HomeStandard Blog Whole Post (Page 2)

Po ponad pięciu latach więzienia i kwietniowym uwolnieniu w ramach wymiany między Mińskiem a Warszawą Andrzej Poczobut ponownie przekroczył granicę Białorusi – informuje „Gazeta Wyborcza”. Działacz polskiej mniejszości i korespondent „Wyborczej”, skazany w 2023 roku na osiem lat kolonii za swoje publikacje i poglądy, wrócił do Grodna — choć, jak zapowiada, już za tydzień planuje ponownie przyjechać do Polski.

Powrót Poczobuta jest wydarzeniem symbolicznym dla polskiej społeczności na Białorusi. Dziennikarz został zatrzymany w marcu 2021 roku, a następnie oskarżony o „rozpalanie wrogości” i „działania godzące w bezpieczeństwo państwa”. Władze uczyniły z jego tekstów i wypowiedzi — zwłaszcza dotyczących historii i polsko‑białoruskich relacji — pretekst do procesu o charakterze politycznym, będącego częścią szerszej kampanii przeciwko niezależnym środowiskom i miejscowym Polakom.

W lutym 2023 roku sąd skazał go na osiem lat kolonii karnej. Poczobut spędził w więzieniu ponad pięć lat, aż do 28 kwietnia 2026 roku, kiedy został uwolniony w ramach wymiany między Polską a Białorusią i przekazany stronie polskiej. Mimo że po wyjściu na wolność mógł pozostać w Polsce, wielokrotnie podkreślał, że jego dom jest w Grodnie — i teraz wrócił tam, gdzie żyje jego rodzina i gdzie od lat działa polska społeczność.

Jego decyzja jest odbierana jako wyraz lojalności wobec lokalnej wspólnoty Polaków, która od dawna znajduje się pod presją władz.

Znadniemna.pl na podstawie Wyborcza.pl, na zdjęciu: Andrzej Poczobut w Grodnie 8 września 2026 roku, fot.: x.com/poczobut

Po ponad pięciu latach więzienia i kwietniowym uwolnieniu w ramach wymiany między Mińskiem a Warszawą Andrzej Poczobut ponownie przekroczył granicę Białorusi - informuje „Gazeta Wyborcza”. Działacz polskiej mniejszości i korespondent „Wyborczej”, skazany w 2023 roku na osiem lat kolonii za swoje publikacje i poglądy, wrócił

W 2025 roku liczba pierwszych zezwoleń na pobyt dla obywateli Białorusi spadła o 15,5 proc., a niemal cały ruch migracyjny koncentruje się w Polsce i na Litwie.

W 2025 roku kraje Unii Europejskiej wydały Białorusinom 147,6 tys. pierwszych zezwoleń na pobyt – o ponad 27 tys. mniej niż rok wcześniej i ponad dwukrotnie mniej niż w rekordowym 2022 roku. Dane Eurostatu pokazują, że Polska pozostaje głównym kierunkiem migracji, odpowiadając za 87 proc. wszystkich dokumentów, a Litwa za kolejne 8 proc.. Łącznie te dwa państwa wystawiły 95 proc. wszystkich zezwoleń dla obywateli Białorusi.

Spadek liczby dokumentów dotyczy niemal wyłącznie Polski i Litwy. W Polsce liczba zezwoleń zmniejszyła się z 151,1 tys. do 128,5 tys., a na Litwie – z 15,8 tys. do 11,9 tys. W pozostałych krajach UE nie odnotowano podobnego trendu: Niemcy i Włochy zanotowały wzrost, a Hiszpania utrzymała poziom z poprzedniego roku.

Najczęstszą podstawą uzyskania pierwszego pozwolenia pozostaje praca – w 2025 roku wydano na tej podstawie 83,6 tys. dokumentów, czyli 56,6 proc. wszystkich. Wyraźnie wzrosła natomiast migracja rodzinna, która jako jedyna zanotowała wzrost – z 6730 do 8102 zezwoleń. Spadły natomiast pozwolenia związane z nauką oraz kategoria „inne powody”.

Struktura demograficzna pozostaje stabilna: dwie trzecie nowych migrantów to mężczyźni, a prawie 80 proc. osób mieści się w wieku 20–59 lat, co potwierdza dominację migracji zarobkowej. Najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku 35–39 lat.

Choć liczba nowych zezwoleń maleje, nie oznacza to powrotów do kraju. Eurostat rejestruje wyłącznie nowe dokumenty, a nie wszystkich Białorusinów już mieszkających w UE. Szacunki dotyczące emigracji po 2020 roku pozostają rozbieżne – od 200 do nawet 600 tys. osób.

 Znadniemna.pl na podstawie Belsat.eu, fot.: Nasha Niva

W 2025 roku liczba pierwszych zezwoleń na pobyt dla obywateli Białorusi spadła o 15,5 proc., a niemal cały ruch migracyjny koncentruje się w Polsce i na Litwie. W 2025 roku kraje Unii Europejskiej wydały Białorusinom 147,6 tys. pierwszych zezwoleń na pobyt – o ponad 27 tys.

Przed Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku w poniedziałek, 7 września, odbył się protest cudzoziemców, w tym licznej grupy Białorusinów. Uczestnicy domagali się skrócenia czasu rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu oraz większej przejrzystości działań administracji.

Choć problem przewlekłych postępowań migracyjnych narastał od miesięcy, dopiero teraz cudzoziemcy zdecydowali się na masową, publiczną demonstrację. Wielu z nich przyjechało do Gdańska z różnych części województwa, podkreślając, że brak decyzji administracyjnych blokuje ich życie zawodowe i rodzinne. W relacjach uczestników powtarzało się jedno: niepewność stała się codziennością, a próby uzyskania informacji w urzędzie kończą się milczeniem lub kolejnymi odroczeniami.

W kolejnych wystąpieniach podkreślano, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz tysięcy osób, które od dawna próbują uregulować swój status w Polsce. Wielu protestujących mówiło o sytuacjach, w których brak decyzji uniemożliwia podpisanie umowy o pracę, przedłużenie najmu mieszkania czy wyjazd za granicę. Cudzoziemcy zwracali uwagę, że w praktyce żyją w stanie zawieszenia, a każda wizyta w urzędzie kończy się jedynie informacją o „konieczności dalszego oczekiwania”.

Wśród zgromadzonych dominowali Białorusini, którzy przypominali, że dla osób uciekających przed represjami przewlekłość postępowań ma szczególnie dotkliwe konsekwencje. Wielu z nich przyjechało do Polski po wydarzeniach 2020 roku, licząc na stabilność i możliwość odbudowania życia. Teraz, jak mówili, czują się bezradni wobec urzędniczej ciszy, która utrudnia im integrację i odbiera poczucie bezpieczeństwa.

Z relacji opisujących przebieg wydarzenia wynika, że protest przebiegał spokojnie, a jego uczestnicy wielokrotnie podkreślali, że zależy im na dialogu z administracją. Wskazywali, że urząd wojewódzki powinien nie tylko przyspieszyć rozpatrywanie wniosków, lecz także poprawić komunikację z cudzoziemcami — zwłaszcza w sytuacjach, gdy sprawy trwają ponad rok. W tym kontekście warto przywołać ustalenia „Dziennika Bałtyckiego”, który opisał przypadki oczekiwania na kartę pobytu sięgające nawet 28 miesięcy. To pokazuje, że problem ma charakter systemowy i dotyka szerokiej grupy osób próbujących zalegalizować pobyt w Polsce, nie tylko uczestników gdańskiego protestu.

Na zakończenie zgromadzenia przedstawiciele inicjatywy zapowiedzieli, że będą monitorować reakcję władz i w razie braku zmian planują kolejne protesty. Podkreślili, że ich działania nie są wymierzone przeciwko Polsce, lecz mają zwrócić uwagę na realne problemy, które utrudniają życie ludziom chcącym tu pracować, studiować i budować przyszłość.

Znadniemna.pl na podstawie Dziennikbaltycki.pl na zdjęciu: protestujący przed Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku, fot.: Mostmedia.io

Przed Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku w poniedziałek, 7 września, odbył się protest cudzoziemców, w tym licznej grupy Białorusinów. Uczestnicy domagali się skrócenia czasu rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu oraz większej przejrzystości działań administracji. Choć problem przewlekłych postępowań migracyjnych narastał od miesięcy, dopiero teraz cudzoziemcy zdecydowali

Na terenie dawnego katolickiego cmentarza przy kościele św. Rocha w Mińsku trwa budowa kolejnego obiektu. Władze nie ujawniają przeznaczenia inwestycji, a wierni wciąż nie otrzymali informacji o losie ekshumowanych szczątków.

Choć teren Złotej Górki przez lata pozostawał miejscem pamięci i był formalnie przypisany do parafii św. Rocha, w 2025 roku został nagle przejęty przez państwo i objęty intensywnymi pracami budowlanymi. W krótkim czasie zniknął parafialny skwer, pojawiły się ogrodzenia, a na miejscu dawnego cmentarza wyrosła konstrukcja pierwszego dużego budynku. Równolegle prowadzono prace ziemne, podczas których wydobyto szczątki osób pochowanych tam w minionych stuleciach — jednak mimo próśb parafian do dziś nie przekazano żadnej informacji o ich ponownym pochówku ani o miejscu, w którym zostały złożone.

Mury pierwszego budynku zostały już wzniesione na zaplanowaną wysokość, fot.: Katolik.life

Gdy pierwszy budynek osiągnął niemal pełną wysokość, tuż obok rozpoczęto prace nad kolejnym obiektem. W dokumentach inwestycja figuruje jako „budowa budynku wielofunkcyjnego przy ul. Złota Górka 5 i 5a w Mińsku. Drugi etap prac”, a pierwsze wzmianki o niej pojawiły się w sierpniu 2026 roku w systemie zamówień publicznych. Na publicznej mapie katastralnej teren budowy nie jest w ogóle oznaczony — widnieje tam jedynie mikroskopijna działka o powierzchni 0,007 ha, co nie odpowiada rzeczywistej skali prac.

źródło ilustracji: Katolik.life

Według nieoficjalnych informacji nowy obiekt może być przeznaczony dla struktur bezpieczeństwa — jako kolejny budynek Akademii Bezpieczeństwa Narodowego, instytucji podległej KGB. Brak jawnych danych, utajnienie dokumentacji oraz milczenie władz wobec pytań wiernych dotyczących szczątków z cmentarza pogłębiają niepokój mińskich katolików, którzy — zgodnie z nauką Kościoła — mają moralny obowiązek troski o miejsca pochówku wszystkich zmarłych, także tych bezimiennych, oraz zapewnienia im należnego szacunku i godnego spoczynku.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: Na terenie dawnego cmentarza katolickiego powstaje kolejny budynek, fot.: Katolik.life

Na terenie dawnego katolickiego cmentarza przy kościele św. Rocha w Mińsku trwa budowa kolejnego obiektu. Władze nie ujawniają przeznaczenia inwestycji, a wierni wciąż nie otrzymali informacji o losie ekshumowanych szczątków. Choć teren Złotej Górki przez lata pozostawał miejscem pamięci i był formalnie przypisany do parafii św.

Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego poinformował o anulowaniu zezwoleń na pobyt czasowy i wydaleniu z kraju 22 obywateli Białorusi zatrudnionych w jednej z firm technologicznych działających na terenie Litwy. Według służb osoby te stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, a ich aktywność miała być powiązana z rosyjskim i białoruskim przemysłem zbrojeniowym. Wydalonym nałożono pięcioletni zakaz wjazdu do strefy Schengen.

Decyzja jest efektem międzynarodowego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Europejską, litewską Służbę ds. Badania Przestępstw Finansowych oraz Departament Bezpieczeństwa Państwowego. Ustalono, że firma uczestnicząca w unijnym projekcie Agencji UE ds. Programu Kosmicznego, dotyczącym rozwoju precyzyjnej nawigacji satelitarnej Galileo dla rolnictwa, wyłudziła 447 272 euro, ukrywając swoje powiązania z rosyjskimi i białoruskimi strukturami zbrojeniowymi. Wileński Okręgowy Sąd Rejonowy skazał już dwóch obywateli Białorusi za oszustwo finansowe związane z tym procederem.

Wydarzenia na Litwie wpisują się w szerszy kontekst zaostrzonych procedur weryfikacyjnych wobec obywateli Białorusi, które realizują również polskie służby. Choć Warszawa przedłużyła ułatwienia dotyczące wydawania polskich dokumentów podróży dla osób represjonowanych do końca 2026 roku, priorytetem pozostaje bezpieczeństwo państwa. Polskie organy regularnie eliminują zagrożenia o charakterze infiltracyjnym i wywiadowczym. W lutym bieżącego roku, dzięki współpracy ABW, niemieckiego BfV oraz litewskiego VSD, zatrzymano w Polsce obywatela Białorusi Pawla T., któremu postawiono zarzuty działania na rzecz białoruskiego wywiadu wojskowego na terenie państw NATO. Równolegle rośnie liczba deportacji oraz odmów udzielenia ochrony międzynarodowej – w pierwszej połowie 2026 roku Straż Graniczna wykryła 863 przypadki nielegalnego pobytu obywateli Białorusi, a od stycznia do połowy marca deportowano 192 osoby. Po raz pierwszy od 2020 roku liczba odmów przyznania ochrony przewyższyła decyzje pozytywne, co wynika z rygorystycznej weryfikacji wniosków.

Restrykcyjne podejście polskich władz jest odpowiedzią na presję migracyjną sterowaną przez Mińsk oraz na działania hybrydowe wymierzone w państwa Unii Europejskiej. Polska utrzymuje czasowe zawieszenie przyjmowania wniosków o azyl bezpośrednio na granicy z Białorusią, uznając to za konieczne w obliczu zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego. Zarówno litewski przypadek, jak i działania operacyjne w Polsce pokazują, że sektor technologiczny oraz kanały migracyjne są wykorzystywane przez reżim Aleksandra Łukaszenki i Federację Rosyjską do omijania sankcji, wyłudzania funduszy oraz prowadzenia działań dywersyjnych na terenie Unii Europejskiej.

Znadniemna.pl na podstawie LRT.lt, Gov.pl, Prokuratura Europejska (EPPO), Agencja UE ds. Programu Kosmicznego (EUSPA), Straż Graniczna RPilustracja: logo Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego Litwy, źródło: vsd.lt

 

Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego poinformował o anulowaniu zezwoleń na pobyt czasowy i wydaleniu z kraju 22 obywateli Białorusi zatrudnionych w jednej z firm technologicznych działających na terenie Litwy. Według służb osoby te stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, a ich aktywność miała być powiązana z

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odebrał w niedzielę, 6 września, w Sopocie tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Uroczystość odbyła się podczas Koncertu dla Mieszkańców w Operze Leśnej. Było to drugie wyróżnienie w ciągu trzech dni — 4 września Poczobut został także Honorowym Obywatelem Opola.

Wicenaczelny „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński w laudacji, wygłoszonej na cześć bohatera uroczystości, podkreślił, że Poczobut „po ponad pięciu latach odosobnienia zachował godność i odpowiedzialność, a dziś wraca do sprawy, której poświęcił znaczącą część życia”. Sam Poczobut mówił o pierwszych tygodniach po uwolnieniu: „To nie przypadek, że zaraz po wyjściu ze szpitala przyjechałem właśnie tutaj. W atmosferze serdeczności i wsparcia na nowo poczułem wiatr wolności”.

Laudację na cześć Andrzeja Poczobuta wygłosił jego szef i kolega z „Gazety Wyborczej” – zastępca redaktora naczelnego tego czasopisma Bartosz Wieliński

Wcześniej, w przestrzeni Mamuszki 14, odbyło się otwarte spotkanie z mieszkańcami Sopotu pod hasłem „Czym jest wolność?”. Poczobut potwierdził tam, że mimo ryzyka wróci na Białoruś w najbliższych dniach. „To już niebawem. To jest ostatnie takie większe przedsięwzięcie, w którym uczestniczę. Później wracam na Białoruś. Mi się wydaje, że to jest coś naturalnego — dlatego, że wracam do domu” — powiedział.

Podczas spotkania w przestrzeni Mamuszki 14 przemawia prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim

Wśród gości spotkania z Andrzejem Poczobutem w przestrzeni Mamuszki 14 była m.in. prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

Wśród gości spotkania z Andrzejem Poczobutem na Mamuszki 14 nie zabrakło polityków Europejskiego formatu. Na zdjęciu (drugi od lewej): poseł do Parlamentu Europejskiego z Sopotu Janusz Lewandowski, w latach 2010-2014 – Komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego

Sala Słoneczna w przestrzeni Mamuszki 14 w Sopocie była wypełniona po brzegi

Podczas spotkania odniesiono się także do decyzji Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi, która obradowała w sobotę, 5 września, w Białymstoku. Przewodnicząca ZPB Andżelika Borys poinformowała o przeniesieniu zjazdu organizacji z połowy września na marzec 2027 r. ze względów bezpieczeństwa. „Musimy chronić naszych ludzi. Ryzyko jest zbyt duże” — powiedziała, wskazując na zagrożenie represjami wobec delegatów i gości po ich powrocie na Białoruś.

Mimo tej decyzji Poczobut podtrzymał własny plan wyjazdu. „Jadę na Białoruś, do domu. Chcę, by sprawa, której poświęciłem znaczącą część życia, funkcjonowała i by związek się rozwijał” — mówił w Sopocie.

W Sopocie Andrzej Poczobut potwierdził swój zamiar powrotu na Białoruś, pomimo tego, że Zjazd Związku Polaków na Białorusi został przeniesiony na marzec 2027 roku ze względu na represje, które mogą grozić delegatom i gościom zjazdu za udział w wydarzeniu, organizowanym przez nielegalne stowarzyszenie

Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Sopotu jest — jak podkreślają władze miasta — wyrazem solidarności z represjonowanymi Polakami na Białorusi oraz uznaniem dla działalności Poczobuta, który pozostaje jednym z najważniejszych rzeczników polskości na Wschodzie.

Znadniemna.pl, na zdjęciu tytułowym: Andrzej Poczobut odebrał Honorowe Obywatelstwo Sopotu, fot.: Facebook.com/MiastoSopot

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odebrał w niedzielę, 6 września, w Sopocie tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Uroczystość odbyła się podczas Koncertu dla Mieszkańców w Operze Leśnej. Było to drugie wyróżnienie w ciągu trzech dni — 4 września Poczobut został także Honorowym

Od rana w całej Polsce, a także w polskich ośrodkach za granicą, trwała piętnasta edycja Narodowego Czytania. Tegoroczną lekturą były „Dziady” Adama Mickiewicza, a główne wydarzenie – zgodnie z tradycją – odbyło się na Skwerze Adama Mickiewicza w Warszawie.

Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Małżonką Martą Nawrocką zainaugurowali akcję, podkreślając, że dramat Mickiewicza jest jednym z najważniejszych tekstów polskiej kultury, a jego przesłanie o wspólnocie, pamięci i odpowiedzialności pozostaje aktualne także dziś. W inauguracji wziął udział również Prezydent Litwy Gitanas Nausėda, który odczytał fragment utworu, akcentując znaczenie „Dziadów” w tradycji regionu.

W całym kraju odbywały się setki lokalnych wydarzeń. W Nisku młodzież Regionalnego Centrum Edukacji Zawodowej przygotowała własne interpretacje fragmentów dramatu, w Zduńskiej Woli mieszkańcy spotkali się na skwerze Pawła Królikowskiego, a w Potęgowie czytano II część „Dziadów”, angażując przedstawicieli różnych środowisk. W Silvarium w Poczopku lektura zabrzmiała w wyjątkowej leśnej scenerii, co nadało wydarzeniu niemal obrzędowy charakter. W Warszawie, poza centralną inauguracją, czytano Mickiewicza w bibliotekach, muzeach i instytucjach kultury; Stacja Muzeum przygotowała specjalną akcję „Dziady za złotówkę”, zachęcając do udziału także najmłodszych.

Równolegle trwały wydarzenia w ponad czterdziestu krajach świata. W polskich szkołach, parafiach, ambasadach i ośrodkach kultury czytano fragmenty dramatu, często w połączeniu z krótkimi prelekcjami o historii utworu i jego miejscu w polskiej tradycji. Organizatorzy podkreślali, że Narodowe Czytanie stało się jednym z najważniejszych corocznych wydarzeń kulturalnych, które łączy Polaków niezależnie od miejsca zamieszkania.

Tegorocznej edycji towarzyszy także publikacja audiobooka „Dziadów”, udostępnianego co środę na oficjalnym kanale Narodowego Czytania, co pozwala dotrzeć do odbiorców, którzy nie mogą uczestniczyć w wydarzeniach stacjonarnych. Wspólne czytanie Mickiewicza po raz kolejny pokazało, że Narodowe Czytanie jest nie tylko akcją promującą literaturę, lecz także formą budowania wspólnoty i pielęgnowania pamięci o najważniejszych dziełach polskiej kultury.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl, fot.: Alicja Stefaniuk/KPRP

Od rana w całej Polsce, a także w polskich ośrodkach za granicą, trwała piętnasta edycja Narodowego Czytania. Tegoroczną lekturą były „Dziady” Adama Mickiewicza, a główne wydarzenie – zgodnie z tradycją – odbyło się na Skwerze Adama Mickiewicza w Warszawie. Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Małżonką

W grodzieńskiej parafii Odnalezienia Krzyża Świętego wierni, duchowieństwo i alumni seminarium modlili się w 35. rocznicę śmierci ks. infułata Michała Aranowicza — kapłana, który przez ponad cztery dekady był jednym z filarów życia religijnego nad Niemnem, a w najtrudniejszych latach sowieckich pozostawał jedynym katolickim księdzem w Grodnie.

Mszy świętej przewodniczył metropolita mińsko‑mohylewski abp Józef Staniewski, a wśród koncelebransów obecny był biskup senior Aleksander Kaszkiewicz. W kościele zgromadzili się liczni parafianie, duchowni, siostry zakonne oraz studenci seminarium, dla których postać ks. Aranowicza pozostaje symbolem niezłomności i wierności Kościołowi. Proboszcz parafii, ks. kanonik Jan Puzyna, podkreślił, że tak liczna obecność wiernych jest wyrazem „trwałej modlitewnej pamięci grodzieńskich katolików o tym, kto w niełatwy dla Kościoła czas większą część swojego kapłańskiego życia oddał miastu nad Niemnem”.

Homilię przygotowaną przez abp. Tadeusza Kondrusiewicza, który z powodu choroby nie mógł uczestniczyć w uroczystości, odczytał jego sekretarz ks. Paweł Ejsmont. Arcybiskup przypomniał, że ks. Michał Aranowicz urodził się w 1907 roku na terenie dzisiejszej diecezji drohiczyńskiej. Początkowo myślał o studiach medycznych, lecz słowa z Księgi Koheleta, przeczytane na jednej z wileńskich mogił — „Marność nad marnościami i wszystko marność, oprócz miłości Boga i służenia Jemu jedynemu” — skierowały go do seminarium duchownego w Wilnie.

W homilii przywołano dramatyczne wydarzenia z lat 40., kiedy ks. Aranowicz z wielkim bólem przenosił Najświętszy Sakrament z zamkniętego przez władze kościoła Zwiastowania NMP do kościoła Odnalezienia Krzyża Świętego, gdzie został wikariuszem. W 1951 roku został aresztowany i zesłany do obwodu kemerowskiego. Tam złożył Bogu obietnicę, że jeśli przeżyje, będzie pościł w każdą środę, piątek i sobotę — i, jak podkreślił arcybiskup, dotrzymał tego ślubu do końca życia.

Po powrocie do Grodna w 1954 roku ks. Aranowicz został proboszczem parafii Odnalezienia Krzyża Świętego oraz generalnym wikariuszem wileńskiej archidiecezji na terenie Grodzieńszczyzny. Przez lata celebrował Msze w grodzieńskiej farze, gdzie brakowało kapłanów, a w latach 1975–1978 był jedynym księdzem w całym Grodnie. Głęboko przeżywał fakt, że liczba duchownych dramatycznie malała. Abp Kondrusiewicz wspominał, że ks. Michał zachęcał go do wstąpienia do seminarium jeszcze wtedy, gdy przyszły metropolita pracował jako inżynier. Po latach, gdy seminarium w Grodnie zostało otwarte, ks. Aranowicz płakał z radości, widząc młodych kandydatów do kapłaństwa — bał się bowiem, że po jego śmierci w parafiach zabraknie księży.

Za swoją niezłomną postawę i oddanie Kościołowi ks. Michał Aranowicz został odznaczony przez papieża Jana Pawła II tytułami prałata papieskiego i infułata. Wspominając jego życie, abp Kondrusiewicz nazwał go „niezłomnym bojownikiem o wiarę i prawa wiernych”, człowiekiem, który „stał się symbolem wiary i jej światła w ciemności ateizmu”. W modlitwie prosił o radość życia wiecznego dla tego „gorliwego i zasłużonego kapłana”.

Znadniemna.pl na podstawie Grodnensis.by, fot.: Grodnensis.by

W grodzieńskiej parafii Odnalezienia Krzyża Świętego wierni, duchowieństwo i alumni seminarium modlili się w 35. rocznicę śmierci ks. infułata Michała Aranowicza — kapłana, który przez ponad cztery dekady był jednym z filarów życia religijnego nad Niemnem, a w najtrudniejszych latach sowieckich pozostawał jedynym katolickim księdzem

Sportowa redakcja Super Expressu, jednego z największych polskich tabloidów, opisała niezwykłą historię naszej krajanki Marii Żodzik — skoczkini wzwyż, która przeszła drogę od pracy w barze szybkiej obsługi do zdobywania medali dla Polski. Jej życiorys to opowieść o determinacji, odwadze i konsekwentnym budowaniu kariery sportowej w nowych warunkach, już poza Białorusią.

Zaczynała skromnie, pracując w gastronomii i próbując łączyć codzienne obowiązki z treningami, które nie dawały żadnej gwarancji sukcesu. W rozmowie z Super Expressem (SE) Żodzik przyznaje, że jej droga była pełna emocjonalnych zakrętów.

„Dzień przed eliminacjami płakałam chyba całą godzinę na treningu. Nie chciałam startować” — mówi wprost, odsłaniając kulisy walki z presją i własnymi słabościami przed ostatnimi Mistrzostwami Europy w Birmingham, na których zdobyła srebro.

Redakcja opisuje również moment, w którym Żodzik musiała podjąć decyzję o opuszczeniu Białorusi. To był krok, który wymagał odwagi większej niż kolejne starty. W Polsce znalazła stabilność, wsparcie i warunki, które pozwoliły jej wrócić na międzynarodowy poziom. W materiale SE podkreśla, że dopiero tutaj poczuła, iż sport może być dla niej znów źródłem radości, a nie tylko ucieczką od trudnej rzeczywistości.

Dziś Maria Żodzik reprezentuje Polskę, zdobywa medale i staje się jedną z najbardziej wyrazistych postaci młodego pokolenia lekkoatletek. Jej udział w jednej z najbardziej prestiżowych imprez w historii lekkiej atletyki — zaplanowanych na połowę września Mistrzostwach Świata Ultimate w Budapeszcie — nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, ale jeśli otrzyma zaproszenie, może stanąć do rywalizacji z absolutną światową czołówką.

Pełna relacja w Super Expressie — TUTAJ.

Znadniemna.pl na podstawie Supersport.se.pl, fot.: Super Express / supersport.se.pl

Sportowa redakcja Super Expressu, jednego z największych polskich tabloidów, opisała niezwykłą historię naszej krajanki Marii Żodzik — skoczkini wzwyż, która przeszła drogę od pracy w barze szybkiej obsługi do zdobywania medali dla Polski. Jej życiorys to opowieść o determinacji, odwadze i konsekwentnym budowaniu kariery sportowej

Termin nadsyłania prac w konkursie literackim Prezydenta RP „W imię wolności. Literackie kontynuacje świata Sergiusza Piaseckiego” zbliża się szybko — do końca naboru pozostało już mniej niż miesiąc. Uczestnicy mają czas do 30 września 2026 r., aby przesłać swoje opowiadania inspirowane twórczością autora Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy.

Konkurs kierowany jest do młodzieży w wieku 14–20 lat. Zadaniem uczestników jest stworzenie własnej kontynuacji wybranej powieści Sergiusza Piaseckiego, zachowującej klimat jego prozy i podejmującej tematy wolności, wyborów moralnych oraz odpowiedzialności.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj: Regulamin Konkursu Prezydenta RP – „W imię wolności”.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl

Termin nadsyłania prac w konkursie literackim Prezydenta RP „W imię wolności. Literackie kontynuacje świata Sergiusza Piaseckiego” zbliża się szybko — do końca naboru pozostało już mniej niż miesiąc. Uczestnicy mają czas do 30 września 2026 r., aby przesłać swoje opowiadania inspirowane twórczością autora Kochanka Wielkiej

Przejdź do treści