Ks. Józef Sierpiejko, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Białyniczach w obwodzie mohylewskim, rozdał parafianom niemal cały swój dobytek po tym, jak musiał opuścić wynajmowane mieszkanie. Duchowny tłumaczy, że chciał, aby rzeczy, które służyły jemu, służyły teraz innym.
Kapłan mieszkał w wynajmowanym lokalu, ponieważ w Białyniczach nie ma plebanii. Gdy właścicielka mieszkania niespodziewanie znalazła kupców, ksiądz musiał się wyprowadzić. Porządkując mieszkanie, postanowił oddać parafianom wszystko, co posiadał: od ubrań i naczyń, przez lodówkę, szafy, łóżka i stoły, aż po pralkę, zmywarkę, środki czystości i drobny sprzęt domowy. Jak wyjaśnił, zatrzymał jedynie to, co kapłanowi wolno mieć i co jest mu niezbędne do posługi – oraz książki.
O rozstaniu się z dobytkiem duchowny napisał na Facebooku:
„Wszystko rozdałem. Oprócz tego, co wolno zostawić i co trzeba mieć. Cała reszta poszła do ludzi – od ubrań po sprzęt AGD. Kto czego potrzebował w parafii, ten to otrzymał” – powiedział, dodając z uśmiechem, że „dobrze nie mieć nic, oprócz dwóch ubrań – wygodnie przy przeprowadzce”.
Ks. Józef Sierpiejko posługuje nie tylko w Białyniczach, ale także w pobliskim Berezynie, gdzie z powodu braku duchownych obsługuje drugą parafię. To właśnie tam udał się po wyprowadzce, by odwiedzić najstarszą parafiankę, świętującą 95. urodziny. Opowiedział jej o swoim doświadczeniu, a starsza kobieta odpowiedziała z właściwą sobie prostotą: „Dobrze, że wcześnie zrozumieliście, że umrzecie — nie będziecie się męczyć, ciągnąc wszystko za sobą”.
Kapłan podkreśla, że dziękuje Bogu za „doświadczenie uwolnienia”. W komentarzach zaznaczył również, że nowego mieszkania w Białyniczach na razie nie ma.
Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life, na zdjęciu: ks. Józef Sierpiejko i 95-letnia parafianka z Berezyna, fot.: facebook.com/iosif.sierpiejko




