystkim podejmującym trud walki o trzeźwość pasterskiego błogosławieństwa.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, na zdjęciu: biskup Antoni Dziemianko, fot.: Wikipedia

Biskup Antoni Dziemianko, ordynariusz diecezji pińskiej na Białorusi, wystosował specjalne przesłanie do wiernych, w którym wezwał do modlitwy w intencji osób zmagających się z uzależnieniami oraz do troski o trzeźwe życie. Hierarcha podkreślił, że zachowanie trzeźwości jest kluczowym warunkiem utrzymania osobistej wolności, którą człowiek otrzymał

80-letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz od ponad 10 dni przebywa w szpitalu z powodu problemów z sercem. Chociaż sytuacja zdrowotna hierarchy była poważna, lekarzom udało się ją ustabilizować, a sam duchowny czuje się znacznie lepiej i oczekuje na wypis z placówki medycznej.

Emerytowany metropolita mińsko-mohylewski, abp Tadeusz Kondrusiewicz, zmaga się w ostatnim czasie z poważnymi problemami zdrowotnymi. Informacje o pogorszeniu jego stanu fizycznego ujawniono publicznie, gdy z powodów zdrowotnych oraz na wyraźne zalecenie lekarzy nie zdołał przybyć na uroczystości parafialne w Nowołukomlu 25 lipca 2026 roku. Hierarcha skierował wówczas do wiernych list z przeprosinami i wyjaśnieniem, że zmuszony jest pozostać pod stałą obserwacją medyczną w szpitalu. Duchowny nie wziął również udziału w kolejnym święcie dedykowanym ludziom starszym w mińskiej archikatedrze, które odbyło się 26 lipca, o czym oficjalnie powiadomiono zgromadzonych w świątyni uczestników nabożeństwa.

Jak podają lokalne źródła, początkowy stan 80-letniego arcybiskupa był bardzo poważny, jednak podjęte niezwłocznie leczenie przyniosło oczekiwane rezultaty. Obecnie Kondrusiewicz kontynuuje terapię w warunkach stacjonarnych, a jego samopoczucie uległo wyraźnej poprawie. Jeśli pozytywny trend w powrocie do zdrowia się utrzyma, hierarcha jeszcze w tym tygodniu opuści szpital i powróci do domu. Warto przypomnieć, że problemy kardiologiczne to nie jedyne wyzwanie, z jakim mierzy się duchowny, ponieważ arcybiskup cierpi także na chorobę nowotworową i od blisko półtora roku walczy z jej nawrotem, przechodząc regularne i wyczerpujące leczenie onkologiczne. Wierni na całej Białorusi jednoczą się w modlitwach o jego szybki powrót do pełnego zdrowia, siły i spokoju ducha.

Obecny pobyt w szpitalu wywołał ogromne poruszenie wśród lokalnej społeczności katolickiej, dla której arcybiskup pozostaje niekwestionowanym autorytetem moralnym i duchowym. Wierni z wielu parafii natychmiast po upublicznieniu wiadomości o hospitalizacji zainicjowali codzienne modlitwy różańcowe oraz msze święte w intencji pomyślnego powrotu hierarchy do zdrowia. Reakcja ta pokazuje, jak silną więź emocjonalną i duszpasterską zbudował abp Kondrusiewicz z mieszkańcami Białorusi w trakcie swojej wieloletniej, aktywnej posługi, nawet po przejściu na oficjalną emeryturę. Wsparcie płynące ze stron wspólnot religijnych dociera do szpitala, stanowiąc dla chorego duże źródło duchowego pocieszenia w tym trudnym czasie.

Lekarze opiekujący się arcybiskupem podkreślają, że pacjent wykazuje niezwykłą wolę walki i dyscyplinę w przestrzeganiu wszelkich zaleceń medycznych. Łączenie terapii kardiologicznej z wymagającym protokołem onkologicznym stanowi ogromne obciążenie dla organizmu w tym wieku, jednak stabilne wyniki dają personelowi medycznemu powody do ostrożnego optymizmu. Medycy zamierzają w najbliższych dniach przeprowadzić jeszcze serię rutynowych badań kontrolnych, aby upewnić się, że opuszczenie szpitalnego oddziału będzie dla hierarchy w pełni bezpieczne. Planowany powrót do domu ma pozwolić duchownemu na dalszą regenerację w bardziej komfortowych warunkach.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu:  arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz fot.: Nashaniva.com

80-letni arcybiskup senior Tadeusz Kondrusiewicz od ponad 10 dni przebywa w szpitalu z powodu problemów z sercem. Chociaż sytuacja zdrowotna hierarchy była poważna, lekarzom udało się ją ustabilizować, a sam duchowny czuje się znacznie lepiej i oczekuje na wypis z placówki medycznej. Emerytowany metropolita mińsko-mohylewski, abp

Władze Łotwy podjęły decyzję o całkowitym zamknięciu granicy z Białorusią i zawieszeniu odpraw na jedynym działającym dotychczas przejściu lądowym. Oficjalnym powodem są awarie systemów informatycznych, jednak ruch ten zbiega się z drastycznym wzrostem presji migracyjnej w ramach wojny hybrydowej prowadzonej przez reżim w Mińsku. Szef łotewskiego MSW zaapelował do obywateli o natychmiastową rezygnację z podróży i powrót do kraju alternatywnymi trasami.

Łotewska Straż Graniczna poinformowała, że odprawa osób i pojazdów na przejściu Pāternieki–Grigorowszczina została całkowicie wstrzymana z przyczyn technicznych. Służby nie są w stanie określić, jak długo potrwają utrudnienia. Minister spraw wewnętrznych Jānis Dombrava podkreślił w mediach społecznościowych, że bezpieczne przemieszczanie się w tym rejonie jest obecnie niemożliwe.

Choć Ryga powołuje się na błędy systemowe, komentatorzy wskazują na kontekst geopolityczny. Tylko od początku 2026 roku łotewskie służby udaremniły blisko 9 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia białorusko-łotewskiej granicy. W związku z eskalacją działań hybrydowych, sąsiednia Estonia już zapowiedziała wysłanie dodatkowych funkcjonariuszy w celu wsparcia ochrony łotewskiej granicy państwowej.

Decyzja o wstrzymaniu ruchu w Pāternieki wpisuje się w szerszą strategię rządu w Rydze, który systematycznie zaostrza procedury bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO. Zaledwie kilka dni temu łotewski gabinet ministrów zdecydował o uruchomieniu dodatkowych funduszy na modernizację barier fizycznych, rozbudowę elektronicznych systemów nadzoru oraz zabezpieczenie terenów podmokłych wzdłuż liczącej 173 kilometry granicy z Białorusią. Ponadto łotewska Prokuratura Generalna wszczęła śledztwo w sprawie bezpośredniego udziału białoruskich pograniczników w zorganizowanym procederze przemytu ludzi, co Ryga oficjalnie traktuje jako próbę destabilizacji kraju przed zaplanowanymi na październik wyborami parlamentarnymi.

Wprowadzone restrykcje wywołują natychmiastową reakcję państw ościennych oraz uderzają w sektor transportowy. W odpowiedzi na potencjalne przekierowanie fal migracyjnych na inne odcinki, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Litwy już podjęło decyzję o prewencyjnym wzmocnieniu kontroli na swojej granicy z Łotwą. Jednocześnie łotewski resort transportu forsuje przepisy mające całkowicie zakazać regularnych przewozów autobusowych do Rosji i Białorusi, co według szacunków tamtejszych zrzeszeń przewoźników wygeneruje straty sięgające nawet kilku milionów euro rocznie.

Znadniemna.pl na podstawie Latvian Public Service Media, na zdjęciu: Granica Republiki Łotewskiej, fot: x.com/janisdombrava

Władze Łotwy podjęły decyzję o całkowitym zamknięciu granicy z Białorusią i zawieszeniu odpraw na jedynym działającym dotychczas przejściu lądowym. Oficjalnym powodem są awarie systemów informatycznych, jednak ruch ten zbiega się z drastycznym wzrostem presji migracyjnej w ramach wojny hybrydowej prowadzonej przez reżim w Mińsku. Szef

1 sierpnia przypada Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego. Dokładnie 82 lata temu, o godzinie 17:00, tysiące Polaków stanęło do nierównej walki z niemieckim okupantem, realizując rozkaz dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”. Ten największy w okupowanej Europie zryw niepodległościowy, zaplanowany na kilka dni, trwał aż przez 63 dni i stał się wiecznym symbolem polskiej niezłomności.

Historyczna godzina „W” na zawsze zmieniła losy polskiej stolicy. Głównym celem powstańców było nie tylko wyzwolenie Warszawy spod brutalnej okupacji hitlerowskiej, ale także zamanifestowanie suwerenności wobec nadchodzącej dominacji sowieckiej. W bój ruszyło około 50 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, wspieranych przez Narodowe Siły Zbrojne oraz Polską Armię Ludową.

Był to przede wszystkim zryw ludzi młodych, dla których wkraczanie w dorosłość splotło się z wojennym dramatem. Szacuje się, że aż 65 procent walczących nie ukończyło 25. roku życia. Najmłodsi członkowie Szarych Szeregów, w tym kilkunastoletnie dziewczęta i chłopcy, z narażeniem życia służyli jako łącznicy, sanitariusze oraz kurierzy Harcerskiej Poczcie Polowej.

W pierwszych dniach sierpnia serca mieszkańców stolicy przepełniała euforia i nadzieja. Na uwalnianych ulicach masowo wznoszono barykady, wywieszano biało-czerwone flagi i wspólnie śpiewano pieśni patriotyczne. Niestety, ogromna przewaga militarna wojsk niemieckich oraz brak realnego zaangażowania ze strony zachodnich sojuszników przesądziły o tragicznej klęsce zrywu. Walki ustały dopiero 2 października 1944 roku. Cena za pragnienie wolności była porażająca – zginęło około 180 tysięcy cywilów, a Warszawa została doszczętnie obrócona w gruzy.

Choć powstanie zakończyło się militarną przegraną, w wymiarze politycznym i moralnym ukształtowało tożsamość kolejnych pokoleń. Jak pisał wybitny kurier Jan Nowak Jeziorański, ta heroiczna postawa pozwoliła narodowi ocalić swoją odrębność i przetrwać plany całkowitego zniewolenia ze strony Stalina.

Od 2010 roku, z inicjatywy Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, 1 sierpnia ma status oficjalnego święta państwowego. Co roku Polacy na całym świecie oddają hołd tym, którzy z bronią w ręku sprzeciwili się widmu totalitarnej niewoli, udowadniając prawo naszego narodu do samostanowienia.

Znadniemna.pl na podstawie Sejm.gov.pl, Źródło ilustracji: Prezydent.pl

1 sierpnia przypada Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego. Dokładnie 82 lata temu, o godzinie 17:00, tysiące Polaków stanęło do nierównej walki z niemieckim okupantem, realizując rozkaz dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”. Ten największy w okupowanej Europie zryw niepodległościowy, zaplanowany na kilka dni, trwał

W przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy, podczas której Andrzej Poczobut, wieloletni korespondent polskich mediów na Białorusi, działacz ZPB oraz nasz redakcyjny kolega z „Głosu znad Niemna”, osobiście odebrał insygnia Honorowego Obywatela Warszawy. Wyróżnienie to przyznano mu już w 2024 roku, gdy przebywał w nieludzkich warunkach w białoruskiej kolonii karnej, a warszawscy radni zadecydowali wówczas, że medal będzie czekał na jego uwolnienie.

Dla społeczności skupionej wokół portalu Znadniemna.pl oraz dla wszystkich Polaków na Białorusi, piątkowa uroczystość w Dużej Auli Politechniki Warszawskiej miała wymiar głęboko symboliczny i wzruszający. Andrzej Poczobut, który przez ponad pięć lat cierpiał w więzieniu reżimu Aleksandra Łukaszenki za wierność polskości i wolnemu słowu, stanął przed zgromadzonymi jako wolny człowiek. Gdy wchodził na salę, obecni powitali go długą owacją na stojąco.

Odbierając pamiątkowy medal, dyplom oraz legitymację z rąk prezydenta Rafała Trzaskowskiego i przewodniczącej Rady Warszawy Ewy Malinowskiej-Grupińskiej, Andrzej Poczobut nie krył wzruszenia. Przytoczył wspomnienie z momentu, w którym po raz pierwszy dowiedział się o decyzji warszawskich radnych.

– Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za to wyróżnienie – jestem bardzo wzruszony. Tak samo byłem wzruszony w 2024 r., kiedy z listu od rodziców dowiedziałem się o tej nagrodzie. Warszawa, wówczas dla mnie tak daleka, stała się nagle tak bliska. To miasto szczególne, które powinno mieć miejsce w sercu każdego Polaka – mówił ze sceny laureat.

Władze Warszawy od początku podkreślały, że symboliczny gest z 2024 roku miał na celu przerwanie ciszy wokół uwięzionego dziennikarza i pokazanie białoruskim oprawcom, że świat nie zapomniał o jego walce.

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, wskazał na bezpośrednią ciągłość wartości, które łączą dawnych obrońców wolności z dzisiejszymi ludźmi niezłomnymi. W tym roku obok Andrzeja Poczobuta do zaszczytnego grona Honorowych Obywateli dołączyli: powstaniec warszawski z legendarnego batalionu „Zośka” ppłk Jakub Nowakowski oraz wybitny publicysta, redaktor i wydawca Adam Michnik.

– Odwaga, odpowiedzialność, solidarność – to wartości, które łączą pokolenie Powstańców z dzisiejszymi laureatami i wyróżnionymi. To one budują most między przeszłością a teraźniejszością – podkreślał prezydent stolicy.

Zwracając się bezpośrednio do postawy polsko-białoruskiego dziennikarza, Trzaskowski dodał:

– Jego słowa nie służą budowaniu własnej legendy. Świadczą o pokorze, poczuciu odpowiedzialności i prawdziwej odwadze. Przypominają nam, że trudno mówić o wolności bez praw człowieka i bez odpowiedzialności za innych.

Przypomnijmy, że Andrzej Poczobut został aresztowany w Grodnie w marcu 2021 roku. W pokazowym procesie w lutym 2023 roku skazano go na 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za rzekome „podżeganie do nienawiści” i „rehabilitację nazizmu”, co w rzeczywistości oznaczało karę za pisanie prawdy o historii Polaków na Kresach Wschodnich i obronę praw polskiej mniejszości.

Mimo brutalnych nacisków, pobytów w karcerach i izolacji, Poczobut konsekwentnie odmawiał podpisania prośby o ułaskawienie do dyktatora. Na wolność wyszedł dopiero pod koniec kwietnia 2026 roku w wyniku skomplikowanych, wielomiesięcznych działań dyplomatycznych i międzynarodowej operacji służb specjalnych. Kilka dni po uwolnieniu, 3 maja 2026 roku, prezydent RP odznaczył go najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.

Dla nas, jego redakcyjnych kolegów z Grodzieńszczyzny i czytelników portalu Znadniemna.pl, widok Andrzeja Poczobuta odbierającego osobiście laury w wolnej Warszawie jest dowodem na to, że prawda i niezłomność jednak zwyciężają nad tyranią.

Andrzeju, gratulujemy i jesteśmy dumni!

Znadniemna.pl na podstawie relacji oficjalnego portalu Miasta Stołecznego Warszawy, na zdjęciu: Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski gratuluje Andrzejowi Poczobutowi wysokiego odznaczenia, fot.: Facebook.com/andrzej.poczobut.9

W przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy, podczas której Andrzej Poczobut, wieloletni korespondent polskich mediów na Białorusi, działacz ZPB oraz nasz redakcyjny kolega z „Głosu znad Niemna”, osobiście odebrał insygnia Honorowego Obywatela Warszawy. Wyróżnienie to przyznano mu już

Przejdź do treści