HomeReligiaW rejonie wilejskim na Białorusi zatrzymano katolickiego duchownego

W rejonie wilejskim na Białorusi zatrzymano katolickiego duchownego

16 marca białoruskie służby zatrzymały  ks. Anatola Parachniewicza, proboszcza parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Olkowiczach w rejonie wilejskim — poinformowało Centrum Praw Człowieka „Wiasna”. Duchowny jest jedną z kilku osób zatrzymanych w ostatnich dniach w ramach nasilonych działań wobec środowisk religijnych.

Kapłan od blisko dwóch dekad pełni posługę w Olkowiczach, gdzie dał się poznać jako duszpasterz, lokalny historyk i opiekun zabytkowego kościoła — jednej z najważniejszych świątyń regionu. W rejonowej gazecie „Peramoga” w 2020 roku opisywano go jako „pasterza dusz, historyka i zbieracza dawności”, podkreślając jego wkład w dokumentowanie dziejów okolicznych miejscowości oraz troskę o zachowanie lokalnego dziedzictwa.

Jednak według „Wiasny” po udziale księdza w przyjęciu z okazji Święta Konstytucji 3 Maja, zorganizowanym w Ambasadzie RP w Mińsku, państwowa propaganda zaczęła przedstawiać duchownego w negatywnym świetle. Materiały medialne sugerowały, że obecność księdza na wydarzeniu miała „podejrzany” charakter — co, jak wskazują obrońcy praw człowieka, często poprzedza działania represyjne.

W ostatnich dniach zatrzymano również sześć innych osób, w tym pięcioro chrześcijańskich wiernych oraz dwóch prezbiterów kościołów ewangelicznych. Dwóch z nich zwolniono po przesłuchaniach, natomiast cztery osoby pozostają w areszcie. Służby zatrzymały także pięciu ukraińskich uchodźców, którym pomagały lokalne wspólnoty religijne.

Organizacje praw człowieka podkreślają, że zatrzymania wpisują się w szerszy trend represji wobec duchownych i środowisk kościelnych na Białorusi, szczególnie tych postrzeganych jako utrzymujących kontakty międzynarodowe lub aktywnych w życiu lokalnych społeczności.

Znadniemna.pl na podstawie Centrum Praw Człowieka „Wiasna” i Inicjatywa Chrześcijańska Wizja  na zdjęciu: ks. Anatol Parachniewicz, fot.: Centrum „Wiasna”

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści