Po ataku drona na autobus przewożący białoruskie dzieci w Rosji, Aleksander Łukaszenka zapowiedział wprowadzenie obowiązkowego państwowego nadzoru i zgody na wszystkie zorganizowane wyjazdy nieletnich za granicę. W praktyce może to oznaczać znaczące ograniczenie kolonii i obozów, m.in. do Polski.
Aleksander Łukaszenka polecił wprowadzenie zakazu organizowanych wyjazdów dzieci za granicę bez zgody państwa i odpowiedniego nadzoru administracyjnego. Decyzja została ogłoszona dzień po incydencie w obwodzie briańskim w Rosji, gdzie — według białoruskich mediów — doszło do ataku drona na autobus przewożący dzieci z Białorusi, w tym z Reczycy, które jechały na obóz nad Morzem Czarnym.
W swoim wystąpieniu Łukaszenka apelował do rodziców, aby w obecnej sytuacji ograniczali zagraniczne wyjazdy dzieci i organizowali zajęcia w kraju. Jak podkreślał, Białoruś ma wystarczające warunki do uprawiania sportu i organizacji wypoczynku, a „dzieci powinny zostać w domu”.
Nowe zasady mają obejmować wszystkie zorganizowane grupy nieletnich — zarówno wyjazdy wypoczynkowe, jak i sportowe czy edukacyjne. Każda taka podróż ma wymagać zatwierdzenia przez państwo, co w praktyce może znacząco ograniczyć dotychczasowe programy wymiany międzynarodowej.
Łukaszenka odniósł się również do samej organizacji wyjazdu, wskazując, że była ona zlecana prywatnej firmie transportowej i formalnie odbywała się zgodnie z prawem. Jednocześnie zaznaczył, że w obecnej sytuacji rodzice i organizatorzy powinni zachować większą ostrożność przy planowaniu podobnych przedsięwzięć.
Eksperci zwracają uwagę, że nowe regulacje wpisują się w trend rosnącej kontroli państwa nad mobilnością obywateli, szczególnie w odniesieniu do dzieci i młodzieży. W praktyce mogą one ograniczyć wyjazdy zagraniczne, w tym do krajów Unii Europejskiej, takich jak Polska.
Na razie nie wiadomo, jak rygorystycznie przepisy będą egzekwowane i czy staną się trwałym elementem polityki państwa, czy też reakcją na bieżącą sytuację bezpieczeństwa.
Znadniemna.pl




