Wczoraj w Operze i Filharmonii Podlaskiej otwarto wystawę „Archiwum świata. Światło dla innych. Sztuka jako służba pamięci” – projekt, który łączy trzy odmienne języki artystyczne i jednocześnie prowadzi wspólną refleksję nad tym, jak człowiek przechowuje pamięć.

Ekspozycja prezentuje prace trojga twórców: Agnieszki Olczak, Andrzeja Bakumenko-Chętnickiego oraz Andrzeja Filipowicza – malarza pochodzącego z Grodna, członka Towarzystwa Plastyków Polskich. Ich dzieła nie opowiadają historii w sensie chronologii wydarzeń. Są raczej próbą uchwycenia tego, jak w świadomości człowieka zapisują się miejsca, emocje i obrazy, które z czasem zmieniają swoje znaczenie.
Jak podkreślono podczas otwarcia wystawy, nie jest to narracja o przeszłości, lecz o pamięci jako procesie – dynamicznym, kruchym i nieustannie przekształcanym.
Podczas inauguracji wystawy głos zabrała Małgorzata Bil-Jaruzelska, zastępca dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej, która zwróciła uwagę na konieczność równowagi między dziedzictwem a nowoczesnością:
„Sztuka bez tradycji jest jak stado owiec bez pasterza, a sztuka bez innowacji jest trupem” – cytowała Winston’a Churchilla. – „W tych słowach zawiera się głęboka prawda. Cieszę się, że prezentowana dziś wystawa łączy oba te elementy – szacunek dla artystycznego dziedzictwa oraz odwagę poszukiwania nowych sposobów patrzenia na świat”.
Te słowa dobrze oddają charakter ekspozycji, w której szkło, kamień i malarstwo stają się równorzędnymi nośnikami pamięci.
Kurator wystawy, prof. Jan Wiktor Sienkiewicz, podkreślił, że „Archiwum świata” odwołuje się do zupełnie innego rodzaju pamięci niż ta znana z archiwów historycznych:
„Najważniejsze archiwa nie powstają z dokumentów i danych. Tworzą je ludzie, ich emocje i pozostawione przez nich ślady. Sztuka od wieków pozostaje jednym z najtrwalszych nośników pamięci – pozwala zachować to, czego nie sposób zapisać w żadnym katalogu ani bazie danych”.
Właśnie w tym kontekście szczególnie wyraźnie wybrzmiewają prace Andrzeja Filipowicza.
Andrzej Filipowicz, urodzony w Grodnie, należy do Towarzystwa Plastyków Polskich – środowiska artystów działających na styku kultur i tradycji regionu Kresów. Jego twórczość rozwijała się między realizmem a coraz bardziej syntetycznym, symbolicznym językiem malarskim, w którym obraz staje się nie odwzorowaniem rzeczywistości, lecz jej wewnętrzną rekonstrukcją.
Jego malarstwo – jak wskazują opracowania krytyczne i katalogowe – oscyluje wokół trzech głównych obszarów: portretu, aktu i pejzażu, przy czym szczególne znaczenie ma dla niego figura człowieka oraz przestrzeń krajobrazu traktowana jako zapis emocji i pamięci.
W jego twórczości, zwłaszcza w cyklu prezentowanym na wystawie – „Krajobraz po krajobrazie” – widzialny świat ulega stopniowej redukcji. Obraz nie dokumentuje, lecz „rozpamiętuje” rzeczywistość, przekształcając ją w strukturę wewnętrznego doświadczenia.
Ukończył Uniwersytet im. Janki Kupały w Grodnie. Odbywał stypendia twórcze m.in. w Kunstlerhaus Schloss Wiepersdorf w Niemczech oraz w Stanach Zjednoczonych. W 2003 roku został zaproszony na międzynarodowy projekt artystyczny w Katarze. W 2022 roku z wyróżnieniem ukończył studia magisterskie na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Przygotował pracę dyplomową w pracowni grafiki warsztatowej pod kierunkiem profesora Rafała Kochańskiego i magistra Bogusława Deptuły. W 2018 roku został uhonorowany Nagrodą Ministra Kultury. Specjalizuje się w malarstwie sztalugowym, łącząc różne techniki i materiały. Tworzy również w zakresie grafiki, fotografii oraz projektowania wnętrz. Uczestnik licznych wystaw indywidualnych i zbiorowych w Polsce i za granicą.
Trzy języki jednej pamięci
Ekspozycja „Archiwum świata” budowana jest na dialogu trzech różnych materii artystycznych.
Szkło Agnieszki Olczak staje się metaforą kruchości i światła pamięci – zatrzymuje to, co ulotne. Rzeźby Andrzeja Bakumenko-Chętnickiego wprowadzają do wystawy ciężar i materialność doświadczenia – kamień staje się zapisem emocji i relacji. Malarstwo Andrzeja Filipowicza natomiast działa jak filtr – przekształca rzeczywistość w jej wewnętrzny obraz, zapisany nie w faktach, lecz w percepcji.
Wspólnym mianownikiem wszystkich prac jest przekonanie, że pamięć nie jest archiwum zamkniętym, lecz procesem nieustannego przekształcania. Ekspozycja nie narzuca jednej interpretacji. Jak podkreślają organizatorzy, zwiedzający nie otrzymują gotowej narracji, lecz przestrzeń do indywidualnego odbioru. Każde dzieło staje się impulsem do zatrzymania się i refleksji nad relacją między człowiekiem, pamięcią i światem.
Wystawę można oglądać w Sali Wystawowej Opery i Filharmonii Podlaskiej przy ul. Odeskiej 1 w Białymstoku do 13 września 2026 roku.
Znadniemna.pl/oifp.eu/Fot.: oifp.eu




