HomeKultura„Koniki” z Dawidgródka – żywe dziedzictwo Polesia

„Koniki” z Dawidgródka – żywe dziedzictwo Polesia

W nocy z 13 na 14 stycznia miasteczko Dawidgródek na Polesiu Brzeskim nie śpi. To czas, gdy ulice wypełniają się muzyką, śmiechem i dźwiękiem dzwonków, a do każdego domu może zapukać Koń z jeźdźcem – główny bohater unikalnego obrzędu „Koniki”, powstałego sto lat temu jeszcze w II Rzeczypospolitej. Nie jest to zwykłe kolędowanie, lecz prawdziwy ludowy karnawał, którego wiek ginie w mrokach dziejów.

Koliady po polesku

Koliady u Słowian od wieków symbolizowały początek nowego roku, odnowę świata i nadzieję na pomyślność. W różnych regionach Białorusi ukształtowały się własne tradycje kolędnicze, z których wiele uznanych jest dziś za niematerialne dziedzictwo kulturowe.

Jeśli we wsi Semieżewie w rejonie kopylskim w Szczodry Wieczór pojawiają się tzw. „Królowie kolędni” wpisani na listę UNESCO, to w Dawidgródku centralną postacią jest Konik – symbol siły, ruchu i życiowej energii.

Dlaczego właśnie koń?

Jednoznacznej odpowiedzi nie ma – istnieją jedynie legendy i przypuszczenia. Jedna z najpopularniejszych wersji wiąże się z rzemieślniczą przeszłością miasta. Dawidgródek słynął niegdyś z wyrobu walonków, a właśnie walonek, założony na koniec drąga, stał się pierwowzorem końskiej głowy.

Z czasem kostium ewoluował: tułów zaczęto tworzyć z dwóch połączonych koszy, całość przykrywano białym płótnem, z tyłu mocowano ogon, wewnątrz konstrukcji stawał jeździec, często ubrany w wojskowy mundur.

Według legendy pomysł takiego „konia” mógł przynieść do miasta żołnierz armii rosyjskiej, który niegdyś tu stacjonował.

Noc, w której miasto ożywa

Święto zaczyna się jeszcze za dnia. Grupy przebierańców – „koników” – formują się z przyjaciół, kolegów z klasy, rodzin. Wielu mieszkańców wraca specjalnie z Mińska, Brześcia czy innych miast, bo „Koniki” to coś więcej niż tradycja – to poczucie domu.

Wśród postaci można spotkać: Konia z jeźdźcem, Śmierć (wcale nie straszną), Cygankę, Anioła, Babę, Dziadka Mroza, Niedźwiedzia i inne postacie.

Kostiumy powstają własnoręcznie, często przez kilka tygodni – z prześcieradeł, butów, koszy, drutu, girland i ozdób.

Szczodrowanie od domu do domu

„Koniki” przemierzają ulice, wchodzą do domów, śpiewają, tańczą i składają życzenia zdrowia, zgody i dostatku. W zamian gospodarze: zapraszają ich do stołu, częstują domowymi potrawami i słodyczami, obdarowują pieniędzmi.

 

W Dawidgródku wierzy się, że dom, który odwiedzą „koniki”, będzie miał szczęśliwy i pomyślny rok. Dlatego gości się tu wyczekuje, a na stole często pojawia się co najmniej 13 potraw.

Tradycja silniejsza niż zakazy

Do lat 90. XX wieku obrzęd „Koniki” był objęty zakazami, jednak tradycja nie zanikła. Przetrwała dzięki mieszkańcom, którzy przekazywali ją w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Dziś w pochodach biorą udział zarówno dzieci, jak i seniorzy – ci, którzy sami kolędowali jeszcze w szkolnych latach.

Kulminacja święta

Wieczorem wszystkie grupy zbierają się na centralnym placu Dawidgródka, przy pomniku księcia Dawida. Odbywa się tam: parada przebierańców, prezentacja najciekawszych i najbardziej pomysłowych kostiumów, występy zespołów folklorystycznych z Polesia i regionów sąsiednich, wielkie ludowe świętowanie trwające do późnej nocy.

Liczba uczestników i gości często przekracza 3 tysiące osób.

Dziedzictwo godne UNESCO

Wyjątkowość dawidgródzkich „Koników” polega nie tylko na samym kolędowaniu, lecz także na unikalnej technologii tworzenia głównej postaci, żywej ciągłości tradycji i zaangażowaniu całej społeczności miasta.

Obrzęd został już wpisany do Państwowego Rejestru Historyczno-Kulturowych Wartości Białorusi, a coraz częściej podkreśla się, że „Koniki” z Dawidgródka zasługują na wpis na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Dlaczego „Koniki” są dziś tak ważne

W świecie, w którym wiele tradycji zanika, „Koniki” pozostają: świętem wspólnoty, źródłem radości i optymizmu, żywym dowodem, że kultura ludowa może być jednocześnie autentyczna i współczesna.

To święto, na które czeka się cały rok, bo potrafi ogrzać nawet w największy mróz – śmiechem, pieśnią i poczuciem wspólnej duszy Polesia.

Waleria Brażuk/Znadniemna.pl/Fot.:sb.by

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści