Założyciel internetowej biblioteki Kamunikat Jarosław Iwaniuk znalazł się na celowniku białoruskich służb. To kolejny przypadek represji wymierzonych w osoby dokumentujące historię i współczesność Białorusi oraz losy Polaków mieszkających za wschodnią granicą. W rosyjskich i białoruskich bazach osób poszukiwanych figuruje również redaktor naczelny portalu Znadniemna.pl Andrzej Pisalnik, a także inni obywatele Polski.
Prowadzona przez Jarosława Iwaniuka Biblioteka Kamunikat od lat gromadzi publikacje poświęcone historii, kulturze i życiu społecznemu Białorusi. W jej zasobach znajdują się także liczne materiały dotyczące polskiej mniejszości na Białorusi, w tym archiwalne numery uznawanego przez reżim Łukaszenki za „ekstremistyczny” i wydawanego na emigracji peiodyku „Głos znad Niemnana uchodźstwie”.
Iwaniuk przyznaje, że nie wie jeszcze, jakie konsekwencje mogą go spotkać ze strony władz w Mińsku.
– Zastanawiam się, czy jak już dojdzie do rozprawy, dojdzie do tak zwanego sądu w Mińsku, czy ja jako obywatel RP też zaocznie mogę dostać karę więzienia. Takich przypadków podobno jeszcze nie było, żeby zaocznie skazano obywatela spoza Republiki Białorusi – powiedział wydawca.
W marcu białoruskie KGB uznało grupę niezależnych wydawnictw działających poza granicami kraju za tak zwaną „koalicję” i oskarżyło jej domniemanych uczestników o działalność ekstremistyczną. Wśród podmiotów wymienionych przez służby znalazło się również białostockie wydawnictwo Kamunikat. Na liście osób powiązanych z rzekomą „formacją ekstremistyczną” umieszczono także nazwisko Jarosława Iwaniuka. Sam wydawca stanowczo odrzucił te oskarżenia, podkreślając, że wskazywane przez KGB środowiska nie tworzyły żadnej wspólnej struktury organizacyjnej.
Sprawa Iwaniuka wpisuje się w szerszy obraz represji stosowanych przez reżimy w Mińsku i Moskwie wobec osób zaangażowanych w działalność publiczną, społeczną, kulturalną i informacyjną dotyczącą Białorusi. W rosyjskiej bazie osób poszukiwanych od pewnego czasu figuruje również redaktor naczelny portalu Znadniemna.pl Andrzej Pisalnik, od lat opisujący sytuację Polaków na Białorusi oraz przypadki łamania praw człowieka przez reżim Aleksandra Łukaszenki.
Na podobnych listach w Rosji i na Białorusi znalazły się także inne osoby publiczne z Polski, w tym urzędujący Prezydent RP Karol Nawrocki. Trafił on do rosyjskiego rejestru ściganych jeszcze w czasie pełnienia funkcji prezesa IPN w związku z realizacją ustawy dekomunizacyjnej i koordynowaniem akcji usuwania z polskiej przestrzeni publicznej sowieckich obiektów propagandowych. Umieszczanie zagranicznych obywateli i wysokich rangą urzędników państwowych w bazach osób poszukiwanych stało się jednym z kluczowych elementów politycznej oraz propagandowej presji wywieranej przez autorytarne władze Białorusi i Rosji na krytyków ich działań.
Według obrońców praw człowieka represje na Białorusi nie ustają. Mimo zwolnienia części więźniów politycznych, w kraju nadal dochodzi do nowych zatrzymań, przesłuchań i procesów prowadzonych pod zarzutami działalności „ekstremistycznej”. Jak podają białoruskie władze, w ciągu ostatniego półtora roku zarzutami w takich sprawach objęto ponad 2,5 tysiąca osób, a machina urzędnicza reżimu systematycznie rozszerza listy tak zwanych ekstremistów, obejmując nimi kolejne tysiące obywateli.
Przypadek Jarosława Iwaniuka pokazuje, że w kręgu zainteresowania służb Łukaszenki pozostają nie tylko obywatele Białorusi, lecz także osoby mieszkające za granicą, które zajmują się dokumentowaniem historii, obroną praw człowieka i zachowaniem pamięci o wielokulturowym dziedzictwie ziem dawnej Rzeczypospolitej.
Znadniemna.pl na podstawie Polskiego Radia Białystok, na zdjęciu: Jarosław Iwaniuk, fot.: Facebook.com/jaroslaw.iwaniuk




