HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Była gwiazdą warszawskiej sceny, śpiewała w pierwszych polskich operach i zachwycała publiczność w całej Rzeczypospolitej. Ale jej największą rolą nie była żadna z teatralnych kreacji – było nią stworzenie od podstaw stałego teatru w Grodnie. Salomea Deszner postawiła na odwagę i wizję i zmieniła historię.

Pałac Branickich, Napoleon Orda – Muzeum Narodowe w Krakowie. MNK III-r.a-4316.

Salomea Deszner urodziła się w 1759 roku w Białymstoku jako córka Adama Cieśnera (Tischera), nadwornego tapicera hetmana Jana Klemensa Branickiego, oraz Ludwiki. Jej ojciec, Niemiec z pochodzenia, zajmował się obijaniem mebli, siodeł i wnętrz powozów, a jego nazwisko w polskiej formie przyjęło brzmienie „Deszner”.

Choć Salomea nie wywodziła się z rodziny artystycznej, dorastała w otoczeniu dworu Branickich – miejscu, gdzie sztuka i kultura były obecne na co dzień. Otrzymała staranne wykształcenie: znała języki obce, grała na instrumentach, tańczyła i dobrze orientowała się w literaturze oraz etykiecie.

Portret króla Stanisława Augusta Poniatowskiego

Jej droga do teatru zaczęła się w niezwykły sposób. Podczas pracy nad haftem w pałacu Branickich została zauważona przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zachwycony jej kunsztem zachęcił ją do rozwijania talentu. Salomea odpowiedziała z determinacją – w ciągu jednej nocy wykonała haft z królewskim monogramem, otoczonym różami. Wzruszony monarcha nie tylko ją nagrodził, ale także pomógł jej rozpocząć edukację teatralną w Warszawie.

Wojciech Bogusławski

W 1777 roku, mając zaledwie 18 lat, zadebiutowała na scenie warszawskiej w zespole kierowanym przez Wojciecha Bogusławskiego. Szybko stała się jedną z wyróżniających się aktorek, choć nie grała typowych ról amantek. Jej specjalnością były subretki – inteligentne, dowcipne i pełne życia służące, które często przyciągały większą uwagę niż główne bohaterki. Bogusławski opisywał ją jako osobę o dużym uroku scenicznym, wyczuciu stylu i naturalnej swobodzie.

Równolegle rozwijała karierę operową. Wystąpiła w jednej z pierwszych polskich oper, „Szczęśliwej nędzy”, gdzie nie tylko śpiewała, ale także tańczyła na scenie – co wówczas było rzadkością. Choć jej głos uznawano za zbyt ostry do głównych ról, sopran Deszner przyniósł jej opinię jednej z najciekawszych śpiewaczek epoki.

Z zespołem Bogusławskiego podróżowała po całej Rzeczypospolitej – występowała w Lublinie, Krakowie, Wilnie i innych ważnych ośrodkach kultury. W 1784 roku po raz pierwszy pojawiła się w Grodnie, gdzie szybko zdobyła uznanie publiczności. Miasto zapamiętało ją – i ona zapamiętała Grodno.

Na przełomie wieków, mając już ugruntowaną pozycję, podjęła decyzję, która zmieniła wszystko. Postanowiła założyć własną trupę teatralną i osiedlić się w Grodnie. Miasto oferowało nie tylko budynek teatralny, wzniesiony jeszcze w czasach Antoniego Tyzenhauza, ale także publiczność przyzwyczajoną do spektakli.

Teatr Lalek w Grodnie, początek XX wieku. Dawniej Teatr Tyzenhauza i Teatr Salomei Deszner

Początki nie były łatwe. Deszner musiała zbudować zespół od podstaw i jednocześnie zmierzyć się z konkurencją. Działała zdecydowanie – przejęła najlepszych aktorów z trupy antreprenera Nowickiego, a z innymi rywalami, jak Szymański i Turowski, początkowo ustaliła system naprzemiennych występów. Konflikt z Janem Szymańskim ostatecznie zakończył się jego wyjazdem, a później podporządkowaniem jego zespołu jej kierownictwu.

Dzięki swojej reputacji Salomea Deszner otrzymała od władz prawo do prowadzenia teatru przez dziesięć lat oraz monopol na występy w guberni grodzieńskiej. To zapewniło jej stabilność finansową i umożliwiło rozwój działalności. Jej teatr występował także na słynnych jarmarkach w Zelwie.

W 1802 roku, podczas wizyty cara Aleksandra I w Grodnie, zespół Deszner wystąpił przed monarchą, odnosząc wielki sukces. Był to moment, który potwierdził wysoką pozycję jej teatru.

Salomea Deszner nie poprzestawała na utrzymaniu sceny – rozwijała ją. Jej repertuar obejmował francuskie opery komiczne, włoskie opery buffa oraz dzieła polskich kompozytorów. W 1804 roku wystawiła operę Józefa Elsnera „Siedem razy jeden”, prawdopodobnie wcześniej niż w Warszawie. Była wymagająca wobec siebie i zespołu, stawiając dobro teatru ponad indywidualne ambicje.

Przez osiem lat prowadziła teatr w Grodnie, tworząc jedną z pierwszych stałych scen w regionie. Było to osiągnięcie wyjątkowe – zarówno ze względu na skalę przedsięwzięcia, jak i fakt, że kierowała nim kobieta.

Zmarła 20 marca 1806 roku, u szczytu kariery. Jej pogrzeb zgromadził całe środowisko teatralne Grodna oraz gości z innych miast dawnej Rzeczypospolitej. Została pochowana najprawdopodobniej na cmentarzu luterańskim, który nie przetrwał do naszych czasów.

Salomea Deszner pozostawiła po sobie coś więcej niż wspomnienie – stworzyła instytucję, która przetrwała epoki. Teatr w Grodnie po jej śmierci już nigdy nie przestał istnieć. Jej historia to dowód na to, że determinacja i wizja mogą zmienić rzeczywistość – nawet w czasach, które nie sprzyjały kobietom takim jak ona.

Opr. Waleria Brażuk/Znadniemna.pl/Fot.: wikipedia.org

Była gwiazdą warszawskiej sceny, śpiewała w pierwszych polskich operach i zachwycała publiczność w całej Rzeczypospolitej. Ale jej największą rolą nie była żadna z teatralnych kreacji – było nią stworzenie od podstaw stałego teatru w Grodnie. Salomea Deszner postawiła na odwagę i wizję i zmieniła historię. [caption

16 marca białoruskie służby zatrzymały  ks. Anatola Parachniewicza, proboszcza parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Olkowiczach w rejonie wilejskim — poinformowało Centrum Praw Człowieka „Wiasna”. Duchowny jest jedną z kilku osób zatrzymanych w ostatnich dniach w ramach nasilonych działań wobec środowisk religijnych.

Kapłan od blisko dwóch dekad pełni posługę w Olkowiczach, gdzie dał się poznać jako duszpasterz, lokalny historyk i opiekun zabytkowego kościoła — jednej z najważniejszych świątyń regionu. W rejonowej gazecie „Peramoga” w 2020 roku opisywano go jako „pasterza dusz, historyka i zbieracza dawności”, podkreślając jego wkład w dokumentowanie dziejów okolicznych miejscowości oraz troskę o zachowanie lokalnego dziedzictwa.

Jednak według „Wiasny” po udziale księdza w przyjęciu z okazji Święta Konstytucji 3 Maja, zorganizowanym w Ambasadzie RP w Mińsku, państwowa propaganda zaczęła przedstawiać duchownego w negatywnym świetle. Materiały medialne sugerowały, że obecność księdza na wydarzeniu miała „podejrzany” charakter — co, jak wskazują obrońcy praw człowieka, często poprzedza działania represyjne.

W ostatnich dniach zatrzymano również sześć innych osób, w tym pięcioro chrześcijańskich wiernych oraz dwóch prezbiterów kościołów ewangelicznych. Dwóch z nich zwolniono po przesłuchaniach, natomiast cztery osoby pozostają w areszcie. Służby zatrzymały także pięciu ukraińskich uchodźców, którym pomagały lokalne wspólnoty religijne.

Organizacje praw człowieka podkreślają, że zatrzymania wpisują się w szerszy trend represji wobec duchownych i środowisk kościelnych na Białorusi, szczególnie tych postrzeganych jako utrzymujących kontakty międzynarodowe lub aktywnych w życiu lokalnych społeczności.

Znadniemna.pl na podstawie Centrum Praw Człowieka „Wiasna” i Inicjatywa Chrześcijańska Wizja  na zdjęciu: ks. Anatol Parachniewicz, fot.: Centrum „Wiasna”

16 marca białoruskie służby zatrzymały  ks. Anatola Parachniewicza, proboszcza parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Olkowiczach w rejonie wilejskim — poinformowało Centrum Praw Człowieka „Wiasna”. Duchowny jest jedną z kilku osób zatrzymanych w ostatnich dniach w ramach nasilonych działań wobec środowisk religijnych. Kapłan od blisko dwóch

W Belwederze w czwartek, 19 marca, odbyło się wydarzenie poświęcone Sergiuszowi Piaseckiemu, jednemu z patronów roku 2026 ustanowionych przez Sejm RP. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, Instytutu Pamięci Narodowej, Ambasady Litwy oraz młodzież z polskich szkół.

Uroczystość zgromadziła przedstawicieli instytucji państwowych, badaczy, członków rodziny pisarza oraz uczniów, którzy przyjechali, by poznać bliżej postać Sergiusza Piaseckiego – urodzonego w Lachowiczach na dzisiejszej Białorusi, związanego z Wileńszczyzną żołnierza, konspiratora i pisarza, którego burzliwe losy splotły się z historią polskiego podziemia. Minister Agnieszka Jędrzak, otwierając wydarzenie, zwróciła się do młodzieży słowami:

„To wy jesteście depozytariuszami pamięci. Od was zależy, czy tacy ludzie jak Sergiusz Piasecki pozostaną żywi w świadomości kolejnych pokoleń.”

Podczas uroczystości zaprezentowano wystawę „Siedem Twarzy Sergiusza Piaseckiego”, przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej. Ekspozycja ukazuje różne etapy życia autora – od walki w wojnie polsko‑bolszewickiej, przez działalność w polskim wywiadzie na Wileńszczyźnie i udział w konspiracji, po twórczość literacką oraz emigrację w Wielkiej Brytanii. Wystawa zawiera materiały z archiwów polskich, litewskich i brytyjskich.

W wydarzeniu uczestniczył także syn pisarza, prof. Władysław Tomaszewicz, który podkreślił, że pamięć o jego ojcu „wraca dziś w sposób dojrzały i sprawiedliwy”. Aktorzy Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie przedstawili fragmenty „Zapisków oficera Armii Czerwonej”, jednej z najbardziej znanych powieści Piaseckiego, ukazującej mentalność sowiecką w czasach stalinowskich.

W kontekście obchodów Roku Sergiusza Piaseckiego przypomniano również słowa prezydenta Karola Nawrockiego, który jeszcze jako prezes IPN mówił o pisarzu:

„Piasecki to człowiek, którego życiorys mógłby posłużyć za scenariusz filmowy – pełen dramatów, wyborów moralnych i niezłomnej walki o wolność. Jego twórczość i postawa są częścią polskiego kodu kulturowego.”

Wydarzenie w Belwederze wpisuje się w ogólnopolskie obchody Roku Sergiusza Piaseckiego i ma na celu przybliżenie jego postaci młodemu pokoleniu oraz podkreślenie jej znaczenia dla polskiej kultury i historii.

Znadniemna.pl na podstawie Prezydent.pl, fot.: Marek Borawski/KPRP

W Belwederze w czwartek, 19 marca, odbyło się wydarzenie poświęcone Sergiuszowi Piaseckiemu, jednemu z patronów roku 2026 ustanowionych przez Sejm RP. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, Instytutu Pamięci Narodowej, Ambasady Litwy oraz młodzież z polskich szkół. Uroczystość zgromadziła przedstawicieli instytucji państwowych, badaczy, członków rodziny

Z głębokim smutkiem żegnamy Marię Mieszkiną – porucznik Armii Krajowej, wieloletnią działaczkę Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi i jedną z ostatnich przedstawicielek pokolenia, które swoją młodość oddało służbie Ojczyźnie.

19 marca 2026 roku odeszła w Grodnie, w wieku 95 lat, po sześciu latach ciężkiej choroby, która unieruchomiła ją w łóżku, lecz nie odebrała jej godności ani wewnętrznej siły.

Maria Mieszkina, znana pod pseudonimem „Wiśnia”, przez lata była jedną z najbardziej aktywnych i oddanych członkiń środowiska weteranów Armii Krajowej na Grodzieńszczyźnie. Uczestniczyła w spotkaniach, uroczystościach i działaniach Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi, dbając o to, by pamięć o polskiej historii tych ziem nie zaginęła. W ostatnich dziesięcioleciach została awansowana do stopnia porucznika, co było wyrazem uznania dla jej postawy, odwagi i wierności wartościom, które niosła przez całe życie.

Jednym z jej ostatnich publicznych wystąpień był udział w 2020 roku w nagraniu przemówień weteranów AK, publicznie popierających tuż przed wyborami prezydenckimi w Polsce reelekcję ówczesnego prezydenta RP Andrzeja Dudy. Maria Mieszkina powiedziała wówczas: „Życzę naszemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie dużo zdrowia, pomyślności i zwycięstwa w wyborach.” Był to wyraz jej przekonań i lojalności wobec państwa polskiego, które pamiętało o weteranach pozostających na Kresach.

Jej życie — naznaczone wojną, powojennymi represjami, trudami życia w ZSRR i późniejszej Białorusi — było świadectwem niezłomności i wierności polskiej tożsamości. Pozostała w Grodnie, wśród swojej społeczności, będąc dla wielu symbolem ciągłości polskiej historii tych ziem.

Będziemy ją wspominać ją jako osobę cichą, skromną, ale niezwykle silną wewnętrznie. Jako kogoś, kto nie szukał rozgłosu, a swoją służbę traktował jako naturalny obowiązek wobec Ojczyzny. Jej odejście jest stratą nie tylko dla rodziny, lecz także dla całej polskiej społeczności na Białorusi.

Cześć Jej Pamięci!

Znadniemna.pl

Z głębokim smutkiem żegnamy Marię Mieszkiną – porucznik Armii Krajowej, wieloletnią działaczkę Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi i jedną z ostatnich przedstawicielek pokolenia, które swoją młodość oddało służbie Ojczyźnie. 19 marca 2026 roku odeszła w Grodnie, w wieku 95 lat, po sześciu latach ciężkiej choroby, która

W czwartek, 19 marca, władze Białorusi ogłosiły uwolnienie 250 więźniów politycznych. To efekt porozumienia zawartego podczas wizyty specjalnego wysłannika USA Johna Coale’a w Mińsku. 235 osób wypuszczono na terytorium Białorusi, a 15 przewieziono bezpośrednio na Litwę.

Rządowa białoruska agencja BelTA poinformowała o „ułaskawieniu” ze „względów humanitarnych”  250 osób skazanych za „przestępstwa o charakterze ekstremistycznym”. Decyzję ogłoszono po spotkaniu Aleksandra Łukaszenki ze specjalnym wysłannikiem USA Johnem Coale’em, który przebywał dziś w Mińsku. Jak podaje ambasada USA w Wilnie, 235 więźniów opuściło zakłady karne na terenie Białorusi, natomiast 15 osób zostało deportowanych na Litwę.

W zamian Waszyngton zgodził się na złagodzenie sankcji wobec białoruskiego sektora finansowego, w tym wobec Belinwestbanku, oraz na całkowite zniesienie pozostałych sankcji USA wobec firm potasowych: „Biełaruśkalij”, Białoruskiej Kompanii Potasowej i „Ahrarozkwitu”.

W komunikacie administracji Łukaszenki podkreślono, że podejmując decyzję o ułaskawieniu więźniów, białoruski przywódca miał kierować się „prośbami matek, żon i bliskich”. Reżim zaznaczył również, że każda sprawa była analizowana przez komisję której przewodniczył prokurator generalny Białorusi.

15 osób deportowanych na Litwę

Według portalu Reform.news, na Litwę przewieziono następujące osoby:

  • Katsiaryna Bakhvalava (Andreyeva)
  • Kiryl Kazei
  • Aliaksandr Kozlyanko (Kazlianka)
  • Dzmitry Kubarev (Kubarau)
  • Mikalai Kuleshov (Kuliashou)
  • Anastasiya (Nasta) Loika
  • Siarhei Movshuk (Maushuk)
  • Aliaksei Melnikov (Melnikau)
  • Eduard Palchys
  • Maria (Marfa) Rabkova
  • Kim Samusenko (Samusenka)
  • Pavel Shpetny
  • Valiantsin Stefanovich
  • Dzianis Zhelezko (Zhaliazko)
  • Mikita Zolotarev (Zalatarou)

Niejasny status osób zwolnionych na terytorium Białorusi

Choć 235 osób opuściło więzienia, ich sytuacja pozostaje niejednoznaczna. Według obrońców praw człowieka, osoby te mogą znajdować się:

  • pod ścisłym nadzorem służb,
  • w areszcie domowym,
  • w sytuacji, w której rodziny boją się ujawniać ich powrót, obawiając się represji lub cofnięcia decyzji.

Dlatego pełna lista zwolnionych może nie zostać ujawniona od razu, a potwierdzenia od bliskich mogą pojawiać się stopniowo.

Brak potwierdzenia uwolnienia Andrzeja Poczobuta

Do tej chwili żadne źródła — ani organizacje praw człowieka, ani niezależne media, ani MSZ RP — nie potwierdzają, by wśród dzisiejszych zwolnionych znalazł się Andrzej Poczobut, dziennikarz, działacz Związku Polaków na Białorusi i jeden z najbardziej znanych więźniów politycznych reżimu.

Znadniemna.pl na podstawie Reform.news, Belta.by,  Centrum Viasna, na zdjęciu: John Coale (pośrodku) i uwolnieni dzięki jego staraniom białoruscy więźniowie polityczni w Wilnie, fot.: © X | john coale

W czwartek, 19 marca, władze Białorusi ogłosiły uwolnienie 250 więźniów politycznych. To efekt porozumienia zawartego podczas wizyty specjalnego wysłannika USA Johna Coale’a w Mińsku. 235 osób wypuszczono na terytorium Białorusi, a 15 przewieziono bezpośrednio na Litwę. Rządowa białoruska agencja BelTA poinformowała o „ułaskawieniu” ze „względów humanitarnych”

19 marca Kościół obchodzi jedno z najważniejszych marcowych świąt – uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. To dzień wdzięczności za milczącego patrona, który swoją postawą uczy zaufania, odpowiedzialności i cichej, wytrwałej miłości.

Uroczystość św. Józefa od wieków zajmuje szczególne miejsce w kalendarzu liturgicznym. Kościół widzi w nim nie tylko opiekuna Świętej Rodziny, lecz także patrona ludzi pracy, rodzin, mężczyzn, ojców i wszystkich, którzy w codzienności chcą żyć Ewangelią bez rozgłosu. Józef z Nazaretu pozostaje postacią niezwykle aktualną: człowiekiem, który nie szukał własnej chwały, lecz w ciszy i pokorze wypełniał wolę Boga, stając się strażnikiem największych tajemnic wiary.

Dzisiejsza uroczystość przypomina o jego roli w historii zbawienia. To on przyjął Maryję, zaufał słowu anioła, chronił Jezusa i zapewnił Mu dom, w którym mógł wzrastać. Jego życie pokazuje, że świętość nie zawsze wyraża się w wielkich czynach — często rodzi się z codziennej odpowiedzialności, pracy i troski o najbliższych.

W wielu parafiach w Polsce, na Białorusi i na całym świecie odprawiane są dziś Msze święte ku czci św. Józefa, a wierni powierzają mu swoje rodziny, małżeństwa, sprawy zawodowe i osobiste. To także dzień szczególnej modlitwy za Kościół, którego św. Józef jest patronem, oraz za wszystkich, którzy – jak on – chcą być wierni Bogu w zwyczajnych obowiązkach.

Uroczystość św. Józefa jest zaproszeniem, by zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na jego cichą, ale niezwykle mocną obecność. W świecie pełnym pośpiechu i hałasu przypomina, że prawdziwa siła rodzi się z zaufania, a wielkość – z pokornej służby.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, ilustracja: Józef i dzieciątko Jezus, obraz Guido Reniego, fot.: Wikipedia

19 marca Kościół obchodzi jedno z najważniejszych marcowych świąt – uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. To dzień wdzięczności za milczącego patrona, który swoją postawą uczy zaufania, odpowiedzialności i cichej, wytrwałej miłości. Uroczystość św. Józefa od wieków zajmuje szczególne miejsce w kalendarzu liturgicznym. Kościół widzi

W dziejach Kresów nie brakuje postaci wybitnych, lecz tylko nieliczne łączą w sobie polityczną odpowiedzialność, głęboką religijność i autentyczną troskę o rozwój nauki. Do takich ludzi należał Adam Chreptowicz herbu Odrowąż – urodzony 19 marca 1768 roku w Szczorsach, a zmarły w 1846 roku w Warszawie. Jego życie, rozpięte między Nowogródczyzną, Wilnem i stolicą Królestwa Polskiego, jest świadectwem tego, jak szlachta kresowa potrafiła służyć Rzeczypospolitej nawet w czasach jej upadku.

Młodość w Szczorsach

Zespół pałacowo-parkowy w Szczorsach, posiadłość Chreptowiczów (1878). Fot.: wikipedia.org

Adam Chreptowicz był najstarszym synem Joachima Litawora Chreptowicza i Konstancji z domu Przeździeckiej h. Roch III. Miał czworo rodzeństwa, byli to: Ewa, późniejsza żona Michała Hieronima Brzostowskiego oraz Aleksander, Ignacy i Ireneusz. Dorastał nasz bohater w jednej z najważniejszych siedzib magnackich na Kresach – w Szczorsach, które jego ojciec, kanclerz Joachim Litawor Chreptowicz, uczynił ośrodkiem kultury i nauki. Pałac, biblioteka i bogate archiwum tworzyły atmosferę sprzyjającą intelektualnemu rozwojowi. W takim środowisku młody Adam chłonął tradycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ucząc się odpowiedzialności za wspólnotę i poszanowania dla wiedzy.

Edukację kontynuował w Szkole Głównej Litewskiej, a następnie odbył podróże po Europie, które poszerzyły jego horyzonty. Szczególnie interesowały go kwestie gospodarcze i techniczne, zwłaszcza górnictwo – dziedzina, którą wówczas uważano za kluczową dla modernizacji państwa. Te doświadczenia ukształtowały go jako człowieka otwartego na świat, ale głęboko zakorzenionego w tradycji rodzinnej.

Polityk Sejmu Czteroletniego

W 1790 roku Adam Chreptowicz został wybrany posłem z województwa nowogródzkiego na Sejm Czteroletni. Wspierał reformy mające wzmocnić państwo, a jego działalność parlamentarna była kontynuacją rodzinnej tradycji służby publicznej. Jako rotmistrz kawalerii narodowej angażował się również w sprawy wojskowe, a w czasie insurekcji kościuszkowskiej pełnił funkcję adiutanta generała Mokronowskiego.

Choć losy Rzeczypospolitej potoczyły się tragicznie, Chreptowicz nie wycofał się z życia publicznego. Po rozbiorach działał na rzecz oświaty i sądownictwa, współpracując z Uniwersytetem Wileńskim i Komisją Edukacyjną. Jego aktywność była dowodem, że nawet w czasach politycznego zniewolenia można służyć narodowi poprzez pracę organiczną.

Kawaler maltański, filantrop i mecenas nauki

W 1803 roku Chreptowicz został przyjęty do Zakonu Maltańskiego jako kawaler Honoru i Dewocji. Jego religijność miała wymiar praktyczny – wspierał instytucje kościelne, działał charytatywnie i angażował się w pomoc potrzebującym. Zakon Maltański, znany z tradycji opieki nad chorymi i ubogimi, był dla niego naturalnym środowiskiem działania.

Jednocześnie pozostawał wierny ideałom oświecenia. Wspierał rozwój nauki, szkolnictwa i kultury, kontynuując dzieło ojca, jednego z najwybitniejszych polityków epoki stanisławowskiej. Jako wizytator szkół i członek komisji edukacyjnych dbał o poziom nauczania na ziemiach litewskich, a jego działalność filantropijna obejmowała zarówno Kresy, jak i ziemie centralne.

Johann Baptist Lampi (1751–1830): Marianna Zamoyska (1774–1846), pałac w Nieborowie (Polska). Fot.: wikipedia.org

Adam Chreptowicz ożenił się z Marianną Granowską h. Leliwa, jednak to bezdzietne małżeństwo rozpadło się, a Marianna wyszła za Aleksandra Augusta Zamoyskiego, a później za Kazimierza Lubomirskiego.

Pałac w Szczorsach

Nie sposób mówić o Adamie Chreptowiczu, nie wspominając o jego ojcu – Joachimie Litaworze Chreptowiczu, kanclerzu wielkim litewskim, reformatorze i jednym z najwybitniejszych bibliofilów epoki stanisławowskiej. To właśnie on przekształcił Szczorse w jeden z najważniejszych ośrodków kultury i nauki na Kresach. Historycy określają Bibliotekę Chreptowiczów jako „jedną z najcenniejszych prywatnych bibliotek dawnej Rzeczypospolitej” .

Pałac w Szczorsach słynął z ogromnej biblioteki, bogatego archiwum i kolekcji dzieł sztuki. Był miejscem spotkań uczonych, polityków i artystów, a także centrum zarządzania rozległymi dobrami rodowymi. Joachim Litawor, jako człowiek światły i pracowity, wprowadzał w swoich majątkach nowoczesne rozwiązania gospodarcze, inspirowane europejskimi wzorcami. Jego siedziba stała się znana w całym kraju nie tylko dzięki reformom, lecz także dzięki zgromadzonym skarbom kultury .

Wśród gości biblioteki znalazły się postacie najwyższej rangi. Najsłynniejszym z nich był Adam Mickiewicz, który odwiedzał Szczorse, korzystał z tamtejszych zbiorów i pisał w pałacowej oficynie poemat „Grażyna”. To właśnie w tej bibliotece zbierał również materiały do „Konrada Wallenroda” . Obecność Mickiewicza – jednego z największych poetów romantyzmu – świadczy o randze tego miejsca jako centrum intelektualnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Adam Chreptowicz, wychowany w atmosferze nauki, kultury i odpowiedzialności społecznej, przejął po ojcu nie tylko majątek, lecz przede wszystkim sposób myślenia – łączący tradycję z otwartością na świat, a patriotyzm z troską o rozwój wspólnoty. Szczorse stały się dla niego symbolem dziedzictwa, które należy pielęgnować i rozwijać. Rozbudował odziedziczony po ojcu księgozbiór do 15 tysięcy tomów, który przeniósł z Warszawy do Szczors. Założył szkołę parafialną w Niehniewiczach, później szkołę wzajemnego nauczania w Szczorsach. Przeprowadził wiele reform w relacjach z poddanymi, założył kasę oszczędnościową dla chłopów. Pierwszy na Litwie wprowadził plodozmian i szlachetne rasy inwentarza.

Dziedzictwo, które przetrwało

Adam Chreptowicz zmarł w 1846 roku w Warszawie, ale pamięć o nim pozostała żywa wśród mieszkańców Nowogródczyzny i badaczy dziejów Kresów. Jego życie jest przykładem harmonijnego połączenia tradycji i nowoczesności, wiary i rozumu, patriotyzmu i otwartości na świat. W rocznicę jego urodzin warto przypomnieć tę postać jako symbol odpowiedzialności za wspólnotę i troski o dziedzictwo Rzeczypospolitej.

Na zdjęciu: Portret hrabiego Adama Chreptowicza (1768–1844), lata 50. XIX wieku, papier, akwarela, biel, lakier. 19 × 16,5 cm (w świetle); 28,6 × 25,7 cm. Riazańskie Państwowe Obwodowe Muzeum Sztuki im. I.P. Pożałostina.

Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl

W dziejach Kresów nie brakuje postaci wybitnych, lecz tylko nieliczne łączą w sobie polityczną odpowiedzialność, głęboką religijność i autentyczną troskę o rozwój nauki. Do takich ludzi należał Adam Chreptowicz herbu Odrowąż – urodzony 19 marca 1768 roku w Szczorsach, a zmarły w 1846 roku w

Gdy organizatorzy kontrowersyjnych zawodów kuszą sportowców ogromnymi pieniędzmi, sprinterka pozostaje wierna zasadom i odrzuca propozycję udziału.

Enhanced Games, nazywane przez krytyków „brudnymi igrzyskami”, od początku budzą emocje. Ich twórcą jest australijski przedsiębiorca Aron D’Souza, a finansowego zaplecza dostarczają inwestorzy z Doliny Krzemowej, tacy jak Peter Thiel. To oni stoją za pomysłem zawodów, w których doping nie jest zakazem, lecz elementem widowiska. Projekt opiera się na idei pełnej swobody biologicznej: sportowcy mogą korzystać z substancji zakazanych w klasycznym sporcie, o ile odbywa się to pod nadzorem lekarzy zatrudnionych przez organizatorów. W zamian atletom obiecuje się pieniądze, jakich nie oferują tradycyjne federacje — około stu tysięcy dolarów za sam start i nawet milion za ustanowienie rekordu.

Takie kwoty działają jak magnes, zwłaszcza na zawodników, którzy zakończyli kariery, zostali odsunięci od rywalizacji albo nie mają już szans na wielkie imprezy. Nic dziwnego, że część znanych w świecie pływaków i ciężarowców publicznie potwierdziła chęć udziału w Enhanced Games, których starty zaplanowane są na maj bieżącego roku w Las Vegas, widząc w tych zawodach szansę na szybki i spektakularny zarobek. Właśnie dlatego mocno wybrzmiewa odmowa udziału w „brudnych igrzyskach” polskiej lekkoatletki rodem z Białorusi — Krystyny Cimanouskiej. Jak poinformowała Białoruska Fundacja Solidarności Sportowej, sprinterka otrzymała propozycję udziału w Enhanced Games, lecz zdecydowanie ją odrzuciła, podkreślając w swoich mediach społecznościowych, że opowiada się za czystym sportem i nie zamierza brać udziału w inicjatywach opartych na dopingu.

Jej decyzja jest spójna z postawą, którą pokazała latem 2021 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio, kiedy sprzeciwiła się naciskom białoruskich władz. Odmawiając organizatorom Enhanced Games, Cimanouska ponownie wybiera drogę zgodną z własnymi zasadami, a nie z finansową pokusą. W świecie, w którym pieniądze coraz częściej próbują definiować granice sportu, jej odmowa staje się symbolicznym przypomnieniem, że nie każdy sportowiec jest gotów sprzedać swoje wartości za nawet najbardziej imponujące sumy.

Znadniemna.pl na podstawie: Białoruska Fundacja Solidarności Sportowej, fot.: Paweł Skraba/Biegowe.pl

Gdy organizatorzy kontrowersyjnych zawodów kuszą sportowców ogromnymi pieniędzmi, sprinterka pozostaje wierna zasadom i odrzuca propozycję udziału. Enhanced Games, nazywane przez krytyków „brudnymi igrzyskami”, od początku budzą emocje. Ich twórcą jest australijski przedsiębiorca Aron D’Souza, a finansowego zaplecza dostarczają inwestorzy z Doliny Krzemowej, tacy jak Peter Thiel.

W Polsce od roku 2026 zaczyna funkcjonować nowy system elektroniczny MOS (Moduł Obsługi Spraw), który umożliwia cudzoziemcom składanie wniosków o kartę pobytu przez internet. Portal ma stopniowo zastąpić papierowe formularze i tradycyjne kolejki w urzędach wojewódzkich.

Nowy system został uruchomiony przez Urząd do Spraw Cudzoziemców jako centralna platforma do obsługi spraw pobytowych. Dzięki MOS cudzoziemcy mogą przygotować wniosek online, dołączyć wymagane dokumenty oraz przesłać je do właściwego urzędu.

Portal dostępny jest pod adresem: mos.cudzoziemcy.gov.pl

Jak działa MOS?

  • użytkownik zakłada konto i loguje się do systemu,
  • wybiera rodzaj sprawy (np. pobyt czasowy, stały, rezydenta UE),
  • wypełnia formularz elektroniczny,
  • dołącza skany dokumentów,
  • wysyła wniosek do urzędu wojewódzkiego.

Instrukcje krok po kroku znajdują się na stronie Urzędu do Spraw Cudzoziemców: udsc.gov.pl – zakładka „Dla cudzoziemców”

Co ważne: wysłanie wniosku online nie legalizuje pobytu

Urząd przypomina, że po przesłaniu dokumentów przez MOS cudzoziemiec musi:

  • wydrukować i podpisać wniosek,
  • dostarczyć go do urzędu wojewódzkiego,
  • stawić się na pobranie odcisków palców.

Lista urzędów wojewódzkich i ich instrukcji dotyczących MOS: gov.pl – zakładka „Urzędy wojewódzkie”

Co zmieni się w 2026 roku?

Administracja zapowiada, że MOS stanie się głównym kanałem komunikacji w sprawach pobytowych. W kolejnych etapach system ma umożliwiać:

  • odbieranie wezwań i decyzji online,
  • uzupełnianie dokumentów bez wizyty w urzędzie,
  • pełną cyfrową obsługę sprawy.

Celem reformy jest skrócenie czasu postępowań i ograniczenie liczby błędów formalnych, które dotychczas często wydłużały procedury.

Znadniemna.pl na podstawie oficjalnych komunikatów Urzędu do Spraw Cudzoziemców oraz informacji publikowanych przez urzędy wojewódzkie, źródło ilustracji: multi-viza.com.ua

W Polsce od roku 2026 zaczyna funkcjonować nowy system elektroniczny MOS (Moduł Obsługi Spraw), który umożliwia cudzoziemcom składanie wniosków o kartę pobytu przez internet. Portal ma stopniowo zastąpić papierowe formularze i tradycyjne kolejki w urzędach wojewódzkich. Nowy system został uruchomiony przez Urząd do Spraw Cudzoziemców jako

Rocznica urodzin Józefa Baki to doskonała okazja, by przypomnieć jednego z najbardziej niezwykłych twórców polskiego baroku – jezuitę, misjonarza i poetę, którego życie i twórczość wyrastały z kresowej rzeczywistości Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Kresowe korzenie i droga do zakonu

Napoleon Orda, Ruiny zamku w Nowogródku z XIV–XV wieku, zniszczonego w XVI wieku

Ruiny zamku w Nowogródku

Józef Baka urodził się 18 marca 1707 roku (czasem podaje się rok 1706) na terenach dzisiejszej Białorusi, najczęściej kojarzonych z okolicami Nowogródka.

Pochodził ze szlacheckiej rodziny, a jego ojciec pełnił funkcję urzędniczą. Dzięki temu młody Baka otrzymał staranne wykształcenie – studiował w Akademii Wileńskiej, gdzie później wykładał retorykę.

Już jako szesnastolatek wstąpił do zakonu jezuitów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1735 roku, a kolejne lata poświęcił pracy duszpasterskiej i misyjnej na terenach Litwy i Inflant.

Misjonarz i człowiek czynu

Kościół i klasztor jezuitów w Błoniu (1742-45) fundacji ks. Józefa Baki. Obraz z XIX wieku z książki A. Kułagina „Katolickie świątynie na Białorusi”. Fot.: radzima.org

Baka nie był jedynie uczonym czy poetą – przede wszystkim był gorliwym kapłanem. Przez ponad dwadzieścia lat pracował wśród ludności wiejskiej Litwy i Białorusi, prowadząc misje i działalność kaznodziejską.

Z czasem sprzedał odziedziczony majątek i ufundował własną placówkę misyjną – Missio Bakana w Błoniu. Jego działalność duszpasterska koncentrowała się na przygotowaniu wiernych do „rzeczy ostatecznych”: śmierci, sądu, zbawienia lub potępienia.

Poeta „rzeczy ostatecznych”

Najważniejszym dziełem Baki pozostaje wydany w 1766 roku zbiór: „Uwagi rzeczy ostatecznych i złości grzechowej” oraz jego część druga – „Uwagi o śmierci niechybnej”. To właśnie w tych utworach ujawnia się jego niezwykły styl – określany jako „stilus furiatus” (styl szalony).

Baka pisał o sprawach ostatecznych językiem prostym, rytmicznym, często dosadnym, pełnym obrazów śmierci i przemijania. Nawiązywał do średniowiecznych motywów tańca śmierci (dance macabre), przypominając, że śmierć nie oszczędza nikogo: ani możnych, ani ubogich.

Jednocześnie jego poezja nie była jedynie wizją grozy – prowadziła do nadziei. Jak pisał:

„Ej, do nieba nam potrzeba! Tam pokoje, słodkie zdroje…”

Świat jawił się mu jako miejsce przemijania – „bied, plag i płaczów skrzynia” – ale jednocześnie jako droga do wieczności.

Między niezrozumieniem a odkryciem

Przez długi czas twórczość Baki była oceniana bardzo surowo. Już w XIX wieku uznawano ją za przykład złego smaku, a określenie „wiersze à la Baka” stało się synonimem poezji nieudolnej.

Było to jednak w dużej mierze wynikiem niezrozumienia jego stylu i religijnej funkcji jego utworów. Literatura inspirowana chrześcijaństwem, szczególnie ta mówiąca o śmierci i wieczności, była marginalizowana w epoce pozytywizmu, który preferował racjonalizm i naukowe podejście do świata.

Dopiero współcześnie zaczęto dostrzegać w jego twórczości: głębię duchową, oryginalność formy, siłę oddziaływania na wyobraźnię.

Modlitwa zamiast „dziwoląga”

Wbrew dawnym opiniom, twórczość Baki potrafi być także niezwykle subtelna i głęboko liryczna. Świetnym przykładem jest jego „Uwaga wieczorna” – modlitwa pełna czułości i mistycznej relacji z Bogiem:

„Dobranoc o Jezu! O miłości moja! Niech w Twym ręku usnę ja lepianka Twoja…”

Ten utwór pokazuje zupełnie inne oblicze poety – człowieka głębokiej wiary, dla którego najważniejszą wartością była miłość do Boga.

„Vanitas” – przemijanie i refleksja

Taniec śmierci. Fot.: niezlasztuka.net

W twórczości Baki kluczowym motywem jest „vanitas” – pojęcie wywodzące się z barokowej tradycji europejskiej, oznaczające marność i przemijanie dóbr doczesnych. Dla Baki „vanitas” to nie tylko poetycki ornament, lecz centralny element jego refleksji religijnej i moralnej.

W jego utworach, zwłaszcza w dziele pt. „Uwagi o śmierci niechybnej”, spotykamy się z: medytacją nad śmiercią („Umrzesz, umrzesz / I już się nie wrócisz”), świadomością ulotności bogactwa i pozycji społecznej, wewnętrzną refleksją duchową, skierowaną ku Bogu i cnotom chrześcijańskim.

Baka łączy w „vanitas” elementy przestrogi i nadziei. Śmierć, choć nieunikniona i często ukazana w dosadny sposób, nie jest źródłem rozpaczy – przeciwnie, jest wezwaniem do życia cnotliwego i przygotowania duszy na spotkanie z Bogiem.

W poezji Baki motyw vanitas przejawia się zarówno w groteskowych opisach świata („bied, plag, płaczów skrzynia”), jak i w subtelnych modlitwach, np. w „Uwagach wieczornych”, gdzie człowiek oddaje się Bożej opiece i wyraża całkowitą miłość do Stwórcy. Dzięki temu jego twórczość, choć osadzona w barokowej estetyce dramatyzmu i kontrastów, pozostaje uniwersalnym głosem o przemijaniu, etyce i duchowym sensie życia.

Śmierć jako prawda o człowieku

Baka nie unikał tematów trudnych – przeciwnie, mówił o nich wprost. W jego poezji śmierć jest obecna zawsze i wszędzie: „Umrzesz, umrzesz I już się nie wrócisz…”

Taka bezpośredniość była charakterystyczna dla epoki baroku, w której powstawały bractwa Dobrej Śmierci, a refleksja nad przemijaniem była częścią codziennej religijności.

Dla Baki pamięć o śmierci nie była jednak powodem rozpaczy – przeciwnie, miała prowadzić do życia lepszego, bardziej świadomego i skierowanego ku wieczności.

Dziedzictwo kresowego jezuity

Józef Baka zmarł 2 czerwca 1780 roku w Warszawie. Nie zachował się jego autentyczny portret – jego prawdziwym wizerunkiem pozostaje więc jego twórczość.

Dziś widzimy w nim nie „dziwaka”, lecz twórcę oryginalnego, który odważnie mówił o sprawach najważniejszych: życiu, śmierci i wieczności.

Był poetą, który wyrósł z kresowej ziemi Nowogródczyzny i pozostawił po sobie spuściznę, która – choć przez lata niedoceniana – nadal potrafi poruszać i zmuszać do refleksji.

Na zdjęciu: BAKA Józef – Baka odrodzony : uwagi o śmierci niechybnéj wszystkim pospolitéj, wierszem wyrażone […]. Wilno. 1855 [reprint]

Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl

Rocznica urodzin Józefa Baki to doskonała okazja, by przypomnieć jednego z najbardziej niezwykłych twórców polskiego baroku – jezuitę, misjonarza i poetę, którego życie i twórczość wyrastały z kresowej rzeczywistości Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kresowe korzenie i droga do zakonu [caption id="attachment_72658" align="alignnone" width="480"] Napoleon Orda, Ruiny zamku w

Przejdź do treści