HomeHistoriaBitwa pod Surkontami – pierwszy sygnał nadchodzącego zniewolenia

Bitwa pod Surkontami – pierwszy sygnał nadchodzącego zniewolenia

82 lata temu, 21 sierpnia 1944 roku, pod Surkontami doszło do starcia, które w polskiej pamięci historycznej uchodzi za symboliczny początek powojennego konfliktu między Armią Krajową a sowieckim aparatem bezpieczeństwa. Oddział mjr. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza” podjął śmiertelną walkę z przeważającymi siłami NKWD w momencie, gdy na Kresach kończyła się wojna z Niemcami, a zaczynała nowa – o kształt polskiej niepodległości.

Bitwa pod Surkontami była jednym z tych momentów, w których historia nagle odsłania swoją prawdziwą twarz. Dla żołnierzy Armii Krajowej, jeszcze niedawno współdziałających z Armią Czerwoną przeciwko Niemcom, choćby w trakcie wyzwolenia Wilna, czyli – operacji „Ostra Brama”, zderzenie z NKWD było brutalnym przypomnieniem, że „wyzwolenie” przyniesione przez Sowietów oznaczało w praktyce likwidację wszelkich niezależnych polskich struktur. Oddział „Kotwicza”, wyczerpany wcześniejszymi walkami, znalazł się w sytuacji bez wyjścia, ale mimo to podjął bój, który zakończył się śmiercią dowódcy i większości jego ludzi. Kalenkiewicz, jeden z najzdolniejszych oficerów cichociemnych, był świadomy, że konflikt z Sowietami jest nieunikniony — Surkonty stały się miejscem, w którym ta świadomość przybrała formę ostatniego, desperackiego oporu.

Maciej Kalenkiwewicz, źródło ilustracji: ipn.gov.pl

W szerszej perspektywie Surkonty wyznaczają początek nowej epoki. To tam po raz pierwszy tak wyraźnie ujawniła się logika powojennego porządku: polskie podziemie, które przez lata walczyło o wolność, miało zostać uznane za przeszkodę w budowie sowieckiej dominacji. W kolejnych miesiącach podobne starcia powtarzały się na całych Kresach, a żołnierze AK byli systematycznie rozbrajani, aresztowani lub likwidowani. Miejsca ich pochówku często niszczono, a pamięć o nich próbowano wymazać — Surkonty stały się jednym z symboli tej polityki.

Ta próba wymazania pamięci nie zakończyła się wraz z upadkiem Związku Sowieckiego. Cztery lata temu cmentarz w Surkontach, miejsce spoczynku poległych żołnierzy AK, został zrównany z ziemią przez białoruskie służby. Zniszczono krzyże, tablice, betonowe obramowania, a teren wyrównano tak, jakby nigdy nie istniało tam miejsce pamięci. Ten akt barbarzyństwa był nie tylko fizycznym zniszczeniem nekropolii, lecz także symboliczną kontynuacją polityki, która od 1944 roku próbuje odebrać Surkontom ich znaczenie. Współczesna dewastacja dopełnia tragicznej opowieści: walka o pamięć o tej bitwie trwa nadal, a jej przeciwnicy posługują się dziś tymi samymi metodami — przemocą, zastraszaniem, niszczeniem śladów.

Cmentarz w Surkontach – stan sprzed lipca 2022 roku, kiedy nekropolia zostala zniszczona przez władze Białorusi, fot.: facebook.com

Dzisiejsza rocznica przypomina więc nie tylko o dramatycznym wyborze, którego dokonywali żołnierze AK, lecz także o tym, że pamięć o ich walce wciąż jest przedmiotem sporu. Surkonty są jednym z tych miejsc, gdzie historia mówi najgłośniej o cenie, jaką płacono za wierność niepodległości — i o tym, że nawet po dziesięcioleciach prawda o tej walce potrafi być dla niektórych niewygodna.

Znadniemna.pl, na zdjęciach: Cmentarz AK w Surkontach przed barbarzyńskimi działaniami władz Białorusi (po lewej) i po zaoraniu przez nie polskiej nekropolii (po prawej), fot.: facebook.com

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści