Władze Mińska po raz kolejny odmówiły wiernym zgody na modlitwę pod zamkniętym Czerwonym Kościołem, mimo że prosili jedynie o możliwość krótkiego, pokojowego zgromadzenia w symboliczną dla parafii datę. To kolejny przykład systematycznych ograniczeń nakładanych na katolików w białoruskiej stolicy.
Mińscy katolicy zwrócili się do władz z prośbą o pozwolenie na modlitwę przy Czerwonym Kościele w rocznicę jego konsekracji. Wierni podkreślali, że nie planują żadnej manifestacji ani wydarzenia o charakterze publicznym – jedynie krótką modlitwę w miejscu, które od lat pozostaje duchowym centrum wspólnoty.
Mimo to Komitet Wykonawczy Miasta Mińska odmówił, argumentując, że zgromadzenie modlitewne na placu przed świątynią byłoby traktowane jako „impreza masowa”, a takie – zgodnie z białoruskim prawem – nie mogą odbywać się bez specjalnego zezwolenia. Władze powołały się również na bliskość budynków rządowych, co ma dodatkowo uniemożliwiać organizację jakichkolwiek zgromadzeń.
Czerwony Kościół pozostaje zamknięty od 2022 roku, kiedy po nocnym pożarze władze nakazały jego „czasowe wyłączenie z użytkowania”. Od tamtej pory wierni wielokrotnie prosili o możliwość modlitwy choćby na dziedzińcu lub w przeszklonej galerii wewnątrz budynku – każdorazowo bezskutecznie. Parafia od miesięcy nie ma dostępu do świątyni, a jej przyszłość pozostaje niepewna.
Wierni podkreślają, że odmowa w tak ważnym dniu jest dla nich szczególnie bolesna i odbierają ją jako kolejny sygnał, że władze nie zamierzają dopuścić do powrotu życia religijnego w jednym z najważniejszych kościołów Mińska.
Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, fot.: Katolik.life




