HomeBiałoruśMistrz Polski w boksie z Lidy wrócił bez słowa na Białoruś, zawodząc ludzi w Polsce

Mistrz Polski w boksie z Lidy wrócił bez słowa na Białoruś, zawodząc ludzi w Polsce

Przez lata śledziliśmy sukcesy młodego boksera z Lidy Eugeniusza Makarczuka, ciesząc się, że chłopak z Grodzieńszczyzny potrafi budować swoją sportową drogę w Polsce. Tym większe jest dziś nasze rozczarowanie — nie tylko jego decyzją o nagłym powrocie na Białoruś, ale przede wszystkim sposobem, w jaki to zrobił, nie informując kolegów i osób, którym tak wiele w Polsce zawdzięczał.

Według ustaleń TVP Sport Makarczuk opuścił Polskę nagle i bez uprzedzenia. W klubie pozostały jego rzeczy, sprzęt, a nawet pasy mistrzowskie. Osoby, które trenowały z nim na co dzień, a także te, które pomagały mu w sprawach życiowych, dowiedziały się o jego wyjeździe dopiero po fakcie. W środowisku zapanowało zdumienie i poczucie zawodu — Makarczuk był postrzegany jako zawodnik, który otrzymał w Polsce ogromne wsparcie i szansę na rozwój.

W rozmowie z TVP Sport głos zabiera Artur Kondrat, prezes Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej, organizacji, która realnie wspierała Makarczuka w Polsce, pomagając mu w sprawach bytowych i formalnych. Kondrat podkreśla, że sposób, w jaki bokser opuścił Polskę, może mieć konsekwencje nie tylko dla niego samego. Jego zdaniem nagły powrót na Białoruś — w obecnych realiach politycznych — może zostać wykorzystany propagandowo, a nawet zaszkodzić osobom, które okazywały mu pomoc i zaufanie.

Dodatkowe światło na sprawę rzuca materiał Naszej Niwy, która ustaliła, że Makarczuk odnalazł się w Mińsku i najwyraźniej funkcjonuje tam bez przeszkód. W jego mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z treningów w białoruskiej stolicy, a także zdjęcia z Dubaju oraz relacje z wyjazdu do Niemiec, gdzie miał nawet stoczyć walkę. Taka swoboda podróżowania i brak jakichkolwiek konsekwencji po powrocie na Białoruś budzą dodatkowe pytania — zwłaszcza wśród tych, którzy pamiętają, że sam Makarczuk deklarował wcześniej, iż „do kraju wrócić nie może”, a w Polsce starał się o obywatelstwo i podkreślał swoje polskie korzenie.

Osoby, które pomagały mu w Polsce, zwracają uwagę, że jego zniknięcie było całkowicie nagłe. Nie uprzedził, nie podziękował, nie wyjaśnił. Wielu z nich przez lata wspierało go nie tylko sportowo, ale także w codziennym życiu: zapewniając mieszkanie, wyżywienie, pomoc finansową i organizacyjną. Dlatego jego milczenie odbierają jako osobistą przykrość i brak elementarnej lojalności.

W redakcji Znadniemna.pl śledziliśmy karierę Eugeniusza od początku. Jego sukcesy były dla nas powodem do dumy — symbolem tego, że młodzi sportowcy z Grodzieńszczyzny mogą odnaleźć się w Polsce na najwyższym poziomie sportowym. Tym bardziej boli sposób, w jaki zakończył się polski etap jego kariery sportowej. Nie oceniamy samej decyzji o powrocie — każdy ma prawo szukać swojej drogi. Ale sposób, w jaki to zrobił, pozostawia niesmak i pytania, na które odpowiedzi wciąż nie ma.

Makarczuk nie komentuje swojej decyzji. Nie wiadomo czy jego powrót na Białoruś ma charakter prywatny, czy też wiąże się z presją białoruskiego KGB lub propozycją ze strony innych białoruskich struktur państwowych. Faktem jest jednak, że w Mińsku trenuje, podróżuje i kontynuuje karierę, co — w świetle wcześniejszych deklaracji o niemożności powrotu — tylko pogłębia wątpliwości i rozczarowanie tych, którzy go przez lata wspierali.

Znadniemna.pl na podstawie TVP Sport , Nashaniva.com, na zdjęciu: Eugeniusz Makarczuk (drugi od lewej) ze swoim sztabem trenerskim przed walką w szwajcarskim Zurychu w grudniu 2024 r., fot.: Facebook.com/TymexBoxing

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści