HomeStandard Blog Whole Post (Page 2)

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP przypomniało o obowiązującym ostrzeżeniu dla obywateli polskich. Dla Białorusi nadal obowiązuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia, co oznacza, że MSZ odradza wszelkie podróże do tego kraju.

Powodem są utrzymujące się napięcia w regionie, skutki wojny za wschodnią granicą oraz powtarzające się przypadki zatrzymań obywateli polskich przez białoruskie służby. Resort podkreśla, że w przypadku pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa lub ograniczenia ruchu granicznego ewakuacja z Białorusi może być znacznie utrudniona lub niemożliwa.

Polakom przebywającym obecnie na Białorusi zaleca się opuszczenie kraju dostępnymi środkami transportu. Osoby pozostające na miejscu powinny zarejestrować się w systemie Odyseusz i na bieżąco śledzić komunikaty polskich placówek dyplomatycznych.

Komunikat został zaktualizowany 17 czerwca 2026 r.

Znadniemna.pl/gov.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP przypomniało o obowiązującym ostrzeżeniu dla obywateli polskich. Dla Białorusi nadal obowiązuje najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia, co oznacza, że MSZ odradza wszelkie podróże do tego kraju. Powodem są utrzymujące się napięcia w regionie, skutki wojny za wschodnią granicą oraz powtarzające się przypadki zatrzymań

17 czerwca przypada rocznica utworzenia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. W polskiej debacie historycznej nazwa ta od dziesięcioleci wywołuje emocje. Dla jednych Bereza jest symbolem nadużyć sanacyjnej władzy, dla innych próbą obrony państwa przed siłami dążącymi do jego osłabienia lub zniszczenia. Dla Polaków związanych z Kresami Wschodnimi jest to jednak przede wszystkim fragment historii ziem, które w okresie międzywojennym stanowiły szczególnie trudny obszar funkcjonowania odrodzonej Rzeczypospolitej.

Warto więc spojrzeć na Berezę Kartuską nie przez pryzmat współczesnych sporów politycznych, lecz w kontekście realiów, w jakich znalazło się państwo polskie po odzyskaniu niepodległości.

Kresy – granica cywilizacji i bezpieczeństwa

Po zwycięskiej wojnie z bolszewikami Polska odzyskała swoje wschodnie ziemie, obejmujące Wileńszczyznę, Nowogródczyznę, Polesie, Wołyń oraz Małopolskę Wschodnią. Były to obszary wielonarodowe, zamieszkiwane przez Polaków, Białorusinów, Ukraińców, Żydów i przedstawicieli innych narodowości.

Kresy były nie tylko miejscem współistnienia różnych kultur, ale również obszarem szczególnie narażonym na działalność wywrotową. Granica ze Związkiem Sowieckim pozostawała jednym z najbardziej niebezpiecznych odcinków granicznych Europy. Działały tam grupy dywersyjne inspirowane przez Moskwę, organizacje komunistyczne oraz środowiska nacjonalistyczne odrzucające polską państwowość.

Dla mieszkańców Kresów nie były to abstrakcyjne problemy polityczne. Ataki na urzędy, akty sabotażu, napady i zamachy stanowiły codzienną rzeczywistość niektórych regionów. Szczególnie groźna stawała się działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która od początku lat trzydziestych coraz częściej sięgała po metody terrorystyczne.

Zamach, który zmienił politykę państwa

15 czerwca 1934 roku w Warszawie został zamordowany minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Zamach przeprowadził działacz związany z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów. Wydarzenie to wstrząsnęło opinią publiczną całej Polski.

Dwa dni później, 17 czerwca, Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki podpisał rozporządzenie o osobach zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu. Na jego podstawie utworzono Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej na Polesiu.

Władze uzasadniały tę decyzję koniecznością ochrony państwa przed działalnością terrorystyczną i antypaństwową. W przekonaniu rządzących zwykłe procedury sądowe nie zawsze pozwalały skutecznie reagować na zagrożenia ze strony organizacji konspiracyjnych.

Czym była Bereza Kartuska?

Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej nie było formalnie więzieniem ani obozem karnym w rozumieniu prawa karnego. Osoby kierowane do Berezy nie trafiały tam na podstawie wyroku sądu, lecz decyzji administracyjnej zatwierdzanej przez właściwe organy państwowe.

Początkowo okres odosobnienia wynosił trzy miesiące, choć w praktyce mógł być przedłużany.

Przez Berezę przewinęło się kilka tysięcy osób. Wśród osadzonych znajdowali się komuniści, działacze organizacji uznawanych za wywrotowe, członkowie OUN, ale również przeciwnicy polityczni sanacji. To właśnie ten ostatni fakt budził najwięcej kontrowersji już w okresie międzywojennym.

Wspomnienia wielu więźniów mówią o ciężkim rygorze, wyczerpujących ćwiczeniach, surowej dyscyplinie i brutalności części strażników. Nie można tych relacji ignorować ani bagatelizować.

Między koniecznością a błędem

Historia rzadko jest czarno-biała. Dotyczy to również Berezy Kartuskiej.

Nie sposób zrozumieć decyzji władz II Rzeczypospolitej bez uwzględnienia realnych zagrożeń, przed jakimi stało państwo. Polska znajdowała się między dwoma agresywnymi totalitaryzmami – hitlerowskimi Niemcami i komunistycznym Związkiem Sowieckim. Na Kresach aktywnie działały organizacje podważające integralność państwa i uciekające się do przemocy.

Jednocześnie trudno uznać za zgodne z zasadami demokratycznego państwa prawa stosowanie izolacji bez wyroku sądowego. Nawet jeśli intencją było zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, mechanizm ten stwarzał możliwość nadużyć.

Dlatego wielu historyków ocenia Berezę Kartuską jako przykład środka nadzwyczajnego, który powstał w odpowiedzi na rzeczywiste zagrożenia, ale jednocześnie naruszał standardy praworządności.

Prawda przeciw propagandzie

Po 1945 roku komunistyczna propaganda uczyniła z Berezy Kartuskiej jeden z głównych symboli rzekomego „faszyzmu” II Rzeczypospolitej. Cel był oczywisty – zdyskredytowanie państwa polskiego istniejącego przed wojną i usprawiedliwienie narzuconego Polsce ustroju komunistycznego.

W licznych publikacjach celowo pomijano fakt, że Polska była państwem demokratycznym o wielopartyjnym życiu politycznym, a Bereza nie była elementem systemu eksterminacji charakterystycznego dla Niemiec hitlerowskich czy Związku Sowieckiego.

Porównywanie Berezy Kartuskiej do niemieckich obozów koncentracyjnych lub sowieckiego Gułagu nie znajduje uzasadnienia w badaniach historycznych. Nie oznacza to jednak, że należy przemilczać przypadki nadużyć czy cierpienia osadzonych.

Prawda historyczna wymaga zarówno odrzucenia propagandowych fałszerstw, jak i uczciwego spojrzenia na błędy popełnione przez państwo polskie.

Kresowa pamięć

Dla Polaków z Kresów pamięć o Berezie Kartuskiej jest częścią szerszej historii walki o utrzymanie polskiej obecności na ziemiach wschodnich. Kilka lat po utworzeniu obozu nadeszła katastrofa września 1939 roku. Potem przyszły sowieckie deportacje, niemiecki terror, zbrodnia katyńska oraz ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Na tle tych tragicznych wydarzeń Bereza Kartuska jawi się jako jeden z epizodów skomplikowanej historii państwa próbującego bronić swojej niepodległości w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.

Nie zwalnia to historyków z obowiązku rzetelnej oceny. Przeciwnie – nakazuje badać przeszłość bez uprzedzeń, ideologii i politycznych emocji.

Lekcja dla przyszłości

Rocznica utworzenia Berezy Kartuskiej przypomina, że bezpieczeństwo państwa i wolność obywatelska nie muszą być wartościami przeciwstawnymi. Historia pokazuje jednak, jak łatwo w czasach zagrożenia zachwiać równowagę między nimi.

Dla współczesnych Polaków, a szczególnie dla środowisk kresowych pielęgnujących pamięć o dziejach II Rzeczypospolitej, Bereza Kartuska pozostaje ważną lekcją odpowiedzialności za państwo. Uczy, że obrona niepodległości jest obowiązkiem, ale jednocześnie przypomina, iż siła państwa powinna opierać się na prawie, sprawiedliwości i szacunku dla godności człowieka.

Takie spojrzenie pozwala zachować wierność prawdzie historycznej – bez przemilczeń, ale również bez krzywdzących uproszczeń, które przez dziesięciolecia zaciemniały obraz polskiej historii na Kresach.

Na zdjęciu: Radziecki pomnik postawiony na miejscu dawnego obozu w 1962. W tle ruiny budynku obozowej administracji. Fot.: Wikimedia Commons / Christian Ganzer, Hamburg/ CC BY-SA 3.0

Opr. Adolf Gorzkowski na podstawie: Zdzisław Julian Winnicki: Bereza Kartuska – jak było naprawdę? 

Znadniemna.pl

17 czerwca przypada rocznica utworzenia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. W polskiej debacie historycznej nazwa ta od dziesięcioleci wywołuje emocje. Dla jednych Bereza jest symbolem nadużyć sanacyjnej władzy, dla innych próbą obrony państwa przed siłami dążącymi do jego osłabienia lub zniszczenia. Dla Polaków związanych z

Dziś mija 82. rocznica śmierci jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Krajowej – Jana Piwnika „Ponurego”. 16 czerwca 1944 roku poległ on na ziemi nowogródzkiej, w rejonie Jewłaszów nad Niemnem. Dla Polaków mieszkających na Białorusi jego postać ma szczególne znaczenie, ponieważ właśnie na tych terenach zakończył swoją drogę żołnierza i bohatera.

Jan Piwnik urodził się 31 sierpnia 1912 roku w Janowicach koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Przed wojną służył w Policji Państwowej. Po klęsce 1939 roku przedostał się na Zachód, gdzie został przeszkolony jako cichociemny. W 1941 roku został zrzucony do okupowanej Polski i rozpoczął działalność konspiracyjną. Brał udział w akcjach dywersyjnych, m.in. w strukturach „Wachlarza”, a w 1943 roku zasłynął brawurową akcją odbicia więźniów z niemieckiego więzienia w Pińsku. Następnie dowodził Zgrupowaniami Partyzanckimi Armii Krajowej „Ponury” w Górach Świętokrzyskich.

Na ziemi nowogródzkiej

Na początku 1944 roku został skierowany do Okręgu Nowogródzkiego Armii Krajowej, gdzie objął dowództwo VII batalionu 77. Pułku Piechoty AK. Działał na terenach dzisiejszej Białorusi, prowadząc walkę z niemieckim okupantem i wspierając przygotowania do akcji „Burza”. 16 czerwca 1944 roku podczas ataku na niemieckie umocnienia w rejonie Jewłaszów nad Niemnem został śmiertelnie ranny. Miał zaledwie 31 lat. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla oddziałów AK na Nowogródczyźnie.

Dwa groby „Ponurego” – Wawiórka i Wąchock

Po jego polegnięciu ciało Jana Piwnika zostało pochowane na cmentarzu parafialnym we wsi Wawiórka koło Lidy. Po wojnie ziemie te znalazły się w granicach Białoruskiej SRR. Mimo trudnych warunków politycznych i historycznych, grób „Ponurego” nie został zapomniany. Przez ponad czterdzieści lat opiekowała się nim miejscowa ludność polska – mieszkańcy Nowogródczyzny, dla których był symbolem walki o wolność i wierności Polsce. Miejsce pochówku stało się jednym z punktów pamięci o Armii Krajowej na Kresach Wschodnich.

W latach 80., w okresie przemian politycznych, rozpoczęto starania o sprowadzenie szczątków dowódcy do Polski. W 1987 roku przeprowadzono ekshumację na cmentarzu w Wawiórce. Odkrycie i zabezpieczenie szczątków było wydarzeniem o dużym znaczeniu symbolicznym – po dekadach milczenia przywracało pamięć o żołnierzach AK poległych na Wschodzie. Następnie prochy „Ponurego” przewieziono do Polski.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w czerwcu 1988 roku i trwały kilka dni. Urna z jego prochami była przewożona przez miejsca związane z działalnością Armii Krajowej, a w ceremonii uczestniczyły dziesiątki tysięcy osób, w tym kombatanci i mieszkańcy wielu regionów kraju. Ostatecznie Jan Piwnik „Ponury” spoczął w opactwie cystersów w Wąchocku, które stało się jego ostatnim miejscem spoczynku.

Pamięć, która łączy

Dziś „Ponury” pozostaje symbolem odwagi, poświęcenia i wierności Ojczyźnie. Jego historia szczególnie mocno łączy Polskę i Kresy – przypomina, że ziemia nowogródzka była miejscem walki o wolność, a pamięć o poległych żołnierzach Armii Krajowej przetrwała dzięki lokalnej społeczności polskiej.

Cześć Jego Pamięci!

Znadniemna.pl

Dziś mija 82. rocznica śmierci jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Krajowej – Jana Piwnika „Ponurego”. 16 czerwca 1944 roku poległ on na ziemi nowogródzkiej, w rejonie Jewłaszów nad Niemnem. Dla Polaków mieszkających na Białorusi jego postać ma szczególne znaczenie, ponieważ właśnie na tych terenach zakończył

Serdecznie zachęcamy naszych Czytelników z w Łodzi i okolic do przybycia na wyjątkowe wydarzenie muzyczno‑duchowe – koncert chóralny pt. „Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki będę”, który odbędzie się 24 czerwca 2026 r. o godz. 19:00 w kościele św. Józefa Oblubieńca NMP w Łodzi.

Wieczór poprowadzi Helena Abramowicz – Polka z Mińska, znana i ceniona w kręgach kościelno‑kulturalnych na Białorusi  i w Polsce kompozytorka, autorka muzyki religijnej i polskich pieśni patriotycznych, organistka, dyrygentka i pedagog. Artystka, odznaczona Honorową Odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, od lat tworzy muzykę, która łączy głębię duchową z wyjątkową wrażliwością artystyczną. Jej twórczość towarzyszy wielu wspólnotom w modlitwie, a w Polsce znana jest m.in. z oprawy muzycznej niedzielnych Mszy Świętych – tzw. „dziewiętnastek”.

Koncert będzie muzyczną opowieścią o najważniejszych doświadczeniach ludzkiego życia: wierze, nadziei, zaufaniu, modlitwie i zawierzeniu Bogu. Pod batutą Heleny Abramowicz zabrzmią poruszające utwory ukazujące drogę człowieka poszukującego Boga oraz Boga, który nieustannie wychodzi naprzeciw człowiekowi. W programie znajdą się m.in. „Miłosierdzie Pańskie”, „Płynie łódź”, „Tyś moją mocą”, „O wielki Boski Sakramencie”, „Okaż mi Boże”, „O Duchu Boży” i „Bądź uwielbiony” – kompozycje, które od lat poruszają serca wiernych.

Szczególnym świadectwem tego wieczoru będzie sam chór, tworzony przez osoby pochodzące z Polski, Białorusi i Ukrainy. Ich wspólne śpiewanie stanie się znakiem jedności ponad granicami, językami i trudnymi doświadczeniami – dowodem, że muzyka potrafi łączyć ludzi w sposób, którego nie da się wyrazić słowami.

Zapraszamy wszystkich, którzy pragną zanurzyć się w pięknie muzyki chóralnej i odnaleźć w niej przesłanie wiary, nadziei oraz wzajemnej bliskości. Wstęp wolny.

Wszelkie szczegóły znajdują się na załączonym plakacie.

Znadniemna.pl na podstawie profilu facebookowego Wspólnoty Gospoda u Ojca, pochodzenie ilustracji: facebook.com

Serdecznie zachęcamy naszych Czytelników z w Łodzi i okolic do przybycia na wyjątkowe wydarzenie muzyczno‑duchowe – koncert chóralny pt. „Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki będę”, który odbędzie się 24 czerwca 2026 r. o godz. 19:00 w kościele św. Józefa Oblubieńca NMP w Łodzi. Wieczór poprowadzi Helena

Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i były więzień polityczny  w środę 10 czerwca, podczas pobytu w stolicy Podlasia,  został uhonorowany Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego oraz odebrał nową Kartę Polaka, zastępując dokument, którego ważność wygasła na początku lat 2020.

Odznaka Honorowa Województwa Podlaskiego została wręczona Poczobutowi w uznaniu jego wieloletniej działalności na rzecz Polaków na Białorusi, a także za niezłomną postawę w obliczu represji. Marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki, cytowany w oficjalnym komunikacie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego, podkreślił, że Poczobut „od lat daje świadectwo odwagi i wierności wartościom, które są fundamentem naszej wspólnoty”. Wskazał również, że jego działalność – zarówno dziennikarska, jak i społeczna – ma znaczenie nie tylko dla Polaków na Białorusi, lecz także dla całego regionu.

Drugim ważnym elementem pobytu Andrzeja Poczobuta w Białymstoku stało się wręczenie mu nowej Karty Polaka. Sam Poczobut skomentował to krótko, ale wymownie, pisząc w mediach społecznościowych:

„W Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim odebrałem Kartę Polaka. Termin ważności mojego dokumentu skończył się w 2020. Potem był CoVID i wiezienie… a teraz znowu mam aktualną KP”.

Odzyskanie przez byłego więźnia dokumentu potwierdzającego przynależność do Narodu Polskiego ma wymiar symboliczny a jego odnowienie po latach uwięzienia jest wyrazem pamięci i solidarności ze strony państwa polskiego.

Uhonorowanie Poczobuta odbiło się szerokim echem w środowiskach polonijnych i organizacjach zajmujących się prawami człowieka. Podkreślają one, że wyróżnienia te są nie tylko formą uznania, lecz także przypomnieniem o sytuacji Polaków na Białorusi i o konieczności dalszego wsparcia dla osób represjonowanych.

Znadniemna.pl na podstawie Podlaskie.eu oraz X.com/poczobut, na zdjęciu: Andrzej Poczobut z Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego, fot.: facebook.com

Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i były więzień polityczny  w środę 10 czerwca, podczas pobytu w stolicy Podlasia,  został uhonorowany Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego oraz odebrał nową Kartę Polaka, zastępując dokument, którego ważność wygasła na początku lat 2020. Odznaka Honorowa Województwa Podlaskiego została wręczona

Od dzisiaj, 11 czerwca 2026 r., wszystkie wizyty dotyczące przedłużenia ważności Karty Polaka, wydania duplikatu oraz zmiany danych będą umawiane wyłącznie przez system e‑konsulat — poinformowała Ambasada RP w Mińsku.

Ambasada ogłosiła zmianę sposobu rejestracji wizyt w sprawach związanych z Kartą Polaka. Od 11 czerwca 2026 r. wnioski o przedłużenie ważności dokumentu, wydanie duplikatu oraz wydanie Karty Polaka w związku ze zmianą danych można składać wyłącznie po wcześniejszym umówieniu terminu w systemie e‑konsulat. Jak podkreślono, liczba dostępnych miejsc jest ograniczona.

W komunikacie zaznaczono również, że konsulat nie przyjmuje wniosków o przedłużenie ważności Karty Polaka, jeśli dokument utracił już ważność. Osoby planujące złożenie wniosku powinny więc zwrócić uwagę na termin obowiązywania swojej Karty Polaka i odpowiednio wcześniej zarejestrować wizytę.

Zmiana procedury ma usprawnić obsługę interesantów oraz ujednolicić sposób umawiania wizyt w sprawach konsularnych.

Znadniemna.pl na podstawie Komunikatu Wydziału Konsularnego przy Ambasadzie RP w Mińsku

Od dzisiaj, 11 czerwca 2026 r., wszystkie wizyty dotyczące przedłużenia ważności Karty Polaka, wydania duplikatu oraz zmiany danych będą umawiane wyłącznie przez system e‑konsulat — poinformowała Ambasada RP w Mińsku. Ambasada ogłosiła zmianę sposobu rejestracji wizyt w sprawach związanych z Kartą Polaka. Od 11 czerwca 2026

Podczas wizyty w Białymstoku działacz polskiej mniejszości na Białorusi potwierdził, że we wrześniu zamierza wrócić do Grodna na zjazd Związku Polaków na Białorusi, który odbędzie się 13 września. Podkreślił, że mimo ryzyka chce być z Polakami, którzy pozostali w kraju i potrzebują wsparcia.

Na briefingu zorganizowanym przez Podlaski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Andrzej Poczobut powiedział, że jego decyzja o powrocie pozostaje aktualna. Jak zaznaczył, Grodno jest jego domem, a Związek Polaków na Białorusi — mimo trudnych warunków i utraty siedzib — nadal działa i potrzebuje jego obecności. Dodał, że nie zdecydowałby się na wyjazd z Białorusi, gdyby nie miał zapewnienia od białoruskich władz, że będzie mógł wrócić.

W Białymstoku podsumowano również blisko pięcioletnie akcje solidarności organizowane na skwerze przy pomniku błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki na rzecz Poczobuta i innych więźniów politycznych. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz miasta i regionu. Marszałek województwa uhonorował działacza odznaką honorową, a prezydent miasta podkreślił, że Białystok pozostaje dla niego „drugim domem”.

Wieczorem zaplanowano spotkanie przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki — miejscu, gdzie przez lata odbywały się comiesięczne manifestacje wsparcia dla Andrzeja Poczobuta i innych więźniów politycznych na Białorusi.

Poczobut, skazany przez białoruskie władze na osiem lat kolonii karnej, odzyskał wolność pod koniec kwietnia dzięki międzynarodowym działaniom dyplomatycznym i operacyjnym. Obecnie przebywa w Polsce, jednak — jak podkreśla — jego celem pozostaje powrót do Grodna i dalsza praca na rzecz polskiej społeczności.

Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl, na zdjęciu: Andrzej Poczobut (w środku) podczas briefingu zorganizowanego w Białymstoku przez Podlaski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, fot.: Facebook.com/roberttyszkiewicz

Podczas wizyty w Białymstoku działacz polskiej mniejszości na Białorusi potwierdził, że we wrześniu zamierza wrócić do Grodna na zjazd Związku Polaków na Białorusi, który odbędzie się 13 września. Podkreślił, że mimo ryzyka chce być z Polakami, którzy pozostali w kraju i potrzebują wsparcia. Na briefingu zorganizowanym

Liczba cudzoziemców pracujących w Polsce nadal rośnie. Według najnowszych danych GUS na koniec 2025 roku w polskiej gospodarce było zatrudnionych ponad 1,14 mln obcokrajowców. Drugą co do wielkości grupę stanowili obywatele Białorusi — niemal 119 tysięcy osób.

Liczba zagranicznych pracowników w Polsce zwiększa się z roku na rok, co potwierdzają dane Głównego Urzędu Statystycznego. W 2025 roku zatrudnienie znalazło w kraju nad Wisłą ponad 1,14 mln cudzoziemców, czyli o 7,2 procent więcej niż rok wcześniej. Najliczniejszą grupę stanowili obywatele Ukrainy, a tuż za nimi uplasowali się Białorusini — oficjalnie pracowało ich w Polsce 118,9 tysiąca.

Według GUS pracownicy z Ukrainy i Białorusi tworzą trzon zagranicznej siły roboczej, a cudzoziemcy ogółem odpowiadają już za blisko 7 procent wszystkich miejsc pracy w polskiej gospodarce. Rosnąca liczba obcokrajowców na rynku pracy świadczy o utrzymującym się  w Polsce zapotrzebowaniu na pracowników z zagranicy.

Znaczący udział Białorusinów w polskim rynku pracy jest bezpośrednio związany z masową emigracją po wydarzeniach 2020 roku, represjach politycznych oraz wojnie w Ukrainie. Według szacunków ośrodka badawczego BEROC, tylko do krajów Unii Europejskiej  wskutek wspomnianych wydarzeń wyjechało około pół miliona obywateli Białorusi. Inne analizy mówią nawet o 600 tysiącach osób, uwzględniając emigrację do Gruzji, Izraela i innych państw.

Tymczasem białoruski rynek pracy boryka się z poważnym niedoborem kadr. Według danych z białoruskiej krajowej bazy ofert pracy brakuje tam obecnie około 200 tysięcy pracowników, przy czym deficyt ten podwoił się w ciągu czterech ostatnich lat. Białoruskie statystyki demograficzne również pokazują wyraźny spadek liczby mieszkańców — w ciągu pięciu lat populacja zmniejszyła się o ponad 300 tysięcy osób, co obejmuje zarówno emigrację, jak i niż demograficzny.

Dla wielu Białorusinów Polska pozostaje jednym z głównych kierunków migracji zarobkowej. Decydują o tym bliskość kulturowa, stosunkowo proste procedury legalizacyjne oraz stabilna sytuacja gospodarcza.

 Znadniemna.pl na podstawie Svaboda.org, zdjęcie ilustracyjne, źródło: Facebook.com/pracownicy.z.ukrainy.bialorusi

Liczba cudzoziemców pracujących w Polsce nadal rośnie. Według najnowszych danych GUS na koniec 2025 roku w polskiej gospodarce było zatrudnionych ponad 1,14 mln obcokrajowców. Drugą co do wielkości grupę stanowili obywatele Białorusi — niemal 119 tysięcy osób. Liczba zagranicznych pracowników w Polsce zwiększa się z roku

W Czerykowie na Mohylewszczyźnie od ponad pół roku trwa patowa sytuacja. Lokalne władze oczekują, że miejscowi katolicy wyremontują budynek, historycznie będący kościołem, choć nabożeństwa nie odbywają się tam od wielu lat. W mieście nie funkcjonuje też legalnie działająca wspólnota parafialna. Po zakończeniu prac odnowiony obiekt ma zostać przekazany z powrotem państwu.

Czeryków to niewielkie miasto na wschodzie Białorusi. Od dłuższego czasu miejscowi katolicy zmagają się tu z nierozwiązaną kwestią dawnej świątyni. Chodzi o obiekt wzniesiony jako kościół katolicki, który w czasach sowieckich zaadaptowano na Dom Kultury. W 2019 roku budynek zwrócono wiernym, jednak wymagająca poważnych nakładów świątynia nie została odpowiednio zagospodarowana i stopniowo niszczeje. Choć formalnie trafiła ponownie pod zarząd Kościoła, życie parafialne się tu nie odrodziło. Zarejestrowana wspólnota liczyła minimalną wymaganą liczbę wiernych, lecz z czasem zmniejszyła się do zaledwie dwunastu osób. Ostatnie Msze święte odprawiono w czerykowskim kościele kilka lat temu.

Wnętrze kościoła w Czerykowie, fot.: katolik.life

Parafia, mimo że w 2025 roku nie przeszła obowiązkowej ponownej rejestracji, nadal figuruje w państwowym rejestrze. Nie została rozwiązana, ponieważ formalnie pozostaje właścicielem budynku. Miasto deklaruje gotowość do jego przejęcia, ale dopiero po doprowadzeniu obiektu do stanu technicznego akceptowalnego dla urzędników. Oznacza to konieczność wykonania kosztownego remontu, przede wszystkim odnowienia fasady.

Już w październiku 2025 roku lokalna prasa informowała, że świątynia prezentuje się „przygnębiająco”: na murach widoczne są pęknięcia i ubytki, a wichura zerwała część dachu. Po licznych wezwaniach ze strony władz archidiecezja mińsko‑mohylewska zleciła naprawę pokrycia dachowego, którą wykonała prywatna firma z Mińska. Najnowsze zdjęcia pokazują jednak, że elewacja nadal pozostaje w fatalnym stanie.

Źródłem obecnego impasu jest decyzja sprzed lat. Po wybudowaniu nowego Domu Kultury stary budynek przestał być potrzebny. Przypomniano sobie wówczas o jego pierwotnej sakralnej funkcji i zaproponowano przekazanie go katolikom. Liczono, że powstanie tu aktywna wspólnota, lecz te oczekiwania się nie spełniły. Parafia przez lata istniała głównie na papierze, a nieliczni wierni nie byli w stanie utrzymać przekazanego na jej bilans obiektu.

Dziś sytuacja ma charakter paradoksu: aby oddać budynek państwu, Kościół musi najpierw sfinansować jego remont, choć nie ma realnych możliwości korzystania z obiektu w przyszłości. Nie wiadomo, czy w ostatnich miesiącach doszło do nowych ustaleń. Diecezja nie komentuje sprawy.

Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciach: wygląd wymagającego remontu gmachu kościoła w Czerykowie na Mohylewszczyźnie fot.: Katolik.life

W Czerykowie na Mohylewszczyźnie od ponad pół roku trwa patowa sytuacja. Lokalne władze oczekują, że miejscowi katolicy wyremontują budynek, historycznie będący kościołem, choć nabożeństwa nie odbywają się tam od wielu lat. W mieście nie funkcjonuje też legalnie działająca wspólnota parafialna. Po zakończeniu prac odnowiony obiekt

Wczoraj, 7 czerwca, w Wilnie zainaugurowano 6. Światowy Apostolski Kongres Miłosierdzia, jedno z najważniejszych międzynarodowych wydarzeń poświęconych duchowości miłosierdzia. Uroczystego otwarcia dokonał arcybiskup metropolita wileński Gintaras Grušas. Hierarcha podkreśił, że to właśnie w tym mieście – przy obrazie Jezusa Miłosiernego i w miejscach związanych ze św. Faustyną Kowalską – orędzie o Bożym Miłosierdziu nabiera szczególnej mocy i aktualności.

Kongres zgromadził uczestników z kilkudziesięciu krajów świata, w tym duchownych, osoby konsekrowane, teologów, wolontariuszy oraz świeckich zaangażowanych w szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego. Jak podkreślają organizatorzy, tegoroczna edycja ma wyjątkowy wymiar, ponieważ odbywa się w mieście, które jest jednym z najważniejszych punktów na mapie tej duchowości, a jednocześnie miejscem intensywnego dialogu międzykulturowego i międzywyznaniowego.

W programie Kongresu znalazło się ponad 130 wydarzeń – od modlitw i nabożeństw, przez konferencje i panele dyskusyjne, po koncerty, wystawy i spotkania świadectw. Uczestnicy odwiedzają m.in. Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Ostrą Bramę oraz miejsca związane z pobytem św. Faustyny i bł. ks. Michała Sopoćki. Wiele wydarzeń odbywa się w przestrzeni miejskiej, co – jak podkreślają litewskie media – ma podkreślić otwartość Kongresu na mieszkańców Wilna i pielgrzymów.

Arcybiskup Grušas w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że współczesny świat szczególnie potrzebuje przesłania miłosierdzia, które łączy ludzi ponad podziałami i przypomina o godności każdego człowieka. Zaznaczył również, że Kongres jest okazją do wspólnej modlitwy, refleksji i odnowienia duchowego, ale także do wymiany doświadczeń między wspólnotami z różnych kontynentów.

Wileńskie media podkreślają, że wydarzenie ma również znaczenie dla samego miasta, które dzięki Kongresowi staje się na kilka dni centrum światowej refleksji nad przesłaniem, które z Litwy i Polski rozeszło się na wszystkie kontynenty. Organizatorzy spodziewają się, że w kolejnych dniach liczba uczestników Kongresu będzie rosła, a Wilno pozostanie miejscem intensywnego życia duchowego aż do zakończenia Kongresu.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl oraz LRT.lt, na zdjęciu: ołtarz na placu Katedralnym w Wilnie, gdzie od Mszy świętej rozpoczął się 6. Światowy Apostolski Kongres Miłosierdzia. fot.: screenshot z transmisji TV Trwam

Wczoraj, 7 czerwca, w Wilnie zainaugurowano 6. Światowy Apostolski Kongres Miłosierdzia, jedno z najważniejszych międzynarodowych wydarzeń poświęconych duchowości miłosierdzia. Uroczystego otwarcia dokonał arcybiskup metropolita wileński Gintaras Grušas. Hierarcha podkreśił, że to właśnie w tym mieście – przy obrazie Jezusa Miłosiernego i w miejscach związanych ze

Przejdź do treści