Walentynki to dzień czułości, wdzięczności i bliskości. Choć współczesna oprawa święta bywa pełna czerwonych serc i romantycznych gestów, jego korzenie sięgają historii znacznie głębszych – opowieści o św. Walentym, który stał się symbolem miłości wiernej, dojrzałej i gotowej na poświęcenie.
Walentynki nie narodziły się w świecie komercyjnych kartek i pluszowych serc. Ich patron – św. Walenty z Terni – był biskupem żyjącym w czasach, gdy chrześcijaństwo dopiero torowało sobie drogę w Cesarstwie Rzymskim. Z jego życiem zaczęły splatać się opowieści o dobroci, mądrości i niezwykłej wrażliwości na los zakochanych. To właśnie te historie sprawiły, że stał się patronem miłości – tej prawdziwej, wymagającej i pięknej.
Jedna z najbardziej znanych legend opowiada o Serapii, młodej chrześcijance z Terni, i rzymskim centurionie Sabinusie. Sabinus zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, lecz jej rodzina nie chciała zgodzić się na ślub z poganinem. Serapia poprosiła go więc, by udał się do biskupa Walentego, przyjął naukę i chrzest. Gdy wydawało się, że nic nie stoi już na przeszkodzie ich szczęściu, okazało się, że Serapia jest śmiertelnie chora. Sabinus nie chciał jej opuszczać. Wezwał Walentego do jej łoża i błagał, by nie pozwolił im się rozdzielić. Według przekazu święty modlił się długo i gorliwie, aż „błogi sen zjednoczył na wieczność dwa serca”. Ta historia stała się symbolem miłości silniejszej niż śmierć.
Inna opowieść ukazuje Walentego jako człowieka, który potrafił dostrzec kruchość uczuć i pomagać zakochanym w chwilach zwątpienia. Pewnego dnia usłyszał kłótnię młodej pary przechodzącej obok jego ogrodu. Wyszedł do nich z różą – prostym, ale wymownym gestem. Poprosił, by oboje chwycili łodygę ostrożnie, razem, tak aby nie skaleczyć się kolcami. Ten obraz stał się metaforą miłości, która wymaga delikatności, współpracy i wzajemnego zrozumienia.
W tle tych historii zmieniała się rzeczywistość. Po edykcie mediolańskim z 313 roku chrześcijaństwo przestało być prześladowane, ale wciąż żywe były pogańskie obyczaje, w tym obchodzone 15 lutego Luperkalia – święto pełne obrzędów sprzecznych z chrześcijańską wizją miłości. To właśnie w kontrze do nich zaczęto celebrować pamięć o Walentym, który uosabiał miłość czystą, wierną i odpowiedzialną.
Dziś Walentynki są okazją, by przypomnieć sobie, że miłość nie zawsze jest łatwa. Bywa pełna kolców, jak róża z legendy, ale to właśnie dzięki niej uczymy się cierpliwości, troski i wzajemnego wsparcia. To święto nie tylko zakochanych, lecz wszystkich, którzy wierzą, że bliskość drugiego człowieka nadaje życiu sens.
14 lutego warto więc zatrzymać się na chwilę. Zadzwonić do kogoś, kto jest nam bliski. Powiedzieć dobre słowo. Uśmiechnąć się. Bo choć świat zmienia się nieustannie, jedno pozostaje niezmienne: miłość wciąż jest najpiękniejszą siłą, jaką mamy.
Znadniemna.pl na podstawie Vaticannews.va, ilustracja: screenshot z filmu na YouTubie o legendzie, opowiadającej jak św. Walenty przy pomocy róży uratował uczucia młodej pary, źródło: YouTube.com




