Władze Grodna w roku 25‑lecia odrodzenia w grodzie nad Niemnem tradycyjnego jarmarku ku czci św. Kazimierza organizują Kaziuki w sposób, który nie ma nic wspólnego ze świętym Kazimierzem. Nie są nawet odpowiednikiem prawosławnych ostatków, zwanych Maslenicą. Zamiast tradycji i pamięci na mieszkańców czekają gastronomiczne podwórka, palenie kukły i prezentacja pluszowego byczka „Kazika”.
Od kilku lat trwa w Grodnie proces konsekwentnego wypłukiwania Kaziuków z ich sensu, historii i religijnego charakteru. Święto św. Kazimierza, patrona rzemieślników i narodów dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, zostało sprowadzone do roli dekoracji w festynie, który nie pasuje ani do kalendarza liturgicznego (zarówno katolickiego, jak i prawosławnego), ani do tradycji regionu. Tegoroczne święto zaplanowano na 28 lutego — datę, która nie ma żadnego związku ani z dniem św. Kazimierza (4 marca), ani z kończącą się 22 lutego Maslenicą (adaptowane przez prawosławie i trwające przez tydzień pogańskie święto, symbolizujące pożegnanie zimy oraz powitanie wiosny – red.). Mimo to w programie wydarzenia, nazwanego „Grodnienskim Razgulajem”, dominują masleniczne zabawy, parady, wspinanie się na słup i palenie kukły, jakby przypadające cztery dni później święto św. Kazimierza nigdy nie istniało.
Władze próbują przykryć brak treści nadmiarem atrakcji. Na placu Sowieckim mają działać tematyczne podwórka kulinarne, gdzie każdy dzień tygodnia poświęcony będzie innemu produktowi: wypiekom, herbacie, nabiałowi, mięsu czy blinom. Zapowiadane są także degustacje kapusty, kwasów i domowych przetworów. Innymi słowy — gastronomia ma zastąpić tradycję, a festyn ma udawać święto, choć nie ma z nim nic wspólnego.
Również sam jarmark „Kaziuki”, włączony w program „Grodnienskiego Razgulaja”, otrzymał „nowy format”. Rzemieślników zgromadzi się na ulicy Sowieckiej, gdzie zapowiedziano m.in.: obrzęd „przyjęcia do grona rzemieślników”, koncerty folklorystyczne i wystawę‑kiermasz. Najbardziej symboliczne jest jednak to, że władze zamierzają zaprezentować nowy talizman Kaziuków — byczka „Kazika”. W ramach święta na cześć świętego, który zmarł właśnie w Grodnie, zamiast jego wizerunku pojawi się pluszowe cielę. Dla wielu wiernych katolickich i mieszkańców miasta może to wyglądać jak karykatura, a nawet profanacja: święty Kazimierz zostanie zastąpiony maskotką, która ma udawać tradycję i odwracać uwagę od jej prawdziwych korzeni.
Pojawienie się byczka „Kazika” może zostać odebrane nie tylko jako gest nietrafiony, ale wręcz obraźliwy. Kaziuki są świętem religijnym, zakorzenionym w kulcie świętego, a nie w folklorystycznej zabawie. Zastąpienie patrona rzemieślników pluszowym talizmanem wygląda jak próba ośmieszenia i zbanalizowania święta. W połączeniu z pogańskimi elementami Maslenicy tworzy to obraz wydarzenia, które nie ma ani korzeni, ani sensu, ani szacunku dla lokalnej tradycji.
Dzisiejsze „Kaziuki” w Grodnie są więc festynem pozbawionym treści i pamięci. Zamiast św. Kazimierza — byczek „Kazik”. Zamiast rzemieślników — folklorystyczna dekoracja. Zamiast historii — wygodna, pusta forma. Władze świętują coś, co z prawdziwymi Kaziukami łączy już tylko nazwa, a cała reszta została zastąpiona festynową imitacją, która ociera się o świętokradztwo.
Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life i Hrodna.life, Na zdjęciu: już w 2023 roku Kaziuki w Grodnie miały mało wspólnego ze świętem ku czci świętego Kazimierza, fot.: sb.by




