17 i 18 lutego przypada rocznica męczeństwa bł. ks. Jerzego Kaszyry MIC i bł. ks. Antoniego Leszczewicza MIC — dwóch marianów z Rosicy, którzy w lutym 1943 roku poszli ze swoimi parafianami w ogień, pozostając przy nich aż do ostatniego tchnienia.
Podróż do Rosicy, niewielkiej miejscowości zagubionej wśród białoruskich pól i lasów, prowadzi dziś przez pozornie spokojny krajobraz. Jednak cisza tej ziemi skrywa dramat, który na zawsze wpisał się w historię Kresów. W czasie niemieckiej pacyfikacji wsi, Rosica spłonęła wraz z jej mieszkańcami i dwoma kapłanami, którzy nie opuścili powierzonych sobie ludzi. Ich niezłomna postawa stała się zasiewem krwi, z którego po latach odrodził się Kościół na Białorusi.
Druja – miejsce odrodzenia marianów i początek drogi ks. Jerzego
To w Drui, w przedwojennym województwie wileńskim, odrodziło się zgromadzenie marianów. Powstało tam gimnazjum, w którym uboga białoruska młodzież mogła zdobywać wykształcenie w duchu wiary i narodowej tożsamości. Właśnie tam trafił młody Jerzy Kaszyra, urodzony 4 kwietnia 1904 roku w Aleksandrowie na Dziśnieńszczyźnie.
W 1922 roku wstąpił do seminarium marianów w Drui, a śluby zakonne złożył w 1926 roku. Jako wybitnie zdolny alumn został wysłany na studia filozoficzne do Angelicum w Rzymie, a następnie na teologię do Wilna. Święcenia kapłańskie przyjął dopiero po ukończeniu studiów – 20 czerwca 1935 roku.
Pierwsze lata posługi spędził na Litwie, m.in. jako przełożony domu zakonnego w Wilnie i wychowawca młodzieży w Drui. W 1938 roku został skierowany do Raśnej na Polesiu, gdzie pełnił funkcję przełożonego klasztoru. Po wkroczeniu Sowietów 17 września 1939 roku zakonne dobra skonfiskowano, a ks. Jerzy musiał przenieść się do Kalwarii Żmudzkiej. W lipcu 1942 roku wraz z ks. Antonim Leszczewiczem został wysłany na misję do Rosicy.
Ks. Antoni Leszczewicz – misjonarz z Syberii i Mandżurii
Antoni Leszczewicz urodził się w 1890 roku w Abramowszczyźnie na Wileńszczyźnie. Po ukończeniu seminarium w Petersburgu w 1914 roku wyjechał na misje na Daleki Wschód. Pracował jako wikariusz w Irkucku, prefekt szkół w Czycie oraz misjonarz w Mandżurii.
W 1937 roku podjął decyzję o wstąpieniu do marianów – podanie złożył osobiście w Rzymie. W 1939 roku został ekonomem domu zakonnego w Drui. W lipcu 1942 roku wraz z ks. Kaszyrą został skierowany na misję do Rosicy, gdzie objął funkcję przełożonego.
Rosica – parafia na pograniczu i centrum misji
Przed I wojną światową parafia Rosica liczyła ok. 8 tys. wiernych, a jej teren rozciągał się na obie strony granicy polsko‑łotewskiej. Po traktacie ryskim znalazła się w ZSRR i przestała istnieć. Dopiero po wkroczeniu Niemców w 1941 roku możliwe stało się odrodzenie duszpasterstwa.
To polscy mieszkańcy okolic Dźwiny poprosili o przysłanie kapłanów. Ks. Leszczewicz wybrał Rosicę na centrum misji, ponieważ znajdował się tam jedyny czynny kościół. Wraz z ks. Kaszyrą i siostrami eucharystkami rozpoczęli intensywną pracę duszpasterską, zakładając punkty misyjne w okolicznych wsiach.
Luty 1943 – pacyfikacja i droga krzyżowa Rosicy
Na początku 1943 roku pojawiły się pierwsze ostrzeżenia o planowanych niemieckich akcjach odwetowych. Kapłani mogli uciec, ale zdecydowali, że pozostaną z parafianami.
16 lutego rozpoczęła się pacyfikacja. Niemcy i kolaborujące z nimi oddziały łotewskie palili wsie, a mieszkańców spędzali do kościoła w Rosicy, gdzie przez kilka dni przetrzymywano ich bez jedzenia. Księża spowiadali, chrzcili, udzielali ostatniego namaszczenia. Na prośbę ks. Leszczewicza wypuszczono siostry eucharystki, aby mogły przeżyć.

Antoni Leszczewicz MIC i Jerzy Kaszyra MIC. Fot.: wikipedia.org
Męczeństwo ks. Antoniego – 17 lutego
Tego dnia kilkuset mieszkańców Rosicy i okolic zapędzono do dużej drewnianej stajni. Gdy budynek był pełen, zamknięto go, oblano benzyną i wrzucono do środka granaty. Eksplozje zabiły wielu ludzi, a stajnia stanęła w płomieniach.
Ci, którzy próbowali uciekać przez wyrwane deski, ginęli od kul. Ocaleli jedynie nieliczni. To oni pochowali później 380 ofiar, wśród nich ks. Antoniego Leszczewicza.
Męczeństwo ks. Jerzego – 18 lutego
Całą noc po śmierci współbrata ks. Jerzy spędził na modlitwie, leżąc krzyżem w kościele. Następnego dnia zabrano go wraz z grupą około 30 osób do drewnianego domu rodziny Hadziuków. Budynek zamknięto, oblano benzyną i podpalono.
Ks. Jerzy poszedł na śmierć dobrowolnie – nie chciał opuścić swoich parafian.
Pamięć, która trwa
13 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II beatyfikował 108 męczenników II wojny światowej, wśród nich obu marianów z Rosicy.
Po upadku ZSRR parafia w Rosicy odrodziła się. Dziś liczy około 30 osób, a jej znaczenie duchowe jest ogromne. Co roku w lutym i sierpniu odbywają się tu uroczystości ku czci męczenników, a do Rosicy pielgrzymują wierni z Połocka, Drui i okolic.
Jak podkreśla jeden ze świadków odradzania się kultu rosickich męczenników, posługujący w latach 90. na Białorusi ks. Robert Krzywicki MIC:
„Męczeństwo marianów ma ogromne znaczenie dla Białorusinów, narodu, który wiele wycierpiał. Dzięki nim zgromadzenie pozostało na Białorusi, a ich heroiczna postawa odmieniła życie setek ludzi.”
Opr. Emilia Kuklewska/Znadniemna.pl




