Dzisiaj, 2 października, mija dokładnie 17 lat od śmierci Marka Edelmana – legendarnego przywódcy Powstania w Getcie Warszawskim, wybitnego kardiologa i niezłomnego obrońcy praw człowieka. Choć jego późniejsze losy splotły się nierozerwalnie z Warszawą i Łodzią, na łamach Znadniemna.pl pragniemy przypomnieć o kresowym początku tej niezwykłej biografii. To właśnie w Homlu, na dzisiejszej Białorusi, narodził się człowiek, który całe swoje życie poświęcił walce z totalitaryzmami i obronie ludzkiej godności.
Marek Edelman urodził się – według większości źródeł – 1 stycznia 1919 roku w Homlu. Choć rodzina wkrótce potem przeniosła się do Warszawy, to właśnie nad Sożem ukształtowały się korzenie, które zdefiniowały całe jego późniejsze życie. Edelman nie wziął się znikąd – był dzieckiem specyficznego, kresowego tygla kulturowego oraz radykalnych tradycji politycznych, które na przełomie XIX i XX wieku tętniły w Homlu.
Na początku dwudziestego stulecia Homel był prężnym ośrodkiem, w którym społeczność żydowska stanowiła ponad połowę mieszkańców. Było to miasto robotnicze, kolejowe, ale też miejsce narodzin silnego oporu przeciwko carskiemu uciskowi. To tutaj w 1903 roku doszło do jednego z najsłynniejszych pogromów, podczas którego lokalna żydowska samoobrona stawiła zbrojny opór napastnikom. W tej atmosferze buntu i walki o podmiotowość dorastali rodzice Marka.
Jego ojciec, Natan Feliks Edelman, był związany z rosyjskimi socjalistami-rewolucjonistami (eserami), a matka, Cecylia z domu Edelman, była wpływową działaczką Ogólnożydowskiego Związku Robotniczego (Bundu) – partii, która narodziła się na ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego i tam miała swoje najsilniejsze bastiony. To właśnie z domu rodzinnego w Homlu młody Marek wyniósł absolutny fundament swojego światopoglądu: głębokie przekonanie, że przed złem i przemocą nigdy nie wolno klękać, a o sprawiedliwość społeczną i wolność trzeba walczyć tam, gdzie się żyje.
Gdy jako młody chłopak, a później dorosły mężczyzna, Edelman stawał na czele Żydowskiej Organizacji Bojowej w Warszawie, realizował w praktyce to, co jego bliscy praktykowali na Kresach. Kiedy w 1943 roku warszawskie getto chwyciło za broń, była to dramatyczna kontynuacja tradycji samoobrony, której lekcję Edelman odebrał z opowieści o rodzinnym Homlu. Jak sam wielokrotnie powtarzał – nie chodziło o militarny triumf, lecz o wybór sposobu umierania: z bronią w ręku, z podniesioną głową.

Marek Edelman w okresie Powstania w Getcie Warszawskim, fot.: Wikipedia
Po wojnie, jako genialny kardiolog w Łodzi, Marek Edelman rewolucjonizował polską medycynę, „ścigając się z Panem Bogiem” o każde ludzkie istnienie. Przez całe dekady komunizmu pozostał wierny bundowskiej zasadzie wyniesionej z Kresów: nigdy nie opuścił Polski, angażował się w działalność KOR-u i „Solidarności”, a na starość głośno krzyczał przeciwko krzywdzie ludzkiej w Bośni, Kosowie czy Afryce.
Dla ludzi urodzonych na Białorusi, postać Marka Edelmana ma wymiar szczególny. Przypomina, że z naszych ziem wyrośli ludzie formatu światowego – niezłomni, wierni uniwersalnym wartościom, którzy potrafili rzucić wyzwanie największym totalitaryzmom XX wieku. Przypominając dziś jego słynne słowa: „Najważniejsze jest życie, a jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność”, pamiętajmy, że ten uniwersalny testament wolności miał swój początek w robotniczym, dumnym Homlu.
Cześć Jego Pamięci!
Znadniemna.pl, na zdjęciu: pogrzeb Marka Edelmana – Warszawa, 9 października 2009 r., fot.: Wikipedia.org




