HomeStandard Blog Whole Post (Page 2)

Kościół obchodzi dziś uroczystość świętych Piotra i Pawła – dwóch Apostołów, których życie, misja i męczeństwo ukształtowały chrześcijaństwo i na trwałe związały je z Rzymem. Wspólne święto, obchodzone od połowy III wieku, przypomina o ich wyjątkowej roli: Piotra jako Skały, na której Chrystus zbudował swój Kościół, oraz Pawła – Apostoła Narodów, niestrudzonego głosiciela Ewangelii.

Dzisiejsze wspomnienie dwóch najważniejszych Apostołów kieruje uwagę wiernych ku początkom Kościoła i jego apostolskim korzeniom. Święty Piotr, rybak z Betsaidy, powołany przez Jezusa do pełnienia posługi prymatu, stał się pierwszym biskupem Rzymu. To jemu Chrystus powiedział: „Ty jesteś Piotr, Skała, i na tej Skale zbuduję mój Kościół”, powierzając władzę „związywania i rozwiązywania”. Jego życie, naznaczone zarówno słabością, jak i odwagą, zakończyło się męczeństwem – ukrzyżowaniem głową w dół około 64 roku podczas prześladowań Nerona.

Święty Paweł, wcześniej Szaweł z Tarsu, faryzeusz i prześladowca chrześcijan, po spotkaniu ze Zmartwychwstałym w drodze do Damaszku stał się jednym z najgorliwszych misjonarzy. Odbył trzy wielkie podróże apostolskie, zakładał wspólnoty, prowadził dialog z kulturą grecko‑rzymską i pozostawił trzynaście listów, które weszły do kanonu Nowego Testamentu. Jako obywatel rzymski poniósł śmierć przez ścięcie mieczem około 67 roku, również w Rzymie.

Obaj Apostołowie – różni temperamentem, historią życia i drogą powołania – spotykają się dziś w jednym święcie, które podkreśla jedność Kościoła zbudowanego na świadectwie wiary i męczeństwa. Ich kult, obecny od pierwszych wieków, jest żywy do dziś: Bazylika św. Piotra i Bazylika św. Pawła za Murami pozostają miejscami pielgrzymek milionów wiernych z całego świata.

W uroczystość świętych Piotra i Pawła papież wręcza metropolitom paliusze – znak jedności z Następcą Piotra i odpowiedzialności za powierzony Kościołowi lud Boży. To symboliczne przypomnienie, że misja Apostołów trwa, a ich świadectwo pozostaje fundamentem wiary chrześcijańskiej.

Znadniemna.pl na podstawie eKAI.pl, ilustracja: Jusepe de Ribera „Święty Piotr i święty Paweł” źródło: Wikipedia

Kościół obchodzi dziś uroczystość świętych Piotra i Pawła – dwóch Apostołów, których życie, misja i męczeństwo ukształtowały chrześcijaństwo i na trwałe związały je z Rzymem. Wspólne święto, obchodzone od połowy III wieku, przypomina o ich wyjątkowej roli: Piotra jako Skały, na której Chrystus zbudował swój

Inicjatywa „Chrześcijańska Wizja” dotarła do nowych relacji byłych więźniów politycznych, które odsłaniają skalę bezprawia stosowanego przez KGB wobec ks. Henryka Okołotowicza i jego parafian w czasie prześladowania duchownego. Najbardziej wstrząsającym świadectwem pozostają słowa śledczego KGB: „My byśmy na samego Jezusa Chrystusa za pół godziny sprawę założyli”. To zdanie – wypowiedziane bez cienia wahania – stało się symbolem logiki systemu, który nie uznaje żadnych granic.

Z ustaleń „Chrześcijańskiej Wizji” wyłania się spójny, dramatyczny obraz prześladowania ks. Henryka Okołotowicza. Inicjatywa od miesięcy zbiera świadectwa osób, które przebywały z duchownym w areszcie KGB i w kolonii karnej. To właśnie dzięki nim udało się odtworzyć zarówno okoliczności zatrzymania, jak i mechanizmy nacisku stosowane przez aparat bezpieczeństwa.

Według relacji świadków KGB zwabiło kapłana na cmentarz pod Wołożynem, informując o rzekomym pogrzebie. Na miejscu  kapłana czekali już funkcjonariusze, którzy zakuli go w kajdanki, założyli czarny hełm i wywieźli w nieznanym kierunku. Równocześnie zatrzymano dwoje jego parafian – kobietę i mężczyznę. Jak ustaliła „Chrześcijańska Wizja”, przez dziewięć miesięcy byli oni przetrzymywani w areszcie KGB jako zakładnicy, których uwięzieniem szantażowano duchownego, próbując wymusić na nim zeznania i zgodę na współpracę. Śledczy mieli mówić księdzu wprost: „Oni siedzą przez was”.

Zgromadzone przez „Chrześcijańską Wizję” świadectwa potwierdzają, że wobec ks. Okołotowicza prowadzono długotrwałą inwigilację – podsłuchy w plebanii i w domu rodzinnym, obserwację zewnętrzną. Nie znaleziono jednak niczego, co mogłoby świadczyć o szpiegowskiej działalności kapłana, o którą został oskarżony. Mimo to postawiono mu absurdalne zarzuty o „przekierowywanie” wojskowych samolotów Białorusi i Rosji, co miało rzekomo spowodować straty na milion euro. Ekspertyzy przygotowali anonimowi „specjaliści” z Akademii Bezpieczeństwa Narodowego.

To właśnie w tym kontekście padły słowa, które stały się osią całej historii. Według relacji współwięźnia, śledczy – prawdopodobnie Aleksander Kaziejew – miał powiedzieć: „My byśmy na samego Jezusa Chrystusa za pół godziny sprawę założyli”. Chrześcijańska Wizja podkreśla, że zdanie to nie jest metaforą, lecz wyrazem mentalności funkcjonariuszy, którzy otwarcie przyznawali, że prawo nie stanowi dla nich żadnej bariery.

Inicjatywa ustaliła również, że ks. Okołotowicza próbowano w drodze szantażu wciągnąć w prowokację wobec nuncjusza apostolskiego. Duchowny miał zaprosić dyplomatę na liturgię i potajemnie przekazać mu pendrive z materiałami kompromitującymi. Według ustaleń chodziło o okres pełnienia na Białorusi posługi przez abp. Ante Jozića. Kapłan odmówił, mówiąc, że nie może zdradzić Boga ani Kościoła.

Opisując  szczegóły prześladowania ks. Henryka Okołotowicza, „Chrześcijańska Wizja” przypomina również o  innej głośnej sprawie – o. Andrzeja Juchniewicza OMI, zwolnionego wraz z ks. Okołotowiczem pod warunkiem wyjazdu do Watykanu. Wobec o. Juchniewicza zarzuty oparto na epizodzie sprzed dekady – krótkim spacerze z mieszkanką jednej z miejscowości. Kobieta ta nigdy nie zgłaszała żadnych roszczeń ani pretensji do duchownego, a jej zeznania o rzekome molestowanie ze strony księdza zostały wymuszone. Wyrok zapadł bez świadków i bez dowodów.

„Chrześcijańska Wizja” apeluje do byłych więźniów politycznych, którzy przebywali w areszcie KGB lub w kolonii karnej nr 2 w Bobrujsku i mieli kontakt z oboma duchownymi. Każda informacja o ich prześladowaniu, nazwiskach śledczych, prokuratorów, sędziów i ekspertów może pomóc w dokumentowaniu zastosowanych wobec nich nadużyć. Poszukiwana jest również wiedza o tożsamości dwojga parafian zatrzymanych wraz z ks. Okołotowiczem.

 Znadniemna.pl na podstawie Inicjatywa „Chrześcijańska Wizja”, fot.: Katolik.life 

Inicjatywa „Chrześcijańska Wizja” dotarła do nowych relacji byłych więźniów politycznych, które odsłaniają skalę bezprawia stosowanego przez KGB wobec ks. Henryka Okołotowicza i jego parafian w czasie prześladowania duchownego. Najbardziej wstrząsającym świadectwem pozostają słowa śledczego KGB: „My byśmy na samego Jezusa Chrystusa za pół godziny sprawę

Andrzej Poczobut z żoną gościł 25 czerwca u abp. Wojciecha Polaka, Prymasa Polski. Wizyta miała charakter nieoficjalny. Białoruski dziennikarz, działacz opozycyjny polskiej mniejszości i więzień polityczny odwiedził Gniezno po raz pierwszy. Uczestniczył w Mszy św., a później długo rozmawiał z Prymasem.

Msza św. celebrowana była w kaplicy w domu Prymasa Polski w gronie jego domowników. Obecny był także biskup pomocniczy gnieźnieński Radosław Orchowicz. W homilii abp Wojciech Polak przyznał, że dzieje ludzkości naznaczone są wieloma trudnymi i dramatycznymi wydarzeniami, które dotykają nie tylko narodów, ale i konkretnych ludzi. Tak było w historii narodu wybranego, i tak jest dzisiaj. Zrywają się bowiem wichry – słyszymy w Ewangelii – wzbierają potoki i szaleją burze, ale dom, który posadowiony jest na skale, nie runie. To właśnie mocny fundament – mówił Prymas – pozwalał przetrwać Izraelitom czas niewoli babilońskiej, i pozwala przetrwać każdą inną niewolę zrodzoną z ludzkiej podłości, niegodziwości i nienawiści.

– Ten mocny fundament to godność, człowieczeństwo, nadzieja, wiara i miłość do Boga. Ci, którzy na tym fundamencie opierają swoje życie, choć doświadczą burz i cierpienia, przetrwają – mówił Prymas Polski.

Msza św. sprawowana była w intencji państwa Poczobutów i wszystkich Polaków mieszkających na Białorusi. Jak przyznał Prymas Polski spotkanie z człowiekiem tak niezłomnie walczącym o prawdę jest dla niego wielkim darem i sposobnością do okazania solidarności i wdzięczności za wierność i odważne świadectwo dawane „nadziei, która rodzi przyszłość”.

Andrzej Poczobut z kolei z przejęciem mówił o pobycie w Gnieźnie jako miejscu o ogromnym znaczeniu w historii Polski. – To wielkie przeżycie – przyznał dodając, że zarówno katedra gnieźnieńska z relikwiarzem św. Wojciecha, jak i inne zabytki Wzgórza Lecha zrobiły na nim ogromne wrażenie.

Podczas wizyty w Gnieźnie państwu Oksanie i Andrzejowi Poczobutom towarzyszył prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” Mikołaj Falkowski.

Znadniemna.pl za prymaspolski.pl, fot.: prymaspolski.pl

Andrzej Poczobut z żoną gościł 25 czerwca u abp. Wojciecha Polaka, Prymasa Polski. Wizyta miała charakter nieoficjalny. Białoruski dziennikarz, działacz opozycyjny polskiej mniejszości i więzień polityczny odwiedził Gniezno po raz pierwszy. Uczestniczył w Mszy św., a później długo rozmawiał z Prymasem. Msza św. celebrowana była w

Warszawa nie ma możliwości podniesienia limitu wiz dla obywateli Białorusi – poinformowała Anna Kozłowska‑Słupek z Departamentu Wschodniego MSZ podczas debaty „Białoruś Łukaszenki i bezpieczeństwo regionu” na Uniwersytecie Warszawskim.

Polska dyplomatka wyjaśniła, że ewentualne zwiększenie liczby wiz zależy bezpośrednio od liczby pracujących na Białorusi polskich konsulów, a ta – jak podkreśliła – została znacząco ograniczona decyzjami strony białoruskiej. Kozłowska‑Słupek zaznaczyła, że „praktyczne możliwości” działania polskich placówek są dziś mocno ograniczone, co uniemożliwia zwiększenie ich przepustowości wizowej.

Dyplomatka przypomniała, że w Polsce przebywa obecnie około 300 tysięcy obywateli Białorusi, z czego blisko połowa przyjechała po 2020 roku, często w ramach tzw. „korytarza humanitarnego”. Jak zaznaczyła, większość tych osób opuszcza kraj z powodów bezpieczeństwa, a Polska ma obowiązek zapewnić im ochronę.

Przedstawicielka MSZ podkreśliła również, że mobilność między Polską a Białorusią nie jest dziś zwykłą kwestią wizową. W jej ocenie reżim Łukaszenki wykorzystuje ruch graniczny do działań, które mogą zagrażać bezpieczeństwu — na przykład do wysyłania osób powiązanych ze służbami, mogących prowadzić działania sabotażowe lub prowokacyjne. Dlatego każda decyzja wizowa wymaga ostrożności i dokładnej weryfikacji, a bez odpowiedniej liczby konsulów nie da się tego zrobić bezpiecznie.

Znadniemna.pl na podstawie Polskie Radio/redakcja białoruska, zdjęcie ilustracyjne

Warszawa nie ma możliwości podniesienia limitu wiz dla obywateli Białorusi – poinformowała Anna Kozłowska‑Słupek z Departamentu Wschodniego MSZ podczas debaty „Białoruś Łukaszenki i bezpieczeństwo regionu” na Uniwersytecie Warszawskim. Polska dyplomatka wyjaśniła, że ewentualne zwiększenie liczby wiz zależy bezpośrednio od liczby pracujących na Białorusi polskich konsulów, a

Parafia greckokatolicka pw. Opieki Matki Bożej w Orszy nie przeszła obowiązkowej ponownej rejestracji i została wykreślona z rejestru wspólnot religijnych. To już czwarty zlikwidowany unicki ośrodek w kraju, co oznacza, że Białoruska Cerkiew Greckokatolicka straciła jedną czwartą swoich zarejestrowanych parafii.

Jak informuje białoruska redakcja Radia Swaboda, parafia w Orszy, która gromadziła wiernych na nabożeństwach w kościele św. Józefa przy ul. Sowieckiej 6, nie uzyskała pozytywnej decyzji w procesie ponownej rejestracji. Dane te potwierdza inicjatywa „Chrześcijańska Wizja”, monitorująca sytuację Kościołów i wspólnot religijnych na Białorusi. Orsza dołącza tym samym do parafii w Brześciu, Baranowiczach i Iwacewiczach, które wcześniej również zostały pozbawione statusu prawnego.

Proces masowej ponownej rejestracji wspólnot religijnych został wprowadzony po przyjęciu pod koniec 2023 roku nowelizacji ustawy o działalności religijnej. Wszystkie wspólnoty zobowiązano do złożenia dokumentów do 1 lipca 2025 roku. Nowe przepisy wprowadziły szereg restrykcyjnych wymogów, w tym zakaz jakiejkolwiek działalności uznanej za polityczną, obowiązek posiadania przez proboszcza białoruskiego obywatelstwa oraz minimalną liczbę 20 wiernych w każdej parafii.

Po likwidacji czterech wspólnot Kościół greckokatolicki na Białorusi pozostaje obecny w ośmiu miastach: w Mińsku, gdzie działają cztery parafie, a także w Mołodecznie, Witebsku, Połocku, Grodnie, Lidzie, Homlu i Mohylewie. Według danych Radia Swaboda sytuacja liczebna wspólnot niemal wróciła do poziomu z 1996 roku, kiedy w kraju funkcjonowało jedenaście parafii.

„Chrześcijańska Wizja” ocenia, że Białoruska Cerkiew Greckokatolicka stała się jedną z najbardziej dotkniętych represyjną polityką władz wobec organizacji religijnych. Likwidacja kolejnych parafii wpisuje się w szerszy trend ograniczania przestrzeni działania Kościołów i wspólnot wyznaniowych, szczególnie tych postrzeganych jako niezależne od państwa.

 Znadniemna.pl na podstawie Svaboda.org oraz Chrześciańska Wizja , na zdjęciu: Kościół św. Józefa w Orszy, fot.: Wikipedia

Parafia greckokatolicka pw. Opieki Matki Bożej w Orszy nie przeszła obowiązkowej ponownej rejestracji i została wykreślona z rejestru wspólnot religijnych. To już czwarty zlikwidowany unicki ośrodek w kraju, co oznacza, że Białoruska Cerkiew Greckokatolicka straciła jedną czwartą swoich zarejestrowanych parafii. Jak informuje białoruska redakcja Radia Swaboda,

Osoby z Białorusi przebywające w Polsce na podstawie wiz humanitarnych, zezwoleń humanitarnych lub ochrony uzupełniającej mogą zapraszać najbliższych krewnych na podstawie notarialnie poświadczonych zaproszeń — wynika z odpowiedzi MSZ na interwencję Pawła Łatuszki, wiceprzewodniczącego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyjaśniło, że obywatele Białorusi, którzy przebywają w Polsce z powodów humanitarnych, nie muszą korzystać z procedury zaproszeń rejestrowanych w urzędach wojewódzkich. Najbliżsi członkowie ich rodzin — rodzice, dzieci, dziadkowie, babcie i wnuki — mogą ubiegać się o polską wizę na podstawie notarialnie potwierdzonego zaproszenia, o ile w korespondencji z konsulem zostanie jasno wskazane, że zapraszający posiada pobyt humanitarny.

Interwencja Pawła Łatuszki, działającego w imieniu białoruskiej diaspory i struktur demokratycznych na uchodźstwie, była reakcją na rozbieżne informacje przekazywane przez konsulat RP w Mińsku i urzędy wojewódzkie. MSZ podkreśliło, że ewentualne nieporozumienia wynikają z braku pełnej informacji o statusie zapraszającego, a konsul musi dysponować kompletem danych, aby zastosować preferencyjny tryb wobec osób przebywających w Polsce z przyczyn humanitarnych.

Znadniemna.pl na podstawie Reform.news, fot.: ferorm.news

Osoby z Białorusi przebywające w Polsce na podstawie wiz humanitarnych, zezwoleń humanitarnych lub ochrony uzupełniającej mogą zapraszać najbliższych krewnych na podstawie notarialnie poświadczonych zaproszeń — wynika z odpowiedzi MSZ na interwencję Pawła Łatuszki, wiceprzewodniczącego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyjaśniło, że obywatele Białorusi, którzy

W tym tygodniu na zaproszenie prymasa Polski, arcybiskupa Wojciecha Polaka, Andrzej Poczobut uda się do Gniezna, gdzie weźmie udział w Mszy św. w intencji Polaków na Białorusi.

Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i jeden z najbardziej rozpoznawalnych więźniów politycznych reżimu Aleksandra Łukaszenki w ostatnich latach, ma uczestniczyć w uroczystościach religijnych w Gnieźnie.

Jak wynika z informacji przekazywanych przez organizatorów, wizyta odbędzie się na zaproszenie prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka. Centralnym punktem pobytu będzie Msza święta sprawowana w intencji Polaków mieszkających na Białorusi.

Spotkanie ma wymiar symboliczny — dotyczy sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi, która od lat funkcjonuje w warunkach ograniczeń i napięć politycznych. Poczobut po okresie izolacji i represji pozostaje jedną z osób publicznie zabierających głos w sprawie tej społeczności.

Gniezno, jako historyczna stolica polskiego Kościoła, od lat jest miejscem wydarzeń o charakterze ogólnopolskim i symbolicznym. W tym kontekście Msza w intencji Polaków na Białorusi wpisuje się w szersze działania Kościoła dotyczące Polonii i wspólnot poza granicami kraju.

Znadniemna.pl

W tym tygodniu na zaproszenie prymasa Polski, arcybiskupa Wojciecha Polaka, Andrzej Poczobut uda się do Gniezna, gdzie weźmie udział w Mszy św. w intencji Polaków na Białorusi. Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i jeden z najbardziej rozpoznawalnych więźniów politycznych reżimu Aleksandra Łukaszenki w ostatnich

22 czerwca 1941 – na skutek niemieckiego bombardowania w Muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku spłonęły unikalne pamiątki, m.in. fotel i notatki poety. Wydarzenie to było kolejnym ogniwem długiej historii miejsca, nad którym – jak zauważają badacze – wisi swoiste „pożarowe przekleństwo”, powracające od XVIII wieku aż po XX stulecie.

Historia dworku w Nowogródku, związanego z Adama Mickiewicza, zaczyna się od ognia. W 1751 roku spłonął tu dom burmistrza miasta, który wcześniej zajmował tę działkę. Gdy w 1803 roku Mikołaj Mickiewicz kupił teren za 50 rubli, wydawało się, że rozpoczyna się nowy rozdział.

Jednak pierwszy drewniany dom Mickiewiczów nie przetrwał długo — spłonął na przełomie 1806 i 1807 roku. W odpowiedzi rodzina zdecydowała się na budowę murowanego dworu. Był to pierwszy taki budynek w Nowogródku, gdzie kamienne konstrukcje ograniczały się wcześniej do kościołów i klasztorów.

Dwór w cieniu historii i wojen

W kolejnych latach dom Mickiewiczów stawał się nie tylko przestrzenią rodzinną, ale też miejscem historycznych wydarzeń. Latem 1812 roku, podczas przemarszu wojsk napoleońskich, kwaterował tu szef francuskiej poczty polowej de Lavallette. Wspomnienia Franciszka Mickiewicza pokazują dwór jako miejsce pełne rodzinnych pamiątek — od starego uniformu kawaleryjskiego po biblioteki i przedmioty o symbolicznym znaczeniu dla historii rodu.

Po śmierci rodziców Adama Mickiewicza majątek przejął jego brat Franciszek. Po jego udziale w Powstaniu Listopadowym dwór został skonfiskowany przez władze carskie i wystawiony na sprzedaż. W kolejnych dekadach zmieniał właścicieli, a jego historia coraz częściej była historią zniszczeń.

W 1863 roku budynek ponownie spłonął. Kolejny pożar przyszedł w 1881 roku. Odbudowę przeprowadził wówczas Antoni Dąbrowski, który odtworzył układ wnętrz i wzniósł murowaną oficynę w miejsce drewnianej. Mimo to dwór nadal pozostawał w obiegu dzierżaw i nie był domem stałych mieszkańców.

Miejsce zajmowane przez wojska i pomysły muzealne

Na przełomie XIX i XX wieku dwór był użytkowany przez różne grupy — od rosyjskich marszałków szlachty po dzierżawców prywatnych. W czasie I wojny światowej i tuż po niej kwaterowały tu oddziały niemieckie, polskie i bolszewickie.

Co istotne, to właśnie bolszewicy jako pierwsi wysunęli pomysł utworzenia tu muzeum Mickiewicza, choć nie zdołali go zrealizować. Dopiero w 1922 roku ideę podjął ponownie Władysław Mickiewicz, syn poety, który odwiedził rodzinny dwór.

W 1931 roku na budynku umieszczono tablicę: „Tu w zaraniu życia wznosił skrzydła do lotu Adam Mickiewicz”. Wkrótce zapadła decyzja o wykupie obiektu i przekształceniu go w muzeum.

Muzeum przed wojną

Uroczyste otwarcie placówki nastąpiło w sierpniu 1938 roku. W zbiorach znalazły się m.in. meble rodziny Mickiewiczów, listy poety do Maryli Wereszczakówny, rodzinne akta pisane gęsim piórem, turecki szal, krucyfiks Maryli, obraz św. Antoniego oraz pamiątki rodzinne i osobiste przedmioty.

Jednymi z pierwszych zwiedzających były osoby związane z kręgiem Mickiewiczowskim — Zofia Putkamerowa i Janina Żółtowska, wnuczka i prawnuczka Maryli Wereszczakówny.

22 czerwca 1941 – zniszczenie

Wojna przerwała tę opowieść brutalnie. 22 czerwca 1941 roku niemieckie bombardowanie uderzyło w Nowogródek. W pożarze muzeum spłonęła część bezcennych zbiorów, w tym fotel i notatki Adama Mickiewicza. Inne eksponaty zostały rozproszone lub wywiezione po 1945 roku do Polski.

Zachował się jednak m.in. model pomnika Mickiewicza autorstwa Antoine’a Bourdelle’a — jeden z nielicznych materialnych świadków przedwojennej ekspozycji.

Odbudowa i współczesność

W 1955 roku władze sowieckie odbudowały budynek, jednak stałą ekspozycję otwarto dopiero w 1971 roku. W latach 1989–1990 polska firma Budimex przeprowadziła rekonstrukcję dworku, odtwarzając także oficynę, studnię, altanę i zabudowania gospodarcze.

W kolejnych latach warszawskie Muzeum Literatury wypożyczyło część eksponatów, wzbogacając ekspozycję o kolejne „mickiewicziana”.

Dziś Dom-Muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku odwiedza rocznie około 30 tysięcy osób. Wnętrza odtworzono jako szlachecki dwór przełomu XVIII i XIX wieku — z pokojem stołowym, sypialnią matki, gabinetem Mikołaja Mickiewicza i „pokojem chłopców”, w którym młody Adam mieszkał z bratem Franciszkiem.

Historia tego miejsca pozostaje jednak czymś więcej niż katalogiem pożarów i odbudów. Badacze zwracają uwagę na jego niemal symboliczny charakter — jakby los konsekwentnie testował trwałość pamięci o Mickiewiczu i jego epoce.

Wspomnienia Zofii Boradyn w książce „Mój Nowogródek” przypominają, że za muzeum stoi nie tylko historia wielkiej literatury, ale też osobiste doświadczenia ludzi, którzy żyli w jego cieniu.

W tym sensie Muzeum Nowogródek nie jest tylko budynkiem. To opowieść o tym, jak kultura próbuje przetrwać mimo ognia, wojny i przemijania — i jak czasem właśnie w ruinach najpełniej ujawnia się jej siła.

Opr. Adolf Gorzkowski

Znadniemna.pl

22 czerwca 1941 – na skutek niemieckiego bombardowania w Muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku spłonęły unikalne pamiątki, m.in. fotel i notatki poety. Wydarzenie to było kolejnym ogniwem długiej historii miejsca, nad którym – jak zauważają badacze – wisi swoiste „pożarowe przekleństwo”, powracające od XVIII wieku

Po okresie zawieszenia działalności portal Kresy24.pl ponownie wraca do aktywnego funkcjonowania. Dla wielu czytelników zainteresowanych tematyką Europy Wschodniej, sytuacją Polaków za wschodnią granicą oraz historią dawnych Kresów jest to wydarzenie o szczególnym znaczeniu.

Kresy24.pl od lat zajmował wyjątkowe miejsce w polskiej przestrzeni medialnej. Portal powstał jako „Wschodnia Gazeta Codzienna” i konsekwentnie koncentrował się na wydarzeniach na Ukrainie, Białorusi, Litwie, w Rosji oraz innych państwach byłego Związku Sowieckiego. Szczególną uwagę poświęcał także życiu Polaków mieszkających na Wschodzie, historii Kresów oraz współczesnym relacjom Polski z krajami regionu.

Przez blisko dwie dekady działalności portal wypracował rozpoznawalną markę oraz szerokie grono odbiorców. Jego autorzy publikowali zarówno bieżące informacje polityczne, jak i analizy, publicystykę historyczną oraz materiały poświęcone kulturze i dziedzictwu dawnych ziem wschodnich Rzeczypospolitej. Kresy24.pl stał się również ważnym miejscem wymiany informacji dla środowisk polskich na Białorusi, Ukrainie, Litwie i w innych krajach regionu.

W 2026 roku działalność portalu została czasowo zawieszona. Problemy finansowe oraz brak stabilnego wsparcia instytucjonalnego doprowadziły do przerwania codziennej działalności redakcji. Decyzja ta wywołała liczne reakcje czytelników i środowisk zajmujących się tematyką wschodnią.

Przełom nastąpił 18 czerwca 2026 roku, kiedy redakcja opublikowała komunikat zatytułowany „Kresy24. Reaktywacja”. Autorzy poinformowali o powrocie serwisu, podkreślając, że mimo trudności nie zamierzają rezygnować ze swojej misji. „Wracamy do gry. Tak łatwo się nas nie pozbędą” – napisali redaktorzy, nawiązując do wcześniejszych problemów związanych z utratą finansowania.

W opublikowanym oświadczeniu redakcja podziękowała czytelnikom za wsparcie i wierność. To właśnie liczne apele odbiorców miały stać się jednym z najważniejszych powodów wznowienia działalności. Jak podkreślono, portal przeszedł gruntowną modernizację, która ma poprawić komfort korzystania z serwisu.

Redaktorzy zaznaczają, że obecnie pracują społecznie, dlatego liczba publikowanych materiałów może być początkowo mniejsza niż wcześniej. Jednocześnie deklarują, że chcą skupić się na jakości publikowanych treści i stopniowo odbudowywać swoją pozycję. W przyszłości portal planuje zwrócić się do czytelników o wsparcie finansowe oraz wprowadzić reklamy, które – jak zapewnia redakcja – mają pozostać nienachalne i nieinwazyjne.

Szczególną wymowę mają słowa redakcji, która zauważyła, że powrót Kresy24.pl może być „przykrą niespodzianką” dla osób i środowisk niechętnych niezależnym mediom zajmującym się sytuacją na Wschodzie. Przez lata portal wielokrotnie opisywał represje na Białorusi, sytuację Polaków za wschodnią granicą oraz działania władz Rosji i Białorusi, co czyniło go jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich mediów specjalizujących się w tej tematyce.

Powrót Kresy24.pl można więc traktować nie tylko jako reaktywację internetowego medium, lecz także jako odbudowę ważnego ośrodka informacji o Europie Wschodniej. W czasie trwających napięć geopolitycznych oraz wojny w Ukrainie zapotrzebowanie na rzetelne informacje, analizy i komentarze dotyczące regionu pozostaje bardzo duże.

Redakcja podsumowała swój powrót prostym apelem skierowanym do odbiorców:

„Miło znowu dla Was pisać. Bądźcie z nami!”. Słowa te najlepiej oddają charakter reaktywacji portalu – stopniowej, opartej na zaangażowaniu zespołu i wsparciu czytelników, którzy przez lata tworzyli społeczność skupioną wokół Kresy24.pl.

Znadniemna.pl

Po okresie zawieszenia działalności portal Kresy24.pl ponownie wraca do aktywnego funkcjonowania. Dla wielu czytelników zainteresowanych tematyką Europy Wschodniej, sytuacją Polaków za wschodnią granicą oraz historią dawnych Kresów jest to wydarzenie o szczególnym znaczeniu. Kresy24.pl od lat zajmował wyjątkowe miejsce w polskiej przestrzeni medialnej. Portal powstał jako

Andrzej Poczobut, dziennikarz, publicysta i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, został pierwszym laureatem Nagrody im. Stefana Mellera. Uroczyste wręczenie wyróżnienia odbyło się 19 czerwca podczas zakończenia VI Festiwalu Dyplomatycznego w Białymstoku.

Nagroda została ustanowiona, by honorować osoby, które swoją działalnością potwierdzają znaczenie wartości takich jak wolność, prawda i odpowiedzialność obywatelska. Organizatorzy nie mieli wątpliwości, kto powinien zostać jej pierwszym laureatem.

Uroczysta gala odbyła się na kampusie Uniwersytetu w Białymstoku i zgromadziła przedstawicieli świata nauki, dyplomacji, samorządu, polityki oraz licznie przybyłych mieszkańców regionu. W wydarzeniu uczestniczyli także studenci, uczniowie oraz przedstawiciele mediów. Andrzejowi Poczobutowi towarzyszyła żona Oksana.

Nagrodę wręczył wojewoda podlaski i dyrektor programowy Festiwalu Dyplomatycznego dr Jacek Brzozowski. Podkreślał on, że idea festiwalu opiera się na przekonaniu, iż dyplomacja nie jest wyłącznie światem interesów politycznych i gospodarczych, ale również przestrzenią wartości.

– Poszukując osoby, która swoją działalnością najpełniej świadczy o przywiązaniu do tych wartości, trudno było nie wskazać Andrzeja Poczobuta – mówił podczas uroczystości.

Laureat, odbierając nagrodę, podkreślał swoje związki z Białymstokiem i Podlasiem.

– Dla mieszkańców Grodna Białystok nie jest obcym miastem. Historia połączyła nasze miasta, dlatego zawsze czuję się tutaj jak u siebie – powiedział.

Podczas wystąpienia Poczobut wrócił do wydarzeń, które doprowadziły do jego aresztowania przez białoruski reżim. Został zatrzymany w 2021 roku podczas represji wymierzonych w działaczy polskiej mniejszości na Białorusi. W 2023 roku skazano go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze pod zarzutami uznawanymi przez organizacje praw człowieka za politycznie motywowane.

Dziennikarz spędził w więzieniu 1859 dni. Wolność odzyskał w kwietniu 2026 roku i powrócił do Polski. Wkrótce został odznaczony Orderem Orła Białego – najwyższym polskim odznaczeniem państwowym.

Znadniemna.pl/Fot.: uwb.edu.pl

Andrzej Poczobut, dziennikarz, publicysta i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, został pierwszym laureatem Nagrody im. Stefana Mellera. Uroczyste wręczenie wyróżnienia odbyło się 19 czerwca podczas zakończenia VI Festiwalu Dyplomatycznego w Białymstoku. Nagroda została ustanowiona, by honorować osoby, które swoją działalnością potwierdzają znaczenie wartości takich jak wolność,

Przejdź do treści