HomeHistoriaHańba milczenia pod rosyjskimi lufami: 233. rocznica II rozbioru Polski

Hańba milczenia pod rosyjskimi lufami: 233. rocznica II rozbioru Polski

Mija dokładnie 233 lata od jednego z najczarniejszych dni w historii polskiego parlamentaryzmu, gdy 22 lipca 1793 roku sterroryzowany przez carskie wojska sejm grodzieński podpisał traktat cesyjny z Rosją, sankcjonujący II rozbiór Rzeczypospolitej. Pod dyktando rosyjskiego dyplomaty Jakoba Sieversa, posła nadzwyczajnego carycy Katarzyny II w Rzeczypospolitej, posłowie oddali bezbronne państwo w ręce imperium, pieczętując utratę ziem wschodnich i otwierając bezpośrednią drogę do ostatecznego upadku kraju zaledwie dwa lata później.

Ostatni sejm Rzeczypospolitej Obojga Narodów obradował w Grodnie od 17 czerwca do 23 listopada 1793 roku, stając się fasadowym teatrem imperialnej dominacji. Cały proces rozbiorowy przyspieszył w styczniu tamtego roku, gdy Prusy i Rosja zawarły tajne porozumienie dotyczące podziału polskich terytoriów. Niedługo później, dwudziestego piątego marca, król pruski Fryderyk Wilhelm II oficjalnie ogłosił drugi rozbiór Polski. Pełnomocnicy zaborców, pruski Ludwig Heinrich Buchholtz oraz rosyjski Jakob Sievers, zaczęli bezwzględnie domagać się zwołania sejmu ratyfikacyjnego i wymusili to na królu Stanisławie Auguście Poniatowskim. Pierwotny plan zakładał zmuszenie Polaków do podpisania aktu w wyjątkowo cynicznym terminie, czyli trzeciego maja 1793 roku, dokładnie w drugą rocznicę uchwalenia postępowej Konstytucji 3 Maja. Choć ten symboliczny termin przesunięto, zaborcy nie zamierzali rezygnować z pełnego narzucenia swojej woli, wykorzystując do tego potężną armię stacjonującą w grodzie nad Niemnem.

W sali obrad pierwsze skrzypce grali przedstawiciele konfederacji targowickiej, czyli zdrajcy działający pod bezpośrednim patronatem carycy Katarzyny II. Ich głównym celem było unieważnienie wszelkich reform Sejmu Czteroletniego, ze szczególnym uwzględnieniem pierwszej w Europie nowoczesnej konstytucji. Targowiczanie bezwzględnie eliminowali z obrad patriotycznych posłów, żądając wykluczenia każdego, kto popierał wcześniejsze reformy lub nie przystąpił do ich haniebnego spisku. Oporni posłowie byli siłą usuwani z sali obrad, wywożeni do domów i tam pilnowani przez kordony rosyjskich żołnierzy. Równolegle z brutalnym terrorem zaborcy stosowali bezwstydną korupcję, skutecznie przekupując najuboższych przedstawicieli szlachty, którzy w zamian za pieniądze głosowali dokładnie według instrukcji z Petersburga. Ambasador Jakob Sievers z dumą pisał w raportach do carycy, że sejm jest pełnym sukcesem Rosji, a wszystkie plany imperialne zostały zrealizowane. Tragizm sytuacji potęgował fakt, że upokarzające głosowania były regularnie przerywane hucznymi ucztami, podczas których bezwstydnie pito zdrowie imperatorowej. Grodno przez osiem dni świętowało imieniny rosyjskiego posła pod transparentem wychwalającym go za rzekome przyniesienie wolności narodowi polskiemu.

Kluczowy moment dramatu nastąpił w lipcu, gdy Rosja zażądała natychmiastowego podpisania traktatu cesyjnego przekazującego jej rozległe województwa wschodnie. Dwunastego lipca król Stanisław August Poniatowski wyznaczył trzydziestojednoosobową delegację, która miała formalnie negocjować z Rosjanami warunki cesji terytorialnej. W rzeczywistości do żadnych partnerskich negocjacji nie doszło, ponieważ Sievers zagroził bezwzględnym zajęciem prywatnych majątków ziemskich każdego posła, który odważyłby się sprzeciwić woli imperium. Pomimo tak potężnej presji i wszechobecnego strachu, w Grodnie nie zabrakło gorliwych patriotów otwarcie krytykujących rozbiór. Posłowie tacy jak Wincenty Gałęzowski, Antoni Karski, Dionizy Mikorski czy Józef Kimbar z determinacją i ostro atakowali plany zaborców oraz piętnowali tych posłów, którzy bezwolnie zgadzali się na haniebny dyktat. Ich bohaterski opór okazał się jednak niewystarczający wobec przewagi militarnej wroga i ostatecznie dwudziestego drugiego lipca tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego trzeciego roku podpisano niszczycielski traktat cesyjny.

Po załatwieniu interesów Petersburga, swoje roszczenia terytorialne natychmiast wysunęły Prusy, domagając się od sterroryzowanego sejmu podpisania analogicznego traktatu rozbiorowego. W tym momencie na sali obrad rozpętała się ogromna awantura, ponieważ polscy posłowie zacisnęli opór i protestowali znacznie żywiej niż w przypadku żądań rosyjskich. Reagując na ten bunt, Jakob Sievers ponownie użył argumentu siły, sprowadzając regularne wojsko bezpośrednio pod mury Nowego Zamku w Grodnie. Miejsce obrad zostało szczelnie otoczone przez carskie oddziały, a pełnomocnik Katarzyny II wydał jasny rozkaz, że żaden z posłów nie opuści budynku, dopóki porozumienie z Prusami nie zostanie ostatecznie zatwierdzone. Ostatecznie siedemnastego sierpnia traktat rozbiorowy z Prusami został przymusowo ratyfikowany, otwierając drogę do powołania piętnastego września konfederacji grodzieńskiej mającej przeprowadzić techniczne aspekty podziału kraju. Posłowie, którzy wcześniej najgłośniej protestowali i byli więzieni we własnych domach, zostali siłą doprowadzeni na salę posiedzeń przez rosyjskich żołnierzy, by dokończyć ten upokarzający proces w atmosferze całkowitego zastraszenia. Cały sejm grodzieński zakończył się dwudziestego trzeciego listopada tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego trzeciego roku, pieczętując drugi rozbiór i pozostawiając okrojone państwo jako niesamodzielny protektorat, który zniknął ostatecznie z mapy Europy zaledwie dwa lata później.

Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl, ilustracja: Nowy Zamek w Grodnie, miejsce obrad sejmu w 1793. Źródło: Wikimedia Commons

 

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści