Jeszcze kilka lat temu Kościół katolicki na Białorusi znajdował się w otwartym sporze z władzami. Dziś coraz częściej mówi o współpracy, uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez państwo i unika tematów budzących konflikt z reżimem. Niniejszy artykuł został przygotowany na podstawie szczegółowej analizy niezależnej inicjatywy „Chrześcijańska Wizja” i jest próbą odpowiedzi na pytanie: czy jest to pragmatyczna strategia ochrony wspólnoty wiernych, czy też cena, jaką Kościół płaci za możliwość dalszego funkcjonowania w państwie autorytarnym?
Głęboki kryzys po zrywie wolnościowym
Po protestach z 2020 roku relacje między Kościołem katolickim a państwem znalazły się w najgłębszym kryzysie od czasu odzyskania przez Białoruś niepodległości. Konflikt wokół niewpuszczania do kraju abp. Tadeusza Kondrusiewicza, represje wobec części duchownych oraz zamknięcie mińskiego Czerwonego Kościoła sprawiły, że wielu wiernych postrzegało Kościół jako jedno z ostatnich środowisk zachowujących dystans wobec władzy.
W ostatnich dwóch latach nastąpiła jednak wyraźna zmiana tonu. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że część kościelnych hierarchów stawia na demonstracyjne podkreślanie lojalności wobec państwa. Dotyczy to zarówno uczestnictwa w wydarzeniach organizowanych przez administrację państwową, jak i przejmowania języka obecnego w oficjalnej ideologii.
Język reżimu pod kościelnymi sklepieniami
W kościelnych wystąpieniach coraz częściej pojawiają się odniesienia tożsame z oficjalną państwową propagandą. Mowa o sformułowaniach dotyczących „pokoju i dobrobytu”, „jedności narodu”, zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej czy tzw. „ludobójstwa narodu białoruskiego” z rąk niemieckich okupantów oraz polskiego podziemia akowskiego. Szczególnie widoczne jest to w działalności metropolity mińsko-mohylewskiego abp. Józefa Staniewskiego, który regularnie podkreśla znaczenie współpracy Kościoła z państwem.
Sama obecność duchownych w przestrzeni publicznej nie jest niczym niezwykłym. Problem pojawia się wtedy, gdy granica między duszpasterstwem a państwową narracją staje się coraz mniej wyraźna. Symbolicznym przykładem stała się odprawiona w ramach dożynek październikowa Msza w Szkłowie, celebrowana przez bp. Aleksandra Jaszewskiego, podczas której publicznie modlono się za Aleksandra Łukaszenkę i wysokich urzędników państwowych.
Lojalność bez wzajemności
Zwrot w relacjach z władzami rodzi jednak zasadnicze pytanie: co Kościół otrzymał w zamian za demonstracyjną lojalność?
Trudno wskazać konkretne sukcesy. Los Czerwonego Kościoła w Mińsku nadal pozostaje niepewny. Władze nie zrezygnowały też z ograniczania działalności księży zza granicy, głównie z Polski. Co więcej, sam abp Józef Staniewski przyznał w rozmowie z białoruską redakcją Vatican News, że księża z Polski coraz częściej nie otrzymują zezwoleń na dalszą posługę, co pogłębia problem braków kadrowych w wielu parafiach.
To właśnie ten paradoks wydaje się dziś najważniejszy. Im częściej słyszymy o dobrej współpracy Kościoła z państwem, tym mniej widać dowodów na to, że państwo gotowe jest rozwiązywać najważniejsze problemy Kościoła.
Strategia Watykanu i ryzyko utraty głosu
W tej sytuacji warto postawić pytanie o rolę Watykanu. Nie ma podstaw, by twierdzić, że Stolica Apostolska zachęca białoruskich hierarchów do przejmowania elementów reżimowej ideologii państwowej. Można jednak przypuszczać, że kieruje się logiką zachowania struktur kościelnych i unikania otwartego konfliktu z władzami. Podobna strategia była stosowana przez Kościół powszechny także w innych państwach autorytarnych.
Taka polityka ma jednak swoją cenę. Kościół może przetrwać represje, a nawet funkcjonować w warunkach ograniczonej wolności. Znacznie trudniej zachować niezależność, gdy nacisk przybiera formę partnerstwa i współpracy.
Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś, czy państwo próbuje włączyć Kościół w swój system. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że mamy do czynienia z takim właśnie procesem. Pytanie brzmi raczej, czy próbując zapewnić sobie spokojniejsze warunki działania, Kościół nie ryzykuje utraty własnego głosu. A właśnie ten głos, szczególnie w czasach kryzysu, stanowi o jego znaczeniu bardziej niż przychylność władz czy miejsce przy oficjalnym stole.
Znadniemna.pl na podstawie „Chrześcijańskiej Wizji”, na zdjęciu: abp Józef Staniewski, naczelny mufti Białorusi Abu Bekir Szabanowicz i rabin Grigorij Abramowicz na koncercie poświęconym Dniu Jedności Narodów Białorusi i Rosji, fot.: Instagram rabina Grigorija Abramowicza




