HomeHistoriaZdobycie Połocka. Wielki sukces króla Stefana Batorego

Zdobycie Połocka. Wielki sukces króla Stefana Batorego

Car, przekonany o potędze własnej armii, żądał od Polaków ustępstw, na które nie mogli się zgodzić. Poważnym błędem cara było także niedocenie nowego króla Stefana Batorego, który doskonale znał się na wojaczce. A jego żołnierze wierzyli, że nadarza się okazja do zdobycia nieprzebranych skarbów.

Zdobycie Połocka według Konstantego Górskiego

W 1572 roku zmarł król Zygmunt II August i Rzeczpospolita Obojga Narodów znalazła się w niebezpiecznym okresie bezkrólewia. Obawiano się wówczas, że car Iwan IV Groźny złamie trwający od 1570 roku rozejm w wojnie o Inflanty. Ten jednak – łudząc się nadzieją na polską koronę lub na jej zdobycie przez utrzymujących dobre stosunki z Moskwą Habsburgów – dotrzymał zawartych traktatów.

Cierpliwość cara skończyła się w 1575 roku. Jego wojska zajęły porty Salis oraz Parnawę. W styczniu 1577 roku pojawiły się natomiast w Estonii i uderzyły na Rewel, ostatnią posiadłość szwedzką w tym rejonie. Oblężenie się nie powiodło i zakończono je w marcu. Jednocześnie wiosną Iwan IV zaczął gromadzić pod Nowogrodem i Pskowem kolejne oddziały do uderzenia na polską część prowincji.

Zgubna pewność siebie

Armia moskiewska zgromadzona pod Pskowem liczyła ponad 30 tysięcy żołnierzy, toteż car spodziewał się łatwego sukcesu. Ponadto Stefan Batory, zasiadający już wówczas na polskim tronie, był zaangażowany od początku 1577 roku w konflikt ze zbuntowanym po jego elekcji Gdańskiem. Wykorzystując zaistniałą sytuację, w lipcu główna armia moskiewska dowodzona przez Iwana IV wtargnęła do Inflant. Do połowy września siły te zajęły 27 zamków i warowni.

Tymczasem pod koniec września 1577 roku zebrało się pospolite ruszenie Litwy. Wraz z nielicznymi oddziałami lokalnych rotmistrzów zdołało ono do połowy 1578 roku odzyskać 17 zamków inflanckich. Przeciwdziałanie wojsk moskiewskich skutecznie sparaliżował atak wyprowadzony przez Szwedów na Narwę.

Jakby tego było mało, ci wraz z siłami litewskimi zadali 21 października 1578 roku ciężką klęskę armii carskiej pod Wenden (Kieś). Jednocześnie królewskiej dyplomacji udało się przeciągnąć na polską stronę wspierającego dotąd Iwana księcia Magnusa Inflanckiego, który ostatecznie zbiegł do Kurlandii. Ponadto obok regularnych oddziałów polskich i litewskich do walki z carem przystąpili ochotnicy inflanccy.

Batory, zdając sobie sprawę, że nie jest jeszcze gotowy na walną rozprawę z Iwanem, pchnął do Moskwy w styczniu 1578 roku posłów na rokowania. Uzyskawszy trzyletni rozejm, zaczął przygotowywać się do wojny. I już w 1579 roku udało mu się wystawić pięćdziesięciosześciotysięczną armię z ponad 90 działami.

Wojsko na miarę epoki

Tymczasem Iwan IV zlekceważył królewskie przygotowania do wojny. On sam mógł dysponować w polu armią liczącą 40–48 tysięcy żołnierzy wspartych przez różnego rodzaju oddziały pomocnicze. Mogło to dać w sumie siłę około 70 tysięcy zbrojnych. Armia ta jednak ustępowała siłom Batorego pod względem uzbrojenia, organizacji, dyscypliny oraz dowodzenia. Car skupił swe armie polowe w trzech grupach – pod Smoleńskiem, Pskowem i Nowogrodem. Te ostatnie wdarły się na Żmudź, ale zostały zawrócone na wieść o marszu Batorego na Połock.

26 czerwca 1579 roku król wypowiedział wojnę carowi i wyruszył do Świru koło Wilna, gdzie nastąpiła koncentracja wojsk polsko-litewskich. Stamtąd 17 lipca licząca prawie 42 tysiące żołnierzy armia wyruszyła, by odbić ziemię połocką.

Wkrótce idące przodem lekkie chorągwie jazdy zdobyły warownie Koziany, Krasne i Sitno. Jedyną groźbą dla armii królewskiej pozostał tylko silnie obsadzony Sokół. Batory pozostawił go na tyłach, nie chcąc rozpraszać sił przed zdobyciem głównego celu wyprawy – Połocka.

Początek oblężenia

11 sierpnia król stanął pod miastem. Twierdza odbudowana po 1563 roku składała się z trzech obwarowanych części. Chroniona była od południa szerokimi wodami Dźwiny. Kluczowym elementem fortyfikacji był tak zwany Zamek Wysoki. Wznosił się na wzgórzu rozciągającym się w zakolu przy samym ujściu Połoty do Dźwiny. Jego umocnienia i liczne baszty znacznie górowały nad pozostałymi fortyfikacjami miasta.

Drugą najważniejszą częścią umocnień był broniący wschodniej rubieży Zamek Strzelecki połączony z Zamkiem Wysokim drewniano-ziemnym wałem. Właściwe miasto – Zapołocie – leżało na zachód od Zamku Wysokiego. Od południa oblewała je Dźwina, ale wały drewniano-ziemne od strony północnej i zachodniej zabezpieczał jedynie szeroki rów. Umocnienia asekurowało 8 drewnianych baszt. Miasto łączył z Zamkiem Wysokim drewniany most przerzucony przez Połotę.

Obwarowania były drewniano-ziemne, dodatkowo obłożone gliną, co skutecznie zabezpieczało fortyfikacje przed podpaleniem. Załoga Połocka składała się z sześciu tysięcy żołnierzy i mieszczan dysponujących silną artylerią, w tym 38 ciężkimi działami i 300 hakownicami.

Po nadejściu wszystkich wojsk rozpoczęto regularne oblężenie. Armia Batorego otoczyła Połock olbrzymim półkolem, które rozpoczynało się nad Dźwiną, na zachód od twierdzy, i kończyło również nad rzeką, tyle że na wschód od umocnień.

Niejako z marszu Kasper Bekiesz, dowodzący jazdą węgierską, rozpoczął bombardowanie Zapołocia. Ostrzał okazał się na tyle skuteczny, że obrońcy szybko wycofali się do zamku, podpaliwszy zabudowania oraz most. Następnie Węgrzy, kopiąc aprosze, zaczęli zbliżać się do Zamku Wysokiego. W czasie tych prac działa Bekiesza nieustannie ostrzeliwały obwarowania twierdzy. Niestety efekty tego bombardowania okazały się mizerne.

Pod trwającym jednocześnie kontrostrzałem moskiewskim udało się Bekieszowi podciągnąć swoje działa na odległość 200–250 metrów od obwałowań Zamku Wysokiego. Wkrótce też do węgierskiej kanonady dołączyła polska bateria. Próbowano też podpalić umocnienia, ale bez powodzenia.

Straty po obu stronach od początku były duże, mimo, że przez jakiś czas ograniczano się właściwie do wzajemnego ostrzeliwania z dział. Wkrótce też położenie armii Batorego stało się trudne, bowiem na tyłach zaktywizowali się Moskwici.

Nieposkromiona żądza łupu

Pod Sokołem stanęła pięciotysięczna armia Borysa Szeina i Fiodora Szeremietiewa. Ponadto w ręce wojsk carskich wpadł słabo strzeżony zamek Krasne. Mimo, że część jazdy hetmana Krzysztofa Radziwiłła zablokowała zamek, w którym schronił się wróg, oddziały moskiewskie szarpały polskie i litewskie transporty z zaopatrzeniem dla armii Batorego. A z aprowizacją w obozie królewskim było coraz gorzej.

Wobec narastających trudności król zwołał radę wojenną. Część dowódców namawiała go do szturmu ze wszystkich stron. Monarcha nie chciał jednak ryzykować, uważając, że w razie niepowodzenia wypadnie tylko zwinąć oblężenie.

Ostatecznie szturm, który miał zostać poprzedzony podpaleniem fortyfikacji Zamku Wysokiego, wyznaczono na 29 sierpnia. Tego dnia wreszcie przestało padać, a atakującym udało się wzniecić pożar umocnień. Na widok płomieni król wyprowadził z obozu całe wojsko. Ustawił je frontem w kierunku Sokoła, skąd obawiał się nadejścia odsieczy. Jednak chciał również zrobić wrażenie na obrońcach Połocka. Pożar, widok całej armii oraz list królewski wzywający do kapitulacji i obiecujący łaskę zrobiły swoje.

Z murów twierdzy zeskoczyło 10 połocczan z wieścią, że miasto chce się poddać. Ale żołnierze Batorego nie chcieli kapitulacji. Od dawna krążyły wśród nich słuchy o zgromadzonych w twierdzy skarbach. Chcieli je zdobyć, pragnęli szturmu i łupów. Gdy więc Bekiesz wysłał zbiegów do króla, eskortujący mężczyzn żołnierze węgierscy wymordowali ich po drodze. Bekieszowi udało się ocalić tylko jednego.

Ponieważ zapadał już zmrok, król, nie chcąc ryzykować nocnej walki, odłożył szturm na dzień następny. Tymczasem oddział Węgrów rzucił się bez rozkazu do natarcia. Został jednak odparty, a obrońcy ruszyli za nimi w pościg. Na szczęście przy moście stała dwustuosobowa rota piechoty węgierskiej, która powstrzymała pogoń.

Kontratak obrońców zaniepokoił polskich dowódców. Hetman Mielecki pchnął do walki posiłki, osobiście stając na czele atakujących. Za jego przykładem poszedł i król, ale ostatecznie został powstrzymany przed tak ryzykownym krokiem. Próba nocnego szturmu skończyła się jednak niepowodzeniem, a to fatalnie wpłynęło na nastroje żołnierzy.

Tymczasem połocczanie dogasili ogień i przez całą noc z 29 na 30 sierpnia pracowali nad wzmocnieniem wału, który już raz powstrzymał Węgrów i Polaków. Wreszcie koło południa 30 sierpnia obrońcy odrzucili kolejne królewskie wezwanie do kapitulacji. Wobec tego Batory natychmiast kazał otworzyć ogień z dział i rozpocząć atak.

Walczyć czy kapitulować?

Natarcie przeprowadzono jednocześnie od północnego wschodu, od północy i od zachodu, ze spalonego Zapołocia. Piechota polska i węgierska, wspierana tym razem ochotnikami z jazdy, wdarła się do Zamku Wysokiego. Wykorzystując sukces szturmujących, król przesłał do połocczan kolejny list z wezwaniem do poddania się i z ofertą łaskawego obejścia się z obrońcami.

Wówczas, zdając sobie sprawę z położenia i malejących szans na przetrwanie oblężenia, większa część obrońców opowiedziała się za kapitulacją. Ostatecznie 30 sierpnia miasto przyjęło warunki królewskie. Były one nadzwyczaj łagodne.

Cała załoga miała prawo wrócić do Moskwy. W niewoli pozostali jedynie dowódcy carscy. Również wszyscy mieszkańcy mogli odejść wraz z mieniem ruchomym. Natomiast broń i zaopatrzenie miały trafić do armii królewskiej. Mimo represji grożących za oddanie miasta niemal wszyscy połocczanie je opuścili.

Dwudziestodniowe oblężenie Połocka kosztowało armię królewską kilkuset zabitych i znacznie więcej rannych, zmarłych i chorych. Straty obrońców były dużo większe, chociaż źródła z przesadą oceniają je na kilka tysięcy. Zwycięzcy zagarnęli 38 ciężkich dział, 300 hakownic, 600 rusznic, duże zapasy prochu i żywności. Te ostatnie najbardziej ucieszyły wygłodzonych żołnierzy.

Po zdobyciu Połocka przyszła kolej na pomniejsze zamki. Wkrótce zdobyto Sokół, Nieszczedrę, Turowlę i Suszę. Kawaleryjski zagon Filona Kmity spustoszył ziemię smoleńską, a zagon Konstantego Ostrogskiego – ziemię czernihowską.

W tym czasie moskiewskie armie polowe zachowywały się biernie i nie ryzykowały starcia z siłami Rzeczypospolitej w otwartym polu. Ponadto car zaproponował rokowania pokojowe. Batory jednak po sukcesach kampanii z 1579 roku nabrał pewności siebie. W kolejnych latach udawało mu się nakłonić sejm do wysokich podatków, które pozwalały na skuteczną walkę z Moskwą.

Ostatecznie w styczniu 1582 roku w Jamie Zapolskim koło Pskowa zawarto dziesięcioletni rozejm. Na jego mocy Rzeczpospolita uzyskała prawie całe Inflanty oraz Połock i Wieliż. Parcie państwa moskiewskiego ku bałtyckiemu oknu na świat zostało chwilowo zatrzymane, ale już za niespełna 20 lat Rzeczpospolitej znowu przyjdzie walczyć o Inflanty – tym razem ze Szwecją.

Znadniemna.pl za ciekawostkihistoryczne.pl

Na foto: XVI-wieczne przedstawienie oblężenia Połocka przez wojska Batorego

Brak komentarzy

Skomentuj

Skip to content