Dziś mija 223. rocznica urodzin Kazimierza Bachmatowicza, jednego z pionierów białoruskiej litografii, który swoją twórczością uchwycił codzienne życie mieszkańców Kresów pierwszej połowy XIX wieku. Choć dla współczesnego czytelnika nazwisko to może brzmieć obco, jego dzieła zachowały wyjątkowy zapis zwyczajów, strojów i pejzaży regionu, z którego pochodził.

Dawna posiadłość Dobrawlany w rejonie smorgońskim, gdzie niegdyś znajdował się pałac Sanguszków i Günterów, 1835 rok. Fot.: yavarda.ru/bakhmanovich
Kazimierz urodził się 24 lutego 1803 roku w Dobrawlanach, dziś niewielkiej wsi w smorgońskim rejonie obwodu grodzieńskiego, położonej nad jeziorem Świr, między trzema rzekami – Ośmianką, Wilenką i Wilią. Pochodził z rodziny szlacheckiej o herbie „Boża Wola”, która na tych terenach osiadła już w XVII wieku. Jego przodkowie – z linii Bachmatowiczów z okolic Radoszkowicz – od dawna należeli do miejscowej drobnej szlachty, a w XIX wieku jego ojciec Felicjan pełnił funkcję lokalnego urzędnika. Matką Kazimierza była Agata z rodu Suryntów, pochodząca ze starożytnej, utytułowanej rodziny. Chrzestnym artysty został szlachecki duet: Marcin Surynt i Konstancja Romanowska, a świadkami – Marcin Charewicz i prawdopodobnie siostra matki.

Metryka z kościoła w Swirze
Młody Kazimierz w wieku 15–20 lat został wysłany do Wilna, gdzie kształcił się w Wileńskiej Szkole Malarstwa pod kierunkiem Jana Rustema. To właśnie tam zdobył solidne podstawy rysunku i grafiki, które potem pozwoliły mu wypracować własny, niezwykle szczegółowy styl litograficzny. Po ukończeniu edukacji powrócił do rodzinnych Dobrawlan, gdzie przez niemal dziesięć lat pracował jako nauczyciel rysunku w majątku hrabiego Güntera, którego dwór stał się jego drugim domem i miejscem twórczych inspiracji.
Najbardziej znaczące prace Bachmatowicza powstały w połowie lat 30. XIX wieku i obejmują serie albumowe: Souvenir de Dobrowlany („Wspomnienia z Dobrawlan”, 1835), Orlosiada (1836), „Rysunki Jana Rustema” (1837), „Wspomnienia z Wilna. Typy i charaktery” (1837) oraz „Ubrania i sceny. Litewskie stroje”. Dzięki nim artysta po raz pierwszy w białoruskiej sztuce wyniósł małą formę graficzną do rangi pełnoprawnego dzieła sztuki. Jego prace odznaczają się nie tylko dokumentalnym oddaniem strojów, pejzaży i codzienności mieszkańców Kresów, ale też wnikliwą obserwacją człowieka – jego charakteru, słabości i pasji.

„Orlosiada” Kazimierza Bachmatowicza, 1836 rok. Fot.: wikipedia.org

Kirgiz na koniu, z serii „Orłosiady”, 1836 rok. Fot.: polona.pl

Przypomnienie Wilna litografowane przez Bachmatowicza, 1837; Teka litografii; wydane w litografierni Józefa Oziembłowskiego w Wilnie, 1837; Oziembłowski był kolegą Bachmatowicza podczas wspólnych studiów u J. Rustema. Fot.: artinfo.pl

Dobrawlany – szlachecka rezydencja z XVIII–XIX wieku, istniejąca w tej samej wsi w powiecie oszmiańskim guberni grodzieńskiej Imperium Rosyjskiego, 1835 rok. Fot.: yavarda.ru/bakhmanovich


W 1831 roku jego prace opublikowano w albumie Zbiór strojów narodowych i wojskowych, rysowanych przez Kazimierza Bachmatowicza, ucznia Wileńskiej Akademii w Litwie. Obecnie są one cennym źródłem wiedzy o kulturze materialnej i obyczajach ludności regionu pierwszej połowy XIX wieku.

Pałac Günterów w Dobrawlanach na litografii Kazimierza Bachmatowicza, 1835 rok. Fot.: www.radzima.org
Choć żył krótko – zmarł w Dobrawlanach w 1837 roku w wieku zaledwie 34 lat, a pochowany został na pobliskiej wsi Świr – pozostawił trwałe dziedzictwo. Jego rodzinne Dobrawlany upamiętniły artystę w 2003 roku podczas pleneru „Wspomnienie o Dobrawlanach”, który zgromadził współczesnych twórców inspirowanych krajobrazem i historią wsi. Prace powstałe podczas pleneru prezentowane były w Smorgoni i w galerii „Uniwersytet Kultury” w Mińsku.
Kazimierz Bachmatowicz pozostaje postacią nieco zapomnianą, ale jego dorobek pozwala dziś podróżować w czasie – do kresowej codzienności, barwnych strojów, architektury i rytmu życia wsi i miasteczek dawnej Wileńszczyzny. Jego twórczość przypomina, że kultura Kresów była i pozostaje mozaiką polsko-białoruskiego dziedzictwa, które warto odkrywać na nowo.
Na zdjęciu: Kazimierz Bachmatowicz. Dobrawlany, dwór Sanguszków, 1835 rok. Fot.: yavarda.ru/bakhmanovich
Opr. Walery Kowalewski/Znadniemna.pl




