W nocy z 29 na 30 listopada na ziemiach polskich, leżących w zaborze rosyjskim, wybuchło w 1830 roku powstanie przeciwko caratowi, zwane powstaniem listopadowym. Z okazji 195. rocznicy insurekcji przypominamy o zapomnianym teatrze działań powstańczych – Polesiu i Podlasiu. Choć nie rozgrywały się tu wielkie bitwy, to właśnie w cieniu Puszczy Białowieskiej miejscowa szlachta i ziemianie podejmowali desperackie próby walki o wolność, stając naprzeciw potężnej machiny carskich represji.
Powstanie listopadowe na Polesiu i Podlasiu miało swój szczególny charakter. Choć w tym regionie nie doszło do wielkich bitew, miejscowa szlachta była gotowa do walki i próbowała organizować oddziały powstańcze. Władze rosyjskie, świadome zagrożenia, stosowały rozmaite środki prewencyjne, aby bunt nie rozwinął się na większą skalę. Generał piechoty baron Grigorij Rosen, dowódca Korpusu Litewskiego Armii Imperium Rosyjskiego, pilnował granicy w Terespolu i strzegł mostów na Bugu, aby uniemożliwić przenikanie powstańców z Królestwa Polskiego. Wysyłał szwadrony ułanów i Kozaków do miejscowości, gdzie podejrzewano przygotowania do buntu, a także usuwał z urzędów osoby uznane za nielojalne wobec caratu. Pod pozorem walki z epidemią cholery ograniczano kontakty ludności i ruch w majątkach ziemskich, co miało utrudnić konspirację i spotkania patriotycznie nastawionej szlachty.

Gen. Grigorij Rosen, źródło: Wikipedia
Zachowała się korespondencja urzędowa, która pokazuje, jak rosyjscy dowódcy raportowali o nastrojach w Kobryniu i Prużanie, na przykład. Obawiano się, że lokalni urzędnicy i ziemianie sympatyzują z powstańcami, dlatego gen. Rosen zalecał ostrożność: aby uniknąć wybuchu jawnego buntu, zamiast otwartych aresztowań proponował odbieranie podejrzanym osobom pełnionych funkcji pod pretekstem powierzenia im nowych obowiązków.
Mimo tych działań represyjnych, w regionie pojawiły się oddziały powstańcze. Ważną postacią był Karol Ursyn-Niemcewicz, brzeski marszałek szlachty powiatowej i siostrzeniec poety Juliana Ursyna-Niemcewicza. W grudniu 1830 roku został zatrzymany w Grodnie, lecz po kilku miesiącach zdołał uciec. W Puszczy Białowieskiej wraz z leśniczym Eugeniuszem Ronką zorganizował oddział liczący ponad pięciuset ludzi. Oddział ten istniał do maja 1831 roku, lecz został rozbity i ostatecznie rozproszył się pod koniec miesiąca.

Leśniczy Eugeniusz Ronka, przywódca powstańczy w Puszczy Białowieskiej, źródło: Wikipedia
Do puszczy zbiegło wielu ziemian i szlachciców z powiatu brzeskiego. Zachował się wykaz nazwisk osób, które przyłączyły się do oddziałów Niemcewicza i Ronki – byli to zarówno właściciele ziemscy, jak i ich synowie, ekonomi czy nawet duchowni. Świadczy to o szerokim poparciu dla powstania wśród lokalnej elity.
Historia powstania listopadowego na Polesiu i Podlasiu jest więc opowieścią o zderzeniu dwóch sił: represyjnej administracji rosyjskiej, która stosowała środki prewencyjne, aby zdusić bunt w zarodku, oraz patriotycznej szlachty i ziemian, którzy mimo trudności próbowali organizować oddziały powstańcze.
Choć działania te zakończyły się klęską, pokazują, że duch powstania listopadowego sięgał daleko poza Warszawę i główne teatry bitew insurgentów z okupantami, obejmując także peryferyjne regiony, gdzie walka była trudniejsza, ale równie pełna determinacji.
Opr. Walery Kowalewski na podst. Polesie.org, ilustracja tytułowa: obraz pędzla francuskiego malarza Horace′a Verneta pt.: „Polski Prometeusz”. Praca jest alegorią upadku Polski po klęsce powstania listopadowego, źródło: Wikipedia




