Na trwających Zimowych Igrzyskach Olimpijskich nie zobaczymy polskiej reprezentacji hokejowej — biało‑czerwoni nie zdołali wywalczyć awansu. A jednak w historii polskiego sportu były czasy, gdy nasi hokeiści nie tylko pojawiali się na olimpijskich arenach, ale potrafili walczyć z najlepszymi. Jednym z ludzi, którzy tworzyli tamtą epokę, był nasz krajan Tadeusz Sachs — urodzony w Pińsku sportowiec, kapitan kadry, trener, menedżer i pierwszy olimpijczyk z ziem dzisiejszej Białorusi. Jego losy to opowieść o ambicji, odwadze i tragicznej epoce, która przerwała wiele obiecujących karier.
Chłopak z Pińska, który pokochał lód
Tadeusz Izrael Sachs przyszedł na świat 18 czerwca 1899 roku w Pińsku, w rodzinie żydowskiego fabrykanta z Łodzi. Jako nastolatek trafił do prywatnej szkoły w Zurychu — i to właśnie tam po raz pierwszy zetknął się z hokejem na lodzie. Szwajcarskie lodowiska, nowoczesne i tętniące sportowym życiem, szybko stały się jego naturalnym środowiskiem.
W latach 1917–1919 grał w klubach Rossey Gstaad i Akademischer Hockey Club Zürich. Zdobyte tam doświadczenie okazało się bezcenne, gdy po powrocie do Polski zaczął budować swoją pozycję w rodzącym się dopiero polskim hokeju. Występował w Unionie Łódź, a później w warszawskich drużynach akademickich, wyróżniając się nie tylko umiejętnościami, ale też zmysłem organizacyjnym.
Lider, który potrafił łączyć role
W latach 30. Sachs stał się jedną z najważniejszych postaci polskiego hokeja. Był zawodnikiem, kapitanem, trenerem i menedżerem — człowiekiem, który potrafił spiąć drużynę w całość, nadać jej strukturę i ambicję. W czasach, gdy hokej w Polsce dopiero raczkował, a sprzęt i warunki treningowe pozostawiały wiele do życzenia, jego kompetencje były na wagę złota.
Najlepszy olimpijski wynik w historii polskiego hokeja
W 1932 roku polska reprezentacja wyruszyła na Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Lake Placid. Sama podróż była wyzwaniem logistycznym i finansowym: wyjazd umożliwiła zbiórka Polonii amerykańskiej, a część kosztów drużyna pokryła, rozgrywając mecze towarzyskie w drodze do USA.

1932 rok. Reprezentacja Polski na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Lake Placid na statku pasażerskim SS France. Narciarze i hokeiści na pokładzie statku pasażerskiego SS France. Siedzą od lewej: Sabiński, Tadeusz Sachs, Zdzisław Motyka, Stanisław Marusarz, Stanisław Skupień, Bronisław Czech, Andrzej Marusarz. Stoją m.in.: Adam Kowalski, Aleksander Kowalski, Witalis Ludwiczak (2. z lewej), Albert Mauer, Czesław Marchewczyk (4. z lewej), Włodzimierz Krygier (2. z prawej), Kazimierz Sokołowski, inżynier Jan Woyniewicz (4. z prawej), prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie Stanisław Polakiewicz (5. z prawej), źródło zdjęcia: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji/Wikipedia
Tadeusz Sachs znalazł się w składzie reprezentacji w potrójnej roli: rezerwowego bramkarza, trenera i menedżera. Polacy zajęli wówczas czwarte miejsce, najlepsze w historii olimpijskich startów hokejowej kadry. Choć w turnieju uczestniczyły tylko cztery drużyny, wynik ten do dziś budzi szacunek, zwłaszcza że biało‑czerwoni grali w okrojonym składzie, często z kontuzjami i bez możliwości zmian.

1932 rok. Polscy hokeiści na spotkaniu z konsulem generalnym RP w Chicago po występie na Olimpiadzie w Lake Placid, Tadeusz Sachs – siedzi po lewej , fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Sachs nie pojawił się na lodzie, ale to on trzymał w rękach wszystkie nici: taktykę, przygotowanie, morale. Był liderem, który potrafił wycisnąć z drużyny maksimum.
Odmówił igrzysk w nazistowskich Niemczech
Gdy w 1936 roku igrzyska miały odbyć się w Garmisch‑Partenkirchen, Sachs podjął decyzję, która wiele mówi o jego charakterze. Jako polski Żyd odmówił wyjazdu do Niemiec. Nie chciał firmować swoją obecnością państwa, które coraz brutalniej prześladowało jego narodową społeczność. W czasach, gdy wielu sportowców wybierało milczenie, on wybrał postawę.
Wojna, Pawiak, Auschwitz — tragiczny finał życia
Po wybuchu II wojny światowej Sachs znalazł się w okupowanej Warszawie. Najprawdopodobniej trafił do getta. Został aresztowany i osadzony na Pawiaku — miejscu, przez które przeszły tysiące więźniów. 16 lipca 1942 roku przewieziono go do Auschwitz. Tam też zginął 3 sierpnia 1942 roku.

Tadeusz Sachs, jako więzień obozu śmierci Auschwitz-Birkenau, fot.: ofiary.auschwitz.org
Jego życie zostało brutalnie przerwane, ale pamięć o nim przetrwała — w kronikach sportu, w archiwach olimpijskich i w historii Pińska.
Dlaczego dzisiaj warto o nim pamiętać
W czasie, gdy współczesne igrzyska to spektakl technologii, mediów i globalnej rywalizacji, postać Tadeusza Sachsa przypomina, że sport bywał kiedyś czymś znacznie bardziej surowym, ale też bardziej osobistym. Życiorys naszego krajana to opowieść o człowieku, który z Pińska trafił na olimpijskie lodowiska, który budował polski hokej od podstaw i który w obliczu zła zachował godność.
Dziś, gdy polskich hokeistów brakuje na olimpijskich arenach, warto wrócić do historii tych, którzy przecierali szlaki. Tadeusz Sachs był jednym z nich — pionierem, kapitanem, trenerem, a przede wszystkim człowiekiem, którego życie i śmierć mówią więcej o XX wieku niż niejeden podręcznik.
Znadniemna.pl na podstawie Palatno.media, na zdjęciu: Pokolorowane foto Tadeusza Sahcsa w swetrze bramkarza reprezentacji Polski, źródło: palatno.media




