Białoruski portal TUT.BY informuje o porwaniu w centrum Mińska przez nieznanych sprawców członkini prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Marii Kolesnikowej, jednej z twarzy białoruskich protestów przeciwko fałszerstwom wyborczym dyktatora Aleksandra Łukaszenki.
Według relacji naocznego świadka zdarzenia Kolesnikową schwytali prosto na ulicy nieznani mężczyźni, i zaciągnęli do busa z napisem „Связь”. W chwili porwania Kolesnikowej wypadł telefon, który porywacze podnieśli i zabrali ze sobą do busa.
W chwili obecnej telefon Kolesnikowej jest włączony, ale nikt nie odbiera połączeń. Najbliżsi współpracownicy działaczki opozycyjnej nie mogą z nią się skontaktować.
Porwanie Marii Kolesnikowej skłania do smutnych skojarzeń. Należy oczekiwać, że w najlepszym przypadku zostanie ona dostarczona na komendę milicji. Może zostać także, podobnie jak wybrana prezydent Białorusi Swiatłana Cichanouska oraz członkini Rady Koordynacyjnej białoruskiej opozycji Olga Kawalkowa, zostać wydalona z Białorusi.
Nawet nie chce się wierzyć, że zwariowany białoruski dyktator sięgnął po metody eliminowania przeciwników politycznych z lat 1999-2000, kiedy na Białorusi działały tzw. „szwadrony śmierci”, porywające i mordujące opozycyjnych polityków Juryja Zacharankę, Wiktora Hanczara, Anatola Krasouskiego oraz dziennikarza Dzmitryja Zawadzkiego.
Znadniemna.pl na podstawie TUT.BY