W nocy z 5 na 6 października doszło do brutalnej, dwuetapowej prowokacji hybrydowej na granicy łotewsko-białoruskiej, gdzie uzbrojeni i zamaskowani ludzie powiązani z reżimem Łukaszenki najpierw grozili łotewskim żołnierzom, a następnie wtargnęli na terytorium Łotwy, niszcząc infrastrukturę elektryczną i kradnąc kamery monitoringu. W reakcji na ten incydent oraz sygnały o możliwej mobilizacji w Federacji Rosyjskiej, sąsiednia Litwa podjęła decyzję o natychmiastowym, prewencyjnym skierowaniu około 100 żołnierzy do ochrony nieposiadającej ogrodzenia granicy z obwodem królewieckim. Choć Wilno zdecydowało się na stanowcze kroki obronne, tamtejsze władze uspokajają, że ogólny poziom zagrożenia dla kraju pozostaje bez zmian, a sytuacja jest w pełni kontrolowana.
Szczegóły incydentu na Łotwie, które przekazał tamtejszy minister spraw wewnętrznych Janis Dombrava, wskazują na wyjątkowo agresywny i demonstracyjny charakter działań białoruskich służb lub powiązanych z nimi grup przestępczych. Wszystko zaczęło się od próby siłowego przepchnięcia przez linię graniczną grupy około 20 nielegalnych migrantów. Towarzyszący im uzbrojeni napastnicy wygłaszali groźby pod adresem łotewskich strażników, a kilka godzin później wykorzystali osłonę nocy, aby dokonać sabotażu i uciec z powrotem na Białoruś przed przybyciem wezwanego patrolu. Łotewski minister spraw wewnętrznych Janis Dombrava publicznie i stanowczo potępił te działania, wysyłając jasny komunikat w stronę Mińska: „Białoruś powinna zrozumieć, że takie incydenty mogą prowadzić do poważnych konsekwencji dla niej samej”. W odpowiedzi na te powtarzające się akty wojny hybrydowej, rząd w Rydze zdecydował o przedłużeniu specjalnej operacji ochronnej pod kryptonimem „Wilkołak” do końca grudnia.
Wydarzenia z łotewskiej granicy miały miejsce w szczególnym okresie politycznym, tuż po wyborach parlamentarnych na Łotwie, w czasie gdy nowy rząd nie został jeszcze sformowany, a Kreml podgrzewał temperaturę ataków propagandowych wymierzonych w kraje bałtyckie. Na tę jawną próbę destabilizacji terytorium NATO stanowczo zareagowali sojusznicy z Zachodu. Niemcy w geście solidarności i wsparcia wschodniej flanki podjęły decyzję o natychmiastowym wysłaniu na Łotwę dwóch dodatkowych par myśliwców, wzmacniając tym samym ochronę przestrzeni powietrznej regionu.
Dywersyjny wypad na Łotwę wpisuje się w szerszy, długofalowy kryzys migracyjny wywołany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Z przedstawionego tła statystycznego wynika, że Łukaszenka w ostatnich miesiącach wyraźnie przekierował główne strumienie migrantów właśnie na odcinek łotewski. Tylko od początku tego roku łotewskie służby powstrzymały przed nielegalnym przekroczeniem granicy aż 11,9 tysiąca osób. Skalę naporu najlepiej obrazuje fakt, że do pobicia rekordu z całego ubiegłego roku brakuje już zaledwie 121 udaremnionych przypadków.
Wydarzenia te wywołały również natychmiastową reakcję litewskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którego szef Martynas Katelynas zwrócił się do ministra obrony Robertasa Kaunasa o pilne wsparcie straży granicznej przez regularną armię. Choć obaj ministrowie potwierdzili, że decyzja ma charakter czysto zapobiegawczy, to skierowanie sił akurat na odcinek królewiecki wynika z konkretnych uwarunkowań geostrategicznych. Ta część granicy nie posiada fizycznej zapory ani płotu, jakie stoją na granicy z Białorusią, przez co ochrona tego rejonu wymaga znacznie większych zasobów ludzkich. Dodatkowo litewskie służby biorą pod uwagę ryzyko związane z ewentualną kolejną falą mobilizacji w Rosji, co mogłoby wywołać nagły napływ agresywnie nastawionych cudzoziemców z tamtego kierunku.
Mimo zaostrzenia procedur bezpieczeństwa i zaplanowania misji wojskowej na kilka najbliższych tygodni (w pierwszej fazie do połowy października), litewskie kierownictwo stanowczo apeluje do obywateli o spokój. W oficjalnym oświadczeniu MSW zaznaczono, że sytuacja na samej linii granicznej pozostaje całkowicie stabilna. Zwiększona obecność żołnierzy ma charakter wyłącznie prewencyjny i ma dać jasny sygnał odstraszania, gwarantując pełną gotowość państwa na wypadek prób przeniesienia podobnych prowokacji na terytorium Litwy.
Znadniemna.pl na podstawie wydarzenia.interia.pl, na zdjęciu: granica łotewsko-białoruska, fot.: Łotewskie Siły Zbrojne




