Roman Schulz, polski dominikanin od blisko dwóch dekad związany z Mohylewem, nie otrzymał zgody władz na dalszą posługę w Białorusi. Decyzja oznacza, że wspólnota dominikańska będzie zmuszona zakończyć swoją obecność w parafii św. Kazimierza i św. Jadwigi.
Jak informują wierni, odmowa przedłużenia pozwolenia dotyczy o. Romana Schulza — znanego organizatora corocznego Mohylewskiego Kongresu Różańcowego oraz propagatora kultu św. królowej Jadwigi. Pożegnanie ze wspólnotą odbyło się 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, podczas odpustu w mohylewskiej katedrze, z udziałem nuncjusza apostolskiego abp. Ignazio Ceffalii oraz metropolity mińsko‑mohylewskiego abp. Józefa Staniewskiego.
Schulz pracował na Białorusi niemal 20 lat, a od 2012 roku był administratorem parafii św. Kazimierza i św. Jadwigi. Jak przekazują wierni, aby dominikanie mogli kontynuować posługę w Mohylewie, konieczna byłaby obecność co najmniej dwóch zakonników — czego w obecnych warunkach nie da się zapewnić. Przez pewien czas dominikanie będą jeszcze wspierać parafię, lecz w końcu będą zmuszeni przekazać ją innym kapłanom. Wierni wyrażają nadzieję, że biskupi znajdą duchownych gotowych kontynuować rozwój parafii oraz szerzenie kultu św. Jadwigi.
Wcześniej przedstawiono projekt budowy nowego kościoła i klasztoru dominikanów w Mohylewie, który — wobec aktualnej sytuacji — został zawieszony.
To nie pierwszy raz, gdy o. Schulz spotyka się z odmową przedłużenia pozwolenia na działalność duszpasterską: podobna sytuacja miała miejsce w 2016 roku, lecz wówczas decyzję cofnięto. Według wiernych, także teraz skierowano do władz prośbę o ponowne rozpatrzenie sprawy o. Schulza oraz dziesięciu innych polskich kapłanów archidiecezji. Problem jest szczególnie dotkliwy w diecezjach mińsko‑mohylewskiej i pińskiej, gdzie brak księży staje się coraz bardziej odczuwalny.
Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: o. Roman Szulc, fot.: Katolik.life




