HomeHistoriaObrona Grodna 1939. Miasto, które nie chciało się poddać

Obrona Grodna 1939. Miasto, które nie chciało się poddać

Dokładnie 87 lat temu, we wrześniu 1939 roku, mieszkańcy Grodna – żołnierze, policjanci, harcerze i cywile – podjęli heroiczną walkę z sowiecką agresją. Choć stanęli naprzeciw przeważających sił wroga, ich dwudniowy opór zapisał się jako jeden z najbardziej dramatycznych aktów obrony kresowych rubieży II Rzeczypospolitej. Dzięki relacjom świadków, takich jak Grażyna Lipińska, oraz współczesnym badaniom historycznym, możemy dziś odtworzyć wierny obraz tych wydarzeń i oddać hołd zapomnianym bohaterom.

Miasto wobec sowieckiej agresji

Obrona Grodna była jednym z ostatnich akordów polskiego oporu na północno-wschodnich ziemiach państwa. Miasto, położone na ważnym szlaku komunikacyjnym nad Niemnem, znalazło się w sytuacji szczególnej. Po niemieckiej agresji z 1 września jego mieszkańcy żyli w nieustannym napięciu, jednak prawdziwy dramat rozpoczął się 17 września, gdy wschodnią granicę Polski walczącej z Niemcami przekroczyła Armia Czerwona. Pierwotnie planowano utworzenie regularnej Grupy „Grodno”, jednak chaos odwrotu i dramatyczny brak czasu sprawiły, że miasto stanęło do walki w warunkach całkowitej improwizacji. Wspomnienia zebrane w archiwach londyńskich oraz relacje naocznych świadków dowodzą, że obrona miała charakter spontaniczny. Grodno nie było szykowane na twierdzę – a jednak stało się nią na dwa dni.

Dwa dni walk o Grodno

Właściwe walki o miasto trwały od 20 do 22 września. Sowieckie oddziały pancerne próbowały z marszu sforsować barykady i wjechać do centrum, napotykając jednak opór, który całkowicie zaskoczył agresorów swoją skalą. Obrońcy używali butelek z benzyną, improwizowanych ładunków wybuchowych, karabinów maszynowych oraz broni zdobycznej. Wśród walczących masowo brała udział młodzież, w tym 13-letni harcerz Tadeusz Jasiński, którego tragiczna śmierć stała się symbolem obrony. W relacjach bezustannie powraca obraz młodych ludzi biegnących z butelkami zapalającymi na czołgi, kobiet opatrujących rannych pod ostrzałem, naprędce organizowanych punktów sanitarnych i barykad wznoszonych z czego popadnie. Miasto tonęło w dymie i huku wystrzałów, pulsowało jednak niezwykłą determinacją.

Tadeusz Jasiński z mamą., źródło: facebook.com/muzeumpamiecisybiru

Warto pamiętać, że bitwa o samo miasto nie była odosobnionym epizodem, lecz częścią szerszego wysiłku obronnego na Grodzieńszczyźnie. Na przedpolach Grodna, pod Kodziowcami, walczył rotmistrz Narcyz Łopianowski, dowódca szwadronu kawalerii, który w dniach 21–22 września stawił zacięty opór sowieckim kolumnom pancernym. Jego żołnierze, działając w warunkach przygniatającej przewagi przeciwnika, opóźnili marsz wroga i zadali mu dotkliwe straty, wpisując się w krwawy i bezkompromisowy bój o ten region. Łopianowski – jeden z bohaterów naszej akcji „Dziadek w polskim mundurze” – pozostaje symbolem odwagi i wierności żołnierskiej przysiędze. Jego postawa, opisana we wspomnieniach rodzinnych, stanowi kluczowe dopełnienie obrazu wrześniowych walk na ziemi grodzieńskiej.

Pamięć o obrońcach Grodna

Wśród obrońców na pierwszej linii znalazła się także Grażyna Lipińska, komendantka Pogotowia Społecznego, późniejsza więźniarka sowieckich łagrów. Jej spisane wspomnienia należą dziś do najważniejszych źródeł dokumentujących tamte dni. Lipińska opisywała miasto jako niezłomną wspólnotę, która w chwili najwyższej próby potrafiła się błyskawicznie zorganizować: kobiety szyły bandaże, dzieci roznosiły meldunki, a cywile nie opuszczali stanowisk nawet wtedy, gdy sytuacja stawała się beznadziejna. Jej relacje pozwalają spojrzeć na obronę Grodna nie tylko przez pryzmat taktyki militarnej, ale przede wszystkim jako na wielki akt obywatelskiej solidarności.

Grażyna Lipińska, w latach 90. minionego stulecia, fot.: Archiwum rodziny Grażyny Lipińskiej/Facebook

Współczesne spojrzenie na te wydarzenia zawdzięczamy w dużej mierze publicyście i pasjonatowi historii Kresów Piotrowi Kościńskiemu, współtwórcy filmu dokumentalnego „Krew na bruku. Grodno 1939”. Jego wieloletnia praca badawcza przywróciła pamięć o faktach, które przez dziesięciolecia były w PRL i ZSRR brutalnie przemilczane. W swojej książce „Obrońca Grodna. Zapomniany bohater” Kościński przywraca należne miejsce majorowi Benedyktowi Serafinowi, jednemu z kluczowych dowódców obrony. Autor pokazuje Serafina jako oficera konsekwentnego i odpowiedzialnego, który mając pełną świadomość tragizmu sytuacji, podjął się misji scalenia improwizowanych oddziałów. Kościński mocno podkreśla, że uczestnicy obrony Grodna zasługują na wieczną pamięć nie ze względu na militarny efekt starcia, lecz z powodu moralnego wymiaru ich decyzji. Dzięki jego publikacjom i filmowi, temat ten na stałe powrócił do narodowej świadomości.

Afisz filmu „KREW na BRUKU. GRODNO 1939”

Okładka książki Piotra Kościńskiego pt. „Obrońca Grodna. Zapomniany bohater”

Po przełamaniu polskiego oporu i zdobyciu miasta Sowieci dokonali krwawych, masowych aresztowań, doraźnych egzekucji i deportacji. Wielu obrońców rozstrzelano na miejscu, inni na długie lata trafili do łagrów. Choć obrona Grodna nie mogła już zmienić tragicznych losów wojny obronnej, pozostawiła po sobie ponadczasowe świadectwo męstwa. Dzięki pracy historyków, wspomnieniom Lipińskiej i ustaleniom dr. Kościńskiego możemy dziś z dumą oddać hołd tym, którzy w obliczu totalitarnej nawałnicy do końca bronili honoru Rzeczypospolitej.

Opr. Adolf Gorzkowski/ Znadniemna.pl, ilustracja: grafika przedstawia symbol obrony Grodna – 13-letniego harcerza Tadeusza Jasińskiego – przywiązanego do szturmującego miasto sowieckiego czołgu, źródło: Facebook.com/WspolnotaiPamiec

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści