Na Białorusi, gdzie Kościoły Katolicki i Prawosławny od lat funkcjonują pod presją państwa, pojawiło się nowe zagrożenie: osoby związane z okultyzmem, ezoteryką i propagandą zaczynają przedstawiać się jako dobroczyńcy wspólnot religijnych. Ich obecność nie tylko kompromituje Kościoły, lecz także niesie ze sobą realne ryzyko erozji duchowości.
W ostatnich miesiącach „Chrześcijańska Wizja” zwróciła uwagę na ludzi, którzy deklarują wsparcie dla Kościołów, a jednocześnie otwarcie flirtują z symboliką demoniczną, praktykami ezoterycznymi i estetyką mroku. To zjawisko szczególnie niepokojące w kraju, gdzie wierni i duchowni żyją w warunkach presji, a każda forma pomocy z zewnątrz bywa przyjmowana z wdzięcznością — czasem bez dokładnego sprawdzenia, kim jest darczyńca.
Najbardziej jaskrawym przykładem jest Oleg Orłow, deklarujący się jako katolik, a jednocześnie budujący swój publiczny wizerunek na postaci Wolanda — demonicznego bohatera „Mistrza i Małgorzaty”. To właśnie on nakręcił w kościele w Nieświeżu kontrowersyjny teledysk, w którym przed ołtarzem pojawiają się sceny powszechnie uznawane za profanacyjne. W jego nagraniach widać okultystyczne rekwizyty, teatralny półmrok i pozowanie na demoniczną postać. Szczególne oburzenie wywołał film, w którym Orłow używa eucharystycznej czary w otoczeniu przedmiotów rytualnych — dla wierzących to jest jednoznacznym nadużyciem sacrum.
Jednocześnie Orłow chwali się, że przekazuje parafiom rzekome relikwie, w tym „cząstkę Krzyża Świętego”. Nie istnieją jednak żadne dokumenty potwierdzające ich autentyczność. Wprowadzanie do Kościoła fałszywych relikwii to nie tylko oszustwo, lecz także duchowe zagrożenie i poważny cios w wiarygodność wspólnoty.
W kręgu Orłowa pojawia się również zbliżony do panującego na Białorusi reżimu biznesmen Aleksander Zajcew, znany jako jeden z najhojniejszych sponsorów Kościoła Katolickiego na Białorusi. Problem w tym, że jego żona, pisarka Olga Gromyko, publicznie określa się jako Wiedźma i tworzy literaturę, w której główną rolę odgrywają czarownice, wampiry, demony i inne postacie z pogranicza okultyzmu. W Internecie funkcjonuje pod pseudonimami „Wiedźma” i „Wołcha” (nawiązanie do słowiańskiego określenia czarownicy – red.), a sama przyznaje, że jest osobą niewierzącą. To rodzi pytania o to, czy Kościół powinien przyjmować pieniądze z takiego środowiska i czy nie wiąże się to z ryzykiem reputacyjnym oraz duchowym.
Do tego kręgu należy również prawosławna malarka Swietłana Żygimont, promowana przez miński monaster św. Elżbiety, wspierający walczące na Ukrainie rosyjskie wojsko. Choć deklaruje, że tworzy „współpracując z Bogiem”, jej działalność publiczna idzie w zupełnie innym kierunku. Otwarcie popiera rosyjską agresję na Ukrainę, przedstawia Łukaszenkę w pozytywnym świetle, a jego przeciwników ukazuje jako „opętanych”. Jej prace religijne wywołują u wiernych niepokój i dysonans, a na jej wystawach pojawia się Orłow — w pełnym, mrocznym kostiumie Wolanda (Szatana). To symboliczne połączenie dwóch światów, które nigdy nie powinny się spotkać.
Wszystkie te przypadki pokazują, że Kościoły na Białorusi znalazły się w sytuacji, w której muszą bronić się nie tylko przed represjami państwa, lecz także przed „sojusznikami”, którzy niosą ze sobą duchowe zagrożenie. Okultyści, ezoterycy i propagandyści próbują wejść do przestrzeni religijnej pod przykrywką dobroczynności, a ich obecność może prowadzić do duchowej dezorientacji wiernych, niszczenia reputacji Kościołów i rozmywania granicy między wiarą a manipulacją.
To zjawisko wymaga czujności, odwagi i jasnego odcięcia się od ciemnych wpływów. W kraju, gdzie duchowa przestrzeń jest szczególnie krucha, Kościół nie może pozwolić, by jego autorytet był wykorzystywany przez ludzi, którzy niosą ze sobą coś zupełnie przeciwnego niż światło.
Znadniemna.pl na podstawie Chrześcijańska Wizja, zdjęcie: screenshot z kanału Olega Orłowa na YouTubie




