
Ojciec Andrzej Juchniewicz OMI, były proboszcz katolickiej parafii w Szumilinie, skazany na 13 lat pozbawienia wolności został osadzony w kolonii karnej w Bobrujsku. Dowiedzieli się o tym białoruscy wierni katoliccy, śledzący los prześladowanego kapłana.
Po uprawomocnieniu się wyroku, duchowny przeszedł długi i trudny proces etapowania do kolonii. Najpierw z aresztu śledczego w Witebsku trafił do aresztu w Homlu i dopiero teraz, jak dowiedzieli się wierni, dotarł do Kolonii Karnej nr 2 w Bobrujsku (obwód mohylewski).
Oznacza to, że chętni mogą pisać listy do ojca Andrzeja (najlepiej w języku rosyjskim ze względu na znajomość tylko tego języka przez więziennego cenzora – red.) na adres:
Юхневичу Анджею Марьяновичу
ИК №2, 213800, г. Бобруйск, ул. Сикорского, 1
Ojciec Andrzej Juchniewicz OMI, były proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej i św. Jozafata Kuncewicza w Szumilinie, został skazany na 13 lat pozbawienia wolności. Jego zatrzymanie miało miejsce w maju 2024 roku, po tym jak opublikował w Internecie zdjęcie z flagą biało-czerwono-białą oraz flagą ukraińską – symbolami sprzeciwu wobec reżimu Łukaszenki i solidarności z Ukrainą, walczącą przeciwko rosyjskiej agresji, wspieranej przez białoruskiego dyktatora.
Początkowo oskarżono go o działalność dywersyjną, jednak później zarzuty zostały zmienione na rzekome przestępstwa seksualne sprzed dekady. Proces odbył się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów i obserwatorów, co wzbudziło poważne wątpliwości co do jego rzetelności. Wierni i obrońcy duchownego twierdzą, że sprawa została sfabrykowana, a ojciec Andrzej był torturowany w areszcie śledczym.
Kolonia Karna nr 2 w Bobrujsku, do której trafił o. Andrzej Juchniewicz to zakład penitencjarny o zaostrzonym rygorze, w którym przebywa również inny skazany duchowny katolicki – ksiądz Henryk Okołotowicz, były proboszcz parafii św. Józefa w Wołożynie.
Ksiądz Henryk, w chwili skazania mający 64 lata i będący w złym stanie zdrowia, został oskarżony o zdradę państwa i skazany na 11 lat pozbawienia wolności. W jego przypadku również nie przedstawiono żadnych wiarygodnych dowodów, a parafianie nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń co do jego posługi.
Obserwatorzy polityczni wskazują, że surowe wyroki wobec duchownych są elementem szerszej kampanii represji wobec Kościoła katolickiego na Białorusi. Władze traktują niezależne instytucje religijne jako potencjalne zagrożenie, zwłaszcza gdy ich przedstawiciele wyrażają solidarność z wartościami demokratycznymi lub sprzeciw wobec wojny w Ukrainie. Przypadki ojca Andrzeja i księdza Henryka są dramatycznym świadectwem tego, jak reżim Łukaszenki próbuje zdławić głosy niezależne, nawet te płynące z ambony.
Znadniemna.pl na podstawie Katolik.life