17 lipca 2026 roku, w wieku 99 lat, odeszła ppłk Natalia Zarzycka ps. „Jaskółka”, „Sfinks” — żołnierz Armii Krajowej na Polesiu i Białostocczyźnie, więźniarka sowieckich łagrów, strażniczka pamięci o tych, którzy za wierność Polsce zapłacili latami katorgi. Urodzona w 1927 roku we wsi Hola pod Wołkowyskiem, na terenie dzisiejszej Białorusi, była jedną z ostatnich żyjących bohaterek polskiego podziemia na Kresach. Jej uroczystości pogrzebowe odbędą się dziś, 7 sierpnia 2026 r., o godz. 14.00 w kościele św. Karola Boromeusza przy ul. Powązkowskiej 14 w Warszawie, a po Mszy Świętej zostanie złożona w grobie rodzinnym na Starych Powązkach.
Odeszła kobieta, której życie było świadectwem niezłomności. Urodzona 27 lipca 1927 roku w Holi, w powiecie wołkowyskim, dorastała na Polesiu — w świecie, gdzie polskość była codzienną odwagą, a wierność Ojczyźnie niekiedy kosztowała życie. Jako młoda dziewczyna wstąpiła do Szarych Szeregów w Brześciu nad Bugiem, działając w Okręgu Polesie Armii Krajowej. Pod pseudonimem „Jaskółka” była łączniczką, kurierką, wywiadowczynią i sanitariuszką. Gdy groziło jej aresztowanie, została przerzucona do Obwodu Wołkowysk Okręgu Białystok AK, gdzie służyła w oddziale ppor. Henryka Łabudzińskiego „Boruty”. Niosła meldunki, ratowała rannych, działała w terenie — zawsze tam, gdzie trzeba było odwagi.
Po wojnie nie złożyła broni. Działała w Związku Obrońców Wolności, za co w lipcu 1948 roku została aresztowana przez NKWD. Przeszła przez więzienia w Brześciu, moskiewską Łubiankę i Workutę — jedno z najstraszniejszych miejsc sowieckiego systemu. Skazana na 25 lat łagrów, spędziła tam osiem lat, aż do amnestii w 1956 roku. Do Polski wróciła dopiero pod koniec tego samego roku, razem z mężem Olgierdem Zarzyckim, również żołnierzem AK i łagiernikiem. Lata katorgi nie złamały jej ducha. Przeciwnie — poświęciła resztę życia, by pamięć o żołnierzach Armii Krajowej zesłanych w głąb ZSRR nie zginęła.
To ona, wraz z mężem, organizowała pierwsze spotkania byłych łagierników, z których narodziło się Stowarzyszenie Łagierników Żołnierzy AK. Przez lata była jego prezesem, autorytetem, przewodnikiem, żywym świadkiem historii. Jej głos — spokojny, mocny, prawdziwy — był dla wielu ostatnim świadectwem pokolenia, które nie zgodziło się na niewolę.
Dziś żegnamy jedną z ostatnich „Jaskółek” Kresów. Kobietę, która niosła wolność, choć sama została jej brutalnie pozbawiona. Kobietę, która wróciła z Workuty nie po to, by milczeć, lecz by mówić — za tych, którzy nie wrócili. Jej życie było świadectwem, że pamięć jest obowiązkiem, a wolność — wartością, za którą warto oddać wszystko.
Rodzinie i Najbliższym składamy wyrazy głębokiego współczucia.
Cześć Jej Pamięci.
Znadniemna.pl, fot.: Facebook.com/Lagiernicy




