HomeStandard Blog Whole Post (Page 2)

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odebrał w niedzielę, 6 września, w Sopocie tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Uroczystość odbyła się podczas Koncertu dla Mieszkańców w Operze Leśnej. Było to drugie wyróżnienie w ciągu trzech dni — 4 września Poczobut został także Honorowym Obywatelem Opola.

Wicenaczelny „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński w laudacji, wygłoszonej na cześć bohatera uroczystości, podkreślił, że Poczobut „po ponad pięciu latach odosobnienia zachował godność i odpowiedzialność, a dziś wraca do sprawy, której poświęcił znaczącą część życia”. Sam Poczobut mówił o pierwszych tygodniach po uwolnieniu: „To nie przypadek, że zaraz po wyjściu ze szpitala przyjechałem właśnie tutaj. W atmosferze serdeczności i wsparcia na nowo poczułem wiatr wolności”.

Laudację na cześć Andrzeja Poczobuta wygłosił jego szef i kolega z „Gazety Wyborczej” – zastępca redaktora naczelnego tego czasopisma Bartosz Wieliński

Wcześniej, w przestrzeni Mamuszki 14, odbyło się otwarte spotkanie z mieszkańcami Sopotu pod hasłem „Czym jest wolność?”. Poczobut potwierdził tam, że mimo ryzyka wróci na Białoruś w najbliższych dniach. „To już niebawem. To jest ostatnie takie większe przedsięwzięcie, w którym uczestniczę. Później wracam na Białoruś. Mi się wydaje, że to jest coś naturalnego — dlatego, że wracam do domu” — powiedział.

Podczas spotkania w przestrzeni Mamuszki 14 przemawia prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim

Wśród gości spotkania z Andrzejem Poczobutem w przestrzeni Mamuszki 14 była m.in. prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

Wśród gości spotkania z Andrzejem Poczobutem na Mamuszki 14 nie zabrakło polityków Europejskiego formatu. Na zdjęciu (drugi od lewej): poseł do Parlamentu Europejskiego z Sopotu Janusz Lewandowski, w latach 2010-2014 – Komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego

Sala Słoneczna w przestrzeni Mamuszki 14 w Sopocie była wypełniona po brzegi

Podczas spotkania odniesiono się także do decyzji Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi, która obradowała w sobotę, 5 września, w Białymstoku. Przewodnicząca ZPB Andżelika Borys poinformowała o przeniesieniu zjazdu organizacji z połowy września na marzec 2027 r. ze względów bezpieczeństwa. „Musimy chronić naszych ludzi. Ryzyko jest zbyt duże” — powiedziała, wskazując na zagrożenie represjami wobec delegatów i gości po ich powrocie na Białoruś.

Mimo tej decyzji Poczobut podtrzymał własny plan wyjazdu. „Jadę na Białoruś, do domu. Chcę, by sprawa, której poświęciłem znaczącą część życia, funkcjonowała i by związek się rozwijał” — mówił w Sopocie.

W Sopocie Andrzej Poczobut potwierdził swój zamiar powrotu na Białoruś, pomimo tego, że Zjazd Związku Polaków na Białorusi został przeniesiony na marzec 2027 roku ze względu na represje, które mogą grozić delegatom i gościom zjazdu za udział w wydarzeniu, organizowanym przez nielegalne stowarzyszenie

Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Sopotu jest — jak podkreślają władze miasta — wyrazem solidarności z represjonowanymi Polakami na Białorusi oraz uznaniem dla działalności Poczobuta, który pozostaje jednym z najważniejszych rzeczników polskości na Wschodzie.

Znadniemna.pl, na zdjęciu tytułowym: Andrzej Poczobut odebrał Honorowe Obywatelstwo Sopotu, fot.: Facebook.com/MiastoSopot

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odebrał w niedzielę, 6 września, w Sopocie tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Uroczystość odbyła się podczas Koncertu dla Mieszkańców w Operze Leśnej. Było to drugie wyróżnienie w ciągu trzech dni — 4 września Poczobut został także Honorowym

Od rana w całej Polsce, a także w polskich ośrodkach za granicą, trwała piętnasta edycja Narodowego Czytania. Tegoroczną lekturą były „Dziady” Adama Mickiewicza, a główne wydarzenie – zgodnie z tradycją – odbyło się na Skwerze Adama Mickiewicza w Warszawie.

Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Małżonką Martą Nawrocką zainaugurowali akcję, podkreślając, że dramat Mickiewicza jest jednym z najważniejszych tekstów polskiej kultury, a jego przesłanie o wspólnocie, pamięci i odpowiedzialności pozostaje aktualne także dziś. W inauguracji wziął udział również Prezydent Litwy Gitanas Nausėda, który odczytał fragment utworu, akcentując znaczenie „Dziadów” w tradycji regionu.

W całym kraju odbywały się setki lokalnych wydarzeń. W Nisku młodzież Regionalnego Centrum Edukacji Zawodowej przygotowała własne interpretacje fragmentów dramatu, w Zduńskiej Woli mieszkańcy spotkali się na skwerze Pawła Królikowskiego, a w Potęgowie czytano II część „Dziadów”, angażując przedstawicieli różnych środowisk. W Silvarium w Poczopku lektura zabrzmiała w wyjątkowej leśnej scenerii, co nadało wydarzeniu niemal obrzędowy charakter. W Warszawie, poza centralną inauguracją, czytano Mickiewicza w bibliotekach, muzeach i instytucjach kultury; Stacja Muzeum przygotowała specjalną akcję „Dziady za złotówkę”, zachęcając do udziału także najmłodszych.

Równolegle trwały wydarzenia w ponad czterdziestu krajach świata. W polskich szkołach, parafiach, ambasadach i ośrodkach kultury czytano fragmenty dramatu, często w połączeniu z krótkimi prelekcjami o historii utworu i jego miejscu w polskiej tradycji. Organizatorzy podkreślali, że Narodowe Czytanie stało się jednym z najważniejszych corocznych wydarzeń kulturalnych, które łączy Polaków niezależnie od miejsca zamieszkania.

Tegorocznej edycji towarzyszy także publikacja audiobooka „Dziadów”, udostępnianego co środę na oficjalnym kanale Narodowego Czytania, co pozwala dotrzeć do odbiorców, którzy nie mogą uczestniczyć w wydarzeniach stacjonarnych. Wspólne czytanie Mickiewicza po raz kolejny pokazało, że Narodowe Czytanie jest nie tylko akcją promującą literaturę, lecz także formą budowania wspólnoty i pielęgnowania pamięci o najważniejszych dziełach polskiej kultury.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl, fot.: Alicja Stefaniuk/KPRP

Od rana w całej Polsce, a także w polskich ośrodkach za granicą, trwała piętnasta edycja Narodowego Czytania. Tegoroczną lekturą były „Dziady” Adama Mickiewicza, a główne wydarzenie – zgodnie z tradycją – odbyło się na Skwerze Adama Mickiewicza w Warszawie. Prezydent RP Karol Nawrocki wraz z Małżonką

W grodzieńskiej parafii Odnalezienia Krzyża Świętego wierni, duchowieństwo i alumni seminarium modlili się w 35. rocznicę śmierci ks. infułata Michała Aranowicza — kapłana, który przez ponad cztery dekady był jednym z filarów życia religijnego nad Niemnem, a w najtrudniejszych latach sowieckich pozostawał jedynym katolickim księdzem w Grodnie.

Mszy świętej przewodniczył metropolita mińsko‑mohylewski abp Józef Staniewski, a wśród koncelebransów obecny był biskup senior Aleksander Kaszkiewicz. W kościele zgromadzili się liczni parafianie, duchowni, siostry zakonne oraz studenci seminarium, dla których postać ks. Aranowicza pozostaje symbolem niezłomności i wierności Kościołowi. Proboszcz parafii, ks. kanonik Jan Puzyna, podkreślił, że tak liczna obecność wiernych jest wyrazem „trwałej modlitewnej pamięci grodzieńskich katolików o tym, kto w niełatwy dla Kościoła czas większą część swojego kapłańskiego życia oddał miastu nad Niemnem”.

Homilię przygotowaną przez abp. Tadeusza Kondrusiewicza, który z powodu choroby nie mógł uczestniczyć w uroczystości, odczytał jego sekretarz ks. Paweł Ejsmont. Arcybiskup przypomniał, że ks. Michał Aranowicz urodził się w 1907 roku na terenie dzisiejszej diecezji drohiczyńskiej. Początkowo myślał o studiach medycznych, lecz słowa z Księgi Koheleta, przeczytane na jednej z wileńskich mogił — „Marność nad marnościami i wszystko marność, oprócz miłości Boga i służenia Jemu jedynemu” — skierowały go do seminarium duchownego w Wilnie.

W homilii przywołano dramatyczne wydarzenia z lat 40., kiedy ks. Aranowicz z wielkim bólem przenosił Najświętszy Sakrament z zamkniętego przez władze kościoła Zwiastowania NMP do kościoła Odnalezienia Krzyża Świętego, gdzie został wikariuszem. W 1951 roku został aresztowany i zesłany do obwodu kemerowskiego. Tam złożył Bogu obietnicę, że jeśli przeżyje, będzie pościł w każdą środę, piątek i sobotę — i, jak podkreślił arcybiskup, dotrzymał tego ślubu do końca życia.

Po powrocie do Grodna w 1954 roku ks. Aranowicz został proboszczem parafii Odnalezienia Krzyża Świętego oraz generalnym wikariuszem wileńskiej archidiecezji na terenie Grodzieńszczyzny. Przez lata celebrował Msze w grodzieńskiej farze, gdzie brakowało kapłanów, a w latach 1975–1978 był jedynym księdzem w całym Grodnie. Głęboko przeżywał fakt, że liczba duchownych dramatycznie malała. Abp Kondrusiewicz wspominał, że ks. Michał zachęcał go do wstąpienia do seminarium jeszcze wtedy, gdy przyszły metropolita pracował jako inżynier. Po latach, gdy seminarium w Grodnie zostało otwarte, ks. Aranowicz płakał z radości, widząc młodych kandydatów do kapłaństwa — bał się bowiem, że po jego śmierci w parafiach zabraknie księży.

Za swoją niezłomną postawę i oddanie Kościołowi ks. Michał Aranowicz został odznaczony przez papieża Jana Pawła II tytułami prałata papieskiego i infułata. Wspominając jego życie, abp Kondrusiewicz nazwał go „niezłomnym bojownikiem o wiarę i prawa wiernych”, człowiekiem, który „stał się symbolem wiary i jej światła w ciemności ateizmu”. W modlitwie prosił o radość życia wiecznego dla tego „gorliwego i zasłużonego kapłana”.

Znadniemna.pl na podstawie Grodnensis.by, fot.: Grodnensis.by

W grodzieńskiej parafii Odnalezienia Krzyża Świętego wierni, duchowieństwo i alumni seminarium modlili się w 35. rocznicę śmierci ks. infułata Michała Aranowicza — kapłana, który przez ponad cztery dekady był jednym z filarów życia religijnego nad Niemnem, a w najtrudniejszych latach sowieckich pozostawał jedynym katolickim księdzem

Sportowa redakcja Super Expressu, jednego z największych polskich tabloidów, opisała niezwykłą historię naszej krajanki Marii Żodzik — skoczkini wzwyż, która przeszła drogę od pracy w barze szybkiej obsługi do zdobywania medali dla Polski. Jej życiorys to opowieść o determinacji, odwadze i konsekwentnym budowaniu kariery sportowej w nowych warunkach, już poza Białorusią.

Zaczynała skromnie, pracując w gastronomii i próbując łączyć codzienne obowiązki z treningami, które nie dawały żadnej gwarancji sukcesu. W rozmowie z Super Expressem (SE) Żodzik przyznaje, że jej droga była pełna emocjonalnych zakrętów.

„Dzień przed eliminacjami płakałam chyba całą godzinę na treningu. Nie chciałam startować” — mówi wprost, odsłaniając kulisy walki z presją i własnymi słabościami przed ostatnimi Mistrzostwami Europy w Birmingham, na których zdobyła srebro.

Redakcja opisuje również moment, w którym Żodzik musiała podjąć decyzję o opuszczeniu Białorusi. To był krok, który wymagał odwagi większej niż kolejne starty. W Polsce znalazła stabilność, wsparcie i warunki, które pozwoliły jej wrócić na międzynarodowy poziom. W materiale SE podkreśla, że dopiero tutaj poczuła, iż sport może być dla niej znów źródłem radości, a nie tylko ucieczką od trudnej rzeczywistości.

Dziś Maria Żodzik reprezentuje Polskę, zdobywa medale i staje się jedną z najbardziej wyrazistych postaci młodego pokolenia lekkoatletek. Jej udział w jednej z najbardziej prestiżowych imprez w historii lekkiej atletyki — zaplanowanych na połowę września Mistrzostwach Świata Ultimate w Budapeszcie — nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, ale jeśli otrzyma zaproszenie, może stanąć do rywalizacji z absolutną światową czołówką.

Pełna relacja w Super Expressie — TUTAJ.

Znadniemna.pl na podstawie Supersport.se.pl, fot.: Super Express / supersport.se.pl

Sportowa redakcja Super Expressu, jednego z największych polskich tabloidów, opisała niezwykłą historię naszej krajanki Marii Żodzik — skoczkini wzwyż, która przeszła drogę od pracy w barze szybkiej obsługi do zdobywania medali dla Polski. Jej życiorys to opowieść o determinacji, odwadze i konsekwentnym budowaniu kariery sportowej

Termin nadsyłania prac w konkursie literackim Prezydenta RP „W imię wolności. Literackie kontynuacje świata Sergiusza Piaseckiego” zbliża się szybko — do końca naboru pozostało już mniej niż miesiąc. Uczestnicy mają czas do 30 września 2026 r., aby przesłać swoje opowiadania inspirowane twórczością autora Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy.

Konkurs kierowany jest do młodzieży w wieku 14–20 lat. Zadaniem uczestników jest stworzenie własnej kontynuacji wybranej powieści Sergiusza Piaseckiego, zachowującej klimat jego prozy i podejmującej tematy wolności, wyborów moralnych oraz odpowiedzialności.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj: Regulamin Konkursu Prezydenta RP – „W imię wolności”.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl

Termin nadsyłania prac w konkursie literackim Prezydenta RP „W imię wolności. Literackie kontynuacje świata Sergiusza Piaseckiego” zbliża się szybko — do końca naboru pozostało już mniej niż miesiąc. Uczestnicy mają czas do 30 września 2026 r., aby przesłać swoje opowiadania inspirowane twórczością autora Kochanka Wielkiej

Były więzień polityczny z Białorusi i działacz polskiej mniejszości narodowej w tym kraju opowiedział o kilku­minutowej rozmowie z papieżem Leonem XIV po środowej audiencji generalnej w Watykanie. Podkreślił, że spotkanie przyniosło mu długo oczekiwane ukojenie i stało się ważnym momentem przed powrotem na Białoruś.

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, zwolniony z więzienia pod koniec kwietnia, powiedział w rozmowie z PAP, że spotkanie z papieżem Leonem XIV było dla niego głębokim przeżyciem duchowym. Jak zaznaczył, po miesiącach napięcia i intensywnej aktywności poczuł wreszcie wewnętrzny spokój.

W trakcie rozmowy z Ojcem Świętym Poczobut prosił o błogosławieństwo dla Białorusi, swojej rodziny oraz Związku Polaków na Białorusi. Poprosił również o pobłogosławienie kopii obrazu Matki Boskiej Kongregackiej z Grodna, który – jak przypomniał – jest ważnym symbolem polskiego katolicyzmu na Białorusi. Jedną z kopii podarował papieżowi.

Poczobut przyznał, że sytuacja Polaków na Białorusi pozostaje trudna, a pełny obraz tego, co zmieniło się po jego uwolnieniu, pozna dopiero po powrocie. Wspomniał także o pracy nad książką, w której chce opowiedzieć swoją historię z ostatnich pięciu lat. Jak podkreślił, dopiero zapisanie tych doświadczeń pozwoli mu „postawić kropkę” i zamknąć ten rozdział życia.

Mówiąc o skutkach pobytu w łagrach, przyznał, że więzienie pozostawiło „zarysowania”, choć – jak zaznaczył – potrafi sobie z nimi radzić.

Znadniemna.pl na podstawie PAP, na zdjęciu: Andrzej Poczobut przekazuje papieżowi Leonowi XIV kopię obrazu Matki Boskiej Kongregackiej, źródło: screenshot wideo opublikowanego przez Polskie Radio

Były więzień polityczny z Białorusi i działacz polskiej mniejszości narodowej w tym kraju opowiedział o kilku­minutowej rozmowie z papieżem Leonem XIV po środowej audiencji generalnej w Watykanie. Podkreślił, że spotkanie przyniosło mu długo oczekiwane ukojenie i stało się ważnym momentem przed powrotem na Białoruś. Andrzej Poczobut,

Były więzień polityczny z Białorusi i działacz mniejszości polskiej w tym kraju odbył krótką rozmowę z Ojcem Świętym po środowej audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. Papież Leon XIV zainteresował się jego losem oraz sytuacją represjonowanych na Białorusi.

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, uwolniony w kwietniu po ponad pięciu latach więzienia, uczestniczył w audiencji generalnej papieża Leona XIV na Placu Świętego Piotra. Po zakończeniu spotkania z wiernymi podszedł do Ojca Świętego i odbył z nim krótką rozmowę. Według relacji mediów papież okazał wyraźne zainteresowanie losem byłego więźnia politycznego oraz sytuacją osób represjonowanych przez reżim w Mińsku.

Wizyta Poczobuta w Watykanie obejmowała również spotkania z przedstawicielami polskiej dyplomacji, w tym z ambasadorem Adamem Kwiatkowskim, który kończy swoją misję przy Stolicy Apostolskiej. Zaplanowane są także rozmowy z arcybiskupem Paulem Richardem Gallagherem, sekretarzem ds. relacji z państwami. Polskie przedstawicielstwo określiło obecność Poczobuta jako „zaszczyt” i podkreśliło jej symboliczne znaczenie dla międzynarodowych działań na rzecz praw człowieka na Białorusi.

Spotkanie z papieżem Leonem XIV wpisuje się w szerszy kontekst wsparcia dla więźniów politycznych z Białorusi — w maju tego roku Ojciec Święty przyjął również Alesia Bialackiego, laureata Pokojowej Nagrody Nobla.

Znadniemna.pl na podstawie TVP Info, na zdjęciu tytułowym: Papież Leon XIV przemawia podczas Audiencji Generalnej na Placu Świętego Piotra, fot.: @Vatican Media

Były więzień polityczny z Białorusi i działacz mniejszości polskiej w tym kraju odbył krótką rozmowę z Ojcem Świętym po środowej audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. Papież Leon XIV zainteresował się jego losem oraz sytuacją represjonowanych na Białorusi. Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na

Majątek ks. Henryka Okołotowicza, wieloletniego proboszcza parafii św. Józefa w Wołożynie, skazanego w procesie politycznym i zmuszonego do opuszczenia Białorusi, jest systematycznie przejmowany i wyprzedawany przez państwo. Najnowszym elementem tej wyprzedaży jest Volkswagen Transporter z 2007 roku, zajęty przez komornika i wystawiony na aukcję za 16 860 rubli. To kolejny etap działań, które rozpoczęły się jeszcze w czasie uwięzienia duchownego, a po jego wyjeździe do Watykanu przybrały formę pełnej likwidacji własności księdza.

Samochód, który trafił na platformę aukcyjną „BiełJurObiespieczenije”, nie jest pierwszym pojazdem należącym do duchownego, jaki pojawia się na aukcji. Wcześniej władze próbowały sprzedać inne auta, również objęte zajęciem. Jeszcze większe poruszenie wywołała sprzedaż zabytkowych ikon, które stanowiły część prywatnego zbioru księdza. Przedmioty o charakterze sakralnym, mające wartość religijną i historyczną, trafiły do jedynego uczestnika licytacji. W środowisku katolickim odebrano to jako szczególnie dotkliwy akt represji, wymierzony nie tylko w osobę duchownego, ale również w symbole wiary.

Władze próbowały także sprzedać działkę należącą do Okołotowicza w rejonie baranowickim. Trzy kolejne aukcje zakończyły się brakiem chętnych, co zgodnie z obowiązującymi procedurami oznacza, że nieruchomość może zostać przejęta przez państwo. Mechanizm ten, stosowany wobec osób uznanych za „winnych szkód wobec państwa”, jest jednym z narzędzi wykorzystywanych w ostatnich latach w sprawach o podłożu politycznym.

Władze próbowały także sprzedać działkę należącą do Okołotowicza w rejonie baranowickim. Trzy kolejne aukcje zakończyły się brakiem chętnych, co zgodnie z obowiązującymi procedurami oznacza, że nieruchomość może zostać przejęta przez państwo. Mechanizm ten, stosowany wobec osób uznanych za „winnych szkód wobec państwa”, jest jednym z narzędzi wykorzystywanych w ostatnich latach w sprawach o podłożu politycznym.

W tle tych działań pozostają sankcje finansowe, które nałożono na księdza w ramach postępowania karnego. Ks. Okołotowicz został obciążony obowiązkiem zapłaty rzekomej szkody w wysokości 1,7 mln rubli, co odpowiada około 500 tysiącom euro. To jedna z najwyższych sankcji finansowych nałożonych na duchownego w ostatnich latach na Białorusi. Kwota ta jest całkowicie nieosiągalna dla księdza, co w praktyce oznacza pełną konfiskatę jego majątku. W ramach spłaty zadłużenia sprzedano już jego prywatny, dwudziestoletni samochód marki Volkswagen, a kolejne elementy własności trafiają na aukcje lub są przygotowywane do przejęcia przez państwo. Rodzinny dom duchownego na razie nie został wystawiony na licytację, ale w świetle obowiązujących procedur może to nastąpić w każdej chwili.

Ks. Henryk Okołotowicz został skazany na 11 lat kolonii karnej w procesie, który obserwatorzy międzynarodowi uznali za motywowany politycznie. W listopadzie 2025 roku ogłoszono jego „ułaskawienie”, po czym natychmiast wywieziono go z kolonii i skierowano do Rzymu. Od tego czasu przebywa w Watykanie, gdzie znalazł schronienie, ale nie ma możliwości powrotu na Białoruś ani obrony swoich praw majątkowych. Tymczasem aparat państwowy kontynuuje działania wymierzone w jego własność, traktując ją jako element „zaspokojenia roszczeń” wynikających z wyroku.

Wyprzedaż samochodów, sprzedaż ikon, próby zbycia działki i obecne wystawienie Transportera tworzą obraz konsekwentnego demontażu majątku duchownego, który stał się celem represji. Pod nieobecność księdza na Białorusi jego własność jest likwidowana krok po kroku, a działania władz pokazują, że sankcje wobec niego nie zakończyły się wraz z opuszczeniem kolonii karnej, lecz trwają w formie ekonomicznego uderzenia w jego dorobek i pamięć o jego działalności.

Znadniemna.pl na podstawie Chrześcijańska Wizja, na zdjęciu: wystawiony na aukcję przez komornika Volkswagen Transporter z 2007 roku, będący własnością ks. Henryka Okołotowicza, fot.: e-auction.by

Majątek ks. Henryka Okołotowicza, wieloletniego proboszcza parafii św. Józefa w Wołożynie, skazanego w procesie politycznym i zmuszonego do opuszczenia Białorusi, jest systematycznie przejmowany i wyprzedawany przez państwo. Najnowszym elementem tej wyprzedaży jest Volkswagen Transporter z 2007 roku, zajęty przez komornika i wystawiony na aukcję za

O 4:45, w godzinie symbolicznie nawiązującej do pierwszych strzałów oddanych przez niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein”, na Westerplatte rozpoczęły się uroczystości upamiętniające 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W miejscu, gdzie 1 września 1939 roku padły pierwsze strzały największego konfliktu XX wieku, zabrzmiały syreny alarmowe i odtworzono moment rozpoczęcia ataku na Wojskową Składnicę Tranzytową.

W porannych obchodach uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwowych – prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak‑Kamysz. Obecni byli także kombatanci, żołnierze, harcerze i mieszkańcy, którzy co roku gromadzą się na Westerplatte, by oddać hołd obrońcom Składnicy i przypomnieć o znaczeniu tego miejsca w polskiej pamięci historycznej.

Uroczystości rozpoczęły się wcześniej, o 4:15, od złożenia wieńca na Cmentarzu Żołnierzy Wojska Polskiego. Następnie na Westerplatte podniesiono biało‑czerwoną flagę, zapalono Znicz Pokoju i odczytano Apel Pamięci. W wystąpieniach przedstawicieli władz powracały wątki odpowiedzialności za wybuch wojny, konieczności wzmacniania bezpieczeństwa państwa oraz solidarności z Ukrainą, która dziś mierzy się z agresją rosyjską.

Prezydent Karol Nawrocki przypomniał o symbolicznym znaczeniu Westerplatte jako miejsca polskiego oporu i wezwał Niemcy do rozwiązania kwestii reparacji wojennych. Premier Donald Tusk podkreślił, że to właśnie tu rozpoczęła się jedna z największych tragedii w dziejach świata, wskazując na odpowiedzialność hitlerowskich Niemiec i Związku Sowieckiego. Wicepremier Władysław Kosiniak‑Kamysz zwrócił uwagę, że współczesne państwo nie może opierać bezpieczeństwa wyłącznie na odwadze żołnierzy, lecz musi konsekwentnie budować odporność i siłę obronną.

Agresja Niemiec na Polskę – początek globalnego konfliktu

1 września 1939 roku wojska niemieckie zaatakowały Polskę, rozpoczynając II wojnę światową. Uderzenie było elementem starannie przygotowanej strategii Adolfa Hitlera, który liczył na szybkie zwycięstwo i brak zdecydowanej reakcji ze strony państw zachodnich. Wehrmacht zastosował taktykę wojny błyskawicznej, łącząc natarcia wojsk pancernych, lotnictwa i piechoty. Już pierwszego dnia zbombardowano m.in. Wieluń, co stało się jednym z symboli terroru wobec ludności cywilnej.

Choć Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę 3 września, nie podjęły działań ofensywnych, co pozwoliło Niemcom kontynuować szybkie natarcie. Polska stawiała opór w wielu miejscach – od Westerplatte, przez Wiznę, po Hel – jednak przewaga militarna agresora była ogromna. 17 września sytuację Polski pogorszył atak Związku Sowieckiego, który wkroczył na wschodnie tereny Rzeczypospolitej, realizując ustalenia tajnego protokołu paktu Ribbentrop–Mołotow.

Westerplatte stało się jednym z najważniejszych symboli września 1939 roku – miejscem, gdzie garstka żołnierzy przez siedem dni odpierała ataki znacznie silniejszego przeciwnika. Dzisiejsze uroczystości przypominają o ich odwadze, a także o konieczności pielęgnowania pamięci o wydarzeniach, które zapoczątkowały największy konflikt w historii świata.

Znadniemna.pl na podstawie Zawszepomorze.pl, fot.:Facebook.com/Muzeum.II.Wojny.Swiatowej

O 4:45, w godzinie symbolicznie nawiązującej do pierwszych strzałów oddanych przez niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein”, na Westerplatte rozpoczęły się uroczystości upamiętniające 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W miejscu, gdzie 1 września 1939 roku padły pierwsze strzały największego konfliktu XX wieku, zabrzmiały syreny alarmowe i odtworzono

Nasza krajanka Krystyna Cimanouska uzyskała podczas Memoriału Zbigniewa Ludwichowskiego w Olsztynie znakomity czas 16.81 na dystansie 150 metrów – najlepszy wynik w historii polskich sprinterek na tym niestandardowym odcinku. W tym samym mityngu wygrała również bieg na klasyczne 100 metrów, potwierdzając wysoką dyspozycję przed wrześniowymi Mistrzostwami Świata Ultimate w Budapeszcie oraz kolejnymi startami reprezentacyjnej sztafety 4×100 metrów.

Cimanouska od początku sezonu jest kluczową postacią polskiej sztafety, a jej mocna pierwsza zmiana stanowiła jeden z filarów zdobycia brązowego medalu Mistrzostw Europy. Wynik z Olsztyna potwierdza, że jej szybkość i wytrzymałość szybkościowa są na poziomie pozwalającym myśleć o kolejnych wysokich rezultatach – zarówno indywidualnie, jak i w drużynie. Dystans 150 metrów, choć nieoficjalny, jest jednym z najważniejszych testów formy sprinterów, bo pokazuje zarówno dynamikę startową, jak i utrzymanie prędkości w końcówce biegu. Cimanouska zaprezentowała oba te elementy na poziomie europejskiej czołówki.

Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja Cimanouskiej była daleka od komfortowej. Po zmianie barw narodowych i rozpoczęciu kariery w Polsce sprinterka mierzyła się z trudnościami finansowymi, które utrudniały jej przygotowania do sezonu. Koszty treningów, wyjazdów, rehabilitacji i sprzętu były znaczące, a zawodniczka nie miała wówczas stabilnego wsparcia instytucjonalnego.

Przełom nastąpił po zdobyciu brązowego medalu Mistrzostw Europy w sztafecie 4×100 metrów, gdzie Cimanouska odegrała kluczową rolę na pierwszej zmianie. Sukces reprezentacji przełożył się na realną poprawę jej sytuacji – pojawiło się pełne finansowanie przygotowań, zapewniono jej stabilne warunki treningowe, a także wsparcie umożliwiające spokojne planowanie startów międzynarodowych. Dzięki temu sprinterka mogła w pełni skupić się na pracy sportowej, co widać dziś w jej wynikach.

Rekordowy bieg na 150 metrów jest więc nie tylko dowodem świetnej formy, lecz także symbolem drogi, którą przeszła: od niepewności i walki o podstawowe warunki treningowe do stabilizacji i możliwości pełnego wykorzystania swojego potencjału. Cimanouska wchodzi we wrzesień jako jedna z najlepiej przygotowanych polskich sprinterek, gotowa do rywalizacji na najwyższym poziomie – zarówno w MŚ Ultimate w Budapeszcie, jak i w kolejnych startach reprezentacyjnej sztafety 4×100 metrów.

Znadniemna.pl na podstawie Lekkoatletyka Polska i Światowa, fot.: facebook.com

Nasza krajanka Krystyna Cimanouska uzyskała podczas Memoriału Zbigniewa Ludwichowskiego w Olsztynie znakomity czas 16.81 na dystansie 150 metrów – najlepszy wynik w historii polskich sprinterek na tym niestandardowym odcinku. W tym samym mityngu wygrała również bieg na klasyczne 100 metrów, potwierdzając wysoką dyspozycję przed wrześniowymi

Przejdź do treści