HomeStandard Blog Whole Post

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na Białorusi Znadniemna.pl, zablokowali także szefowi „GP” dostęp do tweetdecka – aplikacji do zarządzania Twitterem. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl – atak na powiązany z Telewizją Republiką serwis „Poland Daily” został dokonany z Rygi, stolicy Łotwy.

Rasa Jakilaitiene, rzeczniczka litewskiego ministra spraw zagranicznych, powiedziała, że fałszywa wiadomość została umieszczona na polskiej stronie internetowej.

Fałszywe wiadomości pojawiły się na Polanddaily.com. W zamieszczonym tam artykule znalazła się uwaga ministra Linkeviciusa, w której twierdził, że na Białoruś trzeba wysłać siły pokojowe – powiedziała rzeczniczka.

Rzeczniczka litwewskiego MSZ zwróciła uwagę, że dla podniesienia wiarygodności fake newsa w artykule pojawiała się także wzmianka na temat polskiego ministra spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy wydało oświadczenie zaprzeczające fałszywym informacjom. Potwierdzono, że odpowiednie służby wszczęły już w tej sprawie dochodzenie.

Jest wysoce prawdopodobne, że trwa cyberatak informacyjny, który jest obecnie badany przez władze litewskie – czytamy w komunikacie.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stracił dostęp do konta (zmieniono hasło), na którym wstawiono odnośnik do artykułu zamieszczonego na portalu Znadniemna.pl, który prowadzi Związek Polaków na Białorusi. Ów artykuł to także cyberprowokacja. Dowiadujemy się z niego, że „Polska i Litwa wzywają NATO do wysłania wojsk na Białoruś”.

Podrobiony artykuł na portalu „Poland Daily” nosił tytuł „Polska i Litwa naciskają na wysłanie wojsk na Białoruś”. Napisany był w języku angielskim i podobnie jak publikacja wrzucona na Znadniemna.pl, dezinformował o rzekomych naciskach Polski, Litwy i Stanów Zjednoczonych na NATO. W tekście pojawiły się też nazwiska ministra spraw zagranicznych Polski Zbigniewa Rau oraz Swiatłany Cichanouskiej. Na zdjęciu głównym umieszczono szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa.

To nie pierwszy rosyjski atak na media związane ze „Strefą Wolnego Słowa”. Przypomnijmy: w maju 2020 r. portal Niezalezna.pl dwukrotnie padł ofiarą rosyjskich hakerów, którzy zmieniali treść naszych publikacji.

Na naszą stronę (a także na portale Telewizji Republika, Radia Szczecin, olsztyn24.pl oraz stronę gminy Orzysz, gdzie znajduje się garnizon) wstawiono artykuł pt. Amerykanie „chwalą” pobyt w Drawsku. „Jedyne czym mogą strzelić to gumki od majtek”

Gdy opublikowaliśmy informację o tym ataku, Rosjanie dokonali kolejnego włamania, zmieniając ją na „newsa”, że Niezalezna.pl przyznaje się do autorstwa wcześniejszego artykułu.

To nie koniec działań Moskwy przeciwko naszym mediom. Pod koniec maja na anglojęzycznym prorosyjskim portalu „The Duran” ukazał się „wywiad”, przeprowadzony rzekomo przez Katarzynę Gójską dla „Gazety Polskiej”. Rozmówcą wicenaczelnej tygodnika miał być amerykański generał broni Christopher G. Cavoli, dowódca sił amerykańskich w Europie. Nie trzeba chyba dodawać, że rozmowa, w której Cavoli twierdzi, że Polska i kraje bałtyckie są fatalnie zorganizowane pod względem militarnym, została w całości wymyślona.

Znadniemna.pl za niezalezna.pl

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy poinformowało, że w ramach złożonego fake newsa publikowano fake newsy, rzekomo powiązane z litewską dyplomacją. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą już na Litwie odpowiednie służby. Hakerzy, którzy zaatakowali konto na Twitterze Tomasza Sakiewicza, stronę „Poland Daily” oraz portal Związku Polaków na

Dzisiejsze wspomnienie świętego Kazimierza Królewicza rozbrzmiewa wyjątkową powagą i duchową głębią. W liturgii Kościoła powraca postać młodego władcy, którego życie stało się świadectwem wierności, pokory i troski o ubogich. Tegoroczne obchody nabrały szczególnego znaczenia dzięki słowom papieża Leona XIV, który podczas audiencji generalnej w Watykanie przypomniał o duchowym dziedzictwie królewicza i wezwał wiernych do modlitwy o pokój na świecie.

Święty Kazimierz – królewicz, który uczył miłości, czystości i odpowiedzialności

Kazimierz, syn Kazimierza Jagiellończyka, wychowany w królewskim otoczeniu, wybrał drogę skromności i głębokiej pobożności. Jego codzienność była przeniknięta modlitwą, troską o potrzebujących i pragnieniem życia zgodnego z Ewangelią. Z czasem stał się patronem Polski i Litwy, młodzieży, osób sprawujących władzę oraz wszystkich, którzy pragną zachować czystość serca i uczciwość w życiu publicznym i prywatnym.

Właśnie do tej duchowej wrażliwości nawiązał dziś papież Leon XIV, mówiąc po polsku:

„Dziś w liturgii wspominamy świętego księcia Kazimierza, chwalebnego opiekuna Polski i Litwy, a także wielu diecezji i parafii. Modlił się codziennie słowami: ‘Omni die dic Mariae’, ucząc synowskiej miłości do Maryi, Matki i Królowej. Niech jego wstawiennictwo pomoże nam odkryć, że w Najświętszej Pannie podziwiamy prawdziwą godność każdej kobiety i jej powołania.”

Ojciec Święty wezwał również wiernych do kontynuowania wielkopostnej drogi w duchu pokuty i nawrócenia, prosząc o Boże miłosierdzie i pokój dla całego świata. Zwrócił się osobno do młodzieży, chorych i małżonków, zachęcając ich do odwagi, cierpliwości i modlitwy w codziennym życiu.

Jarmarki kazimierskie – tradycja, która łączy pokolenia

Wspomnienie świętego Kazimierza od wieków splata się z tradycją jarmarków organizowanych na jego cześć. Najsłynniejsze z nich, Wileńskie Kaziuki, mają korzenie sięgające XVII wieku i do dziś pozostają jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów kultury dawnej Rzeczypospolitej. W ich atmosferze łączą się modlitwa, radość wspólnoty i bogactwo ludowego rzemiosła. Stragany pełne barwnych palm, misternych wyrobów, pachnących pierników i regionalnych przysmaków tworzą przestrzeń, w której tradycja staje się żywa i namacalna.

Z czasem zwyczaj ten przeniknął również do wielu polskich miast, gdzie marcowe jarmarki stały się okazją do spotkań, pielęgnowania lokalnych zwyczajów i budowania wspólnoty. W ich uroczystym charakterze pobrzmiewa echo dawnych czasów, w których święto patrona było nie tylko wydarzeniem religijnym, lecz także świętem kultury i codziennego życia.

Znadinemna.pl na podstawie Vaticannews.va, ilustracja: Święty Kazimierz na obrazie Daniela Schultza, fot.: Wikimedia Commons

Dzisiejsze wspomnienie świętego Kazimierza Królewicza rozbrzmiewa wyjątkową powagą i duchową głębią. W liturgii Kościoła powraca postać młodego władcy, którego życie stało się świadectwem wierności, pokory i troski o ubogich. Tegoroczne obchody nabrały szczególnego znaczenia dzięki słowom papieża Leona XIV, który podczas audiencji generalnej w Watykanie

W 250. rocznicę urodzin Sykstusa Teodora Ludwika Estki pragniemy przywrócić pamięć o jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów polskich Kresów. Urodzony 4 marca 1776 roku w Brześciu nad Bugiem, wyrósł z poleskiej ziemi na oficera, którego losy splotły się z historią Tadeusza Kościuszki, Legionów Polskich we Włoszech i epopei napoleońskiej.

Jego biografia to opowieść o wierności rodzinnej tradycji i o kresowym poczuciu obowiązku, które prowadziło go przez pół Europy aż pod Lipsk. W ciągu tej drogi zdobył najwyższe wojskowe wyróżnienia epoki: Order Virtuti Militari, a także Legię Honorową – najpierw jako kawaler (1809), a następnie jako oficer (1811).

Dorastanie wśród poleskiej szlachty

Estko przyszedł na świat w rodzinie, która – choć nie należała do najzamożniejszych – była głęboko zakorzeniona w tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Pochodzący z Prus i spolonizowany w XVII wieku niemiecki ród von Estkenów (zmodyfikowali nazwisko na bardziej polskobrzmiące Estko – red.) wtopił się w pejzaż Polesia, a młody Sykstus dorastał w atmosferze, w której służba publiczna i wojskowa była naturalnym wyborem. Jego matka, Anna z Kościuszków, wniosła do domu Estków nie tylko nazwisko, ale i etos rodzinny, który później miał poprowadzić jej syna na pola bitew.

Śmierć ojca – stolnika smoleńskiego Piotra Estki – i utrata majątku sprawiły, że dzieciństwo jego synów – Sykstusa, Stanisława i Tadeusza – naznaczone było koniecznością szybkiego dojrzewania. Wuj, Tadeusz Kościuszko, zadbał o edukację wojskową siostrzeńców, widząc w nich kontynuatorów rodzinnej tradycji. To właśnie z Polesia, z jego surowego klimatu i poczucia odpowiedzialności za wspólnotę, Sykstus Estko wyniósł hart ducha, który miał mu towarzyszyć przez całe życie.

Pierwsze kroki w wojsku

W 1791 roku piętnastoletni Sykstus rozpoczął służbę, jako elew w Korpusie Inżynieryjnym Koronnym w Warszawie. Jako uczeń‑kandydat, był szkolony w matematyce, geometrii, fortyfikacji i rysunku technicznym. Młody Estko szybko wyróżnił się pracowitością i talentem, co zapowiadało w przyszłości błyskotliwą karierę oficerską.

Insurekcja kościuszkowska stała się dla niego pierwszym prawdziwym sprawdzianem. Walczył pod komendą swojego wuja, a za odwagę i zaangażowanie otrzymał pierwszy stopień oficerski – chorążego. To był moment, w którym kresowy elew stał się żołnierzem z prawdziwego zdarzenia.

Droga do Legionów – od Wiednia do Mantui

Po upadku powstania Estko, podobnie jak wielu młodych oficerów z Kresów, udał się na emigrację. Pod koniec 1796 roku wyjechał do Wiednia, skąd – dzięki listom polecającym księcia Kazimierza Nestora Sapiehy – dotarł w kwietniu 1797 roku do Mantui. Tam wstąpił do Legionów Polskich generała Jana Henryka Dąbrowskiego w stopniu podporucznika.

W legionowych szeregach przeszedł kampanię neapolitańską 1798–1799. Walczył pod Civita Castellana, Otricoli, Itri, Fondi, Traetą i Castelforte, a w Neapolu zajmował się werbunkiem Polaków z dawnej armii Burbonów. Odznaczył się przy szturmie Cortony i w bitwie pod Pontremoli, a 3 czerwca 1799 roku został porucznikiem grenadierów 2. batalionu majora Józefa Chłopickiego.

Niewola i powrót do służby

19 czerwca 1799 roku Estko dostał się do niewoli austriackiej w bitwie nad rzeką Trebbią. Osadzono go najpierw w twierdzy Brod, a następnie w klasztorze Kleinzell pod Budą. Dopiero w marcu 1801 roku odzyskał wolność i powrócił do służby, awansując na kapitana.

W kolejnych latach służył w garnizonach północnych Włoch. W kampanii 1805 roku brał udział w blokadzie Wenecji oraz w zwycięstwie pod Castelfranco nad korpusem księcia de Rohan‑Guéméné. W latach 1806–1807 walczył w Kalabrii przeciw wojskom neapolitańskim i brytyjskim, odnosząc sukcesy m.in. pod Campotenese, Santa Eufemią i Cariati. Pod Tiriolo, prowadząc 60 grenadierów, zdobył miasto bronione przez 600 powstańców i dwie armaty, odnosząc przy tym ranę postrzałową w ramię.

W służbie Włoch, Westfalii i Francji

W 1807 roku został oficerem 3. pułku piechoty Legii Polsko‑Włoskiej, którą następnie wcielono do armii Królestwa Westfalii i przeniesiono do Kassel. W 1808 roku jednostka trafiła do Poitiers, a następnie – już jako Legia Nadwiślańska – na służbę francuską.

Estko uczestniczył w kampanii hiszpańskiej: w oblężeniu Saragossy, bitwach pod Marią, Belchite, Estellą, Ville‑Checa oraz w oblężeniu Tortosy. 29 grudnia 1809 roku awansował na pułkownika i objął dowództwo 3. pułku piechoty Legii Nadwiślańskiej, a w maju 1810 roku – 4. pułku tejże Legii. Walczył pod Tarragoną i Sagunto, zdobywając opinię jednego z najzdolniejszych polskich dowódców piechoty.

Ostatnie lata – od obrony Bugu po Lipsk

W grudniu 1812 roku powrócił z pułkiem do Warszawy, gdzie organizował obronę linii Bugu przed rosyjskimi oddziałami. W styczniu 1813 roku ruszył do Królewca, prowadząc ariergardę Wielkiej Armii. 10 lutego wyróżnił się w obronie Rogoźna przed wojskami generała Wintzingerodego.

18 czerwca 1813 roku objął dowództwo dwubatalionowego Pułku Wisły, utworzonego z resztek Legii Nadwiślańskiej. Walczył w obronie Wittenbergi, gdzie został ranny, a 11 lipca 1813 roku otrzymał stopień generała brygady. Następnie przekazał dowództwo pułkownikowi Michałowi Józefowi Kosińskiemu.

W kampanii saskiej dowodził 1. brygadą 26. dywizji piechoty generała Kamienieckiego w VIII korpusie księcia Józefa Poniatowskiego. Walczył pod Dreznem i Kulmem, a 18 października 1813 roku, w bitwie narodów pod Lipskiem, został ciężko ranny postrzałem, który zmiażdżył mu udo. Wzięty do niewoli, zmarł 30 października 1813 roku w szpitalu lipskim, mając zaledwie 37 lat.

Ordery, rodzina i pamięć

Sykstus Estko był kawalerem Orderu Virtuti Militari, kawalerem (1809) i oficerem (1811) Legii Honorowej. W 1812 roku poślubił Wiktorię La Figuera.

Jego biografia to przykład kresowego losu – człowieka, który z Polesia trafił na włoskie, hiszpańskie i niemieckie pola bitew, niosąc ze sobą tradycję Rzeczypospolitej i nadzieję na jej odrodzenie. W 250. rocznicę jego urodzin przywracamy pamięć o oficerze, który łączył w sobie kresową fantazję, europejskie doświadczenie i niezłomną wierność polskiej sprawie.

Opr. Adolf Gorzkowski/ Znadniemna.pl, ilustracja: akwarela autorstwa Ernesta Forta z wizerunkiem oficera Legionów Polskich we Włoszech, przypuszczalnie będąca portretem Sykstusa Teodora Ludwika Estki, fot.: Facebook.com/EpokaNapoleonska

W 250. rocznicę urodzin Sykstusa Teodora Ludwika Estki pragniemy przywrócić pamięć o jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów polskich Kresów. Urodzony 4 marca 1776 roku w Brześciu nad Bugiem, wyrósł z poleskiej ziemi na oficera, którego losy splotły się z historią Tadeusza Kościuszki, Legionów Polskich we

W wigilię przypadającego jutro, 4 marca, wspomnienia św. Kazimierza warto przypomnieć, że patron Litwy i królewicz z dynastii Jagiellonów ma swoje symboliczne miejsce także w przestrzeni kosmicznej. Nazwę Casimir, nadaną na jego cześć przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, nosi bowiem jedna z planetoid.

Asteroida Casimir upamiętnia św. Kazimierza jako patrona Litwy i jedną z najważniejszych postaci wspólnej historii Polski i Litwy. Nazwę zaproponował litewski astronom polskiego pochodzenia Kazimierz Czernis, wieloletni badacz związany z Uniwersytetem Wileńskim. Obiekt odkryto w 2013 roku w obserwatorium w Baldone (Łotwa), a po kilku latach obserwacji i potwierdzeń orbitalnych został on oficjalnie wpisany do katalogu Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU). Planetoida ponownie znajdzie się w dobrych warunkach obserwacyjnych we wrześniu, w rejonie gwiazdozbioru Ryb.

Historia Casimir wpisuje się w szerszy trend nadawania planetoidom nazw związanych z polską kulturą, nauką i historią. W ostatnich latach IAU zatwierdziła kolejne polskie nazwy, wśród nich upamiętniające Henryka Sienkiewicza, wspomnianego już św. Kazimierza Jagiellończyka czy warszawskiego astronoma Jerzego Madeja. To wyraz rosnącej aktywności polskich badaczy w międzynarodowych projektach obserwacyjnych oraz sposób na zachowanie pamięci o wybitnych postaciach w przestrzeni, która staje się globalnym katalogiem ludzkiego dziedzictwa.

Planetoida na cześć królewicza Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy i świętego Kościoła katolickiego to symboliczny znak wspólnej polsko-litewskiej historii i kultury, która – choć zakorzeniona na ziemi – znajduje swoje odbicie także wśród gwiazd.

Znadniemna.pl na podstawie Wilnoteka.lt oraz Naukawpolsce.pl, na zdjęciu: Św. Kazimierz, fot.: vaticannews.va

W wigilię przypadającego jutro, 4 marca, wspomnienia św. Kazimierza warto przypomnieć, że patron Litwy i królewicz z dynastii Jagiellonów ma swoje symboliczne miejsce także w przestrzeni kosmicznej. Nazwę Casimir, nadaną na jego cześć przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, nosi bowiem jedna z planetoid. Asteroida Casimir upamiętnia św. Kazimierza jako

W Muzeum Świętego Jana Pawła II Wielkiego w Krakowie otwarto wystawę pt. „Białoruscy artyści na wygnaniu”, prezentującą twórczość artystów z Białorusi, zmuszonych do opuszczenia ojczyzny. Ekspozycja ukazuje, jak sztuka staje się przestrzenią wolności, pamięci i duchowego oporu wobec przemocy politycznej.

Wernisaż wystawy odbył się 1 marca w muzeum przy ul. Totus Tuus 30 i zgromadził licznych gości – twórców, przedstawicieli środowisk kultury, samorządu oraz osoby wspierające białoruską diasporę. Koordynatorka projektu, Tatiana Sawicz, podkreśliła, że dla wielu artystów emigracja stała się bolesnym, ale twórczo płodnym doświadczeniem, a sztuka jest dla nich sposobem zachowania godności i wewnętrznej wolności. Prezentowane prace – od malarstwa po grafikę i techniki mieszane – łączy refleksja nad tożsamością, utratą i nadzieją.

Wystawa jest częścią międzynarodowego projektu humanitarnego, który otrzymał apostolskie błogosławieństwo papieża Leona XIV oraz wsparcie dziewiętnastu kardynałów z całego świata. Organizatorzy podkreślają, że przedsięwzięcie ma nie tylko prezentować sztukę, lecz także budować solidarność z białoruskimi twórcami żyjącymi na uchodźstwie.

Wśród uczestników otwarcia znalazł się Artur Buszek, Pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa ds. NGO, który w swoim wpisie zwrócił uwagę na wyjątkowy charakter ekspozycji. Napisał:

„Byłem na otwarciu i mocno polecam! W Muzeum Jana Pawła II Wielkiego można obecnie oglądać wyjątkową wystawę ‘Białoruscy artyści na wygnaniu’. To poruszający projekt pokazujący twórczość artystek i artystów z Białorusi, którzy zostali zmuszeni do życia i pracy poza swoją ojczyzną. Ekspozycja jest opowieścią o wolności, tożsamości i pamięci — o tym, jak sztuka staje się językiem dialogu ponad granicami. Prace są osobiste, mocne i bardzo aktualne w kontekście dzisiejszej sytuacji w regionie.”

Podobne opinie wyrażali inni goście wernisażu. Wielu podkreślało, że wystawa porusza swoją szczerością i emocjonalną intensywnością. Jeden z uczestników zauważył, że to sztuka, która nie tylko opowiada o wygnaniu, ale pozwala je poczuć – w kolorach, fakturach i symbolach niosących zarówno ból, jak i nadzieję. Inni zwracali uwagę na uniwersalność przekazu, który – mimo zakorzenienia w białoruskim doświadczeniu – dotyka każdego, kto zna smak utraty i pragnienie wolności.

Ekspozycja wpisuje się w szersze działania Krakowa na rzecz wspierania kultury i społeczeństwa obywatelskiego Białorusi. Miasto od lat współpracuje z organizacjami pozarządowymi i środowiskami twórczymi, oferując przestrzeń do prezentacji sztuki, debat i inicjatyw społecznych. Wystawa „Białoruscy artyści na wygnaniu” jest kolejnym dowodem na to, że Kraków pozostaje ważnym miejscem dialogu i solidarności z twórcami z Europy Wschodniej.

Ekspozycję można oglądać do 19 kwietnia, a organizatorzy zapowiadają dodatkowe wydarzenia towarzyszące, w tym spotkania z artystami i oprowadzania kuratorskie.

Znadniemna.pl na podstawie Ekai.pl, na zdjęciu: plakat wystawy „Białoruscy artyści na wygnaniu”,fot.: Muzeum Św. Jana Pawła II Wielkiego w Krakowie/Facebook

W Muzeum Świętego Jana Pawła II Wielkiego w Krakowie otwarto wystawę pt. „Białoruscy artyści na wygnaniu”, prezentującą twórczość artystów z Białorusi, zmuszonych do opuszczenia ojczyzny. Ekspozycja ukazuje, jak sztuka staje się przestrzenią wolności, pamięci i duchowego oporu wobec przemocy politycznej. Wernisaż wystawy odbył się 1 marca

1 marca 2026 roku w setkach miejscowości w Polsce i za granicą odbywa się XIV edycja Biegu Tropem Wilczym – największego wydarzenia sportowo‑edukacyjnego poświęconego pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tegoroczny bieg, organizowany tradycyjnie przez Fundację Wolność i Demokracja pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego, ponownie połączy tysiące uczestników w symbolicznym geście pamięci i wdzięczności wobec bohaterów powojennego podziemia niepodległościowego.

Od lat Tropem Wilczym przyciąga zarówno doświadczonych biegaczy, jak i całe rodziny, które chcą uczcić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w sposób aktywny i symboliczny. Centralnym elementem wydarzenia pozostaje dystans 1963 metrów – liczba ta nawiązuje do roku śmierci ostatniego żołnierza antykomunistycznego podziemia w powojennej Polsce – Józefa Franczaka „Lalka”, który zginął w 1963 roku podczas obławy pod Lublinem. W wielu lokalizacjach organizowane są także biegi na 5 i 10 km oraz marsze Nordic Walking, co pozwala uczestniczyć w wydarzeniu osobom w każdym wieku.

Setki lokalizacji w Polsce

W 2026 roku bieg odbywa się w setkach miejscowości – od dużych miast po niewielkie gminy. Na Opolszczyźnie  na przykład biegi zaplanowano m.in. w Grodkowie, Głuchołazach, Głubczycach, Prudniku, Kietrzu, Oleśnie, Nysie, Kluczborku i Opolu. W wielu miejscach, jak Leżajsk, wydarzenie cieszy się ogromnym zainteresowaniem – tam limit 500 miejsc wyczerpał się w zaledwie siedem godzin.

Wydarzenie o charakterze edukacyjnym

Bieg Tropem Wilczym to nie tylko sport. W wielu lokalizacjach towarzyszą mu rekonstrukcje historyczne, pokazy, spotkania edukacyjne oraz wydarzenia dla dzieci. Uczestnicy otrzymują pakiety startowe, często z koszulkami przedstawiającymi bohaterów podziemia niepodległościowego. Wydarzenie organizowane jest przez lokalne instytucje, szkoły, stowarzyszenia oraz samorządy, a jego koordynatorem pozostaje Fundacja Wolność i Demokracja.

Zagraniczne lokalizacje Biegu Tropem Wilczym 2026

Organizatorzy co roku podkreślają, że bieg odbywa się również poza granicami Polski. Choć szczegółowa lista lokalizacji zagranicznych nie została jeszcze oficjalnie opublikowana na stronach organizatora, edycje z poprzednich lat odbywały się m.in. w:

  • Wilnie (Litwa)
  • Lwowie i Kijowie (Ukraina)
  • Chicago i Nowym Jorku (USA)
  • Londynie (Wielka Brytania)
  • Dublinie (Irlandia)
  • Toronto (Kanada)
  • Melbourne i Sydney (Australia)

Znadniemna.pl na podstawie Tropemwilczym.org

1 marca 2026 roku w setkach miejscowości w Polsce i za granicą odbywa się XIV edycja Biegu Tropem Wilczym – największego wydarzenia sportowo‑edukacyjnego poświęconego pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tegoroczny bieg, organizowany tradycyjnie przez Fundację Wolność i Demokracja pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego, ponownie

1 marca Polska oddaje hołd żołnierzom powojennego podziemia niepodległościowego – ludziom, którzy po 1945 roku nie złożyli broni i nie pogodzili się z narzuconą siłą władzą komunistyczną. Data święta upamiętnia rozstrzelanie przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, jednego z najważniejszych symboli oporu przeciwko sowietyzacji kraju.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma swoje korzenie w dramatycznych wydarzeniach końca II wojny światowej i pierwszych lat powojennych. Gdy 19 stycznia 1945 roku gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” rozwiązał Armię Krajową, wydawało się, że konspiracja dobiegła końca. Jednak szybko okazało się, że Polska nie odzyskała pełnej wolności – aresztowania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego przez NKWD i ich wywiezienie do Moskwy pokazały, że nowy porządek oznacza kolejną okupację. W tej atmosferze powstawały kolejne struktury oporu: najpierw organizacja „NIE”, później Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj, a wreszcie Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, które stało się najważniejszą powojenną organizacją niepodległościową.

WiN, powołane 2 września 1945 roku, skupiło w swoich szeregach około 30 tysięcy działaczy i żołnierzy. Przez pięć lat istnienia organizacja prowadziła działalność wywiadowczą, propagandową i samoobronną, starając się przeciwstawić sowietyzacji kraju. To właśnie jej przywódcy – Łukasz Ciepliński, Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory i Karol Chmiel – zostali zamordowani 1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim. Ich śmierć symbolicznie zamknęła dzieje zorganizowanej konspiracji, która trwała od września 1939 roku.

Powojenna walka niepodległościowa była największą formą zorganizowanego oporu społecznego aż do powstania „Solidarności”. Według szacunków MSW z lat 70., w latach 1945–1955 zginęło około 9 tysięcy członków podziemia, choć liczby te są niepełne. Żołnierze ci musieli mierzyć się nie tylko z brutalną machiną represji, ale także z propagandą, która starała się ich zohydzić w oczach społeczeństwa, nazywając „bandami reakcyjnego podziemia”, „zaplutymi karłami reakcji”, czy „wrogami ludu”. Władza ludowa próbowała wymazać ich z pamięci, skazując na zapomnienie, a często także na bezimienne groby.

Termin „Żołnierze Wyklęci” pojawił się dopiero w 1993 roku, kiedy badacz dziejów polskiej konspiracji Leszek Żebrowski użył go jako tytułu wystawy poświęconej antykomunistycznemu podziemiu. Słowo „wyklęci” nawiązywało do listu, w którym komunistyczny dowódca informował rodzinę jednego z zamordowanych żołnierzy, że „wieczna hańba i nienawiść” towarzyszyć mu będzie nawet po śmierci. Z czasem określenie to stało się symbolem przywracania pamięci o ludziach, których PRL próbował wymazać z historii.

Po 1989 roku proces ten postępował powoli. Dopiero działania środowisk kombatanckich, historyków i organizacji patriotycznych – w tym inicjatywy prezesa IPN Janusza Kurtyki – doprowadziły do ustanowienia 1 marca Dniem Pamięci. W 2010 roku prezydent Lech Kaczyński skierował do Sejmu projekt ustawy, podkreślając, że święto ma być wyrazem hołdu dla „męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i krwi przelanej w obronie ojczyzny”. Rok później Sejm przyjął ustawę, a 1 marca na stałe wpisał się do kalendarza państwowych uroczystości.

Dzieje Żołnierzy Wyklętych nie kończą się jednak w 1951 roku. Ostatni z nich, Józef Franczak „Lalek”, zginął dopiero w 1963 roku podczas obławy pod Lublinem. Jego śmierć zamknęła epokę zbrojnego oporu antykomunistycznego, ale pamięć o tych, którzy walczyli o wolną Polskę, przetrwała mimo prób jej zatarcia.

Dziś 1 marca jest dniem refleksji nad losem ludzi, którzy – często samotnie, bez nadziei na zwycięstwo – zdecydowali się pozostać wierni przysiędze i walczyć o niepodległość. To także dzień przywracania im należnego miejsca w historii, miejsca, którego przez dziesięciolecia odmawiano im w oficjalnej narracji. Współczesna pamięć o Żołnierzach Wyklętych jest nie tylko hołdem dla ich odwagi, ale także przypomnieniem, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze.

Znadniemna.pl

1 marca Polska oddaje hołd żołnierzom powojennego podziemia niepodległościowego – ludziom, którzy po 1945 roku nie złożyli broni i nie pogodzili się z narzuconą siłą władzą komunistyczną. Data święta upamiętnia rozstrzelanie przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, jednego z najważniejszych symboli oporu przeciwko

Unia Europejska utrzymuje restrykcje wobec reżimu w Mińsku, wskazując na represje, wsparcie dla rosyjskiej agresji oraz działania hybrydowe. Sankcje będą obowiązywać co najmniej do 28 lutego 2027 roku.

Rada Unii Europejskiej zdecydowała o przedłużeniu obowiązujących sankcji wobec Białorusi o kolejny rok. Jak poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy, restrykcje pozostają w mocy z powodu trwających represji wewnętrznych, wsparcia udzielanego Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie oraz hybrydowych ataków wymierzonych w państwa członkowskie UE.

Obecnie sankcjami objętych jest 312 obywateli Białorusi oraz 57 podmiotów. Obejmują one zamrożenie aktywów na terytorium Unii, zakaz przeprowadzania transakcji finansowych z osobami i organizacjami z listy, a także ograniczenia wjazdu do krajów wspólnoty. Pakiet restrykcji dotyczy również kluczowych sektorów białoruskiej gospodarki, takich jak finanse, handel, energetyka i transport. Celem UE jest ograniczenie dochodów reżimu oraz przeciwdziałanie obchodzeniu sankcji.

W ostatnich dniach Stany Zjednoczone nałożyły dodatkowe sankcje na osoby i podmioty powiązane z działalnością cyberprzestępczą w Rosji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ukraina również utrzymuje własne restrykcje wobec Aleksandra Łukaszenki, podkreślając, że – jak stwierdził prezydent Wołodymyr Zełenski – Białoruś funkcjonuje jak „rosyjskie generał-gubernatorstwo”.

Władze w Kijowie i państwa NATO zwracają uwagę, że Rosja wykorzystuje terytorium Białorusi do działań prowokacyjnych wobec Sojuszu, co dodatkowo wzmacnia znaczenie utrzymania presji międzynarodowej na Mińsk.

Znadniemna.pl na podstawie UA.NEWS, źródło ilustracji: ua.news

Unia Europejska utrzymuje restrykcje wobec reżimu w Mińsku, wskazując na represje, wsparcie dla rosyjskiej agresji oraz działania hybrydowe. Sankcje będą obowiązywać co najmniej do 28 lutego 2027 roku. Rada Unii Europejskiej zdecydowała o przedłużeniu obowiązujących sankcji wobec Białorusi o kolejny rok. Jak poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Karol Stanisław Radziwiłł (1734–1790) to jedna z najbardziej barwnych osobowości XVIII‑wiecznej Rzeczypospolitej. Dzisiaj w rocznicę jego urodzin, postać ta wciąż pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli kresowej kultury. Władca ogromnych dóbr na Kresach, symbol magnackiej niezależności, bohater niezliczonych anegdot i powiedzeń. Jego przydomek „Panie Kochanku”, zaczerpnięty z ulubionego zwrotu, którym witał każdego rozmówcę, stał się synonimem kresowej fantazji, przepychu i nieokiełznanego temperamentu.

Kresowe korzenie i rodowa potęga

Urodzony 27 lutego 1734 roku w Nieświeżu – w samym sercu radziwiłłowskiego „państwa w państwie” – dorastał w atmosferze potęgi i dumy charakterystycznej dla litewsko‑ruskich Kresów. Jego ojciec, Michał Kazimierz „Rybeńko”, był jednym z najpotężniejszych magnatów epoki, a matka, Franciszka Urszula z Wiśniowieckich, wniosła do rodu tradycję literacką i teatralną. Od najmłodszych lat Karol Stanisław obserwował funkcjonowanie ogromnych latyfundiów, które obejmowały Nieśwież, Ołykę, Kiejdany, Birże i dziesiątki mniejszych miejscowości. Wychowany w przekonaniu o wyjątkowości rodu, szybko przyswoił sobie kresowy etos niezależności, gościnności i dumy, który później stał się fundamentem jego legendy.

Polityka i służba publiczna

Radziwiłł pełnił najwyższe urzędy w Wielkim Księstwie Litewskim: był wojewodą wileńskim, generałem lejtnantem wojsk litewskich, marszałkiem Trybunału Głównego WKL oraz ordynatem nieświeskim i ołyckim. Jego działalność polityczna była burzliwa i często kontrowersyjna. W czasie konfederacji radomskiej stał się jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych przywódców, a jego konflikt z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim doprowadził do czasowego wygnania. Wrócił jednak na Kresy w atmosferze triumfu, witany przez poddanych jak bohater. Współcześni podkreślali, że choć jego polityczne decyzje bywały impulsywne, kierowała nim autentyczna troska o „stare prawa” i kresową wolność.

Anegdoty, obyczajowość i legenda „Panie Kochanku”

Żaden magnat epoki nie obrósł tyloma opowieściami. Radziwiłł słynął z wystawnych uczt w Nieświeżu, na których stoły uginały się od jadła, a goście bawili się do świtu. Jego gościnność była przysłowiowa: potrafił zatrzymać przejezdnego szlachcica tylko po to, by zaprosić go na obiad, a według przekazów współczesnych „nikt nie wyjeżdżał z Nieświeża trzeźwy ani głodny”. W pamiętnikach epoki powtarza się anegdota, że Radziwiłł, widząc chłopa prowadzącego krowę, miał zawołać: „Panie Kochanku, a cóż to za piękna sztuka bydła! Sprzedaj mi ją, a dam ci drugą, lepszą!”. Choć wiele z tych historii ma charakter barwnej przesady, ich rdzeń jest zgodny z opinią współczesnych: był to człowiek o ogromnej fantazji, skłonny do gestów spektakularnych i nieprzewidywalnych.

W oczach współczesnych i potomnych

Współcześni oceniali go skrajnie różnie. Jedni widzieli w nim uosobienie kresowej hojności i odwagi, inni – warchoła i hulakę. Julian Ursyn Niemcewicz pisał o nim z mieszaniną podziwu i krytycyzmu, podkreślając, że „nikt tak nie kochał Rzeczypospolitej, ale nikt też tak jej nie psuł”. Historycy późniejszych epok widzieli w nim postać symboliczną: reprezentanta ginącego świata magnackiej potęgi, w którym prywatne armie, własne mennice i teatralne gesty były codziennością. W kulturze popularnej stał się bohaterem licznych opowieści, a jego powiedzonko „Panie Kochanku” weszło na stałe do języka polskiego jako znak kresowej rubaszności i swobody.

Ostatnie lata i śmierć

Ostatnie lata życia spędził w Białej Podlaskiej, gdzie zmarł w 1790 roku. Choć jego majątek był wówczas poważnie nadwyrężony, a polityczna pozycja osłabła, legenda Radziwiłła przetrwała upadek Rzeczypospolitej. Do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Kresów – magnatem, którego życie stało się częścią zbiorowej wyobraźni, a anegdoty o nim krążą w kulturze polskiej niczym opowieści o bohaterach sarmackiej epopei.

Opr. Kazimierz Sadowski/Znadniemna.pl, ilustracja: portret Karola Stanisława Radziwiłła z 1786 roku, pędzla Konstantego Aleksandrowicza, źródło: Wikipedia

Karol Stanisław Radziwiłł (1734–1790) to jedna z najbardziej barwnych osobowości XVIII‑wiecznej Rzeczypospolitej. Dzisiaj w rocznicę jego urodzin, postać ta wciąż pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli kresowej kultury. Władca ogromnych dóbr na Kresach, symbol magnackiej niezależności, bohater niezliczonych anegdot i powiedzeń. Jego przydomek „Panie Kochanku”,

Do redakcji zgłosiła się pani Elżbieta Rzewuska, która poszukuje informacji o losach rodziny Błażeja Cieciury, ur. w 1903 r.

Pan Błażej został aresztowany 22 kwietnia 1944 r. w Baranowiczach, a następnie więziony w Mińsku do 14 października 1944 r. Otrzymał wyrok 10 lat łagru i w grudniu 1944 r. został wysłany do Workutłagu, gdzie przebywał do 21 września 1944 r. (prawdopodobnie chodzi o rok 1945).

Workutłag zimą, fot.: Wikipedia

Później przeniesiono go do Karłagu. Od tego momentu jego ślad urywa się.

W Baranowiczach pozostawił żonę i dwoje dzieci. Ich imiona nie są znane, jednak istnieje nadzieja, że żyją potomkowie tej rodziny, którzy mogliby pomóc w odtworzeniu dalszych losów pana Błażeja.

Osoby posiadające jakiekolwiek informacje proszone są o kontakt z panią Elżbietą Rzewuską: [email protected]

Znadniemna.pl, na zdjęciach: Baranowicze na początku XX stulecia, fot.: Polesie.org

Do redakcji zgłosiła się pani Elżbieta Rzewuska, która poszukuje informacji o losach rodziny Błażeja Cieciury, ur. w 1903 r. Pan Błażej został aresztowany 22 kwietnia 1944 r. w Baranowiczach, a następnie więziony w Mińsku do 14 października 1944 r. Otrzymał wyrok 10 lat łagru i w

Z wdzięczną pamięcią i należną powagą przekazujemy informację o uroczystości pożegnania śp. Elżbiety Dołęgi-Wrzosek, o której odejściu do Pana informowaliśmy wcześniej.

W najbliższy piątek, 27 lutego 2026 r., o godzinie 12:00, w Kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Baranowiczach zostanie odprawiona Msza święta pogrzebowa. Po jej zakończeniu nastąpi odprowadzenie Zmarłej na miejsce wiecznego spoczynku.

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Baranowiczach, fot.: Wikipedia

Uroczystość będzie czasem modlitwy, skupienia i wspólnego towarzyszenia Rodzinie oraz bliskim w ich żałobie. Wszystkich, którzy pragną oddać hołd śp. Elżbiecie i powierzyć jej duszę Bożemu Miłosierdziu, zapraszamy do udziału w ostatnim pożegnaniu.

Osoby, które chciałyby lepiej poznać życie i zasługi śp. Elżbiety Dołęgi-Wrzosek, zachęcamy do zapoznania się z naszą publikacją, wyróżnioną w Konkursie o nagrodę Marszałka Senatu pt. „Polki poza Polską”.

Znadniemna.pl

Z wdzięczną pamięcią i należną powagą przekazujemy informację o uroczystości pożegnania śp. Elżbiety Dołęgi-Wrzosek, o której odejściu do Pana informowaliśmy wcześniej. W najbliższy piątek, 27 lutego 2026 r., o godzinie 12:00, w Kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Baranowiczach zostanie odprawiona Msza święta pogrzebowa. Po jej zakończeniu

Przejdź do treści