HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Do 22 marca br. został przedłużony termin nadsyłania prac na XVII Międzynarodowy Konkurs „Być Polakiem”, skierowany do młodych Polaków, uczących się języka polskiego poza granicami kraju.

Drodzy Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie,

zbliża się końcowy termin składanie prac w konkursie „Być Polakiem”. Wszystkim, którzy już to zrobili dziękuję, bo przecież, aby przygotować pracę konkursową, trzeba wyszukać wiele informacji, przemyśleć koncepcję pracy i dopiero wtedy można przystąpić do rysowania, pisania, czy kręcenia filmu. To zwykle duży wysiłek, ale pomaga stać się świadomym „ambasadorem” polskich spraw. Autorzy prac konkursowych mają dużą szansę na spotkanie z Polską, ponieważ znaczna grupa uczestników zostaje wyróżniona i zaproszona do odwiedzin ojczyzny przodków.

Otrzymaliśmy jednak listy od nauczycieli, że niemieccy uczniowie przez ostatnie dwa tygodnie przebywali na wakacjach zimowych i dopiero 14 marca wracają na zajęcia do szkół polskich. Zagapili się, nie przygotowali jeszcze prac, a bardzo chcieliby to zrobić. No cóż, nie jest to wygodne dla jurorów ale dajmy szansę spóźnialskim. Do 22 marca możecie przesłać prace z nadzieją, że to właśnie wy otrzymacie w nagrodę złotą złotówkę.

Tegoroczną XVII edycję Konkursu uświetnimy polską złotówką, w stulecie jej oficjalnego wprowadzenia do obiegu w młodym, niepodległym państwie polskim. Reforma monetarna przeprowadzana w latach 1924 – 1926 przez ministra Władysława Grabskiego jest wydarzeniem zbyt mało znanym a ogromnie ważnym dla państwa, budującego jedność po latach zaborów. Rosyjski rubel i niemiecka marka nie chciały ustąpić miejsca polskiej złotówce. Ludność też protestowała, obawiając się niekorzystnego efektu finansowego dla gospodarstw rodzinnych. Minister Grabski, wybitny ekonomista, nie bez trudu wprowadził złotówkę, jako pieniądz do obrotu gospodarczego w całej Polsce i odniósł sukces.

Dla upamiętnienia tego wydarzenia i zapoznania uczestników z pozytywnymi efektami trudnej reformy Grabskiego postanowiliśmy zaprosić wszystkich wyróżnionych, którzy przyjadą do Polski do Muzeum Pieniądza w Narodowym Banku Polskim. Laureaci najwyżej ocenionych przez Jury prac konkursowych otrzymają podczas Gali nagrodą specjalną – replikę polskiej złotówki, pozłacanej i bardzo pięknej. To będzie wyraz najwyższego uznania dla Was ale także dla rodziców i nauczycieli, którzy byli troskliwymi opiekunami i wsparciem dla Was podczas przygotowywania prac konkursowych.

Marek Machała
Koordynator Generalny Konkursu „Być Polakiem”

Więcej o XVII edycji Konkursu przeczytasz TUTAJ

 Znadniemna.pl na podstawie bycpolakiem.pl

Do 22 marca br. został przedłużony termin nadsyłania prac na XVII Międzynarodowy Konkurs „Być Polakiem”, skierowany do młodych Polaków, uczących się języka polskiego poza granicami kraju. Drodzy Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie, zbliża się końcowy termin składanie prac w konkursie „Być Polakiem". Wszystkim, którzy już to zrobili dziękuję, bo

Międzynarodowy Trybunał Karny rozpoczął oficjalne śledztwo dotyczące zbrodni przeciwko ludzkości popełnianych przez białoruskie władze od 2020 roku. Postępowanie ruszyło na wniosek Litwy, która jako państwo‑strona Statutu Rzymskiego zwróciła się do Hagi o zbadanie działań reżimu  Łukaszenki i wskazała, że część elementów tych zbrodni miała miejsce na jej terytorium.

Decyzja Trybunału jest efektem wielomiesięcznej analizy materiałów przekazanych przez Litwę, która od początku protestów w 2020 roku dokumentowała działania białoruskich służb i przyjmowała osoby uciekające przed represjami. To właśnie litewski wniosek otworzył drogę do wszczęcia śledztwa, ponieważ umożliwił Trybunałowi objęcie jurysdykcją czynów, których elementy — zwłaszcza przymusowe wypędzenia i działania aparatu bezpieczeństwa — rozgrywały się na terytorium państwa będącego stroną Statutu Rzymskiego.

W komunikacie Biura Prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) podkreślono, że represje wobec przeciwników politycznych były prowadzone zgodnie z polityką państwową i za aprobatą przedstawicieli najwyższych szczebli białoruskiej władzy. To jedno z najmocniejszych sformułowań, jakie może pojawić się na tym etapie postępowania, sugerujące, że śledztwo obejmie nie tylko funkcjonariuszy aparatu siłowego, lecz także osoby odpowiedzialne za wydawanie i zatwierdzanie rozkazów. W przyszłości może to oznaczać międzynarodowe nakazy aresztowania, które ograniczą swobodę podróżowania i kontakty dyplomatyczne osób objętych postępowaniem.

Decyzję MTK natychmiast skomentowali białoruscy opozycjoniści. Swiatłana Cichanouska, liderka Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, podkreśliła, że

wita decyzję Międzynarodowego Trybunału Karnego o rozpoczęciu śledztwa przeciwko reżimowi Łukaszenki za zbrodnie przeciwko ludzkości. Przez działania reżimu ucierpiały i nadal cierpią setki tysięcy Białorusinów, a polityka Łukaszenki stwarza zagrożenia także dla sąsiadów Białorusi”.

Zastępca Cichanouskiej – Paweł Łatuszka, dodał, że decyzja MTK oznacza, iż Łukaszenka może zostać objęty międzynarodowym listem gończym — co byłoby bezprecedensowym krokiem wobec urzędującego przywódcy państwa w Europie.

Litwa, inicjując sprawę, zyskała formalne potwierdzenie, że jej działania były zasadne i oparte na solidnych podstawach prawnych. Teraz stanie się jednym z kluczowych partnerów Trybunału — zarówno w zakresie przekazywania materiałów dowodowych, jak i ochrony świadków. Decyzja MTK wzmacnia jej pozycję w regionie i potwierdza, że zarzuty kierowane pod adresem Mińska mają charakter nie tylko polityczny, lecz przede wszystkim prawny.

Śledztwo nie ma ograniczenia czasowego i obejmie zarówno wydarzenia z 2020 roku, jak i późniejsze działania władz białoruskich. Trybunał podkreśla, że nadal przyjmuje nowe materiały dowodowe, w tym zeznania ofiar i świadków. Dla białoruskiego reżimu oznacza to rosnącą presję międzynarodową i realne ryzyko odpowiedzialności karnej, a dla ofiar — szansę na dochodzenie sprawiedliwości po latach bezkarności.

Znadniemna.pl na podstawie Międzynarodowy Trybunał Karny

Międzynarodowy Trybunał Karny rozpoczął oficjalne śledztwo dotyczące zbrodni przeciwko ludzkości popełnianych przez białoruskie władze od 2020 roku. Postępowanie ruszyło na wniosek Litwy, która jako państwo‑strona Statutu Rzymskiego zwróciła się do Hagi o zbadanie działań reżimu  Łukaszenki i wskazała, że część elementów tych zbrodni miała miejsce

W 175. rocznicę śmierci autora „Szlachcica Zawalni” wspominamy twórcę, który jako jeden z pierwszych nadał kulturze Ziemi Połockiej i Inflant Polskich własny, rozpoznawalny głos literacki.

Pochodzenie i młodość na styku kultur

Jan Barszczewski urodził się w Morohach (Moruchach), „we wsi nad jeziorem Nieszczerda w dawnym woj. połockim” (obecnie w rejonie rossońskim obwodu witebskiego) — jak podaje jedno ze źródeł — w rodzinie greckokatolickiego kapłana. W literaturze pojawiają się różne daty jego narodzin: 1790, 1791, 1794, a nawet 1797. Rozbieżności te nie są przypadkowe: w rodzinnej wsi Barszczewskich żyły zarówno rodziny szlacheckie, jak i unickich duchownych o tym samym nazwisku, a sam Barszczewski w młodości określał ojca jako szlachcica, co mogło wynikać z konwencji środowiskowej lub chęci uniknięcia drwin rówieśników. Akt zgonu poety informuje jednak, że nie miał pochodzenia szlacheckiego.

Wychowany na styku polskiej tradycji szlacheckiej i białoruskiego folkloru, od początku nosił w sobie podwójne dziedzictwo. W połockim kolegium jezuitów zdobył znakomite wykształcenie klasyczne — „doskonałą znajomość łaciny, greki, poetyki, literatury klasycznej i retoryki”. Już jako uczeń zasłynął jako mówca i poeta, a białoruskie źródła podkreślają, że „набыў вядомасць чытальніка і вершапісца”. W młodości pisał humorystyczne wiersze po białorusku, m.in.: „Рабункi мужыкоў” („Rabunki chłopów” ), a także utwory, które później stały się pieśniami ludowymi — „Дзеванька” („Dziewczyna”) i „Гарэліца” („Gorzałka”).

Droga do literatury: Ziemia Połocka, Inflanty i Petersburg

Po ukończeniu nauki pracował jako guwerner i nauczyciel w rodzinnych stronach, wędrując po Ziemi Połockiej i Inflantach Polskich. W tym czasie „obserwował zwyczaje polskiej szlachty i ludu białoruskiego”, gromadząc opowieści, które później przetworzył literacko. W latach 20. XIX wieku przeniósł się do Petersburga, gdzie utrzymywał się z prywatnego nauczania, wykładał języki klasyczne, prowadził wypożyczalnię zakazanych polskich książek i wprowadzał młodych Polaków do salonów arystokratycznych. Tam poznał Adama Mickiewicza, który po przeczytaniu jego wierszy „pochwalił go jako poetę”, oraz Tarasa Szewczenkę.

W latach 1840–1844 Barszczewski redagował wydawany po polsku rocznik literacki „Niezabudka”, który miał być forum dla twórców z północno‑wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej. Jego ambicją było — jak podaje źródło — „ukształtowanie w literaturze polskiej nowej regionalnej szkoły literackiej: białoruskiej czy połockiej”. Rocznik stał się jednym z najważniejszych narzędzi jego programu literackiego, opartego na pamięci, regionalizmie i romantycznej duchowości.

„Szlachcic Zawalnia” i ostatnie lata w Cudnowie

Najważniejszym dziełem Barszczewskiego pozostaje „Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach” (1844–1846). To cykl czternastu opowieści, które — jak czytamy w dokumencie — zostały ukształtowane tak, aby wyrazić „ideę powołania następnej regionalnej odmiany polskiego romantyzmu: północno‑wschodniej, białoruskiej, połockiej”. Fantastyka, cudowność i ludowe podania nie są tu celem samym w sobie. Barszczewski nie był folklorystą, lecz — jak pisał Podbereski — „przejawiaczem ich w sztuce”. W jego rękach fantastyka staje się narzędziem refleksji nad moralnością, losem człowieka i duchowym pejzażem regionu.

W 1847 roku, na zaproszenie Rzewuskich, Barszczewski przeniósł się do Cudnowa na Wołyniu. Tam spędził ostatnie lata życia, otoczony opieką i przyjaźnią miejscowego środowiska. Chorował długo i ciężko. Zmarł 12 marca (28 lutego według starego stylu) 1851 roku i został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Dopiero w 2019 roku odnaleziono jego tablicę nagrobną. Widnieje na niej polskojęzyczna inskrypcja: „Żył cnotliwie lat 70”. Odkrycie to wzbudziło zainteresowanie badaczy, ponieważ wcześniejsze źródła — zarówno polskie, jak i białoruskie — podawały, że urodził się około 1790–1794 roku, co dawałoby mu w chwili śmierci około 56–61 lat. Najprawdopodobniej mamy więc do czynienia z typową dla XIX wieku sytuacją: nagrobek wykonano później, a wiek wpisano orientacyjnie, bez dostępu do dokumentów metrykalnych.

Odnaleziona w 2019 roku na cmentarzu w Cudnowie nagrobna tablica Jana Barszczewskiego, fot.: Svaboda.org/Чуднів newsWspółczesna historiografia pozostaje przy dacie urodzenia około 1790–1791 roku, zgodnej z zapisami z Połocka i relacjami współczesnych Barszczewskiemu. Napis na tablicy pozostaje jednak fascynującym świadectwem pamięci lokalnej — pamięci, która, jak w jego własnych opowieściach, bywa równie poetycka, co nieprecyzyjna.

Dziedzictwo dwóch literatur

Dziś Barszczewski jest uznawany za pisarza dwóch literatur — polskiej i białoruskiej. Białoruskie źródła określają go jako „адзін з заснавальнікаў новай беларускай літаратуры” (jeden z prekursorów nowoczesnej literatury białoruskiej), a polskie podkreślają, że sam autor „białoruskość rozumiał jako literacką odmianę romantycznego regionalizmu w literaturze polskiej”. Pewne jest jedno: twórczość Jana Barszczewskiego stała się inspiracją zarówno dla rodzącej się literatury białoruskiej, jak i dla badaczy polskiego romantyzmu.

W rocznicę jego śmierci warto przypomnieć, że Barszczewski nie tylko pisał o swoim świecie — on go współtworzył. Dzięki niemu Ziemia Połocka i Inflanty Polskie zyskały własny literacki głos, a romantyzm polski — nową, północno‑wschodnią barwę, której nie sposób pomylić z żadną inną.

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna.pl, na zdjęciu: portret Jana Barszczewskiego autorstwa Rudolfa Żukowskiego, fot.: Wikipedia

W 175. rocznicę śmierci autora „Szlachcica Zawalni” wspominamy twórcę, który jako jeden z pierwszych nadał kulturze Ziemi Połockiej i Inflant Polskich własny, rozpoznawalny głos literacki. Pochodzenie i młodość na styku kultur Jan Barszczewski urodził się w Morohach (Moruchach), „we wsi nad jeziorem Nieszczerda w dawnym woj. połockim”

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Mińsku poinformowała o zmianie organizacji przyjmowania wniosków dotyczących Karty Polaka. Od teraz wszystkie sprawy — w tym przedłużenie ważności, wydanie duplikatu oraz aktualizacja danych — będą obsługiwane wyłącznie po wcześniejszej rejestracji mailowej. Jednocześnie przypomina się, że sprawy związane z Kartą Polaka można załatwić także w urzędach wojewódzkich w Polsce.

Wydział Konsularny i Polonii Ambasady RP w Mińsku ogłosił zmianę zasad obsługi spraw dotyczących Karty Polaka.

Od marca 2026 roku wnioski dotyczące:

  • przedłużenia ważności Karty Polaka,
  • wydania duplikatu,
  • wydania nowej Karty Polaka w związku ze zmianą danych osobowych,

są przyjmowane wyłącznie po wcześniejszym zgłoszeniu mailowym.

Jak umówić wizytę w Mińsku?

Aby zarejestrować się na wizytę, należy wysłać wiadomość na adres: [email protected]

W zgłoszeniu trzeba podać:

  • imię i nazwisko,
  • datę urodzenia,
  • adres zameldowania w okręgu konsularnym,
  • datę ważności posiadanej Karty Polaka,
  • rodzaj sprawy, którą chce się załatwić.

Wizytę można odbyć wyłącznie po otrzymaniu potwierdzenia terminu.

Ważne informacje organizacyjne

  • Liczba terminów jest ograniczona.
  • Zgłoszenia są rozpatrywane według kolejności wpływu.
  • Brak kompletu danych może opóźnić rejestrację.
  • Bez potwierdzenia wizyty nie ma możliwości wejścia do konsulatu.

Możliwość złożenia wniosku w Polsce

Ambasada przypomina, że wszystkie sprawy dotyczące Karty Polaka można załatwić również w Polsce, w dowolnym urzędzie wojewódzkim.

Dotyczy to zarówno:

  • przedłużenia ważności,
  • wydania duplikatu,
  • wymiany dokumentu,
  • jak i złożenia wniosku po raz pierwszy.

To ważna informacja dla osób, które planują wyjazd do Polski lub przebywają tam czasowo — w takim przypadku nie trzeba umawiać wizyty w Mińsku.

Znadniemna.pl na podstawie Gov.pl

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Mińsku poinformowała o zmianie organizacji przyjmowania wniosków dotyczących Karty Polaka. Od teraz wszystkie sprawy — w tym przedłużenie ważności, wydanie duplikatu oraz aktualizacja danych — będą obsługiwane wyłącznie po wcześniejszej rejestracji mailowej. Jednocześnie przypomina się, że sprawy związane z Kartą Polaka

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 roku świadczenie „800+” otrzymywało w Polsce 23,4 tysiąca dzieci, które wyemigrowały z Białorusi ze swoimi rodzicami, bądź zostały urodzone w rodzinach białoruskich obywateli, ukrywających się w Polsce przed represjami reżimu Łukaszenki. Łączna kwota wypłat za 2025 rok sięgnęła 233,8 mln zł.

Według informacji cytowanych przez polskie media, na koniec 2025 roku świadczenie „800+” pobierało 23,4 tys. dzieci obywateli Białorusi mieszkających w Polsce. To druga co do wielkości grupa cudzoziemców korzystających z programu. Na pierwszym miejscu pozostają obywatele Ukrainy — świadczenie otrzymywało 262,8 tys. ukraińskich dzieci, choć ich liczba w ciągu roku spadła o 7,6%.

Wśród kolejnych narodowości pobierających świadczenie znalazły się dzieci obywateli Rumunii (5,8 tys.), Rosji (3,7 tys.) i Wietnamu (2,5 tys.). Łącznie program obejmował 325,3 tys. dzieci nieposiadających polskiego obywatelstwa.

Choć liczba białoruskich dzieci objętych świadczeniem nie zmieniła się w porównaniu z rokiem poprzednim, suma wypłat spadła o około 1 mln zł.

Od 2026 roku obowiązują bowiem nowe zasady przyznawania świadczenia „800+” cudzoziemcom. Rodzice muszą wykazać aktywność na rynku pracy — co najmniej jeden z nich musi pracować lub prowadzić działalność gospodarczą i podlegać ubezpieczeniom emerytalno‑rentowym od podstawy wynoszącej minimum 50% płacy minimalnej (obecnie 2403 zł brutto). Świadczenie zachowają również osoby objęte zabezpieczeniem społecznym z innych tytułów, m.in. bezrobotni, rodzice na zasiłkach macierzyńskich, osoby pobierające renty czy uczestnicy programów integracyjnych.

Nowym warunkiem jest także obowiązek uczęszczania dziecka w wieku szkolnym do polskiej szkoły, bądź przedszkola.

Znadniemna.pl na podstawie Salon24.pl, zdjęcie ilustracyjne, fot.: Ben Wicks/Unsplash.com

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 roku świadczenie „800+” otrzymywało w Polsce 23,4 tysiąca dzieci, które wyemigrowały z Białorusi ze swoimi rodzicami, bądź zostały urodzone w rodzinach białoruskich obywateli, ukrywających się w Polsce przed represjami reżimu Łukaszenki. Łączna kwota wypłat za 2025

Prof. Victor Ambros, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny z 2024 roku, rozpoczął wizytę w Polsce i oficjalnie potwierdził, że ubiega się o polskie obywatelstwo.

Profesor Ambros spotkał się w poniedziałek, 9 marca, w Kancelarii Premiera z Donaldem Tuskiem, inaugurując kilkudniowy pobyt w Polsce.

Podczas rozmowy z szefem rządu noblista opowiedział o swojej, głęboko zakorzenionej w polsko białoruskim pograniczu, rodzinnej historii, którą opisywaliśmy w październiku 2024 roku.

Ojciec Victora – Longin Ambros, urodzony w 1923 roku we wsi Dordziszki na Oszmiańszczyźnie, przeszedł dramatyczną drogę od osieroconego dziecka, przez robotnika przymusowego w III Rzeszy, po tłumacza w armii USA i amerykańskiego spadochroniarza z ponad setką skoków na koncie.

Po wojnie Longin Ambros wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie w 1953 roku otrzymał obywatelstwo. Prowadził farmę mleczarską w Wisconsin, a później warsztat stolarski i sklep meblowy. Zmarł w 2014 roku, pozostawiając po sobie historię niezwykłej determinacji i pracowitości.

Prof. Victor Ambros, który dorastał na rodzinnej farmie w Vermont, wielokrotnie podkreślał, jak silnie czuje więź z polskim dziedzictwem. W wywiadzie dla „Journal of Cell Biology” wspominał dzieciństwo „pośród krów i świń”, a także opowiadał o rodzicach, którzy po wojnie budowali swoje życie od nowa.

W 2024 roku Ambros – wspólnie z Garym Ruvkunem – otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie mikroRNA i jego fundamentalnej roli w regulacji genów. Od ubiegłego roku prof. Ambros jest przewodniczącym Rady Naukowej IMol – Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych, działającego w strukturach Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN.

Jego starania o polskie obywatelstwo mają wymiar symboliczny i osobisty. To powrót do korzeni, ale także wyraz uznania dla polskiej nauki, z którą od lat współpracuje. W najbliższych dniach noblista spotka się z przedstawicielami środowiska naukowego oraz odwiedzi miejsca związane z historią swojej rodziny.

Znadniemna.pl na podstawie strony Forum Akademickie na Facebooku, fot.: facebook.com/ForumAkademickie

Prof. Victor Ambros, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny z 2024 roku, rozpoczął wizytę w Polsce i oficjalnie potwierdził, że ubiega się o polskie obywatelstwo. Profesor Ambros spotkał się w poniedziałek, 9 marca, w Kancelarii Premiera z Donaldem Tuskiem, inaugurując kilkudniowy pobyt w Polsce. Podczas rozmowy z

Specjalny wysłannik Białego Domu John Cole ma przybyć do Mińska w przyszłym tygodniu – donosi dobrze poinformowany portal Delfi.lt. Jego wizyty w 2025 roku dwukrotnie poprzedzały masowe zwolnienia więźniów politycznych, dlatego w Mińsku i poza nim rosną oczekiwania, że także tym razem może dojść do ważnych decyzji reżimu.

18 marca Cole najpierw pojawi się w Wilnie, a następnie uda się do Mińska i. Poprzednie wizyty amerykańskiego wysłannika w stolicy Białorusi miały wyraźny wpływ na sytuację represjonowanych: po jego przybyciu do Mińska 11 września oraz 13 grudnia zwolniono duże grupy więźniów politycznych.

W ostatniej, liczącej 123 osoby grupie, znaleźli się m.in. . szef i założyciel Centrum Praw Człowieka „Wiasna”, laureat Pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki oraz jego współpracownik Uładzimir Łabkowicz. Wśród wywiezionych z Białorusi byli także Maria Kalesnikawa – symbol protestów z 2020 roku – oraz Wiktar Babaryka, były kandydat na prezydenta.

Wciąż jednak nie odzyskał wolności Andrzej Poczobut, na co liczono szczególnie po tym, jak Polska zdecydowała się na daleko idące ustępstwa, otwierając wszystkie przejścia graniczne z Białorusią, zamknięte wcześniej w reakcji na kryzys migracyjny i surowy wyrok dla działacza ZPB. Za dwa tygodnie minie pięć lat od jego uwięzienia. Wiele osób ma nadzieję, że misja Johna Cole’a zakończy się tym razem także jego uwolnieniem – i nie tylko jego.

Według danych Centrum Praw Człowieka „Wiasna” w białoruskich więzieniach przebywa obecnie co najmniej 1139 więźniów politycznych.

Znadniemna.pl na podstawie Kresy24.pl / Delfi.lt, na zdjęciach: Andrzej Poczobut i John Cole. Fot: Kolaż Kresy24.pl/Sb.by/belta.by

Specjalny wysłannik Białego Domu John Cole ma przybyć do Mińska w przyszłym tygodniu – donosi dobrze poinformowany portal Delfi.lt. Jego wizyty w 2025 roku dwukrotnie poprzedzały masowe zwolnienia więźniów politycznych, dlatego w Mińsku i poza nim rosną oczekiwania, że także tym razem może dojść do

Po latach bezskutecznych starań kapucyni na Białorusi wreszcie doczekali się oficjalnej rejestracji swojej wspólnoty zakonnej. Decyzję władz ogłoszono 3 marca, gdy przedstawiciel państwowego urzędu wręczył dokument potwierdzający powstanie religijnej organizacji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. To pierwszy taki przypadek w historii białoruskich kapucynów.

Przedstawiciel urzędu Pełnomocnika ds. religii i narodowości Siergiej Gierasimienia wręcza bratu Olegowi Shendzie OFMCap, przełożonemu generalnemu, Świadectwo o państwowej rejestracji organizacji religijnej »Rzymskokatolicka wspólnota zakonna ‹Zakon Braci Mniejszych Kapucynów›«

Jak poinformowali przedstawiciele zakonu, 3 marca 2026 roku przedstawiciel urzędu Pełnomocnika ds. Religii i Narodowości wręczył bratu Olegovi Shendzie, kustoszowi Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów na Białorusi, dokument potwierdzający państwową rejestrację religijnej organizacji „Rzymskokatolicka wspólnota zakonna Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów”.

Dla kapucynów jest to wydarzenie przełomowe. W poprzednich latach wielokrotne próby rejestracji wspólnoty kończyły się odmową władz, mimo że zakon działał już w kilku miastach kraju. Statut wspólnoty był wielokrotnie poprawiany i uzupełniany, jednak przez długi czas nie przynosiło to oczekiwanego rezultatu.

Mimo braku oficjalnego statusu zakonnicy prowadzili działalność duszpasterską w parafiach w różnych miastach Białorusi, tworząc tzw. kustodię – jednostkę organizacyjną w strukturze zakonu. Formalnie jednak wspólnota nie posiadała osobowości prawnej uznawanej przez państwo.

Uzyskanie rejestracji zmienia sytuację kapucynów. Wspólnota zakonna stała się odrębną organizacją religijną posiadającą osobowość prawną, co daje jej m.in. prawo do posiadania własnego majątku czy prowadzenia konta bankowego. Jakie jeszcze możliwości przyniesie rejestracja, okaże się po opublikowaniu statutu wspólnoty.

Brat Oleg Shenda wyraził nadzieję, że nowy status stanie się impulsem do dalszego rozwoju działalności kapucynów na Białorusi. Jak podkreślił, zakon chce nadal służyć społeczeństwu poprzez działalność duszpasterską, kulturalną, społeczną i edukacyjną.

Nie bez znaczenia jest również symbolika daty rejestracji. Nastąpiła ona w roku obchodów 800. rocznica narodzin św. Franciszka z Asyżu, założyciela zakonu franciszkanów, z którego wywodzą się kapucyni.

W środowisku katolików na Białorusi pojawiają się także opinie, że na decyzję władz mogła wpłynąć wizyta kardynała Claudio Gugerotti, który w październiku 2025 roku przebywał w Mińsku i prowadził rozmowy z przedstawicielami władz państwowych. Według wiernych jednym z tematów spotkań była również sytuacja kapucynów w kraju.

Co ciekawe, podczas tych spotkań tłumaczem był jeden z zakonników. Kapucyni od kilku lat pracują bowiem w Nuncjaturze Apostolskiej na Białorusi.

Zgodnie z dokumentami nowo zarejestrowana organizacja kapucynów weszła w skład republikańskiego związku religijnego Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi.

Po latach bezskutecznych starań kapucyni na Białorusi wreszcie doczekali się oficjalnej rejestracji swojej wspólnoty zakonnej. Decyzję władz ogłoszono 3 marca, gdy przedstawiciel państwowego urzędu wręczył dokument potwierdzający powstanie religijnej organizacji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. To pierwszy taki przypadek w historii białoruskich kapucynów. [caption id="attachment_72515" align="alignnone" width="480"]

Dwóch polskich księży, którzy przez ponad dekadę posługiwali w parafiach w obwodzie brzeskim, musi opuścić Białoruś. Władze nie przedłużyły zgody na ich działalność duszpasterską. W rezultacie aż sześć parafii w trzech rejonach diecezji pińskiej zostało bez stałej opieki kapłańskiej – i to w czasie Wielkiego Postu.

O sprawie poinformował wiernych ordynariusz diecezji pińskiej, Antoni Dziemianko, w komunikacie opublikowanym na stronie diecezji. Jak przekazał hierarcha, państwowe władze nie wydały zgody na dalszą posługę kapłanów. 8 marca wierni w parafiach pożegnali swoich duszpasterzy.

Białoruś muszą opuścić ksiądz Adam Straczyński, który przez 11 lat był proboszczem w Iwacewiczach, Kosowie i Wołce, oraz ksiądz Paweł Kruczek, posługujący od 13 lat w Iwanowie, Drohiczynie i Bezdzieżu. Ich wyjazd oznacza, że sześć parafii w trzech rejonach pozostaje bez stałych duszpasterzy.

Biskup Antoni Dziemianko przyznał, że dla diecezji jest to szczególnie trudna sytuacja. Podkreślił, że Kościół już teraz zmaga się z brakiem miejscowych kapłanów, a wielu księży musi obsługiwać po kilka parafii, często oddalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów.

– Dziś przeżywamy czas, kiedy brakuje miejscowych duszpasterzy. Modlimy się o nowe powołania kapłańskie i wspieramy naszych seminarzystów. Wieloletni proboszcz opuszcza wasze parafie nie z własnej woli. To ból dla nas wszystkich. Jako biskupi i kapłani będziemy jednak starać się was wspierać i pomagać – zwrócił się do wiernych hierarcha.

Głos w sprawie zabrał także wikariusz generalny diecezji pińskiej, biskup Andrzej Znosko. Na swojej stronie napisał, że przymusowy wyjazd księdza Pawła z Iwanowa i księdza Adama z Iwacewicz jest poważnym ciosem dla całej diecezji.

– To wielka tragedia dla naszej diecezji, ponieważ wierni z trzech rejonów zostali nagle pozbawieni opieki duszpasterskiej. Co dalej robić – nie wiem. Jedynie modlitwa wspólnoty Kościoła daje w tej sytuacji pocieszenie i nadzieję – napisał duchowny.

W diecezji pińskiej już od kilku lat odczuwalny jest poważny niedobór księży. Wielu kapłanów zmuszonych jest dojeżdżać i obsługiwać jednocześnie kilka parafii w różnych, często odległych miejscowościach.

Decyzja władz o nieprzedłużeniu zgody na działalność duszpasterską dwóch księży zapadła mimo wcześniejszej współpracy kierownictwa diecezji z lokalnymi władzami państwowymi oraz udziału duchowieństwa w wydarzeniach organizowanych przez państwo. Duchowni brali udział m.in. w obchodach tzw. Dnia Jedności Narodowej 17 września, upamiętniającego przyłączenie Zachodniej Białorusi do BSRR – wydarzenie, które dla Kościoła katolickiego w regionie miało w przeszłości tragiczne konsekwencje.

Znadniemna.pl/katolik.life

 

Dwóch polskich księży, którzy przez ponad dekadę posługiwali w parafiach w obwodzie brzeskim, musi opuścić Białoruś. Władze nie przedłużyły zgody na ich działalność duszpasterską. W rezultacie aż sześć parafii w trzech rejonach diecezji pińskiej zostało bez stałej opieki kapłańskiej – i to w czasie Wielkiego

XIX‑wieczna księga parafialna z podgrodzieńskich Ejsmontów Wielkich, która niespodziewanie pojawiła się na polskiej aukcji, wywołując oburzenie historyków i lokalnej społeczności, została ocalona. Dzięki interwencji białoruskich mecenasów, związanych z inicjatywą MALDZIS, rękopis wróci do instytucji, gdzie będzie dostępny dla badaczy.

Zaginiona księga, zatytułowana na okładce „ZURNAŁY PLEBANII EYSYMONTTOWSKIEJ od roku 1833 do roku 184…”, pojawiła się na polskim portalu aukcyjnym OneBid. Jej opis podkreślał wyjątkową wartość: format 24×39 cm, aż 263 ponumerowane karty — czyli 526 stron — zachowana przednia okładka z epoki i fragment skórzanego grzbietu, papier czerpany ze znakami wodnymi oraz rękopiśmienny charakter dokumentu, w 95 procentach sporządzonego po polsku, a w pozostałej części po rosyjsku. Księga była kopiariuszem rozporządzeń kościelnych i państwowych, prowadzonym głównie ręką proboszcza i dziekana grodzieńskiego Michała Siezieniewskiego, który kierował parafią w latach 1812–1850. Zawierała korespondencję do biskupa, konsystorza, sądu powiatowego, gubernatora wojennego, a także liczne świadectwa, przysięgi, informacje o aktach metrycznych, listy parafian dostarczających kamienie na budowę nowego kościoła oraz zapisy dotyczące spraw obyczajowych, jak choćby poszukiwania zbiegłej od męża Rozalii. Dokument stanowił unikatowy obraz funkcjonowania parafii Imienia Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Nepomucena w Ejsymontach Wielkich, której początki sięgają 1659 roku, a której murowany kościół wznoszono właśnie w latach opisanych w księdze. Zapisane przez czternaście lat notatki ukazywały codzienność duchowieństwa, relacje z władzami, życie społeczne i religijne oraz proces kształtowania się kancelarii parafialnej — materiał o ogromnej wartości naukowej.

Pojawienie się takiego rękopisu na aukcji wywołało natychmiastową reakcję badaczy i mediów. W sprawę zaangażowała się inicjatywa MALDZIS, która koordynuje działania białoruskich mecenasów ratujących artefakty związane z historią kraju. Jej opiekun, Ryhor Astapienia, zapowiadał w mediach społecznościowych, że trwają intensywne działania: „Wszystko będzie dobrze, czekajcie na informacje w poniedziałek rano!”

Jak poinformował portal MOST, księgę ostatecznie wykupił jeden z białoruskich mecenasów współpracujących z MALDZIS.

To kolejny sukces inicjatywy, która wcześniej pozyskała m.in. litografie Napoleona Ordy — dziś prezentowane w Muzeum Wolnej Białorusi w Warszawie — pierwszą mapę Białorusi w języku białoruskim, francuskie wydanie „Wielkiego kunsztu artylerii” Kazimierza Siemienowicza, pierwsze wydanie „Berła władzy” Symeona Połockiego oraz wiele innych cennych obiektów. Wszystkie są zabezpieczane z myślą o przyszłości i mają trafić do białoruskich muzeów po demokratycznych przemianach w kraju.

Dzięki wykupieniu księgi z Ejsmontów Wielkich uniknięto jej zniknięcia w prywatnej kolekcji, a dokument, który przez lata uchodził za utracony, ponownie stanie się częścią dziedzictwa regionu grodzieńskiego. Cała historia pokazała, jak łatwo bezcenne archiwalia mogą trafić na rynek antykwaryczny, ale też jak skuteczna potrafi być szybka reakcja społeczności i instytucji dbających o ochronę narodowego dziedzictwa.

Znadniemna.pl na podstawie Mostmedia.oina zdjęciu: okładka ocalonej księgi, fot.: Onebid.pl

XIX‑wieczna księga parafialna z podgrodzieńskich Ejsmontów Wielkich, która niespodziewanie pojawiła się na polskiej aukcji, wywołując oburzenie historyków i lokalnej społeczności, została ocalona. Dzięki interwencji białoruskich mecenasów, związanych z inicjatywą MALDZIS, rękopis wróci do instytucji, gdzie będzie dostępny dla badaczy. Zaginiona księga, zatytułowana na okładce „ZURNAŁY PLEBANII

Przejdź do treści