HomeBiałoruśDruh „Huragan” odszedł na wieczną wartę. Pożegnanie o. Jana Bońkowskiego (1938–2026)

Druh „Huragan” odszedł na wieczną wartę. Pożegnanie o. Jana Bońkowskiego (1938–2026)

W środę, 5 sierpnia 2026 roku, o godzinie 5:30 rano, w łomżyńskim szpitalu odszedł do wieczności o. Jan Andrzej Bońkowski — kapucyn, harcmistrz, historyk, regionalista, kapelan polskiego harcerstwa na Białorusi, człowiek o sercu większym niż wszystkie drogi, którymi przez 88 lat przemierzał świat w brązowym habicie. Dla jednych był skromnym zakonnikiem z Łomży. Dla innych legendarnym Druhem „Huraganem”. Dla wszystkich — naprawdę świętym kapłanem, który całe życie oddał Bogu, Ojczyźnie i młodzieży.

Odszedł człowiek, którego życiorys mógłby wypełnić kilka opasłych tomów. Urodzony 26 kwietnia 1938 roku w Łomży, dorastał w cieniu wojny, patrząc jako czteroletnie dziecko na likwidację łomżyńskiego getta — obraz, który na zawsze pozostał w jego pamięci . Z harcerstwem zetknął się już w 1949 roku, a przyrzeczenie złożone w powojennej Polsce stało się dla niego drogowskazem na całe życie: służyć Ojczyźnie, ludziom i prawdzie.

W 1950 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1967 roku w rodzinnej Łomży, z którą nigdy się nie rozstał — ani duchowo, ani emocjonalnie. „Łomża jest czymś bardzo bliskim mojemu sercu” — pisał we wspomnieniach . I rzeczywiście: przez dziesięciolecia dokumentował historię miasta, jego ludzi, ulic, kapliczek, zapomnianych miejsc. Pozostawił po sobie kilkanaście książek, ponad dwadzieścia broszur i liczne artykuły — świadectwo miłości do małej ojczyzny.

Najbardziej dramatyczny i zarazem najpiękniejszy rozdział jego życia napisała jednak Białoruś. Jesienią 1989 roku wyjechał tam na posługę duszpasterską. Przez dwie dekady był dla Polaków duchowym przewodnikiem, obrońcą pamięci i niezłomnym kapelanem harcerstwa. To on reaktywował ZHP na Białorusi, towarzyszył młodzieży w obozach, rekolekcjach, spotkaniach, redagował harcerskie pismo „Bogu i Ojczyźnie”, współpracował z prawosławnymi, odnawiał zapomniane groby, uczył historii i odwagi. Za tę działalność — bezkompromisową, patriotyczną, głęboko ludzką — spotkały go szykany władz. W 2009 roku reżim Łukaszenki odmówił mu prawa pobytu. Musiał wrócić do Polski, choć serce zostawił wśród harcerzy znad Niemna .

W Łomży znów był wszędzie: w bibliotece, muzeum, na uroczystościach, wśród młodzieży, wśród chorych. Z długą biało-siwą brodą, w brązowym habicie, z aparatem w ręku i nieodłącznym uśmiechem — tak zapamiętają go pokolenia łomżyniaków. Dla harcerzy pozostanie Druhem „Huraganem” — człowiekiem, który przez 77 lat służby harcerskiej nie zgasił w sobie ani iskry młodzieńczego entuzjazmu .

W ostatnich dniach życia odwiedzali go przyjaciele. Jeszcze w przeddzień śmierci słyszał śpiew swojej ulubionej harcerskiej piosenki „Sosenka”. Widział, słyszał, trzymał za rękę. Odchodził spokojnie — jak ktoś, kto wie, że wykonał zadanie do końca.

Światło, które nie gaśnie

Jan Bońkowski był kapłanem, który nie szukał zaszczytów. Był harcerzem, który nie bał się prawdy. Był człowiekiem, który nie przechodził obojętnie obok ludzkiego cierpienia. Zostawił po sobie nie tylko książki, wspomnienia i fotografie. Zostawił przede wszystkim ludzi — tych, których nauczył kochać Polskę, pamiętać o przeszłości, żyć uczciwie i odważnie.

Dziś mówimy mu:

Czuwaj, Druhu Huraganie. Idź na wieczną wartę. Zrobiłeś dla nas więcej, niż potrafimy wypowiedzieć.

Znadniemna.pl, fot.: mylomza.pl

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści