HomeSpołeczeństwo„Nie złamali mnie” – opowieść Andrzeja Poczobuta o więzieniu i nocy uwolnienia

„Nie złamali mnie” – opowieść Andrzeja Poczobuta o więzieniu i nocy uwolnienia

W drodze z granicy do Warszawy Andrzej Poczobut opowiedział Bartoszowi Wielińskiemu o pierwszych chwilach w kolonii karnej, o miesiącach spędzonych w karcerze, o dramatycznej nocy uwolnienia i o tym, dlaczego początkowo odmówił wyjazdu z Białorusi. Jego relacja to świadectwo człowieka, którego próbowano złamać — i któremu się to nie udało.

W rozmowie z Bartoszem Wielińskim, prowadzonej w samochodzie ABW tuż po przekroczeniu granicy, Andrzej Poczobut wracał do pierwszych chwil w kolonii w Nowopołocku. Wspominał, jak zaraz po przyjeździe usłyszał krzyki torturowanego więźnia. Kapo kazał nowym osadzonym krzyczeć, by zagłuszyć jęki — Poczobut jako jedyny odmówił. Usłyszał wtedy od zastępcy naczelnika: „Nie potrzebujemy, żebyś był martwy. Potrzebujemy, żebyś był żywy”. Mimo tych słów nikt nie dbał o jego zdrowie.

Opowiadał o dwóch latach spędzonych w celi z otwartym oknem — zimą i latem — oraz o 167 dniach w karcerze, gdzie spał na deskach i nie miał żadnych rzeczy osobistych. W czasie odbywania kary schudł 20 kilogramów.

Wspominał też noc uwolnienia. O trzeciej nad ranem obudzono go z informacją o „przeniesieniu”. Myślał, że jedzie do więzienia w Mohylewie, gdzie warunki są nieco lepsze. Zdziwiło go, że kazano zabrać wszystkie rzeczy. Gdy funkcjonariusze KGB oznajmili, że ma zostać wywieziony do Polski, odmówił. Zażądał gwarancji, że będzie mógł wrócić na Białoruś. Przywieziono urzędnika Administracji Prezydenta, połączono go z polskim chargé d’affaires — obie strony potwierdziły, że powrót będzie możliwy.

Dopiero wtedy zgodził się na wyjazd.

Znadniemna.pl na podstawie relacji Bartosza Wielińskiego opublikowanych w Gazecie Wyborczej oraz jego wpisów w mediach społecznościowych, na zdjęciu: Bartosz Wieliński i Andrzej Poczobut w drodze do Warszawy, fot.: Facebook.com

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści