HomeKulturaŚwięto Trzech Króli na Kresach

Święto Trzech Króli na Kresach

Święto Objawienia Pańskiego na terenach dzisiejszej Białorusi łączyło religijność, sąsiedzką wspólnotę i bogatą mądrość ludową. Wileńszczyzna, Polesie i Grodzieńszczyzna żyły wówczas rytmem dwóch tradycji – łacińskiej i wschodniej – a obrzędy, kolędowanie i pogodowe wróżby tworzyły niepowtarzalny krajobraz kresowego świętowania.

Wspólnota świętowania na styku tradycji

Święto Objawienia Pańskiego należało na Kresach do tych dni, w których religijność splatała się z codziennością, a dawne wierzenia przenikały się z liturgią. Na terenach dzisiejszej Białorusi – od Wileńszczyzny po Polesie i okolice Grodna – 6 stycznia był nie tylko datą w kalendarzu, lecz także momentem szczególnego skupienia, domowego ciepła i sąsiedzkiej wspólnoty.

Gwiazda kolędników i strój króla na Święto Trzech Króli, fot.: Belcentre.by

Na ziemiach dzisiejszej Białorusi święto Trzech Króli miało wyjątkowy charakter, bo stykały się tu tradycje łacińskie, unickie i prawosławne. W wielu wsiach i miasteczkach procesje wychodzące z kościołów rzymskokatolickich mijały cerkwie, w których trwały przygotowania do Wigilii Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego.

Ten podwójny rytm świętowania był czymś naturalnym: jedni kończyli okres Bożego Narodzenia, gdy drudzy dopiero go rozpoczynali. W rodzinach mieszanych obchodzono często oba terminy, a ludowe powiedzenie „kto dwóch tradycji się trzyma, ten dwa razy radość ma” dobrze oddawało kresową codzienność.

Obrzędy, kolędnicy i domowe zwyczaje

W kościołach święcono kredę, kadzidło i wodę, a ich znaczenie w surowym klimacie Kresów było szczególnie mocne. Na Polesiu wierzono, że „dym z kadzidła drogę złemu zasłania”, dlatego okadzano nie tylko izby, ale też stajnie, obory i pasieki. Kreda służyła do kreślenia znaków ochronnych nie tylko na drzwiach domów, lecz także na belkach stodół i skrzyniach ze zbożem.

Tradycyjny zestaw na Trzech Króli, fot.: quovadis.sklep.pl

W okolicach Grodna mówiono, że „kreda Trzech Króli trzyma dom w całości”, a gospodarz, który zaniedbał ten zwyczaj, narażał się na sąsiedzkie uwagi. Obrzęd ten traktowano nie jako formalność, lecz jako realną ochronę przed chorobami, nieszczęściem i „złym powietrzem”.

Napisane na drzwiach inicjały Trzech Króli miały chronić domostwa przed nieszczęściem, chorobami i złym powietrzem, fot.: jerzyslupsk.pl

Kolędnicy pojawiali się w wielu wsiach jeszcze przed świtem. Na terenach dzisiejszej Białorusi szczególnie popularne były grupy niosące gwiazdę – często misternie wykonaną z kolorowego papieru, szkła i folii, obracaną na osi, tak by odbijała światło świec. W niektórych miejscowościach do orszaku dołączali „królowie”, aniołowie, pastuszkowie, a czasem także postacie z lokalnego folkloru, jak „koza” czy „dziad”.

Współczesny orszak Trzech Króli na Grodzieńszczyźnie, fot.: Belcentre.by

Mądrość ludowa i pamięć przesiedleńców

W wielu domach dzień 6 stycznia był czasem ostatnich świątecznych odwiedzin. Na stołach pojawiały się potrawy łączące polską tradycję z lokalnymi wpływami: kutia, makowce, pieczone ryby, a w niektórych regionach także dania, które dziś kojarzymy z kuchnią białoruską czy ukraińską. Gospodynie powtarzały, że „jak Trzej Królowie hojni, tak i rok hojny będzie”.

Wycięte z drewna figurki Trzech Króli z darami, fot.: Shutterstock.com

Ważną częścią święta były także wróżby pogodowe. Na Polesiu mówiono: „Gdy na Trzech Króli słońce świeci, rolnik w lecie się nie zleci” (co oznaczało pogodne, gorące i suche lato, czyli – rolnik „się nie zleci” – a więc nie będzie się ślizgał, nie będzie grzązł w błocie, nie będzie walczył z ulewami i rozmokłymi polami – red.), a na Mińszczyźnie podkreślano: „Mróz na Trzech Króli – lato będzie woli” (czyli – jeśli 6 stycznia trzyma silny mróz, to lato zapowiada się łagodne, spokojne i sprzyjające rolnikom. Słowo „woli” dawniej używano w znaczeniu „łagodniejsze, spokojniejsze, bardziej przychylne” – red.). Te obserwacje, przekazywane z pokolenia na pokolenie, były częścią dawnej mądrości ludowej, w której rytm natury wyznaczał rytm życia.

Dla wielu Kresowiaków, zwłaszcza tych, którzy po wojnie znaleźli się na ziemiach odzyskanych, święto Trzech Króli stało się jednym z najbardziej wyrazistych wspomnień rodzinnych. W relacjach przesiedleńców powracają obrazy skrzypiącego śniegu, zapachu kadzidła, kolędników pukających do drzwi i procesji w mroźne poranki. „Kto Trzech Króli pamięta, ten pamięta dom” – mawiano wśród tych, którzy musieli opuścić swoje rodzinne strony.

Opr. Emilia Kuklewska, ilustracja tytułowa – źródło: Pixabay.com

Brak komentarzy

Skomentuj

Przejdź do treści