Siedemdziesiąt osiem lat temu, 25 maja 1948 roku, w mokotowskim więzieniu komunistyczne władze zamordowały rotmistrza Witolda Pileckiego — żołnierza ZWZ-AK, ochotnika do Auschwitz, powstańca warszawskiego i emisariusza II Korpusu. Urodzony na Kresach, wychowany w Wilnie, niósł w sobie tradycję Rzeczypospolitej wielu narodów. Jego życie, pełne odwagi i służby, jest jednym z najjaśniejszych świadectw kresowego etosu.
Witold Pilecki przyszedł na świat 13 maja 1901 roku w Ołońcu, w rodzinie szlacheckiej o głębokich tradycjach niepodległościowych. Jego dziad, Józef Pilecki, został zesłany na Syberię za udział w Powstaniu Styczniowym, a rodzinny majątek na Nowogródczyźnie uległ częściowej konfiskacie. Ta historia — typowa dla wielu kresowych rodów — od najmłodszych lat kształtowała jego poczucie obowiązku wobec Polski.
Dorastał w Wilnie, mieście, które było jednym z duchowych centrów Kresów. Tam wstąpił do harcerstwa, tam też jako nastolatek chwycił za broń w oddziałach samoobrony broniących miasta przed bolszewikami. Walczył później w wojnie polsko-bolszewickiej, broniąc Warszawy w 1920 roku. Po wojnie próbował ułożyć sobie życie w cywilu: studiował sztuki piękne, prowadził rodzinny majątek w Sukurczach, ożenił się z Marią Ostrowską i został ojcem dwójki dzieci. Ten świat — ziemiański, kresowy, zakorzeniony — został brutalnie przerwany przez wybuch II wojny światowej.
We wrześniu 1939 roku walczył pod Piotrkowem Trybunalskim, a po klęsce przedostał się do Warszawy, gdzie współtworzył Tajną Armię Polską. To właśnie wtedy powziął plan, który przeszedł do historii: dobrowolnie dostać się do Auschwitz, by zdobyć informacje o niemieckim obozie i zorganizować tam konspirację. Wszedł w „kocioł” podczas łapanki na Żoliborzu, podając się za Tomasza Serafińskiego. W Auschwitz otrzymał numer 4859.
Za drutami stworzył Związek Organizacji Wojskowych — unikatową strukturę konspiracyjną, opartą na systemie „piątek”, które nie znały się nawzajem. To on przygotował pierwszą tajną notę o ludobójstwie w obozie, przekazywaną na Zachód. W Wigilię 1941 roku doprowadził do symbolicznego spotkania przedstawicieli różnych nurtów politycznych — od narodowców po lewicę — pokazując, że wobec zbrodni Niemców wszyscy są równi.
Wiosną 1943 roku, gdy Niemcy zaczęli rozpracowywać obozową konspirację, Pilecki zdecydował się na ucieczkę. Zbiegł w nocy z 26 na 27 kwietnia, dotarł do Nowego Wiśnicza, a następnie wrócił do Warszawy. Walczył w Powstaniu Warszawskim, dowodząc oddziałem w Reducie Witolda. Po kapitulacji trafił do oflagu w Murnau, skąd po wyzwoleniu dołączył do II Korpusu Polskiego we Włoszech.
Jesienią 1945 roku, na rozkaz gen. Andersa, wrócił do kraju, by prowadzić działalność wywiadowczą. Zorganizował siatkę informacyjną, zbierał dane o represjach NKWD i MBP, działał w strukturach podziemia. Mimo ostrzeżeń nie opuścił Polski. 8 maja 1947 roku został aresztowany przez UB, torturowany i oskarżony o działalność szpiegowską. Proces tzw. „grupy Witolda” był farsą. 15 marca 1948 roku skazano go na śmierć, a prezydent Bierut odmówił ułaskawienia.
Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku strzałem w tył głowy. Miejsce pochówku rotmistrza do dziś nie jest znane — prawdopodobnie spoczywa w bezimiennym dole na „Łączce” na Powązkach. Przez dziesięciolecia PRL jego nazwisko było objęte cenzurą, a pamięć o nim przetrwała głównie w rodzinnych opowieściach i w środowiskach, które — jak Polacy na Kresach — zawsze pielęgnowały tradycję wierności Rzeczypospolitej.
Dziś, siedemdziesiąt osiem lat po mokotowskiej nocy, rotmistrz Witold Pilecki jest symbolem odwagi, poświęcenia i niezłomności. Jego kresowy rodowód, harcerska młodość w Wilnie, ziemiańskie doświadczenie Sukurcz, heroizm Auschwitz i Powstania Warszawskiego, a wreszcie tragiczna śmierć z rąk komunistów — tworzą opowieść, która stała się jednym z fundamentów współczesnej polskiej pamięci.
Znadniemna.pl na podstawie Dzieje.pl oraz materiałów Instytutu Pileckiego, fotografia Witolda Pileckiego z mokotowskiego więzienia, fot.: Instytut Pamięci Narodowej, sygn. MBP Warszawa 1947/165




