Dzisiaj, 26 października, mija kolejna rocznica śmierci błogosławionej Celiny Borzęckiej – wielkiej Polki, która w swoim ziemskim pielgrzymowaniu połączyła losy kresowej ziemianki, żony, matki, patriotki oraz reformatorki życia zakonnego. Urodzona w majątku Antowil koło Orszy, przez całe życie niosła w sercu to specyficzne, kresowe zakorzenienie: wiarę głęboką jak tamtejsze lasy i niezłomność twardą niczym nadniemeńskie granity. Dla nas, mieszkańców dawnych Kresów Rzeczypospolitej, dzień jej odejścia do wieczności to nie tylko chwila zadumy, ale przede wszystkim okazja do wspomnienia naszej wielkiej krajanki, która do końca pozostała wierna swoim ideałom.
Kresy Wschodnie od wieków rodziły charaktery ze stali. To tam, na pograniczu kultur, religii i nieustannych zmagań z dziejową nawałnicą, wykuwały się biografie, które do dziś stanowią fundament naszej narodowej pamięci. W ten pejzaż wpisuje się idealnie Celina Rozalia Leonarda Chludzińska, późniejsza Borzęcka. Choć losy zawiodły ją do Rzymu, Krakowa i Kęt, jej duchowe korzenie na zawsze pozostały w orszańskich dobrach, gdzie uczyła się kochać Boga, szanować bliźniego i służyć uciemiężonej pod carskim batem Ojczyźnie.
Młodość naszej krajanki przypadała na lata, gdy polskość na ziemiach dzisiejszej Białorusi była systematycznie niszczona. Celina, mimo wrodzonego i silnego pragnienia oddania się wyłącznie życiu zakonnemu, z pokorą przyjęła wolę rodziców i wstąpiła w związek małżeński z Józefem Borzęckim. To właśnie w Obrembszczyźnie koło Grodna realizowała niezwykłe powołanie kobiety spełnionej w każdym wymiarze. Jako żona i matka pokazała, że kresowy dwór nie był jedynie miejscem dostatku, ale przede wszystkim kuźnią patriotyzmu i żywej wiary. Z tego okresu pochodzą jej przejmujące zapiski duchowe, w których pisała:
„Niby to chcemy woli Bożej, ale tak manewrujemy, żeby wola Boża była naszą”.
Uczyła się więc bezwzględnego posłuszeństwa Opatrzności, dodając: „Więc pozwól, abyśmy o sobie wątpiąc, zawsze Tobie tylko wszystko oddali do prowadzenia, a ufności i wiary nigdy nie tracili w Twe miłosierne Ojcostwo nad duszami naszymi”.
Wielka próba ogniowa przypadła na rok 1863. Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, Celina Borzęcka nie wahała się ani chwili. Kresowe kobiety od zawsze były ostoją narodowych zrywów – to one leczyły rannych, przewoziły rozkazy i żywiły ukrywających się w lasach powstańców. Za tę niezłomną postawę i pomoc niesioną walczącym, Celina zapłaciła wysoką cenę. Została aresztowana przez władze carskie i wtrącona do więzienia w Grodnie. W ciemnej, wilgotnej celi towarzyszyła jej zaledwie kilkutygodniowa córka Jadwiga – ta sama, która po latach miała stać się jej najbliższą towarzyszką w dziele Bożym.
Po śmierci męża, gdy ziemskie zobowiedzania dobiegły końca, Bóg upomniał się o Celinę na nowej drodze. Wyjazd do Rzymu otworzył rozdział, który zadziwił ówczesny świat chrześcijański. Wspólnie z młodszą córką, Jadwigą, Celina założyła Zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. To unikalny moment w historii Kościoła, gdy matka i córka ramię w ramię kładą kamień węgielny pod nową rodzinę zakonną, której celem stało się odrodzenie religijne i moralne społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijańskiego wychowania dziewcząt. Matka Celina głosiła paschalną radość mimo osobistych krzyży, pisała bowiem:
„Jakaż więc łaska, moja droga, już w tym życiu być w Zmartwychwstaniu? Zgłębiaj tę tajemnicę i pozostań w niej cicha i spokojna, zmartwychwstając wciąż do życia coraz bardziej nadprzyrodzonego”.
Nawet gdy w 1906 roku nagle zmarła jej ukochana córka Jadwiga, Matka Celina powtarzała: „Nie ma rzeczy, której by dusza z miłości dla Pana Jezusa nie wytrzymała”.
Ziemska wędrówka Matki Celiny dobiegła końca jesienią 1913 roku. Ostatnie tygodnie spędziła w Krakowie, zmagając się z ciężkim zapaleniem płuc. Zmarła spokojnie, otoczona modlitwą swoich sióstr zakonnych, wieczorem 26 października – dokładnie w dniu, który dziś wspominamy. Choć odeszła w podwawelskim grodzie, jej ciało spoczęło w Kętach. To właśnie tam, w bliskich jej sercu beskidzkich stronach, założyła w 1891 roku pierwszy na ziemiach polskich dom zgromadzenia, który stał się kolebką i duchowym centrum zmartwychwstanek w Ojczyźnie. Do dziś w tamtejszym kościele parafialnym św. Małgorzaty i Katarzyny, w specjalnej kaplicy, wierni mogą oddawać cześć jej doczesnym szczątkom.
Jej świętość i heroiczność cnót zostały uroczyście potwierdzone przez Kościół na początku XXI wieku. Papież Benedykt XVI beatyfikował Celinę Borzęcką 27 października 2007 roku podczas uroczystej mszy świętej w bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie, ukazując ją całemu światu jako wzór chrześcijańskiego życia w każdym stanie.
Choć drogi życia i historyczne zawieruchy oddaliły Matkę Celinę od jej rodzinnego Antowila i orszańskiej ziemi, jej duchowe dziedzictwo i nauczanie zatoczyły pełne koło, powracając na Kresy. Współcześnie jej córki zakonne – siostry zmartwychwstanki – z powodzeniem kontynuują misję Założycielki na dzisiejszej Białorusi, posługując m.in. w Grodnie czy Nowopołocku. Dla nas, skupionych wokół portalu Znadniemna.pl, ta rocznica to nie tylko wspomnienie historii. To żywy dowód na to, że kresowe korzenie błogosławionej orszanki wciąż wydają piękne owoce, a jej paschalne przesłanie o nadziei i odrodzeniu pozostaje wiecznie żywe.
Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl, na portrecie: Bł. Celina Borzęcka – założycielka SS. Zmartwychwstanek, źródło: zakony-zenskie.pl




