Noc z 19 na 20 stycznia przyniosła mieszkańcom Białorusi niezwykłe widowisko. Potężna zorza polarna, migocząca wielobarwnymi smugami, była widoczna niemal w całym kraju i na długo pozostanie w pamięci świadków tego rzadkiego zjawiska.
Noc na 20 stycznia okazała się wyjątkowa dla tysięcy obserwatorów nieba. Silna zorza polarna, która pojawiła się nad Białorusią, rozświetliła nocne niebo od zachodu po wschód kraju. Przy bezchmurnej pogodzie zjawisko było widoczne gołym okiem i prezentowało się szczególnie efektownie.
Kolorowe smugi światła – od zieleni, przez róż i czerwień, po fiolet – szybko stały się tematem numer jeden w mediach społecznościowych. Internet zalała fala zdjęć i nagrań wideo dokumentujących to niezwykłe wydarzenie.
Przyczyną tak rozległego i intensywnego zjawiska były wyjątkowo silne burze magnetyczne, jedne z najpotężniejszych w Europie w XXI wieku. Według prognoz podobne widowisko może powtórzyć się również w kolejnej nocy, choć jego intensywność prawdopodobnie będzie nieco słabsza.
Gdzie można było zobaczyć zorzę?

Okolice Mińska

Zasław

Narocz

Okolice Brześcia
Relacje napływały z niemal wszystkich regionów Białorusi – zarówno z dużych miast, jak i z terenów wiejskich, gdzie brak miejskiego oświetlenia sprzyjał obserwacjom. Najlepsze warunki panowały z dala od centrów urbanistycznych, przy czystym niebie i niskiej wilgotności.
Skąd biorą się „kwiaty na niebie”?
Zjawisko znane jako Aurora Borealis, czyli zorza polarna, jest rzadkim gościem nad Białorusią. Powstaje ono w czasie silnych burz słonecznych, gdy strumienie naładowanych cząstek docierają do Ziemi i wchodzą w interakcję z jej polem magnetycznym. W efekcie gazy w górnych warstwach atmosfery zaczynają świecić.
- zielony kolor powoduje tlen,
- czerwone i różowe barwy pojawiają się przy szczególnie silnych zaburzeniach geomagnetycznych,
- fioletowe odcienie mogą być związane z obecnością azotu.
Dlaczego nie wszyscy mogli je zobaczyć?
Nie każdy miał szczęście dostrzec zorzę. Przyczyn było kilka:
- po pierwsze — zanieczyszczenie światłem w miastach skutecznie tłumi słabe świecenie;
- po drugie — chmury i mgła tworzyły barierę nie do pokonania;
- po trzecie — na naszych szerokościach geograficznych zorza często nie przybiera formy wyraźnych „kurtyn”, lecz objawia się jako delikatna, rozmyta poświata nisko nad horyzontem.
Co ciekawe, nowoczesne smartfony wyposażone w tryb nocny często rejestrują zorzę lepiej niż ludzkie oko. Dzięki długiemu czasowi naświetlania aparaty wychwytują kolory i detale niewidoczne w pierwszej chwili, co tłumaczy ogromną liczbę spektakularnych zdjęć publikowanych w sieci.
Dla wielu mieszkańców Białorusi była to noc, która na długo zapisze się w pamięci — dowód na to, że nawet nad pozornie spokojnym niebem potrafią rozegrać się prawdziwie kosmiczne spektakle.
Znadniemna.pl/fot.: Facebook.com




