HomeBiałoruśPrzyszłymi lekarzami i nauczycielami na Białorusi zostaną najsłabsi maturzyści

Przyszłymi lekarzami i nauczycielami na Białorusi zostaną najsłabsi maturzyści

Białoruskie szkolnictwo wyższe przechodzi głęboki kryzys rekrutacyjny, a progi punktowe na kluczowych kierunkach medycznych i pedagogicznych drastycznie spadły, otwierając drzwi uniwersytetów dla osób z najgorszymi wynikami. Katastrofalne skutki likwidacji płatnych studiów medycznych oraz perspektywa przymusowego nakazu pracy sprawiają, że najzdolniejsi młodzi Białorusini masowo wybierają edukację za granicą, w tym na bezpiecznych uczelniach w Polsce.

Zakończony właśnie proces rekrutacji na białoruskie uczelnie obnażył bezsilność tamtejszego systemu edukacji i wywołał falę dyskusji na temat przyszłości krajowych kadr. Najbardziej ucierpiały kierunki pedagogiczne, na których poza nielicznymi wyjątkami – takimi jak psychologia czy historia – dramatycznie brakuje chętnych. Aby studiować za darmo matematykę, fizykę czy edukację wczesnoszkolną na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie Pedagogicznym (BDPU), wystarczy zdobyć zaledwie około 270 punktów na 400 możliwych. Na studia płatne, gdzie wymagania są jeszcze niższe, trafią osoby, które z państwowych testów uzyskały zaledwie po kilkanaście punktów.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w regionach, gdzie kryzys rekrutacyjny zamienił się w prawdziwą katastrofę jakościową. Na Uniwersytecie w Mohylewie na kierunku „edukacja przedszkolna” próg punktowy spadł do zaledwie 180 punktów. Z kolei w Mozyrzu przyszli nauczyciele chemii i biologii zostaną przyjęci z wynikiem 180 punktów, a matematyki i informatyki – zaledwie 150 punktów. W praktyce oznacza to, że wychowaniem i edukacją najmłodszego pokolenia Białorusinów będą zajmować się osoby, których średnia ocen w szkole wynosiła niewiele ponad 5 w skali 10-punktowej.

Prawdziwym szokiem okazały się jednak wyniki rekrutacji w sektorze medycznym, uważanym dotychczas za najbardziej elitarny. Niedawna decyzja urzędników o całkowitej likwidacji płatnych miejsc w uniwersytetach medycznych miała w teorii zmusić młodzież do obsadzania wakatów w szpitalach, ale przyniosła odwrotny skutek i odstraszyła kandydatów. Jeszcze rok temu progi na bezpłatną medycynę rzadko spadały poniżej 350 punktów. Dzisiaj na prestiżowym kierunku lekarskim Państwowego Uniwersytetu Medycznego w Mińsku (BDMU) studentem można zostać mając poniżej 300 punktów, a pediatrą czy farmaceutą – z wynikiem 260 punktów.

Na prowincji system rekrutacji lekarzy całkowicie się załamał, pozostawiając puste miejsca na listach. Witebski Uniwersytet Medyczny na dobę przed zamknięciem rekrutacji odnotował zaledwie 3 kandydatów na 25 dostępnych miejsc na pediatrii. Zarówno w Grodnie, jak i w Witebsku lekarzami z gwarantowanym państwowym zatrudnieniem zostaną osoby, które zdobyły poniżej 200 punktów na 400 możliwych. System przestał pełnić funkcję jakiejkolwiek selekcji intelektualnej, stawiając pod znakiem zapytania przyszłe bezpieczeństwo zdrowotne obywateli.

Główną przyczyną tego tąpnięcia jest ucieczka młodzieży przed przymusowym skierowaniem do pierwszego miejsca pracy oraz silna konkurencja ze strony Polski. Przekształcenie wszystkich miejsc na medycynie w darmowe oznacza dla studentów obowiązek wieloletniej pracy w wyznaczonych przez państwo, często zacofanych placówkach za minimalne stawki. Najzdolniejsi białoruscy maturzyści masowo wybierają więc studia w Polsce, która oferuje im bezpieczne warunki, europejskie dyplomy i stabilną przyszłość. W rezultacie na Białorusi zostają niemal wyłącznie ci, którzy ze względu na bardzo słabe oceny nie mieli żadnych szans na emigrację edukacyjną.

Znadniemna.pl na podstawie Euroradio.fm, na zdjęciu: młode Białorusinki sprawdzają listy przyjętych na studia, fot.: 1prof.by

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści