HomeBiałoruśSpotkanie w Filadelfii i los białoruskich grekokatolików

Spotkanie w Filadelfii i los białoruskich grekokatolików

Represje wobec Kościoła greckokatolickiego na Białorusi należą do mniej znanych aspektów polityki reżimu Aleksandra Łukaszenki po 2020 roku. Dla Andrzeja Poczobuta, który po uwolnieniu z białoruskiego więzienia zaangażował się w nagłaśnianie problemów społeczeństwa obywatelskiego i prześladowanych wspólnot religijnych, temat ten nabrał dodatkowego znaczenia podczas spotkania z abp. Borysem Gudziakiem, jednym z najbardziej wpływowych hierarchów Kościoła greckokatolickiego na świecie.

Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych Andrzej Poczobut wraz z żoną Oksaną odwiedzili abp. Borysa Gudziaka w Filadelfii. Rozmowa dotyczyła sytuacji na Białorusi i Ukrainie, losu więźniów politycznych oraz roli chrześcijańskiego świadectwa w obronie prawdy i wolności. Metropolita podkreślał znaczenie solidarności z prześladowanymi i potrzebę publicznego dawania świadectwa wobec zła oraz niesprawiedliwości.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera sytuacja wspólnot religijnych działających pod presją autorytarnego państwa. Dla Andrzeja Poczobuta, który sam doświadczył wieloletnich represji, problem wolności religijnej nie jest wyłącznie kwestią wyznaniową. Stanowi część szerszej walki o podstawowe prawa obywatelskie, w której niezależne Kościoły pozostają jednymi z ostatnich środowisk zachowujących własną hierarchię wartości i autorytety niezależne od państwa.

Szczególnie trudny pozostaje los białoruskiego Kościoła greckokatolickiego. To niewielka wspólnota licząca około pięciu tysięcy wiernych, posiadająca kilkanaście parafii i własne struktury kościelne. Choć liczebnie nie odgrywa dominującej roli, zajmuje wyjątkowe miejsce w historii i kulturze kraju. Odwołuje się do tradycji unii brzeskiej, jest silnie związana z językiem białoruskim i przez wielu wiernych postrzegana jest jako ważny nośnik narodowej tożsamości.

Po 2020 roku naciski ze strony władz wobec tej wspólnoty wyraźnie się nasiliły. Symbolem tych represji stały się sprawy duchownych. W listopadzie 2022 roku zatrzymano greckokatolickiego kapłana Witala Bystrowa, a informacje o jego zatrzymaniu szybko obiegły niezależne media i środowiska monitorujące wolność religijną.

Jeszcze większy rozgłos wywołała sprawa ks. Aleksandra Szaucowa, proboszcza parafii greckokatolickiej w Połocku. W maju 2023 roku został on zatrzymany i skazany w kolejnych postępowaniach administracyjnych, spędzając w areszcie 45 dni pod zarzutem rozpowszechniania materiałów uznanych za ekstremistyczne. Tego samego dnia zatrzymano także innych duchownych w diecezji witebskiej, co wskazywało, że nie był to przypadek odosobniony.

Represje dotknęły również świeckich. W 2023 roku ponownie zatrzymany został działacz z Połocka Mikołaj Szarach, który wcześniej także doświadczał prześladowań politycznych. Takie przypadki pokazują, że problem nie ograniczał się wyłącznie do duchowieństwa, lecz obejmował również osoby aktywne społecznie, uczestniczące w życiu lokalnych wspólnot i inicjatyw obywatelskich.

Dodatkowym wyzwaniem stały się zmiany w prawie wyznaniowym. W wyniku obowiązkowej ponownej rejestracji wspólnot religijnych kilka parafii greckokatolickich utraciło możliwość dalszego funkcjonowania w dotychczasowej formule. Ponownej rejestracji nie uzyskały między innymi parafie w Brześciu, Baranowiczach, Iwacewiczach i Orszy. Dla Kościoła liczącego zaledwie kilkanaście placówek oznaczało to bardzo poważne osłabienie obecności instytucjonalnej.

Na sytuację grekokatolików wpływa także geopolityczny kontekst wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wielu białoruskich kapłanów zdobywało wykształcenie na Ukrainie, a relacje z ukraińskim Kościołem greckokatolickim pozostają naturalnym elementem życia tej wspólnoty. Choć nie ma publicznych dowodów na to, że właśnie te związki są bezpośrednią przyczyną represji, wielu obserwatorów zwraca uwagę, że w warunkach rosnącej kontroli państwa wszelkie niezależne kontakty międzynarodowe budzą szczególną podejrzliwość władz.

Spotkanie Andrzeja Poczobuta z abp. Borysem Gudziakiem można więc postrzegać przede wszystkim jako spotkanie ludzi zaangażowanych w obronę wolności, godności człowieka i praw obywatelskich. Symbolem tej solidarności stało się zaproszenie skierowane do Poczobuta przez greckokatolickiego hierarchę. Polski i białoruski dziennikarz został zaproszony do Lwowa na listopadową konferencję poświęconą 50. rocznicy Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

To symboliczne zaproszenie spina klamrą przeszłość i teraźniejszość walki z opresją. To właśnie ruch helsiński dał niegdyś dysydentom w bloku wschodnim moralną legitymację do domagania się od komunistycznych władz przestrzegania praw człowieka. Organizatorem lwowskiego spotkania jest Myrosław Marynowycz, wybitny ukraiński intelektualista, były więzień polityczny i współzałożyciel Ukraińskiej Grupy Helsińskiej.

W tym kontekście los białoruskich grekokatolików nie jawi się jako odizolowany problem jednej wspólnoty wyznaniowej. Wpisuje się raczej w szerszą historię ograniczania przestrzeni wolności, niezależności i prawa do życia zgodnego z własnym sumieniem. Przesłanie płynące z Filadelfii i Lwowa wykracza daleko poza kwestie religijne. Jest apelem o solidarność wobec prześladowań, niezależnie od tego, czy dotyczą one niezależnych dziennikarzy, więźniów politycznych, działaczy społecznych czy niewielkich wspólnot religijnych próbujących zachować swoją tożsamość i autonomię.

Kazimierz Sadowski/Znadniemna.pl na podstawie ekai.pl, na zdjęciu: Andrzej Poczobut i abp Borys Gudziak, fot.: Greckokatolicka Metropolia Filadelfijska

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści