HomeRezerwowaZa wierność Rzymowi płacili więzieniem i śmiercią – dziedzictwo Męczenników Podlaskich żywe na naszych ziemiach

Za wierność Rzymowi płacili więzieniem i śmiercią – dziedzictwo Męczenników Podlaskich żywe na naszych ziemiach

W Rzymie i na Podlasiu zakończyły się uroczyste obchody 30. rocznicy beatyfikacji bł. Wincentego Lewoniuka i jego dwunastu Towarzyszy z Pratulina, która przypadała na 6 października. Historia tego unickiego męczeństwa – pełna kar za udzielanie sakramentów, potajemnych pogrzebów, wywózek na Sybir i tortur – stanowi bolesne, ale i niezwykle dumne dziedzictwo wspólne dla Podlasia, Polesia oraz ziem dzisiejszej Białorusi. W czasach, gdy wierność krzyżowi w kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę wciąż wymaga wielkiej odwagi, a katoliccy kapłani trafiają do więzień, świadectwo Męczenników Podlaskich staje się dla nas szczególnie aktualnym drogowskazem.

Historia trzynastu bohaterskich mężczyzn z Pratulina, niewielkiej podlaskiej wioski nad Bugiem, to opowieść o bezgranicznej miłości do Chrystusa i niezłomnym przywiązaniu do jedności z Następcą św. Piotra. Gdy 24 stycznia 1874 roku carskie wojsko przybyło, aby siłą odebrać unicką cerkiew i przekazać ją w ręce prawosławnej administracji, lokalna społeczność nie uciekła.

Mieszkańcy okolicznych wiosek – ojcowie rodzin, rzemieślnicy, młodzi kawalerowie – stanęli pod świątynią bezbronni, ubrani odświętnie, trzymając w rękach jedynie krzyż i modlitewnik. Ich jedynym „zawinieniem” była odmowa zerwania więzi z Kościołem katolickim. Pod kościołem polała się krew; carskie kule zabiły trzynastu obrońców świątyni, a setki innych raniły lub skazały na wieloletnią katorgę.

Wspólny ból, wspólna tożsamość

Gehenna Unitów nie ograniczała się jednak wyłącznie do jednej podlaskiej parafii. Brutalna, trwająca dekadami likwidacja Kościoła unickiego i przymusowa rusyfikacja dotknęły ogromny obszar dawnej Rzeczypospolitej, w tym ziemie współczesnej Białorusi. To właśnie tam tradycja rytu wschodniego połączona z lojalnością wobec Rzymu – zrodzona z Unii Brzeskiej z 1596 roku – zapuściła najgłębsze korzenie.

Losy wiernych z Polesia czy Grodzieńszczyzny w XIX wieku były lustrzanym odbiciem cierpień mieszkańców Podlasia. Jak pisał wybitny polski pisarz Władysław Reymont, który badał te regiony, tamtejszy lud znosił codzienne, systematyczne znęcanie się. Chrzty dzieci, śluby i spowiedzi musiały odbywać się nocą, potajemnie, w głębi lasów, pod groźbą ogromnych kar finansowych i więzienia. Podziwiając ich niezłomność, Reymont zauważył przejmującą prawdę: chrześcijanie w czasach cesarza Dioklecjana umierali tylko za wiarę, a Unici ginęli jednocześnie za wiarę i za swoją Ojczyznę.

Nowi męczennicy naszych czasów

Dla Polaków żyjących na Białorusi ta miniona właśnie rocznica to nie tylko wspomnienie odległej historii z podręczników. Metody carskich władz, polegające na zastraszaniu wiernych i eliminowaniu niezależnego duchowieństwa, w przerażający sposób przypominają dzisiejszą rzeczywistość pod rządami reżimu w Mińsku. Słowa o „katolikach prześladowanych dziś za wiarę” mają na Białorusi konkretne imiona i twarze.

Właśnie teraz, za zamkniętymi drzwiami sądu w Mińsku, toczy się dramatyczny proces ks. Anatola Parachniewicza, szanowanego proboszcza z Olkowicz. Duchowny, który od ponad 200 dni przebywa w areszcie, został oskarżony przez władze o absurdalną „zdradę państwa” – m.in. za kontakty z polską dyplomacją i dbanie o lokalne dziedzictwo kulturowe. Jego los dzieli wielu innych kapłanów. Świeżo w pamięci mamy uwięzienie ks. Henryka Okołotowicza z Wołożyna oraz o. Andrzeja Juchniewicza z Szumilina, którzy odzyskali wolność dopiero po interwencji Watykanu i zostali zmuszeni do opuszczenia swojej ojczyzny. Co więcej, tylko w tym roku białoruskie władze pozbawiły prawa do posługi i zmusiły do wyjazdu ponad dwudziestu polskich księży, niszcząc życie parafialne, które z takim trudem odbudowywano po dekadach sowieckiego ateizmu.

Watykan pamięta o prześladowanych

Pamięć o niezłomności Kościoła przetrwała jednak XIX-wieczne kule, tak jak przetrwa współczesne kajdany. 6 października 1996 roku papież Jan Paweł II oficjalnie wyniósł Męczenników Podlaskich na ołtarze. Dokładnie trzydzieści lat po tamtym wydarzeniu, wdzięczność za ich świadectwo wciąż mocno wybrzmiewa w sercu Kościoła powszechnego. W minionych dniach diecezja siedlecka wraz ze swoimi pasterzami pielgrzymowała do Watykanu, by dziękować za dar tej beatyfikacji bezpośrednio przy grobie Papieża Polaka.

W te wyjątkowe obchody wpisała się także niedawna audiencja generalna, podczas której papież Leon XIV skierował szczególne słowa otuchy, wskazując właśnie na przykład bł. Wincentego Lewoniuka i jego Towarzyszy. Przypomniał, że do końca bronili oni swojej tożsamości, łącząc wschodni ryt z katolicką jednością. Co najważniejsze dla nas, Ojciec Święty polecił ich opiece wszystkich tych, którzy dzisiaj cierpią z powodu wyznawanej wiary.

Męczennicy z Pratulina oraz współcześni więźniowie sumienia na Białorusi pokazują nam to samo: obrona własnej tożsamości, języka, wiary i łączności z Kościołem powszechnym jest fundamentem, którego nie da się zniszczyć żadnym dekretem, wyrokiem ani kordonem milicji.

Znadniemna.pl na podstawie Vatican News i informacji własnych, ilustracja: obraz przedstawiający bł. Męczennicków Podlasckich, źródło: Vaticannews.va

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści