Instalacja dodatkowego masztu z historyczną, wolną flagą Białorusi na Polach Grunwaldu jest obecnie niemożliwa z przyczyn administracyjnych, poinformował dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Szymon Drej w odpowiedzi na listy białoruskich sił demokratycznych. Mimo deklarowanej solidarności z dążeniami Białorusinów, ostateczna decyzja zależy od konserwatora zabytków, do którego białoruska opozycja zapowiada skierowanie oficjalnych petycji.
Wniosek o postawienie masztu poparli najważniejsi liderzy białoruskiego ruchu demokratycznego – Swiatłana Cichanouska, Paweł Łatuszka oraz Paweł Barkouski, pełniący funkcję przedstawiciela ds. odrodzenia narodowego w Zjednoczonym Gabinecie Przejściowym Białorusi.
Inicjatywa ta, współtworzona przez Barkouskiego – cenionego filozofa i byłego profesora akademickiego – ma głębokie uzasadnienie historyczne. Opiera się na fakcie, że w bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku istotną rolę odegrały pułki z ziem dzisiejszej Białorusi, walczące w strukturach wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego pod wodzą księcia Witolda. Współczesne białoruskie środowiska niezależne od lat walczą o to, by pamięć o udziale ich przodków w tym wielkim triumfie nad Zakonem Krzyżackim była trwale i godnie reprezentowana na historycznych polach.
Dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem wyjaśnił jednak, że pole bitwy podlega szczególnej ochronie prawnej i konserwatorskiej, co stwarza bariery proceduralne dla wzniesienia nowego masztu. Choć dyrekcja wyraziła pełne wsparcie oraz solidarność z dążeniami Białorusinów do zachowania własnej tożsamości narodowej, sprawa musi zyskać akceptację Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie. Liderzy opozycji zapowiedzieli już wysłanie oficjalnego pisma bezpośrednio do wojewódzkiego konserwatora z prośbą o koordynację procedur i wydanie zgody.
Stawka tej walki o obecność na Polach Grunwaldu jest wysoka z powodu sytuacji w samym Mińsku, gdzie historyczne, narodowe barwy biało-czerwono-białe są bezwzględnie zwalczane przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Flaga ta, będąca oficjalnym symbolem niepodległej Białorusi w latach 1991–1995 oraz głównym znakiem protestów antyreżimowych z 2020 roku, została przez dyktatora uznana za nielegalną, a państwowa propaganda piętnuje ją jako symbol „nazistowski”. Za samo publiczne posiadanie lub wywieszenie tych barw na Białorusi grożą dziś dotkliwe kary finansowe, brutalne represje, a nawet wieloletnie więzienie.
Znadniemna.pl na podstawie REFORM.news, zdjęcie ilustracyjne, fot.: Pozirk.online




